Mamazone

Sharenting – czy publikowanie zdjęć dzieci jest bezpieczne?

8 maja 2026

Twoje dziecko nie potrafi jeszcze czytać, ale jego przyszły pracodawca już teraz może dowiedzieć się, jak wyglądało podczas napadu złości w piaskownicy. Nasze maluchy zyskują swój cyfrowy ślad (z ang. digital footprint) na długo przed tym, jak nauczą się wiązać sznurowadła – a czasem nawet przed pierwszym oddechem, gdy dumni rodzice publikują zdjęcia z badania USG. To zjawisko, nazywane sharentingiem, stało się częścią naszego życia, ale czy zastanawiamy się, co to oznacza dla przyszłości naszych dzieci? Czy bezrefleksyjne dzielenie się każdą chwilą to tylko niewinna pamiątka, czy może już naruszenie autonomii małego człowieka? Czy publikowanie zdjęć dzieci w internecie jest bezpieczne? Odpowiadamy.

tata robiący sobie zdjęcie z córką
Depositphotos

Czym jest sharenting i na czym polega zjawisko?

Termin sharenting powstał z dość oczywistego połączenia dwóch angielskich słów: share (dzielić się) oraz parenting (rodzicielstwo). Z definicji oznacza to regularne zamieszczanie przez rodziców w mediach społecznościowych szczegółowych informacji, zdjęć dzieci oraz filmów dotyczących ich życia. Nie jest to jednak tylko kwestia technologii, ale przede wszystkim nowa forma narracji rodzicielskiej. Jak zauważa Anna Błasiak, odwołując się do koncepcji Sartre’a, człowiek jest zawsze „opowiadaczem zdarzeń” – żyje otoczony swoimi historiami i widzi przez nie wszystko, co go spotyka. Rodzice, chcąc uwiecznić pierwszy uśmiech, sukcesy na basenie czy nawet zabawne wpadki, tworzą w sieci publiczne archiwum życia dziecka, które staje się dostępne dla wszystkich.

Zjawisko to ma ogromną skalę – jeden przeciętny rodzic publikuje średnio blisko tysiąc zdjęć swojej pociechy, zanim ta ukończy piąty rok życia. Statystyki pokazują więc, że ogromna liczba wizerunków naszych dzieci została udostępniona w internecie i to bez zgody najbardziej zainteresowanych (maluchy nie miały bowiem możliwości się sprzeciwić).

Współczesne rodzicielstwo stało się poniekąd performatywne – dzielimy się prywatnymi informacjami nie tylko z bliskimi, ale z całym światem, często szukając akceptacji, porady lub po prostu chcąc się pochwalić i zyskać atencję. To zwykłe dzielenie się radością z codziennych aktywności i życia rodzinnego bywa jednak pułapką. Często zapominamy, że to, co dla nas jest powodem do dumy, dla dziecka w przyszłości może stać się źródłem wstydu lub problemów rówieśniczych.

Sharenting nie jest zjawiskiem jednowymiarowym – to skomplikowana sieć motywacji, od chęci budowania relacji i poszukiwania wsparcia w trudnych chwilach (tzw. support seeking), aż po komercyjne wykorzystywanie wizerunku dziecka przez influencerów.

Czy publikowanie zdjęć dzieci w internecie jest bezpieczne?

Pytanie o bezpieczeństwo w tym kontekście jest zasadnicze, a odpowiedź na nie, niestety, rzadko bywa jednoznaczna i kojąca dla sumienia. Czy publikowanie zdjęć dzieci w internecie jest bezpieczne? W teorii, jeśli masz restrykcyjne ustawienia prywatności i udostępniasz treści tylko zaufanym znajomym, ryzyko wydaje się minimalne, ale pamiętajmy, że rzeczywistość cyfrowa nie zna litości.

Raz wrzucone do sieci zdjęcia zaczynają żyć własnym życiem, migrując między serwerami, a w skrajnych przypadkach trafiają na fora o charakterze pedofilskim lub zostają wykorzystane przez osoby o nieczystych intencjach. I to nie jest straszenie na wyrost.

