Ile włożyć do dziecięcego portfela

Ocena: 2.45/5 Głosów: 1
Ta treść była już przez Ciebie oceniana!

Chcesz, żeby twoje dziecko umiało gospodarować pieniędzmi, ale boisz się, że stanie się małym materialistą? Dowiedz się, jak rozsądnie zasilać jego skarbonkę i wspierać w samodzielnym planowaniu wydatków.

Jeżeli uważasz, że dziecko wydaje pieniądze „na głupoty”, nie zabieraj mu z tego powodu tygodniówki. / fot. shutterstock
Jeżeli uważasz, że dziecko wydaje pieniądze „na głupoty”, nie zabieraj mu z tego powodu tygodniówki. / fot. shutterstock

Dwie trzecie rodziców przynajmniej raz na jakiś czas daje dzieciom pieniądze - średnio 56 zł miesięcznie. Młodzi konsumenci najczęściej kupują za nie słodycze, napoje i czasopisma. Z badania przeprowadzonego przez Ipsos w 2010 r. wynika także, że nawet czterolatki dostają u nas kieszonkowe!

- Ich stosunek do pieniędzy jest jednak często dość niefrasobliwy, raczej kojarzy się ze zbieractwem. Niektóre maluchy z lubością je kolekcjonują i nie wydają ani grosika, ale np. chętnie wymieniają "brzydkie papierki" na "śliczne monety", co z punktu widzenia ekonomicznego jest pomysłem zgubnym. Kontakt z pieniędzmi można jednak świetnie wykorzystać do uczenia dziecka takich pojęć matematycznych, jak "liczby", "zbiory" czy "relacje większy - mniejszy"- tłumaczy dr Magdalena Śniegulska, psycholog rozwojowy ze Szkoły Wyższej Psychologii Społecznej w Warszawie.

Portfel sześciolatka

Zastanawiasz się, czy twój kilkulatek jest już gotowy na pierwszą tygodniówkę? Dr Magdalena Śniegulska powołuje się na badania przeprowadzone w Wielkiej Brytanii, z których wynika, że blisko 90 proc. rodziców opowiada się tam za dawaniem kieszonkowego dzieciom od 6. do 18. roku życia. Brytyjczycy chwalą sobie takie rozwiązanie i widzą więcej zalet niż zagrożeń z niego płynących. - Wydaje się, że sześcio-siedmiolatki są gotowe do poradzenia sobie z takim zadaniem. Lepiej poczekać na sygnał od dziecka, ale jeśli zależy nam np. na nauczeniu go w ten sposób planowania i samodzielności, sami też możemy wyjść z inicjatywą - mówi dr Śniegulska. - Musimy tylko być przekonani, że to jest zgodne z naszymi wartościami i chcemy świadomie wykorzystać kieszonkowe jako metodę wychowawczą - dodaje.

Jej zdaniem warto zacząć od wypłacania małych kwot, raz w tygodniu i na bieżąco sprawdzać, jak dziecko sobie radzi. Kieszonkowe nie tylko umożliwi kilkulatkowi zaspokojenie jego potrzeb, ale ma też cel edukacyjny - uczy wartości pieniądza, zarządzania finansami, odraczania przyjemności. - Szczególnie dla młodszych dzieci jest to bardzo trudne! Dla sześciolatka perspektywa tygodniowa wydaje się optymalna. Nastolatki pewnie poradzą sobie już z miesięczna "pensją" i będzie to dla nich dobry trening wchodzenia w dorosłość -tłumaczy dr Magdalena Śniegulska.

Ile wrzucić do skarbonki?

Wysokość kieszonkowego skonsultuj z dzieckiem, ale pamiętaj, że kiedy kilkulatek mówi: "wszyscy w klasie dostają 50 zł", jego słowa mogą dotyczyć tylko dwóch cieszących się popularnością chłopców. - Nie wolno nam tego bagatelizować, ale to nie oznacza, że musimy się temu bezrefleksyjnie poddawać - zauważa dr Śniegulska. Radzi, by dziecko ustaliło, na co koledzy wydają swoje pieniądze. Często okazuje się, że ci, którzy dostają wysokie kieszonkowe, sami opłacają z niego obiady albo dodatkowe lekcje.

- "Oczyszczające" są też rozmowy z innymi rodzicami, bo dzieci czasem zawyżają podawane przez siebie kwoty. Warto też poprosić o pomoc wychowawcę klasy - może wspólnie na zebraniu uda się ustalić "widełki" kieszonkowego, tak aby nikt nie poczuł się wykluczony. Znam szkoły, w których już na początku roku nauczyciele z własnej inicjatywy uzgadniają z rodzicami takie sprawy - mówi dr Magdalena Śniegulska.

