Najgorsze kary, jakie wymierzamy dzieciom

Ocena: 4.86/5 Głosów: 13
Ta treść była już przez Ciebie oceniana!

Jedni całkowicie je krytykują, uznając za źródło ogromnej krzywdy wyrządzanej dziecku, inni widzą w nich doskonały sposób wyrabiania rodzicielskiego autorytetu, są też tacy, którzy traktują je jako jedynie skuteczną metodę pozwalającą zapanować nad niesfornym maluchem. Jedno jest pewne – nieumiejętne wymierzanie kar może może stać się dla malucha źródłem prawdziwej traumy.

Fotolia

Karać, czy nie karać?  

 

Kara to bardzo kontrowersyjny temat. Spierają się na jej temat nie tylko rodzice, ale też psycholodzy. Jej przeciwnicy podnoszą fakt, że najbardziej efektywnym sposobem wychowania jest wzmacnianie i nagradzanie, że lepiej jest pokazywać naturalne konsekwencje czynu, bo kara wywołuje w dziecku złość i chęć odwetu. Nie da się ukryć, że to wszystko jest oczywiście prawdą.

Jednak czy rodzic zawsze powinien poczekać na naturalne konsekwencje np. wkładania ołówka do kontaktu czy przebiegania przez jezdnię? A co jeśli to właśnie konsekwencje motywują dziecko do łamania umów i wcale nie uczą, że coś w takim postępowaniu jest niewłaściwego? Gdy wzmacnianie pozytywne nie wystarcza, a konsekwencje są dla malca zbyt abstrakcyjne (lub zbyt atrakcyjne), to zastosowanie środka represyjnego jest jak najbardziej uzasadnione.

Pamiętajmy o tym, że kara karze nie równa, wiele z nich nie tylko niczego dobrego nie uczy, ale dodatkowo staje się krzywdą wyrządzoną dziecku. Czego unikać, gdy dziecko coś przeskrobie?

 

Warunkowa miłość

 

Jednym z najgorszych pomysłów na sygnalizowanie złego zachowania jest uzależnienie rodzicielskiej miłości od sposobu postępowania pociechy. „Mama cię nie chce, bo zrobiłeś źle” – to naprawdę bardzo okrutne słowa, które sieją wielkie spustoszenie w psychice młodego człowieka. Ich echo może odbijać się także w dorosłości przez wiele lat. Nie pozwól, żeby twoje dziecko zmagało się z przekonaniem, że na miłość należy zasłużyć bezbłędnością.

Zapewniaj pociechę o swojej miłości często i nawet wtedy (albo szczególnie wtedy!), gdy coś spsoci. Brak pewności co do stałości twoich rodzicielskich uczuć będzie działać na waszą niekorzyść. Poczucie bezpieczeństwa emocjonalnego sprawi, że dziecku będzie łatwiej wyhamować niewłaściwe postępowanie, a problemy z zachowaniem zaczną się redukować. W razie potknięcia, twoja pociecha łatwiej przejdzie przez trudny moment i chętniej wywiąże się z zadośćuczynienia, gdy będzie miało pewność, że nawet rodzicielska kara wynika z miłości.

Czy potrafimy stawiać granice dzieciom?

 

Ostracyzm

 

Poniżanie, wyśmiewanie i etykietowanie na forum publicznym bardzo mocno uderza w dziecko. Tym bardziej, gdy robi to osoba, która powinna być ostoją bezpieczeństwa i wsparciem, jaką jest zazwyczaj mama czy tata. Niepojęte jest dla mnie, że rodzice w obecności swoich pociech potrafią opowiadać innym, jakie to mają w domu ancymonki i licytują się, które daje bardziej w kość. Jak byś się czuł, gdyby twój szef opowiadał innym pracownikom, że nic dobrego nie wnosisz do firmy? Źle? A jak ma się czuć dziecko, które gdziekolwiek się z tobą uda, słyszy, że przysparza ci samych kłopotów?

Wywlekanie błędów i omawianie ich na forum publicznym nie jest nigdy fair ani wobec dorosłego ani tym bardziej wobec małego. Nie pozwól, aby twoja pociecha doszła do wniosku, że cały świat uważa je za kłopotliwe, bo przecież wiesz, że to nie jest prawdą. To jej nie zmotywuje do poprawy, lecz raczej zobojętnieje i w ogóle przestanie się starać.

Naucz się rozwiązywania trudności bez angażowania w nie całego świata. Ustalajcie rodzicielski front wspólnie, poza zasięgiem wzroku i słuchu dziecka, np. wychodząc na spacer. Jeżeli potrzebujesz porady od przyjaciółki czy mamy, konsultuj się z nimi dyskretnie, bez robienia afery. Także w przypadku rozmów z nauczycielem czy trenerem – przeprowadzaj je na spokojnie bez świdrujących oczu zainteresowanego dziecka. Bezpieczne relacje oparte na zaufaniu są fundamentem i motywacją do budowania prawidłowych postaw.