Badania przeprowadzone przez organizacje dbające o bezpieczeństwo wizerunku najmłodszych (takie jak NASK) alarmują, że zdecydowana większość materiałów na stronach przestępczych to pozornie niewinne ujęcia z plaży czy basenu, które dumni rodzice wrzucili do sieci, nie widząc w nich nic złego. Wiele osób żyje nadal w przeświadczeniu, że ich profil w mediach społecznościowych to prywatna twierdza, ale to złudzenie. Algorytmy, błędy systemowe czy po prostu zwykła nielojalność „sieciowych znajomych” sprawiają, że prywatność dziecka jest wystawiona na publiczny widok.

Pamiętajmy, że każde udostępnione zdjęcie to zestaw metadanych, takich jak: data urodzenia, lokalizacja, nazwa szkoły widoczna na bluzie – to gotowy pakiet informacji dla kogoś, kto planuje kradzież tożsamości lub tzw. digital kidnapping (cyfrowe porwanie), gdzie obcy ludzie „adoptują” zdjęcia Twojego dziecka, tworząc mu nową, fałszywą tożsamość na drugim końcu świata. Szczególnie teraz, kiedy sztuczna inteligencja rozwija się w tempie wykładniczym, to ryzyko wzrasta. Technologia deepfake pozwala na tworzenie łudząco prawdziwych filmów z twarzą dowolnej osoby.

Czy chwilowa radość z „lajków” jest warta ryzyka, że te materiały mogą w przyszłości zostać wykorzystane przeciwko dziecku?

Jakie zagrożenia niesie sharenting?

Sharenting wpływa bezpośrednio na proces budowania własnej tożsamości przez młodego człowieka, który dorasta w cieniu swojego cyfrowego sobowtóra, wykreowanego przez rodziców bez jego wiedzy. Dziecko, kiedy po latach odkrywa w przestrzeni internetowej setki informacji na swój temat – np. te przedstawiające go w negatywnym świetle – może poczuć się odarte z intymności i zwyczajnie uprzedmiotowione.

Lista zagrożeń, które niesie ze sobą bezrefleksyjne publikowanie życia prywatnego, jest długa i obejmuje między innymi:

  • cyberbullying – to, co dla mamy było „uroczym” wspomnieniem, dla rówieśników w szkole stanie się amunicją do drwin i szykan;

  • utratę kontroli nad wizerunkiem – przyszły pracodawca za kilkanaście lat, wpisując dane kandydata w wyszukiwarkę, może dotrzeć do treści, które zrujnują profesjonalny wizerunek dorosłego już człowieka;

  • cele komercyjne – niektóre serwisy społecznościowe w swoich regulaminach zastrzegają prawo do korzystania z publikowanych materiałów, co oznacza, że Twoje dziecko może stać się twarzą reklamy, o której nie masz pojęcia;

  • kryzys relacji – brak poszanowania granic i prywatności od najmłodszych lat to prosty przepis na brak zaufania w przyszłości.

W świecie mediów społecznościowych, wrzucanie prywatnych informacji na temat swoich dzieci, bez ich świadomej zgody, to działanie ryzykowne. Prywatność to jedna z podstawowych praw człowieka, a my – jako dorośli – mamy obowiązek jej chronić.

Czy można legalnie publikować zdjęcia dzieci?

W Polsce wizerunek jest chroniony przez kodeks cywilny (jako jedno z dóbr osobistych) oraz przez ustawę o prawie autorskim i prawach pokrewnych. W przypadku osób niepełnoletnich decyzję o rozpowszechnianiu ich wizerunku podejmują opiekunowie prawni, co oznacza, że co do zasady wymagana jest ich zgoda – czyli zgoda obojga rodziców. Jeśli jeden z rodziców publikuje zdjęcia mimo sprzeciwu drugiego, mamy do czynienia z klasycznym naruszeniem prawa, które może skończyć się w sądzie.

