Polecamy:
1 2 3 4 5
Ocena: 4,8/5 Głosów: 9
a
Wyślij znajomemu Wyślij znajomemu
Wiadomość została wysłana

E-mail znajomego:

Od:

Wiadomość:

(Oprócz twojej wiadomości zostanie wysłany link do polecanej treści serwisu)

Odklejenie łożyska

Dodano , ostatnia aktualizacja: 2011-12-07
, autor:
Odklejenie łożyska może wywołać nagły uraz brzucha.

Odklejenie łożyska może wywołać nagły uraz brzucha.

Przedwczesne odklejenie się łożyska to powikłanie, które zagraża życiu dziecka i matki. Sprawdź, kiedy może do niego dojść.

W prawidłowo przebiegającej ciąży łożysko odkleja się od ściany macicy dopiero w III okresie porodu.

W wyniku powikłań łożysko może odkleić się częściowo lub całkowicie jeszcze przed 37. tygodniem ciąży. To bardzo niebezpieczne, ponieważ dziecku grozi wówczas niedotlenienie, a tobie krwotok, utrata dużej ilości krwi oraz zaburzenia krzepnięcia.

Przyczyny odklejania się łożyska

Częściowe lub całkowite odklejenie się łożyska od ściany macicy może nastąpić, gdy:

  • doznasz urazu brzucha,
  • nagle podskoczy ci lub gwałtownie spadnie ciśnienie tętnicze krwi,
  • cierpisz na nadciśnienie,
  • jesteś w ciąży mnogiej,
  • rodziłaś już kilka razy,
  • palisz papierosy,
  • masz niedobór kwasu foliowego.

Objawy odklejania się łożyska

  • ostre i gwałtowne bóle podbrzusza,
  • intensywne krwawienie z pochwy,
  • uczucie napięcia na brzuchu,
  • wstrząs wywołany krwotokiem wewnętrznym.

Co się dzieje po przedwczesnym odklejeniu się łożyska?

Jeśli wystąpią typowe objawy, powinnaś położyć się na wznak, unieść w górę miednicę i w tej pozycji zostać przewieziona do szpitala najszybciej jak to możliwe. Najczęściej po odklejeniu łożyska wykonuje się cesarskie cięcie.

Komentarze

Imię lub nick
Dodaj komentarz
16-07-2015

Hej ewa pisz jak ci się uda zajść życzę Ci tego z całego serca naprawdę bo wiem jak się czujesz bo przeżyłam to co ty to jest straszne my też się z mężem juz staramy ale nic się nie udaje i straciłam w ogóle nadzieje ze jeszcze będę mama tutaj na ziemi pozdrawiam was

16-07-2015

Jestem mamą Jasia. Kilka miesięcy temu opisałam poniżej naszą tragedię. Ciążą była książkowa. Teraz wiem dlaczego mój synek nie żyje, dlaczego doszło do oddzielenia łożyska :( okazało się, że mam mutację genu MTHFR, który powoduje zakrzepicę i przez który organizm nie wchłania zwykłego kwasu foliowego ani zwykłej witaminy b6 i b12. Jestem po wizycie u ginekolog. Najpierw suplementacja i jak wynik homocysteiny będzie ok to możemy zacząć się starać o rodzeństwo dla Jasieńka. Trzymajcie proszę za nas kciuki.Przytulam Was kochane mamy.

