Gentle parenting – co to, na czym polega i jakie są jego założenia?
Teoria wychowania wzbogaciła się ostatnimi czasy o całkiem nowe pojęcia, ale jak się okazuje – same założenia wcale nie są takie nowe. Wychowując współczesne pokolenie rezygnujemy już z metod opartych na lęku, na rzecz podejścia, w którego centrum stoi dziecko. Rodzice z pokolenia milenialsów, często noszący w sobie bagaż surowych zasad z dzieciństwa, coraz częściej szukają dróg opartych na wzajemnym szacunku i głębokiej empatii.
Aby w pełni pojąć, na czym polega gentle parenting, musimy cofnąć się do jego fundamentów, które mają solidne podparcie w psychologii rozwojowej. Początki tego nurtu wychowania wiążą się z działalnością Sarah Ockwell-Smith, autorki licznych publikacji poświęconych tej tematyce. Ockwell-Smith w swoich pracach promuje odejście od dominacji na rzecz partnerstwa. Zamiast skupiać się na korygowaniu zachowań dziecka, rodzice wybierający tę drogę starają się dotrzeć do źródła problemu, opierając się na empatii i poszanowaniu granic wychowanka. Zamiast surowej kontroli, typowej dla starszych pokoleń, stawia się tu na dialog, uznawanie dziecięcych uczuć oraz budowanie trwałej więzi. W tym ujęciu tradycyjne rodzicielstwo autorytarne – bazujące na lęku i karach – uznawane jest za metodę mało efektywną i niedopasowaną do współczesnej wiedzy o rozwoju człowieka.
Sarah Ockwell Smith promuje cztery filary wychowania w stylu GP:
empatię,
szacunek,
zrozumienie
granice.
Łagodny styl wychowania zakłada, że każde zachowanie dziecka jest formą komunikacji – płacz, krzyk czy bunt to sygnały o niezaspokojonych potrzebach lub trudnościach w samoregulacji. Gentle parenting skupia się więc na rozpoznawaniu i pomaganiu w procesie tonowania silnych emocji dziecka, mówiąc tym samym stanowcze nie podejściu opartemu na tresurze. Zamiast karać za „złe” zachowanie, staramy się dotrzeć do jego przyczyny. To zmiana optyki z bycia sędzią na bycie przewodnikiem.
Rodzice wychowujący dzieci w tym modelu wychodzą z założenia, że dziecko zasługuje na taką samą dozę uwagi i godności jak dorosły człowiek. W praktyce oznacza to całkowitą rezygnację z tradycyjnych kar, nagród czy pustych gróźb, które budują jedynie chwilowe posłuszeństwo podszyte strachem. Zamiast tego wprowadza się pojęcie naturalnych konsekwencji. Na przykład, jeśli dziecko, mimo przypomnień, nie założy rękawiczek, będzie musiało zmierzyć się z bólem przemarzniętych dłoni – to lekcja, która płynie z życia, a nie z gniewu opiekuna.
Warto jednak wyraźnie zaznaczyć (bo to częsty mit), że nie jest to styl permisywny czy bezstresowy. Tu granice są bardzo ważne, tyle że nie są one egzekwowane siłą, lecz w atmosferze miłości. To podejście wymaga od dorosłego wręcz tytanicznej pracy nad własną cierpliwością i dojrzałością, co w teorii brzmi pięknie, ale w codziennym boju bywa obciążające dla układu nerwowego rodzica.
Przeczytaj również:

Porozumienie bez przemocy – na czym polega, czy działa?
Hybrid parenting – co to za podejście?
Żeby nie było tak pięknie, omawiany wyżej styl wychowania nie jest pozbawiony wad. Chcąc wypośrodkować skrajne systemy, pojawiło się na tapecie pojęcie hybrid parenting. Opiera się ono na przekonaniu, że rodzina to naczynia połączone. Jeśli potrzeby rodzica są stale spychane na margines w imię nieskończonej empatii dla dziecka, system w końcu pęknie.
W tym modelu dopuszcza się znacznie większą elastyczność w codziennych decyzjach. Oznacza to, że rodzice na co dzień mogą hołdować zasadom bliskości, ale w momentach skrajnego wyczerpania, gdy w grę wchodzi bezpieczeństwo lub gdy po prostu trzeba zdążyć do pracy, sięgają po metody bardziej dyrektywne.
Opisu hybrydowego rodzicielstwa nie znajdziemy jeszcze w konkretnej publikacji naukowej, choć w ostatnich latach coraz częściej mówi się o nim na blogach parentingowych. Ten model wychowania korzysta intuicyjnie z różnych narzędzi – od wspierających aplikacji po tradycyjne zasady domowe, które po prostu mają ułatwić wspólne życie.
Rodzic hybrydowy nie boi się powiedzieć: „teraz nie mam siły na negocjacje, robimy tak, jak proszę”. Chroni to go przed poczuciem nieadekwatności i pozwala zachować autentyczność w relacji.
