"Złe" dzieci dobrych rodziców

Ocena: 4.78/5 Głosów: 56
Ta treść była już przez Ciebie oceniana!

Niewłaściwe zachowania dzieci budzą zwykle niesmak i niechęć. Nie tyle do samych winowajców, co do ich opiekunów, w których doszukujemy się winy za każdy niecny uczynek kilku- czy kilkunastoletniego młodego człowieka. W przypływie moralizatorskich zapędów, zapominamy jednak, że dziecko nie jest produktem procesu wychowawczego, a myślącą istotą, która pewnych wyborów dokonuje całkowicie samodzielnie. I nie zawsze są to wybory dobre. Niezależnie od rodzicielskiej konsekwencji we wpajaniu najlepszych zasad.

Inicjowanie awantur i bójek, niewybredne numery wycinane rówieśnikom i nauczycielom, wybijane piłką szyby, papierosy popalane w zakamarkach szkolnego podwórka, pierwsze łyki alkoholu i dreszcz ekscytacji na dźwięk słowa „dopalacze” – zakazane owoce smakują przecież najlepiej. Wielu rodzicom, na pewnym etapie wspólnego życia z pociechą, przychodzi zmagać się z takimi wyzwaniami. Często okres burzy i naporu zwyczajnie mija, stając się symbolem trudnej, lecz, ostatecznie, naturalnej inicjacji w dojrzałość. Zdarza się jednak, ku trwodze dorosłych, że niewłaściwe zachowania utrwalają się i ulegają pogłębieniu, a powiedzenie małe dzieci mały kłopot, duże dzieci – duży brutalnie zyskuje na dosłowności. 

 

To nie Twoja wina!

 

W takich sytuacjach niezwykle trudno jest rodzicom uniknąć poczucia winy. Trudno się dziwić – w dzisiejszych czasach każdy z nas bywa surowym sędzią, skorym do wydawania wyroków. Poczucie winy może przyjść zarówno z własnej oceny czynów rodzica, doszukującego się w sobie źródła kłopotów dziecka, jak i z zewnątrz  wiadomo przecież, że najłatwiej wydaje się osądy w nie swojej sprawie. 

Ogromnie ważne jest w takiej sytuacji, by zrozumieć, że tak naprawdę problemy wychowawcze nie zawsze wynikają z błędów rodzicielskich.

Nie należy pojmować procesu wychowania jako procesu „produkcji” określonej osobowości. Musimy sobie uświadomić, że między procesem wychowania i osobowością dziecka nigdy nie zachodzi relacja przyczynowo-skutkowa. To, że ktoś wychował się w idealnych warunkach, nie oznacza, że jako dorosły wzbije się na wyżyny doskonałości. I odwrotnie: nawet jeśli dziecko doświadczyło krzywdy we wczesnych latach życia, w dorosłości wciąż ma szansę na odniesienie ogromnych sukcesów. Tak naprawdę rodzice mają w tej kwestii o wiele mniej do powiedzenia, niż im się wydaje. Ich prawdziwą rolą jest natomiast maksymalizacja pozytywnego wpływu, jaki wywierają na dziecko. Tylko i aż tyle.

  

Po której stronie leży wina, czyli kim jest Twoje dziecko?

 

Kto lub co odpowiada za to, kim są nasze dzieci? Odpowiedź może okazać się niezadowalająca dla wielu rodziców. W dużej mierze to nie my – to ich wybory i wolna wola. Nie zawsze nasze dzieci są takie, jak chcemy. W najlepszym przypadku są jedynie bliskim podobieństwem ideału. Rodzice, którzy usiłują „stworzyć” idealne dziecko, popychając je w kierunku, który według nich jest słuszny, zawsze muszą pogodzić się z porażką.

Zawsze, bo nawet jeśli im się uda, powstały „twór” nie będzie tym, kim naprawdę jest ich dziecko. W pozostałych sytuacjach jedynym efektem będzie frustracja, złość i rozczarowanie.

 

Działanie zamiast poczucia winy

 

Każdy rodzic powinien mieć świadomość, że zatapianie się w poczuciu winy niesie negatywne konsekwencje dla dalszego wychowania. Jedną z nich jest brak konsekwencji, wynikający ze strachu, że każda najmniejsza rodzicielska decyzja może zaważyć na wychowaniu. Brak konsekwencji z kolei daje dziecku do zrozumienia, że nie jest w stanie kontrolować własnego zachowania i dokonywać dobrych decyzji. Żaden rodzic nie chce przekazać takiego komunikatu. Na szczęście istnieje kilka sposobów na poradzenie sobie z poczuciem winy.

 

Poczucie winy jako drogowskaz

Dzięki poczuciu winy zauważamy, że zrobiliśmy coś, z czym nie czujemy się dobrze. Warto wykorzystać to jako wskazówkę do poprawienia tych aspektów relacji z dzieckiem, przez które najczęściej czujemy się winni.

 

Przekierowanie energii

Zamiast skupiać się na poczuciu winy, dobrze jest skupić się na wyrobieniu w dziecku pozytywnych cech, które pozwolą mu samemu poradzić sobie z przeszkodami, np. umiejętności radzenia sobie z emocjami. W ten sposób przekierujemy energię na pozytywne aspekty i zaoszczędzimy dziecku negatywnych konsekwencji naszego poczucia winy. Zaczniemy skupiać się na „dziś” i „jutro”, zamiast wciąż pozostawać na „wczoraj”.

 

Wyrozumiałość wobec siebie

Wybaczenie ma ogromną moc. Kiedy wybaczymy sobie błędy, które popełniliśmy, zyskamy nową siłę do wprowadzenia nowych pozytywnych nawyków i jesteśmy w stanie wziąć pełną odpowiedzialność za swoje rodzicielskie decyzje.

 

Sukcesy są ważne

Docenianie jest tak samo ważne jak wybaczanie. Zamiast bez przerwy się karcić, doceniajmy też małe rodzicielskie sukcesy: bycie konsekwentnym, nieuleganie, bycie cierpliwym. W końcu każdy zasługuje na pochwałę.

 

Trzy zasady 

 

Po pierwsze, powinniśmy zrozumieć, że wina za niewłaściwe zachowanie dziecka w wielu przypadkach leży nie w nas, a w nim. To w wielu przypadkach przede wszystkim efekt jego decyzji, a nie zaniedbań rodzicielskich.

Po drugie, należy uświadomić sobie, że nasze popychanie dziecka „w dobrym kierunku” znacząco ogranicza jego wolna wola, która – zwodzona jakże atrakcyjnymi bodźcami – jest jeszcze silniejsza. Dobrym rozwiązaniem w tej sytuacji mogłoby być skorzystanie z profesjonalnego doradztwa, o ile dziecko da się przekonać do skorzystania z takiej formy pomocy. Jeśli ono samo nie wyrazi chęci zmiany, wysiłki rodziców będą bezowocne.

Po trzecie, rodzice nie mogą obwiniać się za błędy dziecka i za wszelką cenę doszukiwać się problemu w sobie. Jedyne, do czego rodzice są zobligowani, to bycie najlepszymi rodzicami, jakimi mogą.

Komentarze