Co to jest status osoby najbliższej?
Status osoby najbliższej to termin, który ma zdefiniować nową kategorię relacji w polskim prawie. Chodzi o to, aby każda osoba pozostająca w trwałym, faktycznym związku (niezależnie od tego, czy mówimy o parze tej samej płci, czy o partnerach heteroseksualnych) zyskała pakiet konkretnych uprawnień.
Założenia są takie, by osobie najbliższej nadać prawa, które dotąd były zarezerwowane niemal wyłącznie dla osób w związku małżeńskim.
W praktyce Ustawa o statusie osoby najbliższej, która jest w końcowej fazie przygotowywania przez polski rząd, ma być odpowiedzią na potrzeby tych, którzy z różnych względów nie decydują się na ślub. To nie jest tylko kwestia symbolicznego uznania relacji, ale przede wszystkim praktyczne rozwiązania ułatwiające codzienne funkcjonowanie. Dla przykładu, obecnie osoba żyjąca w związku partnerskim nie może chociażby odebrać listu poleconego zaadresowanego dla partnera. Mała niedogodność, ale to tylko wierzchołek góry lodowej. Tak naprawdę takie pary żyją tu i teraz, boją się o swoją przyszłość, dziedziczenie itp. Póki co, ich rola w życiu tej drugiej osoby nie jest w żaden sposób oficjalnie uznana przez państwo.
Przyjęcie zatem statusu osoby najbliższej ma być swego rodzaju tarczą ochronną przed bezduszną biurokracją. Dla kogoś, kto od lat czuje się „niewidzialny” dla systemu, to wielki krok w stronę godności.
Przeczytaj również

Karta Dużej Rodziny – do czego uprawnia? Jak ją założyć? Na co zniżki?
Czy w Polsce są legalne związki partnerskie?
Myśląc o parach żyjących bez ślubu, pierwsze skojarzenie biegnie w stronę konkubinatu. Te osoby zazwyczaj nie mają prawnych przeciwności uniemożliwiających im zawarcie związku małżeńskiego (oczywiście, o ile są stanu wolnego w danym momencie). Mogą stanąć na ślubnym kobiercu, ale z wyboru tego nie robią.
A co z parami jednopłciowymi? Te nie mają za bardzo mechanizmów prawnych formalizujących ich relację w sposób oficjalny.Co ciekawe, mimo że aż 67% procent Polaków popiera uznanie związków tej samej płci, polski system prawny uznaje niemal wyłącznie instytucję małżeństwa.
Pozostałe formy, czyli tzw. związki nieformalne, funkcjonują w próżni prawnej i nie mają niemal żadnej ochrony.
Oczywiście, można próbować radzić sobie na własną rękę. Niektórzy idą do notariusza, by spisać pełnomocnictwa, ale to rozwiązanie kosztowne i nie zawsze stuprocentowo skuteczne. Brak ustawowej regulacji sprawia, że taki partnerski związek jest traktowany przez państwo jako układ czysto prywatny, niemal towarzyski, a w sytuacjach skrajnych (spadkowych czy medycznych) bywa niewystarczającym zabezpieczeniem. Choć debata o równości trwa od lat, to dopiero teraz koalicja rządząca położyła na stole konkretny projekt, który ma to zmienić.
O co chodzi w Ustawie o statusie osoby najbliższej?
Ustawa o statusie osoby najbliższej jest tak naprawdę „małym pakietem” i pewnym kompromisem między uznaniem związków partnerskich, a przyznaniem parom żyjącym bez ślubu konkretnych praw. O to pierwsze od lat zabiegają środowiska progresywne (m.in. kojarzone z lewicą). Sekretarz stanu w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów, Katarzyna Kotula, która pilotuje ten temat, podkreśla, że celem jest stworzenie nowej instytucji prawnej. Związek partnerski ma dawać partnerom konkretne prawa i obowiązki, zbliżając ich sytuację do tego, co oferuje małżeństwo, ale bez konieczności składania przysięgi przed ołtarzem czy w tradycyjnym urzędzie (choć kwestia miejsca rejestracji wciąż budzi pewne wątpliwości).
Główne punkty, które zawiera ten projekt ustawy, to przede wszystkim:
Prawo do informacji o stanie zdrowia – koniec z sytuacją żywcem wziętą ze szpitalnych korytarzy, kiedy lekarz odmawiał odpowiedzi, argumentując, że osoba, będąca de facto osobą najbliższą, „nie jest rodziną”.
