Zazdrość o rodzeństwo – czy rodzic może kochać sprawiedliwie?

Ocena: 4.86/5 Głosów: 21
Ta treść była już przez Ciebie oceniana!

Rodzice dwójki lub więcej dzieci często słyszą słowa „To nie fair” – nie ważne, czy przeczytali jednemu dziecku o jedną bajkę więcej niż drugiemu, pozwolili starszemu wrócić później czy nalali więcej soku jabłkowego do szklanki jednego z nich. Czy sprawiedliwość w podziale rodzicielskiej miłości jest możliwa? Tak. Trzeba tylko wiedzieć, jak się nią dzielić.

Fotolia

Zazdrość a dziecięcy rachunek zysków i strat

 

Jest szósta po południu. Wracasz do domu, zmęczona długim dniem. Kładziesz torby z zakupami na kuchennym stole i zaczynasz je rozładowywać. Nagle Twoja 4-letnia córka Ania zjawia się w pokoju. Widząc wielką paczkę pieluch wystającą z jednej z reklamówek, zaczyna krzyczeć: „Zawsze kupujesz coś Szymonowi, a nie mnie. To nie fair!”.

Takie historie dowodzą, że dzieci nieustannie kodują, jak wiele dostają i jak wiele dają swojemu rodzeństwu. Mierzą, czy są równie kochane, czy nie. Taka braterska rywalizacja to trudna rzecz dla rodziców, bo zmusza ich do myślenia, że traktują swoje dzieci niesprawiedliwie, podczas gdy w rzeczywistości bardzo starają się być bezstronni. Pragnienie, by zaspokoić potrzeby wszystkich dzieci, zaczyna spędzać im sen z powiek. Martwią się tym, że ich pociechy nie odnoszą się do siebie z miłością. A przecież oni naprawdę chcą, by dzieci zaczęły się dogadywać.

 

Jak powstają obawy o niesprawiedliwą miłość?

 

Przyczyn zazdrości o rodzeństwo należy doszukiwać się w ogromnej trudności, jaką dzieci napotykają w dzieleniu się rodzicielską miłością. Choć nowo narodzony braciszek może być dla dziecka absolutnym ideałem, a starsza siostra – niezastąpioną towarzyszką podczas oglądania programów dla dzieci, w głębi duszy każde dziecko chce być kochane najbardziej.

Jako rodzice możemy łatwo wyobrazić sobie obawy, które powstają w dziecku, gdy musi dzielić się nami z rodzeństwem. Wyobraźmy sobie, jak byśmy się czuli, gdybyśmy musieli dzielić się naszym małżonkiem. Jak by to było, gdyby powiedział nam: „Przepraszam, kochanie. Nie mogę teraz z tobą rozmawiać. Oglądam film z moją żoną numer 2”.

Dzielenie się z rodzeństwem to naturalna część dziecięcej rzeczywistości. Każdy maluch musi nauczyć się z nią funkcjonować – mimo że czasem może to być powód do zazdrości lub gniewu. Czasem będzie musiał zmierzyć się z tą wystającą paczką pieluch albo większą szklanką soku jabłkowego dla siostry lub brata.

 

Jak radzić sobie z małymi zazdrośnikami?

 

Dziecko zazdrosne o rodzeństwo może zacząć źle się zachowywać. Oznaką braterskiej zazdrości są zazwyczaj:

  • płacz,
  • napady histerii,
  • próby zaskarbienia sobie uwagi rodziców w nieodpowiedni sposób, np. poprzez stawanie na krześle podczas obiadu,
  • próby uderzenia brata lub siostry.

W takich sytuacjach powinniśmy natychmiast wyznaczyć granicę, szczególnie jeśli dochodzi do bójek. Wytłumaczmy dziecku, że w naszej rodzinie nie uderzamy się nawzajem. Wyjaśnijmy, że rozumiemy jego złość, ale że powinno wyrazić ją słowami, a nie rękoczynami. Jeśli dzieci będą dalej ze sobą walczyć, dajmy im do zrozumienia, że jeśli się nie dogadają, będzie się to wiązało z przykrymi konsekwencjami. Wyślijmy każde z nich do innego miejsca w domu i każmy bawić się w samotności, póki emocje nie opadną.

 

Gdy dzieci walczą, a my nie widzimy

 

Czasem zdarza się, że dzieci kłócą się w swoim pokoju pod naszą nieobecność. W takich sytuacjach najlepiej jest wykorzystać poniższe wskazówki.

  1. Nie interweniujmy od razu – sprawdźmy, czy dzieci dogadają się same.
  2. Jeśli nie potrafią rozwiązać konfliktu, wejdźmy do pokoju i zachęćmy do rozmowy o problemie. Dzieci nie mają naturalnej zdolności rozwiązywania konfliktów, więc musimy nauczyć je dobrych umiejętności komunikacyjnych.
  3. Nie bądźmy stronniczy – jeśli staniemy po stronie jednego z nich, drugie może poczuć się mniej kochane.
  4. Używajmy ogólnych stwierdzeń, np. „Nie zabieramy sobie zabawek” albo „W tej grze gra się na zmianę”.

 

Jak pokonać braterską zazdrość?

 

Jeśli będziemy okazywać dzieciom wsparcie i zrozumienie oraz pomagać im w negocjowaniu rozwiązań, prędzej czy później przejmą nasze podejście i zaczną rozwiązywać problemy samodzielnie.

Zachęcajmy do rozmowy o problemie

Dzieci powinny nauczyć się, że każdy ma prawo przedstawić swój punkt widzenia. Jako rozjemcy sporów zaakceptujmy każdą z wersji, mówiąc „Rozumiem. Ty widzisz to w ten sposób”. Dzięki temu dzieci zrozumieją, że w rodzinie każdy może mieć inną opinię i każda z nich zasługuje na szacunek.

Wspierajmy wyrażanie uczuć i oczekiwań

Mówienie o uczuciach i oczekiwaniach bywa trudne, ale jest ogromnie cenną umiejętnością. Nauczmy dzieci mówić: „Nie podobało mi się, że zmieniłeś kanał bez pytania. Jestem zły z tego powodu”. Im lepiej dziecko potrafi wyrazić emocje słowami, tym rzadziej będzie to robić przy pomocy rękoczynów.

Inicjujmy kreatywne rozwiązywanie problemów

Niech każde dziecko ma udział w szukaniu rozwiązania. Mówmy na przykład: „Oboje chcecie zobaczyć swój ulubiony program. Co w takim razie zrobimy?”. Bazując na tym, czego dzieci zdążyły się już nauczyć, czasem mogą wymyślić coś naprawdę kreatywnego. Mogą na przykład zdecydować, że stworzą specjalną tablicę, na której będą zaznaczać, kto wybiera program danego dnia. Wszelkie zewnętrzne urządzenia, takie jak tablica czy minutnik, mogą być bardzo przydatne w rozwiązywaniu konfliktów, bo pomagają dzieciom poczuć, że są traktowane fair.

Kochajmy sprawiedliwie

Pokazujmy dzieciom, jak bardzo je kochamy. Zapewniajmy je o naszej miłości. Spędzajmy czas z każdym z nich indywidualnie. To pomoże im poczuć, że każde z nich jest kochane tak samo.

Komentarze