16-07-2015

kochane dziewczyny wszystkim wam współczuje tak samo jak i sobie u nas minął prawie rok tzn. za miesiąc by nasza córeczka miała swoje pierwsze urodzinki była naszym pierwszym dzieckiem i chyba ostatnim rok prawie minął a my nie umiemy zajść w ciąże....to jest masakra ból nie mija i nie idzie się nauczyć z tym żyć każdy dzień przeżywamy tą tragedie tak samo jakby to się wczoraj stało....też tego nie potrafię zrozumieć że tacy rodzice jak my chcą te dzieci czekają starają się a potem.....masakra cierpią a takie smarkule siuśki i te które nie chcą dzieci albo wpadły rodzą zdrowe silne dzieciątka a takie matki jak my muszą cierpieć tylko dlaczego???dlaczego nas to spotkało na to pytanie nigdy chyba nie znajdę odpowiedzi pozdrawiam wszystkie mamy aniołków

11-07-2015

Nie rozumiem dlaczego tak wiele dziewczyn musi przeżywać tę tragedię.DLACZEGO tak się dzieje że te co pragną dziecka nie jest im dane???kochamy nasze aniołki całym sercem i wyobrażamy sobie jakby to było jakbyśmy je tuliły i dbały o te kochane kruszynki.Dlaczego życie tak nas doświadczyło???DLACZEGO?????????????Szczęście było tak blisko a teraz życie jest ciężarem. Każdy dzień gorszy od poprzedniego!Proszę Boga aby dodał nam sił żeby to jakość wszystko poukładać bo mamy syna który potrzebuje rodziców.On też czekał na brata i cholernie trudno było nam powiedzieć co się stało!!!serce pęka!!!Tyle planów.Najgorsza jest świadomość że nic nie możemy zrobić po prostu trzeba nauczyć się z tym żyć.Tylko jak?wytrwałości dla wszystkich mam aniołków.

09-07-2015

Współczuję wam. Wszystkie przeżyłyscie największą tragedię. Niewiele brakowało by ta tragedia dotyczyła mnie. Na szczęście zdążyliśmy do szpitala. Wiem, że na ostatnią minutę.

03-07-2015

Hej dziewczyny ja też jestem mamą aniołka zostałam nią w 36 tyg . ciąży żadnych objaw nic ciąża wzorowa nasz skarb była naszym pierwszym dzieckiem do dziś tęsknię ból nie mija rozumie was jak nikt inny bo przecież jak może zrozumieć osoba inna taka matkę jak my która nie ma dziecka na cmentarzu to powie daj na luz itd.... bo nie przeżyła nie cierpi ma dziecko na świecie a nie w niebie dlatego kochane mam nadzieje ze kiedyś będziemy mama mi tzn ja najszybciej nie wiem jak wy ale my z mężem juz 4 miesiące się staramy i ciągle nic nie wiem czemu tak to jest....i czym sobie zasluzylysmy ze nasze dzieci są w niebie a nie przy nas pozdrawiam was i życzę jak najlepiej i trzymam kciuki za wszystkie

03-07-2015

Hej kochane wszystkim mama aniołków życzę jak najlepiej i żeby wszystkie się doczekały maleństw pozdrawiam wszystkie mamy aniołów

01-07-2015

Witam ja też jestem mamą aniołka wiem doskonale jak to okropnie boli, jak rozrywa serce gdy patrzymy na inne maleństwa w sklepie na spacerze czy placach zabaw.Od miesiąca przeżywam taki sam dzień przepełniony bólem,żalem,płaczem i tęsknotą za maleństwem. To był nasz drugi synek na którego czekaliśmy z niecierpliwością.Ciąża przebiegała prawidłowo, aż tu nagle w 38 tygodniu dostałam krwotoku.Synek nie przeżył a ja cudem uszłam z życiem.Mam nadzieje że za kilka miesięcy postaramy się z mężem o maleństwo i będzie wszystko ok.Gorąco pozdrawiam wszystkie mamy aniołków!!!