Gentle parenting vs hybrid parenting – najważniejsze różnice i podobieństwa
Oba style łączy wspólny fundament, a mianowicie przekonanie, że przemoc (zarówno fizyczna, jak i psychiczna) jest niedopuszczalna. W obu nurtach dąży się do tego, by relacji z dzieckiem nie budować na lęku, jednak jest pewna różnica w stawianiu granic.
W gentle parenting granice są stałe, ale ich pilnowanie odbywa się z łagodnością, często poprzez dawanie dziecku wyboru, zamiast wydawania poleceń. Z kolei w hybrid parenting granice bywają bardziej kategoryczne i narzucane odgórnie, szczególnie jeśli wymaga tego ogólnie pojęty dobrostan całej rodziny.
Kolejna różnica dotyczy motywacji. Łagodne rodzicielstwo wierzy wyłącznie w motywację wewnętrzną, odrzucając wszelkie systemy nagród. Model hybrydowy dopuszcza natomiast sporadyczne stosowanie zewnętrznych wzmocnień (tak, nawet tych nieszczęsnych naklejek).
Różnica tkwi też w samej definicji roli opiekuna. W łagodnym nurcie rodzic ma być latarnią – zawsze stabilną, zawsze opanowaną. W modelu hybrydowym rodzic ma prawo do ludzkiej słabości i głośnego komunikowania swoich granic, nawet jeśli powoduje to chwilowy protest u dzieci.
Przeczytaj również:

Rodzicielstwo wolnego wybiegu – czy czas na powrót? Na czym polega?
Który styl wychowania jest lepszy? Zalety i wady obu podejść
Zalety, jakie niesie ze sobą łagodne rodzicielstwo, są poparte licznymi badaniami z zakresu psychologii rozwojowej. Dzieci dorastające w takim środowisku mają wyższe poczucie własnej wartości, rzadziej zmagają się z lękiem i wykazują znacznie lepszą zdolność do samoregulacji w dorosłym życiu. To styl, który buduje głęboką więź z opiekunem. Jednakże model ten jest trudny do stosowania w stu procentach. Wymaga od dorosłego ciągłej kontroli i opanowania, pochłaniania trudnych emocji dziecka. Prowadzi to do wypalenia i zaniedbywania własnego zdrowia psychicznego.
Z kolei hybrydowe rodzicielstwo pozwala na większą autentyczność i pokazanie dziecku, że dorosły też ma swój kres wytrzymałości. Uczy dzieci, że inni ludzie też mają swoje potrzeby. Wadą tego modelu jest za to pewna nieprzewidywalność. Jeśli zasady w domu zmieniają się zbyt drastycznie, w zależności od nastroju czy poziomu zmęczenia rodzica, dziecko może stracić poczucie bezpieczeństwa. Ważne jest więc, by ta hybrydowość nie stała się po prostu wygodną wymówką dla braku konsekwencji czy powrotu do metod autorytarnych pod innym szyldem.
Dla jakich rodziców gentle parenting, a dla jakich hybrid parenting?
Wybór konkretnej drogi zależy od osobistych zasobów rodziców oraz temperamentu dziecka. Jeśli dysponujesz dużą dozą cierpliwości, masz wsparcie w partnerze lub dziadkach i Twoja sytuacja życiowa jest stabilna – gentle parenting może być strzałem w dziesiątkę. Ten model sprawdzi się szczególnie w przypadku dzieci wysoko wrażliwych, które na każdą formę presji reagują wycofaniem lub lękiem.
Jeśli jednak żyjesz w biegu, trudno Ci opanować emocje, masz pod opieką kilkoro dzieci o skrajnie różnych potrzebach – model hybrydowy będzie zdrowszym rozwiązaniem.
Większość rodziców uważa, że to właśnie hybrydowość lepiej oddaje realia ich życia. Jest to styl dla osób, które chcą wychowywać w bliskości, ale jednocześnie wiedzą, że muszą dbać o własną energię, by móc w ogóle funkcjonować jako opiekunowie.
Czy można łączyć style wychowania?
Nie tylko można, ale wręcz trzeba to robić! Rzadkością są osoby, które są w stu procentach wierne tylko jednemu modelowi. Każdy człowiek jest inny i każda sytuacja wymaga nieco innego zestawu narzędzi na dany temat. Zachowaniu równowagi w codzienności nie służą żadne skrajności. Niezależnie od tego, czy bliżej Ci do łagodnych metod, czy do hybrydowej elastyczności, najważniejsza pozostaje autentyczność. Dzieci nie potrzebują robota, który nigdy nie podnosi głosu. Potrzebują prawdziwego człowieka, który potrafi przyznać się do błędu, przeprosić i z miłością, ale stanowczo, wyznaczać granice. To właśnie z takich autentycznych relacji wyrastają szczęśliwi ludzie.













