Afrodyzjaki – skąd wzięła się ich popularność i dlaczego fascynują ludzi od wieków?
Afrodyzjaki swoją nazwę wzięły od greckiej bogini miłości, piękna i seksualności – Afrodyty. W starożytności wierzono w możliwości istnienia bioaktywnych składników w roślinach i minerałach, które mogą oddziaływać m.in na receptory nerwowe i poprawiać sprawność seksualną. Również w tradycyjnej medycynie chińskiej wierzono w rośliny znane ze swoich pobudzających właściwości, które mogą poprawić libido i zwiększyć przyjemność czerpaną z seksu, a nawet wpływać korzystnie na zdrowie.
Co ciekawe, teorię o afrodyzjakach wymyślili mężczyźni – to oni dążyli do ideału, zaś seksualność kobiet była przemilczana – ich gotowość i otwartość uznawano za oczywistą, wynikającą z powinności. Jednocześnie, kobiety posiadają więcej ośrodków seksualnych w mózgu niż mężczyźni!
Ludzie od zawsze dążą do tego, by mieć idealny seks, ale nie zawsze udaje się osiągnąć zadowolenie, a wpływ na to ma wiele czynników, takich jak tryb życia, stres, codzienne obowiązki, a także osobiste odczucia względem własnego ciała oraz kwestie wychowawcze. Stąd też poszukuje się łatwych sposobów na to, by zwiększyć swój potencjał seksualny.
Niektórzy decydują się na terapię, inni z kolei stawiają na naturalne sposoby poprawy pomocy poprzez redukcję stresu, zwiększenie aktywności fizycznej i zmiany w diecie, do której wprowadza się składniki mające wzmagać pobudzenie seksualne, czyli afrodyzjaki.
Co naprawdę wpływa na libido?
Libido, czyli naturalna ochota na aktywność seksualną, jest wypadkową czynników fizjologicznych, psychicznych i środowiskowych, które na siebie oddziałują. Problemy z obniżeniem libido wynikają z pogorszenia się któregoś z tych czynników. Kiedy w interakcje wchodzą ze sobą hormony płciowe (testosteron, estrogeny i prolaktyna), neuroprzekaźniki (oksytocyna i dopamina) oraz czynniki psychofizyczne (atrakcyjność, porozumienie, więź emocjonalna) – rodzi się pożądanie seksualne, odczuwane tak w ciele, jak i w umyśle.
Co sprawia, że postrzega się innych jako atrakcyjnych? Co wpływa na to, że przyciąga nas do płci przeciwnej, a wyobraźnia zaczyna podpowiadać romantyczne scenariusze? Są to:
fizyczność,
poczucie wspólnoty,
emocjonalne zaopiekowanie się,
intelekt,
kultura osobista.
Osoba posiadająca wszystkie lub większość tych cech wywołuje reakcję, którą można nazwać zauroczeniem, z kolei w toku bliższego poznawania, kiedy zacieśnia się więź intelektualna oraz fizyczna, rodzi się także podniecenie, a co za tym idzie – pożądanie seksualne.
Przeczytaj również:

Orgazm pochwowy – czym jest i jak go osiągnąć?
Naturalne afrodyzjaki – które mają potwierdzone działanie, a które działają tylko w teorii?
Istnieją grupy produktów – niektóre owoce, przyprawy, owoce morza – które uznawane są za afrodyzjaki, wpływające na dobre samopoczucie, poprawiające nastrój i wzmagające pożądanie. Ich działanie opiera się na składnikach, które mogą mieć wpływ na poprawę funkcji seksualnych – witaminach i minerałach, które biorą udział w syntezie hormonów (np. witamina D, witaminy z grupy B, witamina E, magnez czy cynk), ale nie ma potwierdzenia naukowego, by jednocześnie którykolwiek z nich miał wpływ na zwiększenie libido.
Można jednak przypuszczać, że mają znaczenie dla zdrowia. Witamina B6, zawarta np. w truskawkach uznawanych za afrodyzjak, jest niezbędna do produkcji estrogenu, testosteronu oraz neuroprzekaźników. Witamina B12 i magnez również wpływają na produkcję neuroprzekaźników, a zawarte są m.in w ostrygach, jednym z najsłynniejszych afrodyzjaków. Z kolei cynk, zawarty również w ostrygach, a także w czekoladzie, jest kluczowy dla produkcji testosteronu oraz przebiegu spermatogenezy. Witamina E zwana jest witaminą płodności i również może wpłynąć na poprawę życia seksualnego, ponieważ poprawia krążenie krwi, a także ma wpływ na jakość nasienia i reguluje produkcję hormonów płciowych.
Nie ma jednak naukowego potwierdzenia, by jakiekolwiek naturalne afrodyzjaki wpływały bezpośrednio na poziom libido. Jednak ich bogactwo składników odżywczych, mineralnych i witamin może poprawić jakość życia – zdrowa dieta ma ogromny wpływ na pracę zarówno mózgu, jak i ciała, a ich sprawność oddziałuje na jakość życia seksualnego.
Ostrygi, czekolada, maca, żeń-szeń – co mówią badania o „tradycyjnych” afrodyzjakach?
Jaki związek mają popularne afrodyzjaki z popędem płciowym? Czy faktycznie mają na niego wpływ?
Ostrygi – uznawane są za jeden z najsłynniejszych i najmocniejszych afrodyzjaków. Tymczasem nie przeprowadzono żadnych badań, które wskazywałyby, że mogą one w jakikolwiek sposób zwiększać popęd seksualny. Zawierają sporą ilość cynku oraz witamin, które wpływają na produkcję plemników, jednak nie jest to tożsame z wysokim libido. Przyczyniają się również do zwiększenia poziomu testosteronu, co może mieć przełożenie na poprawę sprawności seksualnej, jednak nie są one magicznym środkiem na potencję.
