Mamazone

Asertywne dziecko – jak uczyć dziecko zdrowych granic i pewności siebie?

3 lutego 2026
Magdalena Krajewska-Sochala
Magdalena Krajewska-Sochala
Magdalena Krajewska-Sochala

pedagog

Treść napisana przez eksperta

Żyjemy dziś bardzo szybko, dużo szybciej niż poprzednie pokolenia i nie ma dnia, aby ktoś czegoś od nas nie oczekiwał. W tym miejscu umiejętność powiedzenia „nie” to jak supermoc. Dla dziecka asertywność to jednak znacznie więcej niż tylko niechęć do oddania łopatki koledze w piaskownicy czy sprzeciw wobec znienawidzonej brukselki. To wyrażenie siebie i na tym buduje się tożsamość młodego człowieka, poczucie własnej wartości i zdolność do tworzenia zdrowych relacji w przyszłości. Jako rodzice i wychowawcy często zadajemy sobie pytanie, jak wychować asertywne dziecko? Jak wspierać je, by umiało bronić własnego zdania, by nie stało się zbyt uległe, ani też zbyt dominujące? Klucz tkwi w mądrym towarzyszeniu, wrażliwości na emocje i w uczeniu, że granice – zarówno nasze, jak i innych – są czymś, co zasługuje na szacunek. Zapraszam do refleksji nad tym, jak pomagać dziecku odkrywać moc spokojnego, pewnego siebie „nie”.

dziewczynka z wysuniętymi dłońmi w geście "odmawiam"
Depositphotos

Czym jest asertywność?

Zacznijmy od tego, czym ona nie jest, bo wokół tego tematu narosło mnóstwo mitów (czasem wręcz szkodliwych). Asertywność to nie tupanie nogą i wymuszanie swojej woli, to nie egoizm ubrany w modne słowa.

W psychologii asertywność definiujemy jako sposób zachowania, który pozwala nam na stanowcze i pewne siebie wyrażanie opinii, przy jednoczesnym zachowaniu pełnego szacunku dla rozmówcy.

Ryszard Poprawa (profesor psychologii i autor książki „Asertywność. Główne założenia, zasady i procedury asertywnego radzenia sobie w życiu”) podaje taką definicję: „Asertywne zachowanie jest adekwatne, konstruktywnie otwarte i uczciwe, stanowcze i wyrażające pewność siebie, swobodne, ale kontrolowane oraz respektujące dobro innych ludzi”.

Asertywność to potężna umiejętność, która jest bardzo ważną częścią inteligencji emocjonalnej. To proces, w którym młody człowiek uczy się rozpoznawać swoje myśli i uczucia, a potem – co jest jeszcze trudniejsze – ubierać je w słowa, które nie ranią. Kiedy mówimy o osobie asertywnej, myślimy o kimś, kto zna swoje prawo do bycia sobą.

Asertywność, agresja i uległość – jak je odróżnić w zachowaniu dziecka?

Spróbujmy rozwinąć te trzy postawy na klasycznym przykładzie z piaskownicy. Jedno dziecko podchodzi do drugiego i bez pytania zabiera mu łopatkę. W tym momencie mogą wydarzyć się trzy sytuacje:

  1. Pierwsza to uległość – dziecko, któremu zabrano zabawkę, spuszcza głowę, może trochę się posmuci, ale nie robi nic, czując, że potrzeby drugiej osoby są ważniejsze niż jego własne (często towarzyszy temu lęk przed konfliktem). Uległość to „ja nie jestem OK, ty jesteś OK”.

  2. Druga opcja to agresja – następuje głośny krzyk, sypanie piachem w oczy i próba siłowego odebrania mienia, bo „ja jestem najważniejszy”. Agresja to „ja jestem OK, ty nie jesteś OK”.

  3. I wreszcie trzecia droga – asertywność. Dziecko patrzy rówieśnikowi w oczy i mówi: „Hej, teraz ja się bawię tą łopatką. Możesz ją wziąć, jak skończę”. Asertywność tworzy zdrową relację, bo „ja jestem OK i ty też jesteś OK”.

Dzieci nie rodzą się z gotową mapą tych postaw. One testują i sprawdzają, co działa. Jeśli agresja pozwala im szybko odzyskać łopatkę, będą ją stosować. Jeśli uległość daje im święty spokój (albo pochwałę od dorosłego za bycie „grzecznym”), wejdą w tę rolę na lata.

Naszym zadaniem jako dorosłych jest pokazanie, że tylko zachowania asertywne budują trwałe i zdrowe interakcje, które nie zostawiają w środku poczucia krzywdy ani winy.

Często mylimy stanowczość dziecka z nieposłuszeństwem, a to błąd, który może nas słono kosztować w przyszłości.

Jak rozwija się asertywność?