27-06-2015

komentarz hej kochane podzielam was ból też jestem mamą aniołka to co się stało jest straszna tragedia to co nas spotkało..z tym się nigdy nie pogodzić może kiedyś nauczymy się z tym żyć chociaż jest bardzo trudno każdego dnia musimy z tym walczyć i żyć jeszcze jak się widzi że koleżanka w ciąży inna urodziła siostra planuje to szlak może cię wziąść a my co musimy się uśmiechać gratulowac i patrzeć na ich szczęście a na nas juz nikt nie popatrzy co może czuć matka martwego dziecka a co tam czas goi rany zapewne już zapomniała. ..itd..a matka nigdy nie zapomni każdego dnia myśli pierwsza myśl po przebudzeniu to taka dlaczego ono musiało odejść dlaczego nie ma go z nami przecież tak z mężem czekaliśmy tak się staraliśmy a jak się okazało ze są dwie kreski to był najszczesliwszy dzień w życiu a teraz smutek żal rozpacz każdego dnia...nie wiem jak wy ale np.ja teraz nie umie zajść w ciążę po prostu chyba jakaś niepłodność nas dopadła. .mam nadzieje ze wam się uda być i mieć dzieciaka na tym świecie bardzo wam tego życzę a dla naszych aniołków w niebie spokoju..pozdrawiam wszystkie mamy takie jak ja

25-06-2015

Bardzo Ci Dagmara współczuję naprawdę bo wiem co czujesz

17-06-2015

podzielam wasz bol!!!!!!!!!!!!!!!!! 18.04.2015 strasilam NASZEGO SYNKA przez nidbalstwo szpitala. ODSZEDL w 26 tygodniu. choc staram sie nie zalamywac......c doMAM KOLO SIEBIE WSPANIALEGO MEZCZYZNE

09-05-2015

witam was kochane to co przeżyłyśmy i przeżywamy jest ogromną tragedią...nie do opisania słowami czynami niczym jest dużą pustką którą niczym nie idzie i nie chce się zapełnić jest brakiem jest tragedią która będzie z nami do końca naszego życia moja córcia miała by już prawie 8miesięcy ból jest ciągle nie mija wręcz się nasila jak widzi się te matki krzyczące na dzieci np. wczoraj widziałam taka pinde która jechała z wózkiem i do tego dziecka miała pretensje że musi go wieść porażka co za matka brak słów .... my byśmy wszystko zrobiły żeby mieć nasze aniołki a taka nie docenia tego co ma...gdyby miłość umiała leczyć a łzy wskrzesza c nasze maleństwa zapewne by były z nami bo zapewne każda z was czuje to co ja smutek żal cierpienie....pozdrawiam was wszystkie bardzo mocno mam nadzieje że każdej z nas się ułoży i będziemy wreszcie tymi mamami tutaj i teraz.

29-04-2015

Ja również zostalam mama Aniołka w 37tc 10kwietnia żadnych ostrzeżeń krwawienia nic.