Możliwość pobierania zasiłku opiekuńczego – bo przecież kiedy partner choruje, ta druga strona chce móc się nim zaopiekować na równych prawach.
Możliwość wspólnego rozliczania podatków – wszak każdy, kto pracuje i dokłada się do wspólnego budżetu, powinien mieć tę możliwość.
Zabezpieczenie w przypadku śmierci i decydowanie o majątku – uniknięcie konieczności płacenia wysokiego podatku od wszystkiego, co wspólnie zostało wypracowane przez lata (w tym zwolnienia od podatku od spadku i darowizn przez włączenie partnerów do I grupy podatkowej, a konkretnie grupy „0” i zrównanie ich z najbliższą rodziną).
Prawo do wzajemnych alimentów – to kolejna regulacja oraz przywilej wynikający z ustawy i idącej za nią umowy o wspólnym pożyciu.
Co ważne, ustawa wyłącza kwestie światopoglądowe, a uwzględnia „różne wrażliwości”, dlatego, choć dość kontrowersyjna w odbiorze szczególnie prawej strony, powinna móc zostać przyjęta w Sejmie większością głosów.
Przeczytaj również

Związek kohabitacyjny – co to jest, czym się różni od konkubinatu?
Kwestie majątkowe, spadki i dzieci – czyli legalizacja związków partnerskich
Spróbujmy rozwinąć najbardziej gorące punkty i zacznijmy od spraw finansowych. Pieniądze to często temat tabu, dopóki ich nie zabraknie lub gdy pojawia się spór. W związkach nieformalnych kwestie finansowe bywają bardzo skomplikowane. Projekt ustawy o statusie osoby najbliższej oraz propozycje dotyczące partnerstw zakładają, że pary będą mogły zdecydować się na wspólność majątkową. To ważne, gdy np. bierze się razem kredyt na mieszkanie, albo kupuje wspólne auto. Obecnie, bez odpowiedniej umowy, rozliczenie takiego majątku przy rozstaniu to droga przez mękę.
Kolejna sprawa to legalizacja związków. Istniały na to dwa pomysły. Pierwszy, forsowany przez środowiska bardziej zachowawcze, sugerował, by aktu tego dokonać u notariusza. Miałaby to być umowa o wspólnym pożyciu regulująca kwestie majątkowe, ale niezmieniająca stanu cywilnego. Drugi pomysł, bliższy idei pełnej równości, zakładał rejestrację w Urzędzie Stanu Cywilnego. Ostatecznie osoby chcące sformalizować swój związek partnerski będą mogły zawrzeć umowę cywilnoprawną u notariusza. Zyskają dzięki temu m.in. prawo do podejmowania decyzji o pochówku czy dostęp do informacji medycznej partnera/partnerki. Umowa o wspólnym pożyciu, bo tak się będzie nazywała, będzie mogła być zawierana przez pełnoletnie osoby, niezależnie od płci.
Jeśli idzie o kwestię ochrony dzieci, szczególnie wychowywanych w związkach tej samej płci (tzw. tęczowych rodzinach – bo takie przecież też nieformalnie istnieją), nowy projekt budzi tutaj najwięcej dyskusji. Chodzi o elementarne sprawy, takie jak możliwość odebrania dziecka z przedszkola, dostęp do dokumentacji medycznej czy wreszcie kwestię ewentualnej opieki w razie śmierci biologicznego rodzica. To jest walka o godność tych młodych obywateli. Niektórzy politycy (zwłaszcza z kręgów konserwatystów) wyrażają obawy przed „zrównaniem” tych związków z małżeństwem, ale przecież ochrona dziecka nie powinna mieć barw politycznych.
„Dziecko nie wybiera rodziny, w której się rodzi, ale państwo ma obowiązek sprawić, by w tej rodzinie czuło się bezpiecznie i było chronione prawnie” – te słowa często padają podczas debat w Sejmie i trudno się z nimi nie zgodzić, niezależnie od światopoglądu.
