To wszystko wina Jasia.

Ocena: 3.55/5 Głosów: 2
Ta treść była już przez Ciebie oceniana!

Dzieci zachowują się tak, jak tego po nich oczekujemy./ Fot. Shutterstock
Dzieci zachowują się tak, jak tego po nich oczekujemy./ Fot. Shutterstock

- No właśnie. Tymczasem warto namawiać dzieci, żeby zastanawiały się nad swoim zachowaniem. Chwalić to, że potrafią znaleźć swój błąd, przyznać się do niego i go naprawić. Prostym przykładem jest praca domowa. Jeśli dziecko chce, żebyśmy ją sprawdzili, poprośmy żeby najpierw samo jeszcze raz ją przeczytało i starało się odnaleźć swoje błędy, a potem je poprawiło. Dopiero w następnej kolejności my możemy się tym zająć.

- W jakim wieku dzieci zaczynają zauważać, że warto mieć w grupie kozła ofiarnego?

- Myślę, że 4-latki jeszcze tego nie robią (wyjątkiem jest zrzucanie winy na postać fikcyjną np. wymyślonego przyjaciela) ale już 5-latki mogą próbować zrzucić winę na kogoś ze swojego otoczenia.

- Jak rodzic ma się zorientować, że jego dziecko stało się kozłem ofiarnym?

- Myślę, że zawsze kiedy nauczycielki skarżą się na nasze dziecko albo ono się skarży, że jest niesprawiedliwie oceniane czy obwiniane o wszystko, trzeba dociekać przyczyny. Warto pójść do nauczycielki i zapytać, co konkretnie się dzieje, w jakich sytuacjach dziecko źle się zachowuje i jakie wydarzenia to poprzedzają. Nie można poprzestać na wysłuchiwaniu kolejnych skarg i przyjmowaniu do wiadomości, że "znów uderzył". Zapytajmy co się zdarzyło, zanim uderzył. Czy ktoś inny też go uderzył? Czy ktoś go wyśmiał? Czy może biła się cała grupa ale w przypadku innych to było "tylko szturchnięcie", a w przypadku naszego dziecka był to "kolejny akt agresji klasowego łobuza"?

- Mamy szukać usprawiedliwienia dla naszego dziecka?

- Nie. Ono musi od nas usłyszeć, że nie ma usprawiedliwienia dla bicia. Wiedzieć, że nie ma prawa nikogo uderzyć i jego też nikt uderzyć nie może. Chodzi tylko o to, by brutalnie mówiąc, zmusić nauczycielkę do myślenia. Żeby zamiast, następnym razem, stwierdzać "no tak, wiadomo Jaś" przyjrzała się całej sytuacji.  Żeby tak łatwo nie ferowała wyroków. A jeśli widzimy, że nasze dziecko zachowuje się dobrze poza szkołą - w domu czy ze znajomymi z podwórka, to też warto podzielić się tymi obserwacjami z nauczycielką. Powiedzieć, że zastanawiamy się co sprawia, że w szkole jest inaczej. Nie chodzi o to, żeby ucinać rozmowę stwierdzeniem "nie wiem o co pani chodzi, w domu zachowuje się idealnie" tylko, by razem znaleźć rozwiązanie. Warto też zachęcać nauczycielkę do szukania zalet u naszego dziecka.

- Mam wrażenie, że u nas za punkt honoru przyjmuje się znalezienie w dziecku jakiegoś problemu. Słyszałam o wychowawczyni, która dla każdego rodzica zawsze miała niemiłą wiadomość: jedno dziecko było zbyt infantylne, drugie rozrabiało, a trzecie za mało jadło. I właśnie dzięki temu była przez rodziców uważana za osobę troskliwą.

- Pewnie ona rzeczywiście szukała tych wad w dobrej wierze. Taką nauczycielkę można pytać wprost: "a co dziś dobrego zrobiło moje dziecko?", "jakie ma mocne strony?" Te pytania mogą zmusić ją do zmiany perspektywy, z jakiej patrzy na nasze dziecko. Niesłusznie uważamy, że to co dobre nie jest warte komentarza i należy się skupiać na tym co złe. Bez względu na to co się dzieje, trzeba w dziecku szukać zalet. To ważne zwłaszcza wtedy, gdy podejrzewamy, że stało się kozłem ofiarnym. Bo trzeba pamiętać, że dzieci zachowują się zgodnie z tym czego od nich oczekujemy i tym, co o nich myślimy. Tak więc jeśli uważamy je za rozrabiaki, one będą rozrabiać. Wejdą w rolę i pewnie będą w niej trwać dopóki ktoś nie pomoże im z niej wyjść.

- Co więc robić?

Czytaj dalej na następnej stronie: Co zrobić, żeby dziecko nie stało się kozłem ofiarnym?

Tematy: wychowanie, przedszkole, szkoła, problemy wychowawcze

Komentarze