27-04-2015

Witam, ja też miałam problem z odklejonym łozyskiem...pierwszy poród naturalny w 2009 roku, drugi synek urodził się w 2011 roku, też naturalnie, wzorowe ciąże. W 2013 roku poroniłam w 11 tyg. Zapragneliśmy córeczki... w zeszłym roku w czerwcu, dwie kreseczki na teście :)w 27 tyg trafiłam na porodówkę z krwawieniem. Po kilku godzinach stwierdzili że wszystko ok i na patologie mnie zabrali, cesarki nie zrobili. Diagnoza łożysko przodujące centralnie. Lezenie w łóżku w domu, nawet gara z zupą nie mogłam dźwigać. Mąż na zwolnieniu aby się zająć mną, dziećmi i domem. W 30 tyg znów krwawienie i szpital, patologia. W 33 tyg kolejne krwawienie i znów porodówka. Jednak znów po kilku godzinach tam zrezygnowali, powiedzieli że dla dziecka lepiej będzie jak jeszcze w brzuszku posiedzi. Kazali w 37 tyg na cc się zgłosic. Tak też uczyniłam. Ku mojemu zdziwieniu powiedzieli że łożysko sie podciągnęło i mam czekać do terminu i spróbować naturalnie. Nie miałam pojęcia, że to łożysko aż tak niebezpieczne jest, inczej rękami i nogami bym się nie dała odesłac z kwitkiem. W 40 tyg zgłosiłam się na ktg, lekarka na Sorze mówi, że mało wód mam i że mnie kładzie na patologię. W dzień terminu załozyli mi żel na przyspieszenie na porodówce i mówią że do 24 godzin to potrwa. JAk po 5 minutach dostałam skórczy, łozysko się odkleiło, takze po 2 minutach leżałam już znieczulana ogólnie do cesarki. Krew bryzgała astepnego dnia miałam dwie transfuzje krwi, tyle straciła. Na szczęscie dziecko urodziło się zdrowe, ale lekarka teraz na wizycie kontrolnej powiedział mi, że gdyby skórcze nastapiły w domu, nie dowiózł by mnie i dziecka mąż żywych do szpitala. O karetce nawet mowy nie było, bo za długo by to trwało. Mam ogromny żal, że ordynator tak nas naraził i w tym 37 tyg zamiast zrobić cc odesłał mnie do domu. Bardzo Wam Mamusie współczuję. Poroniłam prawie 2lata temu i dalej ta rana boli, zawsze już bedzie, tego się nie zapomina. Ale jak sobie pomysle co teraz moglo się z nami stać, to ryczę, ciągle ryczę i Bogu dziękuję, że dobrze się skończyło. Chyba dlatego, że jak pierwszy raz trafiłam z krwawieniem na porodówkę wisiał tam mały obrazek św. Jana Pawła II i zaczłęma sie do niego modlić. Dla niektórych pewnie to śmieszne, ale ja wierzę, że On przez całą tą trudną ciążę nad nami czuwał. Dziś Mała Helenka ma już 9tygodni. Ale ja nadal nie moge dojśc do siebie na samą myśl o tym, co by było gdyby...nie rozumiem, dlaczego, w zagrożonych ciązach lekarze nie wykonują cc, przeciez ja dwójkę dzieci urodziłam naturalnie i nie było to moja fanaberią aby mieć cc. Dziewczyny trzymajcie się, miejcie nadzieję, to pomaga..nieraz nawet mężowie nie wiedzą, przez co przechodzimy, wspierają nas, przytulaja, ale wewnątrz jesteśmy z tym same, to my nosimy to dzieciątko pod sercem...kiedyś chcieliśmy mieć czwórke dzieci, ale teraz wiem, że już nigdy nie naraziłabym siebie i dziecka na takie przezycia, na taki stres...trzymajcie się kochane, dacie radę!!!

16-04-2015

Hej Ania z całego serca życzę ci jak najlepiej:)to co nas spotkało to okropne ja też to przeżyłam niedawno teraz z mężem tak bardzo znów pragniemy być rodzicami mieć kochanego drugiego bobaska bo pierwsze niestety jest naszym aniołkiem którego z nami nie ma naszą małą śliczną dziewczynką którą tak bardzo kochamy i której nigdy nie zapomnimy teraz tak bardzo chcemy zostać rodzicami wszyscy wokoło są w ciąży a my tylko patrzymy i patrzymy i tak bardzo im zazdroszczę że one są a ja nie...niestety pomimo wielu prób nie udaje się nam być w ciąży i nie wiem czy kiedyś się uda nadzieja umiera ostatnia mam ciągle nadzieje że któregoś dnia będą znowu dwie kreski na teście ciążowym ale jak dotychczas to tylko jedna duża kreska życzę tobie jak najlepiej i trzymam kciuki naprawdę pozdrawiam wszystkie mamusie z tego forum światełka dla naszych aniołków