 

Zawoalowane epitety

 

„Z tobą tak zawsze!”, „Nie można cię spuścić z oka!”, „Dlaczego ty taki jesteś?”, „No jasne, a czego można było się spodziewać?” – takie zdania rodzice wypowiadają najczęściej pod wpływem zdenerwowania, ale to nie znaczy, że są one usprawiedliwione albo właściwe. One są jak klamra spajająca wszystkie złe rzeczy, na które zwracasz uwagę i którą przyczepiasz później do swojego dziecka. Traktowanie ukrytymi wyzwiskami uczy malca, że „taki” właśnie jest – zawsze rozlewa, niszczy, kłóci się z innymi, obraża się i niczego innego nie można się po nim spodziewać.

Pamiętaj, że twój syn czy córka widzą siebie, tak jak widzisz ich ty. Można powiedzieć, że przegląda się w tobie jak w lustrze. Spraw, aby zawsze zobaczyło tam wielkiego człowieka. Twoja wiara doda mu skrzydeł, których kiedyś będzie bardzo potrzebował.

Sprawdź, czego nie wolno mówić dziecku 

 

Time out

 

Popularna metoda stosowana przez rodziców, polega na chwilowym odseparowaniu dziecka sprawiającego kłopot. Niestety może ona nie działać tak, jak sobie tego życzymy. Maluch pozostawiony sam sobie nie będzie się uspokajać i raczej nie będzie też zastanawiać się nad swoim zachowaniem. Uruchomienie wyższych procesów korowych (do których należą procesy hamowania czy myślenia) nie jest proste, gdy działamy pod wpływem emocji. Jak stwierdził J. Cohen w książce „Rodzicielstwo przez zabawę”: „Największym problemem z przerwami jest to, że wymuszają pozostawienie dziecka samemu sobie wówczas, kiedy i tak czuje się już odizolowane i osamotnione”. Często rodzic zarządza time-out bez ostrzeżenia i w nerwach, co dodatkowo działa niekorzystnie i nie daje szansy na poprawę.

Time-out w samotności nie działa. Intensyfikuje histerie, przedłuża kryzys i nie pomaga w radzeniu sobie z emocjami. Warto jednak wprowadzić modyfikacje do tej metody i stosować wyciszenie prewencyjnie, czyli przerwę zapobiegawczą bez nerwów i separacji. Często przecież da się łatwo dostrzec, że sytuacja staje się napięta, malec biega z prawa na lewo, przybiera zaczepny wyraz twarzy, powtarzasz „nie rób”, „zostaw”, „odłóż”, a atmosfera staje się gęsta. Można wtedy powiedzieć dziecku, aby usiadło w fotelu czy na ławeczce w parku i trochę się uspokoiło. Porozmawiajcie o tym, co jest nie tak w danej sytuacji, jak ty ją widzisz i do czego może ona doprowadzić, a także zapewnij o tym, że po prostu nie chcesz aby coś złego się stało. Ale nawet w działaniach prewencyjnych zawsze stosuj upomnienie ostrzegawcze.

  

By kara nie stała się krzywdą 

 

Często można przeczytać komentarze zniesmaczonych rodziców, którzy twierdzą, że skoro klapsy złe, kąt zły, zawstydzanie złe, to niedługo odbierze się im jakikolwiek wpływ na ich dzieci. Zadają pytania, jak w takim razie mają postępować. Nikt niestety takiej recepty nie wypisze, bo każda sytuacja wymaga innego rozstrzygnięcia. Warto jednak zastanowić się nad tym, jaka powinna być uczciwa kara. Myślę, że można opisać ją w pięciu słowach:

  • adekwatna (zarówno do wieku, sytuacji, jak i charakteru dziecka),
  • racjonalna (w czasie trwania, w intensywności, a także proporcjonalna do czynu),
  • wyjaśniona (powiązana z edukacją i rozmową),
  • konstruktywna (pozostawiająca miejsce na zadośćuczynienie i poprawę),
  • jednoznaczna (związana z czynem osoby, wynikająca z jasnych zasad, respektowana zarówno przez dziecko i rodziców, nie powinna nieść za sobą żadnych rekompensat).

Jak wspominałam, są takie momenty, w których stosowanie kar (uczciwych!) jest uzasadnione. Badania nad konsekwencjami stylów wychowawczych także to potwierdzają. Najlepszy styl jest oparty na gotowości i otwartości rodzica, jego autorytecie i jasnych zasadach, więc przewiduje także kary i konsekwencje[1]. Dzieci, które w takiej atmosferze wzrastają są najbardziej zrównoważone i pewne siebie, a także po prostu szczęśliwe. Pamiętajmy jednak, że najważniejszym zadaniem rodziców nie jest zastanawianie się nad tym, jak dziecko ukarać, tylko jak mu pomóc uporać się z tym, co na złe zachowanie się składa.

 

[1] D. Baumrind, The Influence of Parenting Style on Adolescent Competence and Substance Use, 1991.

Tematy: wychowanie dziecka, dyscyplina, czy karać dziecko

Komentarze