To wszystko wina Jasia.

Ocena: 4.85/5 Głosów: 1
Ta treść była już przez Ciebie oceniana!

Co zrobić, by dziecko nie stało się kozłem ofiarnym?

Dzieci zachowują się tak, jak tego po nich oczekujemy./ Fot. Shutterstock
Dzieci zachowują się tak, jak tego po nich oczekujemy./ Fot. Shutterstock

Wywiad z psycholożką i psychoterapeutką Małgorzatą Rymaszewską z ośrodka psychologiczno-pedagogicznego Rodzice i Dzieci

 

- Czy kozioł ofiarny to postać często spotykana w polskich szkołach i przedszkolach?

- Kozła ofiarnego można znaleźć w każdym środowisku, a więc także w przedszkolach i szkołach. Ludzie zawsze wybierali sobie kogoś, kto odgrywał tę rolę i nadal to robią.

- Po co nam kozioł ofiarny?

- Każdy człowiek ma bardzo silną potrzebę porządkowania rzeczywistości. Jeśli nie rozumie jakiegoś jej fragmentu, tego co się wokół niego dzieje, to czuje dyskomfort i próbuje jakoś sobie z nim poradzić. Na przykład poprzez wytypowanie kogoś, kto jest odpowiedzialny za to, że sprawy idą źle. W czasach, kiedy ludzie nie rozumieli zjawisk przyrodniczych, suszę czy powódź uważali za wyraz gniewu bogów.  Brali więc jakiegoś koziołka i zabijali go próbując tych bogów udobruchać. Dzięki temu zyskiwali poczucie kontroli. Ten sam mechanizm można zauważyć współcześnie na całym świecie. Chociaż trzeba przyznać, że w Polsce jest on trochę bardziej widoczny niż np. w Stanach Zjednoczonych.

- Dlaczego?

- Brak zrozumienia jakiegoś problemu to nie jedyna przyczyna, dla której szukamy kozła ofiarnego. Inną jest niechęć do ponoszenia odpowiedzialności. Mam wrażenie, że cały nasz system w Polsce, nie tylko szkolnictwo, jest tak skonstruowany, żeby nikt nie musiał ponosić za nic odpowiedzialności. U nas ponoszenie odpowiedzialności i przyznawanie się do błędów nie jest doceniane i promowane.

- Komu w szkole lub przedszkolu jest potrzebny kozioł ofiarny?

- Wszystkim. Począwszy od rodziców przez dzieci, na nauczycielach skończywszy. Jeśli dorośli nie chcą wziąć odpowiedzialności za wychowywanie swoich dzieci to chętnie mówią np. "Moje dziecko się nie uczy bo Karolek wciąż go wyciąga z domu". Oczywiście takiemu stwierdzeniu nie brak logiki jeśli np. dziecko regularnie zamiast odrabiać lekcje jest na dworze z Karolkiem. Tyle, że to jest pierwszy wniosek, za którym powinny pójść następne. Trzeba więc zastanowić się dlaczego dziecko tak często wybiera towarzystwo Karolka. Może za mało czasu mu poświęcamy albo atmosfera w domu jest nieprzyjemna. Jednak nam łatwiej zrzucić winę na Karolka i stwierdzić, że nic z tym nie możemy zrobić, niż zastanawiać się jaki mamy w tym wszystkim udział.

- Nauczycielki też chętnie zdejmują odpowiedzialność z rodziców wskazując za każdym razem na to samo dziecko, które jest wszystkiemu winne. Mówią np. "nie mam problemów z państwa córką pod warunkiem, że nie bawi się z..."

- Tak. W ten sposób nauczycielki mogą zrzucać na jedno dziecko odpowiedzialność za to, że nie potrafią poradzić sobie z grupą. Sugerują, że byłyby w stanie zapanować nad klasą, gdyby tylko nie było w niej tego jednego urwisa. W ich interesie jest, by ten urwis nie wyszedł ze swojej roli, dlatego można usłyszeć jak np. w czasie rozmowy z rodzicami nowego ucznia mówią: "Proszę tylko uważać na Zosię. Ona od lat sprawia problemy wychowawcze i rozbija całą klasę." No i oczywiście kozioł ofiarny przydaje się też innym dzieciom. Zwłaszcza tym, którzy nie byli uczeni przez rodziców ponoszenia odpowiedzialności za swoje czyny. 

- W szkole też raczej uczy się brać z kogoś przykład niż brać odpowiedzialność. Słyszałam kiedyś jak chłopiec, który narozrabiał tłumaczył: "Bo ja zamiast brać przykład z ... tu padło imię kolegi... wziąłem przykład z..."

Czytaj dalej na drugiej stronie: Co zrobić, by dziecko nie stało się kozłem ofiarnym?

Tematy: wychowanie, przedszkole, szkoła, problemy wychowawcze

Komentarze