Kim jest dotykowiec?
Dotykowiec (inaczej kinestetyk) to osoba ucząca się przez dotyk i działania fizyczne, mająca bardzo dobrą pamięć mechaniczną. W klasyfikacjach stylów uczenia się (opisywanych m.in. przez Ritę i Kena Dunnów) czy w systemach uwzględniających zmysły czuciowe, dotykowcy stanowią specyficzną, a co za tym idzie niezwykle wrażliwą grupę. Dla takiego dziecka skóra to najważniejszy receptor poznawczy.
Mózg dotykowca najlepiej rejestruje i porządkuje informacje, kiedy zaangażuje zmysł dotyku – gdy może gładzić, ściskać, rozkładać rzeczy na części pierwsze i badać ich fakturę.
Co ciekawe, dotykowiec często łączy informacje z emocjami. Fizyczne poznanie konkretnej tekstury – szorstkiej, gładkiej, zimnej czy ciepłej – wywołuje u niego określoną reakcję emocjonalną, która działa jak genialny „zaczep” pamięciowy.
Takie dziecko ma wysoką wrażliwość sensoryczną na tekstury i temperatury, co może być niestety też źródłem potencjalnych dyskomfortów (np. drapiące metki w ubraniach, naruszanie wrażliwej skóry).
Przyswajanie wiedzy u takiego malucha opiera się na tzw. pamięci mechanicznej – ruch palców, dłoni i całego ciała podczas manipulowania przedmiotami zapisuje się w strukturach neuronowych trwalej niż jakikolwiek obraz czy dźwięk.
Przeczytaj również:

Słuchowiec – styl uczenia się oparty na dźwięku
Dlaczego niektóre dzieci muszą wszystkiego dotknąć?
Układ nerwowy dotykowców domaga się konkretnych bodźców do prawidłowego funkcjonowania. Podczas gdy wzrokowcy budują w głowie schematy na podstawie tego, co widzą (wykresy, rysunki, kolory), dotykowcy potrzebują fizycznej interakcji. Bez dotykania zmysły takiego dziecka przechodzą w stan uśpienia, co drastycznie obniża zdolność koncentracji. To czysta fizjologia. Stymulacja receptorów czuciowych w dłoniach wysyła impulsy bezpośrednio do tych obszarów mózgu, które odpowiadają za uwagę i zapamiętywanie.
Dlatego właśnie dotykowiec często trzyma coś w rękach, by się skupić. To może być cokolwiek – ołówek, kawałek plasteliny, spinacz biurowy czy guzik. Ta z pozoru bezcelowa manipulacja pomaga mu utrzymać uwagę. Uczenie przez eksplorację i bezpośrednie doświadczanie jest w jego przypadku jedyną skuteczną drogą rozwoju.
Czy bycie dotykowcem jest normą rozwojową?
Jak najbardziej. To po prostu jeden z naturalnych stylów uczenia się, choć bywa spychany na margines. Na wczesnym etapie edukacji (szczególnie w klasach I-III) dzieci przechodzą przez fazę intensywnego poznawania świata wszystkimi zmysłami. Badania pokazują jednak, że o ile większość uczniów z czasem potrafi bez trudu przestawić swój kanał odbioru informacji na słuchowy czy wzrokowy (dostosowując się do metod pracy nauczyciela), o tyle u dotykowców ta preferencja pozostaje dominująca przez całe życie.
Bycie dotykowcem czy wzrokowcem to nie zaburzenie – to po prostu inna architektura poznawcza. Co ciekawe, ta naturalna ludzka potrzeba dotyku znalazła odzwierciedlenie w rozwoju technologii. Urządzenia dotykowe możemy dziś obsługiwać niezwykle intuicyjnie, właśnie dzięki wykorzystaniu tego zmysłu. Nowoczesne ekrany nie tylko zwiększają produktywność w codziennych zadaniach, ułatwiając np. szybkie notowanie i edytowanie dokumentów, ale też realnie pomagają w lepszej współpracy.