Rozwój asertywności to proces. W okresie przedszkolnym wszystko kręci się wokół odkrywania własnej odrębności. Ten słynny„bunt dwulatka” to nic innego jak pierwszy, nieco koślawy krok w stronę asertywności. Dziecko uczy się mówić „nie” tylko po to, by sprawdzić, czy jego „ja” ma jakąkolwiek moc sprawczą. Jeśli na tym etapie stłamsimy tę potrzebę, możemy niechcący nauczyć je, że wyrażanie własnego zdania jest niebezpieczne lub niewłaściwe.

Kiedy młody człowiek idzie do szkoły, pole bitwy o asertywność przenosi się do grupy rówieśniczej. Tu presja otoczenia staje się realnym wyzwaniem. Dziecko uczy się negocjować, odmawiać udziału w zabawach, które mu nie odpowiadają, i – co istotniejsze – zaczyna rozumieć, że inni ludzie też mają swoje granice. To czas, w którym budowanie emocji i samooceny jest najbardziej wystawione na próby. Jeśli w dzieciństwie zbudujemy solidny fundament, nastolatek będzie miał znacznie łatwiej.

Okres dorastania to już „wyższa szkoła jazdy”. Tu asertywność staje się narzędziem przetrwania. Nastolatek musi umieć powiedzieć „nie” w sytuacjach, które mogą zagrażać jego zdrowiu lub wartościom, a presja grupy jest wtedy silniejsza niż kiedykolwiek wcześniej. To właśnie w tym wieku najmocniej wychodzi na jaw, czy nauczyliśmy dziecko, że ma prawo do własnych przekonań, czy jedynie wymagaliśmy od niego bezwzględnego posłuszeństwa wobec autorytetów.

Dlaczego asertywność jest kluczowa dla zdrowia psychicznego dziecka?

To nie jest tylko kwestia „dogadywania się” z ludźmi, to kwestia higieny psychicznej. Dziecko, które potrafi być asertywne, ma znacznie wyższe poczucie własnej wartości, bo jego poczucie sprawstwa nie zależy od humorów innych osób.

Maria Oleś, psycholożka i autorka pracy „Asertywność u dzieci i młodzieży” napisała, że „zdolność osoby do skutecznego zachowania w różnorodnych sytuacjach społecznych jest jednym z najważniejszych czynników determinujących jej samopoczucie i zdrowie psychiczne”. Czyli brak asertywności to prosta droga do frustracji, lęku, a w skrajnych przypadkach – do depresji czy zaburzeń osobowości w dorosłym życiu.

Kiedy dziecko wie, że może powiedzieć o swoich potrzebach i nie zostanie za to odrzucone, buduje w sobie wewnętrzny spokój. Uczy się, że konflikty są naturalną częścią życia i można je rozwiązywać bez niszczenia relacji.

Jak wspierać asertywność na co dzień?

Najważniejsza zasada? Nie nauczysz dziecka asertywności, jeśli sam nie jesteś asertywny. Dzieci uczą się przez naśladowanie.

Pierwszym krokiem w domu jest stworzenie bezpiecznej przestrzeni do mówienia „nie”. Gdy dziecko mówi „nie chcę teraz sprzątać”, zamiast na nie krzyczeć, spróbujmy asertywnej rozmowy: „Rozumiem, że teraz chcesz się bawić, ale umówiliśmy się, że zabawki znikają przed kolacją. Jakie masz rozwiązanie?”. Uczymy w ten sposób, że potrzeby dziecka są ważne, ale istnieją też ramy, w których musimy się poruszać.

Mówmy dziecku o swoich emocjach. Pokażmy mu, jak my stawiamy granice. „Kochanie, teraz potrzebuję 15 minut spokoju na wypicie kawy, czuję się zmęczona i chciałabym chwilę odpocząć”. To jest lekcja asertywności w praktyce! Dziecko widzi, że dorosły też ma swoje potrzeby i komunikuje je w sposób, który nikogo nie obraża.

Czasem wystarczy drobna anegdota, by coś zrozumieć. Mój znajomy opowiadał o swojej córce, która w przedszkolu konsekwentnie odmawiała udziału w pewnej zabawie ruchowej. Pani była oburzona jej „nieposłuszeństwem”. Ojciec jednak zamiast zganić córkę, zapytał ją o powody. Kiedy usłyszał: „Tato, tam było za głośno i bolały mnie uszy, więc powiedziałam pani, że postoję obok”, poczuł dumę. To była podręcznikowa asertywność – dbanie o własny dobrostan bez agresji wobec grupy.

Asertywność u dzieci nieśmiałych i wysoko wrażliwych

Dla dziecka nieśmiałego głośny sprzeciw jest dużym wysiłkiem emocjonalnym. Tutaj trzeba działać subtelnie. U dzieci wysoko wrażliwych (WWD) asertywność zaczyna się od umiejętności rozpoznawania sygnałów z ciała. Zanim dziecko powie „stop”, musi poczuć, że jego granica została naruszona. Pomagajmy mu w nazywaniu tych stanów. Kiedy dziecko zrozumie swoje mechanizmy, łatwiej będzie mu zbudować odwagę do ich komunikowania.