15-04-2015

Bralam magnez, potas, kwas foljowy witaminy ciagle kontrole usg ale sie udalo . Mimo iz mialam cesarke kolejna ciaza zakonczyla sie porodem naturalnym nie bylo czasu na cesarke miesiac przed terminem odeszly mi wody jak znalazlam sie w szpitalu to rozwarcie juz bylo bardzo duze pare skurczow na izbie przyjec i urodzilam zdrowego chlopaka . Trzeba byc dobrej mysli i z nadzieja ze bedzie dobrze .ja staram sie nie myslec o tym co bylo przykre a staram sie myslec ze juz sie udalo raz to i teraz bedzie dobrze. A czuje sie calkiem ok zadnych bolow brzucha skurczow tylko nudnosci usg jest ok dzidzius tez dobrze sie rozwija lozysko wyglada dobrze .usg dopllera pomaga diagnozowac takie problemy jak nas spotkaly i mozna wczesniej reagowac gdyby ccos bylo nie tak

15-04-2015

Nie traccie nadziei kochane ,i mnie to spotkalo jakis czas temu ale po leczeniu zaszlam w kolejna ciaze i donosilam urodzilam naturalnie . Mam juz dziecko ale bol ktory pozostal po moim aniolku nie mija juz szesc lat ....ciagle wspomnienia i zal.....teraz jestem znow w ciazy i mimo ze poprzednia byla ok to i tak jestem w strachu czy teraz bedzie tez dobrze czy znow cos pojdzie nie tak.....swiatelka dla naszych Aniolkow

06-04-2015

hej dziewczyny znam wasz ból mnie to spotkało parę miesięcy temu teraz tak bardzo znów bym chciała zostać mama tak bardzo bym chciała mieć dziecko lekarz już pozwolił nam się starć o bobaska a tu nic....tylko jedna kreska na teście mam nadzieje że nam się uda i wam wszystkim wam tego życzę z całego serducha bo naprawdę te matki które zasługują na dzidzi nie mają a te co nie chcą to są w ciąży za pierwszym razem gdzie tu sprawiedliwość?ie ma jej na tym świecie pozdrawiam serdecznie was wszystkie mamy aniołów

05-04-2015

Bardzo mi przykro czytając wasze komentarze. Mam nadzieję, że wszystko się ułoży! Mam 20 lat i urodziłam się przez cesarskie cięcie w 8 miesiącu z powodu oklejenia łożyska. Moja mama i ja przeżyliśmy niestety mój brat bliźniak był słabszy i zmarł już przed porodem z powodu nniedotlenienia. Wiele przeszłam przez to, ale dziś jestem dużo silniejsza od moich znajomych. Nie słuchajcie lekarzy nawet gdy oni nie wierzą w to,że wasze dziecko może być normalne! Mówię wam, że może. Zastanawiam się czy mi to grozi? Boję się że gdy ja będę w ciąży mam obawiać się oklejenia łożyska

27-03-2015

Witaj mama. Bardzo Ci współczuje, naprawdę. To jest tak cholernie niesprawiedliwe, że tyle rodziców cierpi po utracie swoich dzieci, a po ziemi chodzą ludzie, którzy biją czy nawet zabijają swoje maluchy. Nie wiem dlaczego to spotkało właśnie nas, nie mogę się z tym pogodzić. Wkurzają mnie gadania ludzi, którzy twierdzą żebym nie przesadzała z tą rozpaczą bo przecież nie zdążyłam poznać swojego dziecka! Jak nie zdążyłam poznać!!! Przez 9 miesięcy do niego mówiłam, mąż całował mnie w brzuch, Mały nas kopał, wierzgał... Kochaliśmy i kochamy go całym sercem! Był na nas wszystkim! Wszyscy mi mówią, że czas leczy rany, a czytam Twój wpis, gdzie po pół roku cierpisz tak samo jak ja po miesiącu. Jeśli choć trochę pomoże Ci rozmowa z kimś kto wie co czujesz, możemy skontaktować się prv. Pozdrawiam Wszystkie Mamusie


CIĄŻA I PORÓD
- NAJCZĘŚCIEJ CZYTANE


Znajdź miejsca przyjazne rodzicom i dzieciom. Pomóż innym mamom i dodaj miejsca, które ty lubisz.