Czekolada – uznawana jest za naturalny afrodyzjak, ponieważ dzięki zawartości serotoniny, fenyloetyloaminy i anandamidu wywołuje stan ukojenia i euforii, poprawiając samopoczucie, co z kolei sprzyja odczuciom szczęścia. Zawarta w czekoladzie arginina może zwiększać libido poprzez zwiększenie produkcji tlenku azotu, który rozszerza naczynia krwionośne. Dzięki temu poprawia się ukrwienie narządów płciowych, co u mężczyzn może poprawiać erekcję, a u kobiet wrażliwość miejsc intymnych, wpływając na intensywność doznań seksualnych.
Maca – korzeń maca (Lepidium meyenii) uznawana jest za naturalny afrodyzjak, który zwiększa libido i poprawia funkcje seksualne u obu płci dzięki zawartości fitosteroli oraz fitoestrogenów. Posiada właściwości energetyzujące i wpływa na prawidłową gospodarkę hormonalną. Badania wykazały, że maca zwiększa liczbę i ruchliwość plemników oraz poprawia erekcję u mężczyzn, z kolei u kobiet poprawia równowagę hormonalną, szczególnie w okresie menopauzy.
Żeń-szeń – również uznawany jest za afrodyzjak, który pomaga w zaburzeniach erekcji i zwiększa odczucia seksualne. Zawarte w nim saponiny triterpenowe (ginsenozydy) zwiększają poziom tlenku azotu, a co za tym idzie – rozkurczają naczynia krwionośne i zwiększają napływ krwi do narządów płciowych, co wpływa na ich wrażliwość i zwiększenie satysfakcji z seksu.
Składniki odżywcze, minerały i witaminy zawarte w roślinach, owocach czy przyprawach mogą mieć wpływ na wzrost popędu seksualnego poprzez poprawę stanu zdrowia przy długofalowym stosowaniu, co z kolei przekłada się na lepsze samopoczucie i większą energię. Nie są natomiast cudownym remedium na problemy z erekcją czy obniżony popęd – nie pomogą od razu, a być może nie pomogą wcale, ale mogą być elementem naturalnej terapii przy problemach z libido.
Przeczytaj również:

Punkt G – czy istnieje, gdzie go znaleźć?
Dlaczego afrodyzjaki działają inaczej u kobiet i u mężczyzn?
Libido ma inne podłoże u kobiet, a inne u mężczyzn. Innymi słowy, co innego wpływa na męskie pobudzenie seksualne, a co innego na żeńskie. U mężczyzn ważny jest poziom testosteronu i ukrwienie narządów, z kolei u kobiet – poza hormonami – dochodzi do głosu również sfera psychiki, odpowiedni nastrój i relaks. Dlatego też u mężczyzn zadziałają te afrodyzjaki, które poprawiają ukrwienie, np. żeń-szeń, z kolei kobiety będą bardziej wrażliwe na zapachy, np. aromat czekolady. Jednocześnie, każdy afrodyzjak, bogaty w witaminy i minerały, pozytywnie wpłynie zarówno na kobiety, jak i mężczyzn, jednak nie zawsze będzie miał wpływ na libido.
Kiedy afrodyzjak nie zadziała?
Żaden, nawet najsilniejszy afrodyzjak nie zadziała, jeśli problemy z libido mają podłoże medyczne, takie jak zaburzenia hormonalne lub depresja, czy też gdy żyje się w ciągłym biegu i stresie. Nie pomogą również wtedy, kiedy w związku brakuje porozumienia emocjonalnego, czułości, szacunku i zrozumienia, a także kiedy żadne z partnerów nie czerpie się przyjemności z bliskości fizycznej – partnerzy nie oddziałują na siebie i nie czują się dla siebie atrakcyjni.
Siła placebo – dlaczego czasem działa lepiej niż sam afrodyzjak?
Sam fakt świadomego wykorzystywania afrodyzjaków, jak np. truskawek w czekoladzie na romantyczną kolację, wpływa na budowanie odpowiedniego nastroju i nastawienie się na miłosne uniesienie. Być może właśnie to tworzenie odpowiedniej oprawy, pełnej intymności, romantyzmu, bliskości i czułości, bardziej sprzyja pobudzeniu seksualnemu niż same afrodyzjaki.
Czy afrodyzjaki są bezpieczne?
O ile spożywanie truskawek, żeń-szenia czy macy nie jest szkodliwe, a nawet jest wskazane dla zdrowia, o tyle istnieją takie afrodyzjaki, które wykazują nikłe działanie w zakresie pobudzenia libido, za to skutki uboczne ich spożycia mogą być niebezpieczne dla zdrowia. Należą do nich:
bufotenina – toksyna pozyskiwana z ropuchy – ma działanie psychoaktywne i może prowadzić do zatrucia. Znany jest również przypadek śmiertelny;
kantarydyna – substancja pozyskiwana z tzw. „hiszpańskiej muchy” – wywołuje pieczenie narządów płciowych, infekcje układu moczowo-płciowego, może prowadzić do niewydolności nerek i krwotoków z przewodu pokarmowego, a także do śmierci;
johimbina – choć w latach 80. XX wieku została zatwierdzona do leczenia impotencji, obecnie jej stosowanie jest ograniczone ze względu na skutki uboczne, takie jak: nadciśnienie, tachykardia, problemy z sercem, bezsenność, bóle głowy, zaburzenia lękowe i skurcze oskrzeli.