Chwalmy za każdą próbę. Pamiętajmy, że asertywność u osób wrażliwych jest ich najsilniejszym pancerzem chroniącym przed przebodźcowaniem i wykorzystywaniem przez bardziej ekspresyjne otoczenie.

Kiedy dziecko myli asertywność z agresją?

To pułapka, w którą wpada wielu młodych ludzi (i dorosłych zresztą też). Dziecko uczy się, że ma prawo mówić „nie” w konkretnych sytuacjach, więc zaczyna to robić za każdym razem. Musimy zatem uczyć granic, a w tej lekcji przyda się hasło, które warto wbić dziecku do głowy: „Twoja asertywność kończy się tam, gdzie zaczyna się moja krzywda”. W sytuacjach agresywnych, obrażających innych – musimy interweniować.

Asertywność w świecie cyfrowym

Temat asertywności jest jeszcze ważniejszy w Internecie, bo własne granice bywają spłycane. Jak powiedzieć „nie” grupie na WhatsAppie, która wyśmiewa kolegę? Jak przeciwstawić się w konfliktowych sytuacjach? Jak odmówić wysłania zdjęcia, którego nie chce się wysyłać? Wychować asertywne dziecko w świecie cyfrowym to nauczyć je nazywania emocji i tego, że jego prywatność jest wartością. Rozmawiajmy o tym, że nie ma obowiązku odpowiadania na każdą wiadomość natychmiast. Że „wyświetlone” nie oznacza „muszę odpisać”. To lekcja, którą również powinniśmy siebie wzajemnie uczyć. Asertywność w sieci to także umiejętność blokowania treści i osób, które sprawiają, że czujemy się źle.

Przykładowe komunikaty, które pomagają dziecku mówić „nie” 

Teoria teorią, psychologia psychologią, ale w realnych sytuacjach konfliktowych dzieciom (a i nam samym często też!) zwyczajnie brakuje odpowiednich słów. Warto więc na spokojnie przećwiczyć z dzieckiem konkretne zwroty, które mogą stać się ich „bezpiecznikami” w trudnych momentach. Niech to będą proste, krótkie, asertywne komunikaty oparte na faktach i własnych odczuciach, które pozwolą im poczuć się pewniej:

  • w sytuacji, gdy ktoś zabiera zabawkę bez pytania: „Czuję się zły, gdy zabierasz moją rzecz bez pytania. Proszę, oddaj mi ją teraz, bo jeszcze jej używam”;

  • gdy grupa namawia do zrobienia czegoś niewłaściwego: „Nie chcę tego robić, nie czuję się z tym dobrze i nie zgadzam się na to. Możemy zająć się czymś innym?”;

  • gdy ktoś przerywa w połowie zdania: „Chciałbym dokończyć to, co mówiłem, bo to jest dla mnie ważne. Proszę, wysłuchaj mnie do końca”;

  • w przypadku naruszania przestrzeni osobistej: „Nie lubię, gdy stoisz tak bardzo blisko mnie. Potrzebuję teraz więcej miejsca dla siebie, proszę, odsuń się troszkę”;

  • gdy dorosły wywiera presję na kontakt fizyczny: „Nie chcę się teraz przytulać. Możemy sobie po prostu pomachać na do widzenia?”.

Pamiętajmy, by konsekwentnie uczyć dziecko, że nie musi się tłumaczyć ze swojego „nie”. „Nie, bo tak teraz czuję” lub „nie, bo mam w tej chwili inne plany” to całkowicie wystarczające odpowiedzi.

Bycia asertywnym uczy się przez lata, a każda mała sytuacja, w której dziecko potrafiło poradzić sobie z presją bez agresji, jest krokiem do wolności w dorosłym życiu. Budujmy pewność siebie dziecka na twardym fundamencie autentyczności, a nie ślepego posłuszeństwa. To najlepsza polisa ubezpieczeniowa na szczęśliwą przyszłość dziecka, jaką możemy mu sfinansować naszym czasem i uwagą.

Bibliografia

Więcej o tym, jak dbamy o jakość naszych treści znajdziesz w Polityce Redakcyjnej Mamazone.pl.

  1. R. Poprawa, Asertywność Główne założenia, zasady i procedury asertywnego radzenia sobie w życiu, Instytut Psychologii Uniwersytetu Wrocławskiego Copyright, Wrocław 2017
  2. M. Oleś, Asertywność u dzieci i młodzieży: Problemy teoretyczne i metody pomiaru, Roczniki psychologiczne, Tom 1, 1998, str. 73-95

Więcej na ten temat