Ratunku, moje dziecko wciąż płacze!

Ocena: 3.51/5 Głosów: 6
Ta treść była już przez Ciebie oceniana!

W szpitalu często wbija się kobietom do głowy „jeśli płacze, to go nakarm”. Więc mama po powrocie do domu, za każdym razem kiedy dziecko zakwili, przystawia je do piersi.

Płacz ma przywołać opiekuna, a uśmiech go zatrzymać. Zdjęcie: www.shutterstock.com
Płacz ma przywołać opiekuna, a uśmiech go zatrzymać. Zdjęcie: www.shutterstock.com

Rozmowa z psychologiem, położną i trenerką skali NBAS Bożeną Cieślak-Osik.

- "Dobrym, spokojnym ludziom rodzą się spokojne dzieci", "jeśli dziecko dużo płacze, to znaczy, że rodzice jakoś sobie na to zasłużyli." - Spotkała się pani z takimi opiniami?

- Może nie dosłownie z takimi, ale z podobnymi. To bardzo szkodliwe mity. Zacznijmy od tego, że nikt sobie nie zasłużył na płacz dziecka, bo płacz nie jest karą. Niemowlę nie płacze nikomu na złość, nie manipuluje i nie próbuje zatruć życia. Nie jest to też jego sposób na pokazanie, że nie lubi swego opiekuna, co czasem przychodzi do głowy mamom. Zwłaszcza tym niepewnym siebie, które mają problem z odnalezieniem się w rodzicielskiej roli. Jest wręcz odwrotnie. Płacz dziecka świadczy o tym, że ono nas potrzebuje, chce byśmy mu w czymś pomogli albo po prostu byli blisko.

- Od czego zależy to, że jedne dzieci płaczą więcej, a inne mniej?

- Zachowanie dziecka, a więc także częstotliwość i intensywność jego płaczu zależy i od środowiska, i od cech wrodzonych. Poza tym ocena tego, ile niemowlę płacze jest zawsze bardzo subiektywna. Naukowcy przekonali się o tym m.in. prowadząc badania, w których nagrywano dziecko kamerą. Potem pytano mamę jak długo płakało i ona odpowiadała np.: "trzy godziny bez przerwy" a film pokazywał, że w sumie było to 40 minut. Takie różnice między oceną opiekuna, a rzeczywistością wcale nie były rzadkie.

- Płacz dziecka trudno znieść, więc często wydaje się, że trwa wieki.

- To prawda. Warto wtedy przypomnieć sobie ten czas, kiedy mieliśmy zupełnie inny do niego stosunek.

- ?

- Kiedy dziecko ma się urodzić, czekamy na jego płacz. Wtedy ma on świadczyć o zdrowiu i sile. O tym, że wszystko jest w porządku. Wpadamy w panikę, jeśli go nie słyszymy. Potem wpadamy w panikę, kiedy... go słyszymy. A przecież nadal jest to ten sam płacz, czyli podstawowy sposób komunikacji niemowlaka. Płacz ma przywołać opiekuna, a uśmiech go zatrzymać. Dzięki nim mamy szansę dobrze się dzieckiem zaopiekować i zaspokoić jego potrzeby.

- Tylko skąd mamy wiedzieć o jaką potrzebę właśnie chodzi? Wyobraźmy sobie np., że mama właśnie wróciła do domu po porodzie i nagle jej kilkudniowy noworodek zaczyna płakać....

- Nie, nie. Cofnijmy się do momentu, kiedy mama jest jeszcze w szpitalu. Przecież już wtedy zadaje sobie pytanie "dlaczego dziecko płacze?".

- Tyle, że w szpitalu jest cały sztab ludzi, którzy mogą mamie coś podpowiedzieć.

- No właśnie. Niestety nie zawsze są to dobre podpowiedzi. W szpitalu często wbija się kobietom do głowy "jeśli płacze, to go nakarm". Więc mama po powrocie do domu za każdym razem kiedy dziecko zakwili, przystawia je do piersi. Oczywiście głód jest jednym z głównych powodów płaczu dziecka, ale nie jedynym. Jeśli ono niedawno jadło, to nie ma większego sensu od razu przystawiać go do piersi.

- Ale przecież tyle się mówi o karmieniu na żądanie...

- W karmieniu na żądanie chodzi o to, by karmić dziecko wtedy, kiedy jest głodne. A ja mówię o tym, że nie zawsze kiedy płacze, chce jeść.

- Mamy często boją się, że dziecko się nie najada, więc kiedy płacze wolą przynajmniej spróbować je nakarmić.

- Jeśli mamy takie obawy, poprośmy o pomoc doradcę laktacyjnego. On nie tylko doradzi jak przystawiać do piersi, ale też powie jakie sygnały świadczą o tym, że karmienie dobrze przebiega. Czasem rzeczywiście mama nie jest w stanie wykarmić niemowlaka wyłącznie piersią. Częściej zdarza się to kobietom, które rodzą pierwsze dziecko po 40. roku życia. I trzeba się z tym pogodzić, bo to nie jest tragedia. Naprawdę dokarmianie mlekiem modyfikowanym nie powoduje, że dzieci gorzej się rozwijają. Warto mówić o tym głośno, bo niestety zdarzają się takie przypadki jak ten, który mieliśmy ostatnio w szpitalu. Na rehabilitację z niemowlakiem przyszła dojrzała mama i babcia. Mama była wykończona, zdenerwowana i skarżyła się, że nie sypia w nocy, bo cały czas karmi dziecko, a ono wciąż tylko albo je, albo płacze. Niemowlę nie wyglądało zdrowo, źle sypiało i spadało na wadze. Babcia jednak nie pozwalała dać butelki. Stała nad swoją córką i powtarzała "Masz karmić piersią". Dopiero interwencja pediatry sprawiła, że dziecko zaczęto dokarmiać. Problemy się skończyły.

- Ale przecież mama karmiąc piersią, nie tylko zaspokaja głód dziecka, ale też jego potrzebę bliskości. Więc może nie ma sensu zastanawiać się, czy nie robi tego zbyt często?

- Pierś nie powinna być lekarstwem na wszystkie smutki dziecka. Trzymałabym się tego, że pierś jest do jedzenia, a odpowiedzią na potrzebę bliskości może być np. przytulanie, kołysanie, masowanie czy noszenie.

- Kiedyś mówiło się "nie noś zbyt często, bo je rozpieścisz". Dziś wiemy, że to nieprawda, więc bierzemy niemowlaka na ręce, kiedy tylko zakwili...

- No właśnie ­- popadamy ze skrajności w skrajność. A powinniśmy być pośrodku.

- Więc co mamy robić?

 

Czytaj dalej na następnej stronie: Ratunku, moje dziecko wciąż płacze!

Tematy: płacz niemowlęcia, język niemowlaka, jak uspokoić dziecko

Komentarze