Warto sięgnąć po publikacje, które wydaje np. Wydawnictwo Naukowe UAM, aby zrozumieć, że współczesne regulacje prawne coraz silniej akcentują podmiotowość dziecka. Rodzice mają sprawować pieczę nad dzieckiem, ale nie oznacza to absolutnej dowolności w dysponowaniu jego prywatnością. Coraz częściej słyszymy o sprawach z przeszłości, w których dorosłe już dzieci pozywają rodziców za to, że ich własnym życiem handlowano w sieci bez żadnych hamulców.

Jak bezpiecznie udostępniać zdjęcia dziecka w sieci? Praktyczne zasady dla rodziców

Jeśli mimo świadomości zagrożenia decydujesz się udostępniać omawiane tu treści, rób to „z głową”. Nie chodzi o to, by całkowicie wymazać obecność rodziny z sieci, ale o to, by robić to w sposób przemyślany, wykorzystując możliwości nowych technologii do ochrony, a nie tylko do ekspozycji.

Oto kilka praktycznych zasad:

  • unikaj pokazywania twarzy dziecka – możesz uwiecznić chwilę fotografując dłonie, stopy, postać od tyłu lub stosując artystyczne rozmycie;

  • weryfikuj ustawienia prywatności – Twoje posty nigdy nie powinny być publiczne. Ogranicz widoczność materiałów do wąskiej grupy osób, które rzeczywiście znasz w świecie rzeczywistym;

  • sprawdzaj tło i upewniaj się, że na zdjęciu nie widać numeru domu, nazwy ulicy czy numeru przedszkola;

  • absolutnie zrezygnuj z publikowania treści intymnych – zdjęcia z kąpieli, w samej pieluszce czy w sytuacjach słabości (płacz, choroba) to materiały, które mogą zostać wykorzystane przez przestępców. To, co dziś wydaje się niewinne, może okazać się dramatyczne w skutkach;

  • pytaj o zgodę, nawet jeśli Twoje dziecko ma dopiero kilka lat;

  • zasada 5 sekund – zanim klikniesz „udostępnij”, zastanów się przez chwilę, czy to konkretne zdjęcie nie zaszkodzi w przyszłości dobremu imieniu Twojego dziecka.

Edukacja młodzieży i rola świadomego rodzica

Pamiętajmy, że to my – dorośli – jesteśmy strażnikami przyszłości naszych dzieci. To, jak dziś zarządzamy ich wizerunkiem, wpłynie na to, jak one będą zarządzać swoją prywatnością w dorosłości. Powinniśmy więc zacząć od rozmowy z młodzieżą o tym, jak ich przeszłość cyfrowa wpływa na teraźniejszość. Uczmy dzieci, że ich wizerunek to cenna wartość, o którą należy dbać.

Ważne jest, abyśmy wykazali się dojrzałością i empatią. Każde kliknięcie ma swoje konsekwencje. Zamiast szukać akceptacji u obcych ludzi w internecie, skupmy się na budowaniu autentycznej relacji opartej na szacunku i poczuciu bezpieczeństwa w świecie realnym. Ostatecznie to nie liczba polubień definiuje naszą wartość jako rodziców, ale fakt, czy potrafiliśmy ochronić prywatność i godność naszych dzieci.

Bibliografia

Więcej o tym, jak dbamy o jakość naszych treści znajdziesz w Polityce Redakcyjnej Mamazone.pl.

  1. A. Błasiak, Sharenting – współczesną formą rodzicielskiej narracji, Horyzonty wychowania,17(42), str. 125‑134.
  2. A. Borkowska, M. Witkowska, Sharenting i wizerunek dziecka w sieci - Poradnik dla rodziców, www.cyberprofilaktyka.pl/publikacje/Poradnik_sharenting_www.pdf, dostęp z dn. 27.04.2026.
  3. M. Gadamska-Kyrcz, Sharenting jako jedno z niebezpieczeństw dla dzieci, Ochrona ludności i dziedzictwa kulturowego, ISSN 2956-3763, Nr 3/2023, str. 76-94.
  4. B. Chrostowska, Sharenting – skala i wielowymiarowość zjawiska (nierozważnego) ujawniania przez rodziców informacji o dzieciach w mediach społecznościowych, Problemy wczesnej edukacji, 4 (43)/ 2018, str. 58-68.

Więcej na ten temat