Uprościć rodzicielstwo – czyli o tym, dlaczego więcej czasami oznacza mniej

Ocena: 5.00/5 Głosów: 1
Ta treść była już przez Ciebie oceniana!

Czy przeszło ci kiedykolwiek przez myśl, że być może kupując dziecku kolejną, niepotrzebną rzecz przykładasz rękę do jego nieszczęścia? Możliwe, że nie, gdyż moment wręczania wymarzonych prezentów, to widok mało dramatyczny. Jednak malec otoczony niezliczoną ilością zabawek, płaczący, że nie ma się czym bawić, może już dawać do myślenia.  Na zabawkach problem się jednak nie kończy.

Fotolia

Problem nadmiaru dotyczy nie tylko posiadanych przedmiotów. Szeroko rozumiany "nadmiar" przenika świat współczesnego dziecka (i dorosłego), funkcjonującego natłoku bodźców, obowiązków, informacji. Życie w kakofonii przytłacza. Nie pozwala odetchnąć. Utrudnia harmonijny rozwój. A my, rodzice, nieświadomie przykładamy do tego rękę. 

  

Przebodźcowanie

 

Ogrom obowiązków, zbyt duży ruch na drodze, tłumy spieszących się ludzi, świecące ekrany, hałas, reklamy, migające światła – to wszystko nie sprzyja zrównoważonej pracy mózgu. Zbyt wiele narzucających się bodźców doprowadza do tego, że zmaga się on z nadmiernym obciążeniem sensorycznym.

Dla rozwijającego się układu nerwowego dziecka jest to szczególnie problematyczne. Dla młodszych, bardziej wrażliwych dzieci trudna do zniesienia bywa zwykła wizyta w centrum handlowym. Warto zauważyć, że do "przeładowania" może dojść nie tylko na skutek ekspozycji na bodźce z gruntu mało przyjemne. Zdarza się, że dziecko nie radzi sobie z nadmiarem atrakcji i rozrywek, które, z najlepszymi przecież intencjami, chcą im dostarczyć rodzice. Wrażenia mogą okazać się zbyt intensywne, przez co, zamiast oczekiwanej radości, pojawi się rozdrażnienie i frustracja, której często nie rozumiemy. 

Spokój i możliwość wyciszenia, są niezbędne do optymalnego rozwoju sfer psychiki. Czasem trzeba zwyczajnie pozwolić dziecku nie robić niczego

  

Wojna z dzieciństwem

 

Doradca rodzinny Kim John Payne uważa, że współczesny świat wręcz prowadzi z dzieciństwem nieoficjalną wojnę.[1] W swojej książce pt. „Simplicity Parenting: Using the Extraordinary Power of Less to Raise Calmer, Happier and More Secure Kids” stawia tezę, że wiele problemów behawioralnych u dzieci wynika z jednej strony ze zbyt szybkiego życia, a z drugiej z posiadania zbyt wielu rzeczy. Ciężko się z tym nie zgodzić.

Zbyt duża ilość przedmiotów wprowadza w życie chaos, który utrudnia skupienie się, uniemożliwia zagłębienie się w otaczający świat i blokuje kreatywność. Dzieci stają się nerwowe, rozbiegane, przy czym ciągle dziwnie znudzone i zmęczone.

 

Paradoks wyboru

 

Nadmiar rzeczy wiąże się nie tylko z chaosem, ale też z koniecznością podejmowania wielu decyzji odnośnie nich, co, paradoksalnie, dodatkowo pogłębia problem. Badania nad tym zagadnieniem prowadził psycholog Barry Schwartz, a wyniki i wnioski z nich płynące przedstawił w swojej książce pt. „Paradoks wyboru. Dlaczego więcej oznacza mniej?”. Wskazuje on na szereg negatywnych następstw posiadania zbyt dużej ilości możliwości wyboru, który:

  • zniechęca, ponieważ zmusza do zwiększonego wysiłku włożonego w podjęcie decyzji,
  • paraliżuje, więc proces podjęcia decyzji odsuwa się w czasie lub w ogóle nie następuje,
  • wywołuje nieprzyjemne uczucie dysonansu postdecyzyjnego,
  • prowadzi do eskalacji oczekiwań, a w efekcie do obniżenia zadowolenia z podjętej decyzji,
  • sprawia, że za stan niezadowolenia obwiniamy siebie.