Projekt ustawy o statusie osoby najbliższej w Polsce celowo omija kwestie związane z dziećmi i miłością do nich. Dlaczego? To celowa strategia, aby zwiększyć szanse na uchwalenie przepisów w parlamencie, gdzie konserwatystów i głosów prawicy nie brakuje. Twórcy projektu wyszli z założenia, że lepiej ugrać cokolwiek dla dorosłych, niż stracić wszystko. Krytycy takiego podejścia (często cytowani przez fundacje zajmujące się prawami człowieka) zauważają, że ustawa w tym kształcie ma na celu wytworzenie pewnego dystansu między rodzinami zakładanymi przez osoby LGBT+ a resztą społeczeństwa. Mówią, że to „próba stworzenia rodziny drugiej kategorii, która nie ma prawa do opieki nad dziećmi partnera w takim zakresie, jak ma to miejsce w małżeństwie”. Z drugiej strony, zwolennicy kompromisu (osoby związane chociażby z Polskim Stronnictwem Ludowym) twierdzą, że bez tego ustępstwa żadna ochrona dla par nie przejdzie przez sejmowe sito.
Przeczytaj również

Urlop tacierzyński – czym jest, ile trwa, kiedy przysługuje? Urlop tacierzyński a ojcowski
Projekt ustawy, a to kiedy wejdzie w życie
Kiedy zatem możemy się spodziewać wejścia w życie ustawy o statusie osoby najbliższej? 30 grudnia 2025 r. projekt ustawy o statusie osoby najbliższej w związku został przyjęty przez rząd. W środę 31 grudnia 2025 r. marszałek Włodzimierz Czarzasty nadał projektowi numer druku i skierował do pierwszego czytania w Sejmie.
Projekt ustawy o statusie osoby najbliższej w związku i umowie o wspólnym pożyciu został w połowie lutego 2026 roku skierowany do dalszych prac w komisji nadzwyczajnej. Dzień wcześniej w Sejmie odbyło się jego pierwsze czytanie. Przeciwko odrzuceniu projektu w pierwszym czytaniu zagłosowało 233 posłów – cała Koalicja Obywatelska, Lewica, Polska 2050, Razem, a także większość posłów Polskiego Stronnictwa Ludowego. Za odrzuceniem projektu było 199 posłów – w tym 175 z Prawa i Sprawiedliwości, 14 z Konfederacji, a także dwóch posłów PSL. Powołana została nadzwyczajna komisja poświęcona wyłącznie tej ustawie.
Największą zagadką pozostaje nadal kwestia podpisu prezydenta. Prezydent Karol Nawrocki zapowiedział weto do ustawy o statusie osoby najbliższej, jeśli nie będzie w niej zapisu o wyjątkowym statusie małżeństwa.
Prezydent zaznaczył, że jest gotów rozmawiać o rozwiązaniach prawnych dla par żyjących razem, ale wyłącznie po odejściu od sporów ideologicznych. Warunkiem akceptacji ustawy miałby być wyraźny zapis o wyjątkowym statusie małżeństwa. „Jeśli ustawa nie będzie miała takiego kształtu, będę musiał ją zawetować" – zapowiedział, dodając, że nie chce ponosić odpowiedzialności za ewentualne przyszłe zmiany, takie jak adopcja dzieci przez pary jednopłciowe.
Ze słów szefa gabinetu prezydenta Pawła Szefernakera wynika, że jeśli ustawa zostanie przyjęta przez Sejm w obecnym kształcie, wówczas Karol Nawrocki jej nie podpisze.
Katarzyna Kotula przyznała, że „to nie jest ustawa naszych marzeń
Dla wejścia w życie całego projektu istotne jest to, czy prezydent uzna ją za zgodną z art. 18 Konstytucji (czyli w kwestii ochrony małżeństwa). Jeśli ustawa przejdzie przez Sejm i Senat, a następnie nie zostanie zawetowana przez prezydenta, prawdopodobnie zacznie obowiązywać od 1 stycznia 2027 roku. Sejm może odrzucić weto prezydenta większością 3/5 głosów wszystkich posłów w obecności co najmniej połowy ich ustawowej liczby. Jednak w obecnej kadencji Sejm nie odrzucił żadnego z prezydenckich wet.
Ostatecznie, o tym, kiedy ustawa o statusie osoby najbliższej wejdzie w życie, zadecyduje polityczna wola osiągnięcia porozumienia. Jako obywatele powinniśmy śledzić te doniesienia, bo to, co dzieje się w budynkach przy ulicy Wiejskiej, ma realny wpływ na to, czy nasze życie będzie odrobinę łatwiejsze.