Jak w banku

Jeśli już zdecydujesz się na wprowadzenie kieszonkowego, ustal reguły - jasne dla obu stron, proste i niezmienne. To pozwoli ci podejmować konsekwentne decyzje w konkretnych sytuacjach.

  • Dokładnie uzgodnijcie, za co ma płacić dziecko ze swojego kieszonkowego, a co nadal finansują dorośli. Nie rzucaj kilkulatka na głęboką wodę, szczególnie jeśli chodzi o kupowanie rzeczy niezbędnych - pomocy szkolnych, biletów autobusowych czy kanapek.
  • Ponieważ dzieci najchętniej wydają pieniądze na smakołyki, warto od razu ustalić konkretne zasady związane z sięganiem po batoniki, chipsy i gazowane napoje. Możesz doprecyzować, że nadal tylko ty będziesz je kupować albo wprowadzić rozsądne limity.
  • Jeśli umówisz się z kilkulatkiem, że może przeznaczyć oszczędności "na co tylko chce", musisz się pogodzić z jego wyborami. - A więc nie komentuj i nie wyśmiewaj jego decyzji - rzeczy dla nas kompletnie bezwartościowe mogą być bardzo ważne dla naszego dziecka - podkreśla dr Magdalena Śniegulska. A jeżeli uważasz, że wydaje pieniądze "na głupoty", nie zabieraj mu z tego powodu tygodniówki. - Musisz raczej nad tym z nim popracować, niż karać za brak pewnych umiejętności - dodaje psycholożka.
  • Pieniądze mogą być nagrodą za dobrą naukę, ale jeśli mają stać się skutecznym elementem systemu motywacyjnego, musisz zachować umiar. -Dzieci długo uczą się dla czegoś lub kogoś, tzn. dla stopni, dla pochwały, dla mamy, a nie dla samych siebie - tłumaczy dr Śniegulska. Dodatkowe pieniądze za piątki? -Tak, ale nie za wszystkie, jeśli jest dobrym uczniem. Nie możemy też stawiać poprzeczki zbyt wysoko i np. obiecywać złotych gór za piątkę z dyktanda dziecku z problemami dyslektycznymi. To zadziała demotywująco!- ostrzega psycholożka.
  • Za wykonanie drobnych prac domowych płać tylko w wyjątkowych okolicznościach. - Bycie członkiem rodziny wiąże się nie tylko z określonymi prawami, ale też obowiązkami na rzecz całej wspólnoty, takimi jak sprzątanie czy wynoszenie śmieci - przypomina dr Śniegulska.
  • Ponieważ wypłata kieszonkowego może być elementem systemu nagradzania, warto uzgodnić, w jakich sytuacjach dziecko zostanie pozbawione tego przywileju. Ale jeśli już dasz mu pieniądze, nie żądaj ich zwrotu.
  • W wyjątkowych sytuacjach możesz zawiesić wypłacanie kieszonkowego, jasno komunikując, dlaczego tak się stało i co może zrobić dziecko, aby znów je otrzymywać.- Jeśli nasz kilkulatek permanentnie łamie zasady, np. kupuje zabronione produkty, pożycza pieniądze kolegom na procent lub stale je gubi, to przede wszystkim musimy się dobrze jego kłopotom przyjrzeć. Może reguły są zbyt skomplikowane? A może w życiu naszego dziecka dzieje się coś niepokojącego? Kiedy samo chce zrezygnować z kieszonkowego, także powinniśmy dokładnie sprawdzić, o co chodzi- radzi dr Magdalena Śniegulska.

Lekcja zarządzania

Pamiętaj, że dziecko ma prawo popełniać błędy i się na nich uczyć. Jeśli wszystkie pieniądze wyda w poniedziałek, a miały wystarczyć do piątku, nie ratuj go dodatkową wpłatą do skarbonki, tylko wyjaśnij, że zarządzanie finansami to trudna sztuka i czasem właśnie tak się dzieje. Powiedz, że w następnym tygodniu na pewno pójdzie mu lepiej. - Można się wspólnie zastanowić, jak zaplanować wydatki, aby taka sytuacja się nie powtórzyła. Ale dziecko musi doświadczyć "bycia bez kasy", aby mogło się czegoś nauczyć- mówi dr Magdalena Śniegulska.

Tematy: kieszonkowe, kieszonkowe dla dziecka

Komentarze