Z punktu widzenia pedagogiki włączającej – dotykowe interfejsy poprawiają ergonomię i dostępność dla użytkowników, wydatnie wspierając osoby z niepełnosprawnościami w ich codziennym życiu. Nasza cywilizacja powoli na nowo odkrywa to, co dotykowcy wiedzą od zawsze – że zmysł dotyku daje nam najszybsze i najbardziej bezpośrednie przełożenie na działanie.
Przeczytaj również:

Uzależnienie od social mediów u dziecka – jak rozpoznać i leczyć?
Jak wspierać dziecko będące dotykowcem na co dzień?
Wspieranie dotykowca w domu wymaga od nas – rodziców i opiekunów – przeorganizowania przestrzeni i metod nauki. Przede wszystkim zapomnij o sadzaniu dziecka przy biurku na długie godziny i zmuszaniu go do czytania linearnego tekstu. To nie zadziała.
Warto wdrożyć konkretne, sprawdzone metody pracy:
wprowadź do codziennej nauki materiały sensoryczne i pomoce manipulacyjne, np. klocki, litery z papieru ściernego, liczmany czy modele geometryczne;
pozwól dziecku na ruch – niech chodzi po pokoju podczas powtarzania materiału, niech układa klocki reprezentujące trudne, abstrakcyjne pojęcia;
angażuj wiele zmysłów w proces uczenia się, czyli stosuj naukę polisensoryczną – łącz dotyk z kolorowymi wykresami oraz piosenkami czy rytmem;
pozwalaj na „wiercenie się”. Daj dziecku do zabawy gniotka czy sensoryczną piłeczkę. To pozwoli mu rozładować napięcie i maksymalnie skupić uwagę na zadaniu.
Dotykowiec w przedszkolu i szkole – z jakimi trudnościami może się mierzyć?
Tradycyjny model edukacji stoi w sprzeczności z naturalnymi potrzebami dotykowców, gdyż ci mają trudności z nauką opartą na wykładach czy słuchaniu instrukcji słownych. „Usiądź spokojnie, nie wierć się, odłóż to i nie baw się tym teraz” – to najczęstsze komendy, jakie słyszą od nauczycieli. W takich warunkach uczeń o tym profilu sensorycznym szybko zaczyna mieć kłopoty. Bez możliwości fizycznego działania ich koncentracja wyraźnie się pogarsza. Pojawiają się też poważne trudności z nauką abstrakcyjnych pojęć – jeśli dotykowiec nie może czegoś „dotknąć” lub zwizualizować poprzez fizyczną manipulację, pojęcie to pozostaje dla niego puste i niezrozumiałe. Często takie dzieci są niesprawiedliwie oceniane jako niezdyscyplinowane, ponieważ ich naturalna potrzeba bywa odbierana jako celowe przeszkadzanie w lekcji.
Najczęstsze błędy rodziców w wychowaniu dotykowca – czego unikać?
Największym błędem, jaki możemy popełnić jako rodzice, jest walka z naturą własnego dziecka i próba wtłoczenia go w ramy statycznego ucznia, który uczy się tylko z książki. Ciągłe upominanie ucznia, by ten siedział spokojnie w miejscu, często przynosi skutek odwrotny do zamierzonego – dziecko zamiast skupić się na nauce, zużywa całą swoją energię na kontrolowanie bezruchu ciała.
Pamiętajmy, że dotykowiec uczy się przez całe ciało – zabawy z piaskiem kinetycznym, gliną, a nawet wspólne gotowanie i ugniatanie ciasta to dla jego rozwijającego się mózgu doskonały trening poznawczy, który buduje solidny fundament pod późniejsze sukcesy szkolne.
Wspieranie dziecka w jego własnym, unikalnym stylu to najlepszy prezent, jaki możemy mu dać na starcie w dorosłe życie.