  

Więcej rzeczy, mniej szczęścia

 

Zniechęcenie i paraliż prowadzą do tego, że maleje ilość czasu poświęconego na, jakże potrzebną dziecku, zabawę, zaś pozostałe następstwa nadmiernego wyboru skutkują obniżeniem nastroju i niższym poczuciem zadowolenia i szczęścia. Zapamiętajmy, że:

Zbyt dużo zabawek = mniej zabawy = mniej szczęśliwe dziecko

Nie bagatelizujmy tego, gdyż stan przedłużającego się niezadowolenia z podjętych decyzji ma, wg Barry’ego Schwartza, niebagatelny wpływ na zwiększenie się odsetka depresji i samobójstw w dzisiejszym świecie. Co zatem robić?

 

Uprościć rodzicielstwo

 

Kim John Payne i Barry Schwartz dają kilka konkretnych wskazówek odnośnie tego, jak poradzić sobie z negatywnymi skutkami nadmiarowości i jak pomóc dziecku w obniżeniu codziennej dawki stresu.

  1. Przywrócenie ładu

Uporządkowanie przestrzeni domowej, wprowadzenie w miarę stałego rytmu dnia i tygodnia, uwzględnienie w nim czasu na odpoczynek i kontakt z naturą, segregacja zabawek, książek i ubrań będą na pewno pomocne w zmniejszeniu codziennej dawki stresu. Cykliczność doby jest wskazana, gdyż pozwala na nauczenie się właściwego gospodarowania swoja energią, a także pozytywnie wpływa na regulację emocji. Pokój, w którym wszystko ma swoje miejsce, staje się znajomą i przytulną przestrzenią, w której dziecko czuje się bezpieczne. Kontakt z naturą, zapewnia dobre bodźce jak szum rzeki, zapach trawy, powiew wiatru, które działają wyciszająco i relaksująco, gdyż odciążają zmęczony układ nerwowy.

  1. Selekcja bodźców

Eliminacja zbędnych rozpraszaczy jest konieczna, aby zredukować przeciążenie sensoryczne. Zacznij od ograniczenia bodźców pochodzących od świecących ekranów, czyli od wyłączenia telewizora, laptopa czy smartfonu, gdyż są one nie tylko przyczyną dekoncentracji, ale emitują niepotrzebne promieniowanie. Następnie zwróć uwagę na ozdoby, jeśli jest ich zbyt dużo, będą utrudniać wyciszenie się dziecka i skupienie na zadaniu.

Wyrzuć wszystkie zepsute zabawki do kosza, a połowę tego, co zostało spakuj do worków. Najlepiej byłoby je po prostu oddać, ale możesz też umówić się z dzieckiem na rotację. Zmniejszenie ilości zabawek przyczyni się do zwiększenia czasu, który twoja pociecha będzie poświęcała na, jakże potrzebną właściwemu rozwojowi, zabawę, korzystnie wpłynie na kreatywność i zdolność koncentracji. Dodatkowo możesz zauważyć, że będzie bardziej zadowolona, gdyż zostawi tylko ulubione rzeczy, które naprawdę sprawiają radość. Warto zrobić to samo w szafie z ubraniami.

  1. Obniżenie wymagań

Eskalacja pragnień prowadzi do permanentnego poczucia niedosytu i niezadowolenia, z tym nie ma co dyskutować. Jednak nie martw się, aby być szczęśliwym oczekiwania nie zawsze powinny być niskie, one powinny być konkretne i realne. Gdy wobec jakiejś rzeczy masz jednoznaczne wymagania, to z nich nie rezygnuj, ale ich nie eskaluj. Wprowadź w życie zasadę satysfakcji. Przed udaniem się na zakupy, ustal niezbędne cechy, które byłyby zadowalające i zawsze decyduj się na pierwszą rzecz, która je wszystkie spełnia. W ten sposób nauczysz swoje dziecko strategii podejmowania decyzji, co z pewnością wyjdzie mu na dobre. Osoby stosujące zasadę satysfakcji cechuje wyższe poczucie szczęści. [2]Zauważ, że już kilka małych zmian wystarczy, aby nie tylko uprościć rodzicielstwo, ale także znacząco poprawić komfort życia i zwiększyć poczucie szczęścia wszystkich członków rodziny. Myślę, że warto wprowadzić je w życie.

 

[1] Kim John Payne, Lisa M. Rose, „Simplicity Parenting: Using the Extraordinary Power of Less to Raise Calmer, Happier and More Secure Kids”, wyd. Ballantine Books, 2009.

[2] Barry Schwartz, „Paradoks wyboru. Dlaczego więcej oznacza mniej?”, Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa, 2018.

Tematy: wychowanie dziecka, probemy wychowawcze, stres u dziecka

Komentarze