Jak pomóc dziecku przełamać największe lęki?

Ocena: 4.87/5 Głosów: 7
Ta treść była już przez Ciebie oceniana!

Choć zdajemy sobie sprawę z tego, jak trudne jest przezwyciężanie naszych fobii, to obawy malców są przez nas lekceważone. Często zmuszamy dziecko, by stawiło czoła temu, co w naszych oczach jest drobiazgiem, podczas gdy u niego rodzi to ogromny strach.

Fotolia

To nie jest „nic takiego”

 

Lęk definiuje się jako „przykry, intensywnie odczuwany stan złego samopoczucia, wywołany niejasnym wrażeniem niesprecyzowanego i bliskiego zagrożenia, wobec którego człowiek czuje się bezbronny i bezsilny” .[1] Co to oznacza? Dziecko zaczyna się bać, gdy staje wobec sytuacji dla niego trudnej, gdy nie ma na nią wpływu i gdy burzy ona kruche poczucie jego bezpieczeństwa. Najgorsze, co rodzic może w takiej sytuacji zrobić, to bagatelizować problemy, które w jego odczuciu wydają się błahe.

Lekceważenie na pewno nie przyczyni się do poprawy sytuacji, bo zamiast przywrócić zachwianą równowagę, odbierze ostatnie bastiony bezpieczeństwa. Z drugiej strony nadmierna kontrola rodzicielska, zapobiegliwość czy tkliwość także nie są właściwe, bo mogą dziecko utwierdzać w poczuciu zagrożenia, dostarczając potwierdzenia, że niebezpieczeństwo jest realne („przecież skoro mama się boi, to ja tym bardziej powinienem”). Reakcja rodziców powinna być adekwatna do sytuacji, a także uwzględniająca genezę lęków.

 

Łagodne zachęcanie

 

Jeżeli dostrzegasz, że twoja pociecha częściej się wycofuje niż wychodzi z inicjatywą, do nowości podchodzi ostrożnie, a obcych ludzi wita zza twojej nogi, to prawdopodobnie ma temperament, który będzie sprzyjał wysokiej gotowości lękowej. Najlepszą metodą w takim wypadku byłoby łagodne zachęcanie dziecka do podejmowania aktywności i okazywanie dumy i radości za każdym razem, gdy wyraża choćby chęć jej podejmowania.

Jeżeli maluch boi się dołączyć do grupy rówieśników na placu zabaw, to spróbuj dodać mu odwagi, zapewnieniem o tym, że jest bezpieczne. Zastanów się, czy jest jakiś problem, który nie pozwala malcowi działać i rozwiąż go, np. podpowiedz, jak ma się przywitać. Ważne jest, aby nie wywierać presji, lecz naprawdę z wielkim wyczuciem po prostu zachęcać dziecko do aktywności poprzez uwypuklanie dobrych stron, rozwiązanie problemów, czy początkowe towarzyszenie.

Efekt nie przyjdzie z dnia na dzień, ale po pewnym czasie zauważysz, jak niegdyś zalękniony i nieśmiały smyk staje się odważnym i pewnym siebie odkrywcą.

 

Integracja sensoryczna

 

Badania nad profilami sensorycznymi (W. Dunn, 2000), wyraźnie pokazały, że nie odbieramy bodźców tak samo. Jedni mają niski a inni wysoki próg pobudzenia neuronalnego. Niski może prowadzić do przestymulowania i strachu przed np. hałasem, zimnem, ciepłą wodą, tłumem. W codziennych sytuacjach, dziecko zatyka uszy przy przejeżdżających ciężarówkach, nie odnajduje się w dużej grupie rówieśniczej, bardzo gwałtownie reaguje na podniesiony głos, zauważasz, że długo czeka na wystygnięcie obiadu, a woda w prysznicu jest dla niego zawsze albo zbyt zimna albo już za gorąca.

Radą na takie problemy mogą być zabawy wspomagające integrację sensoryczną. Ćwiczenia tego typu polegają po prostu na doświadczaniu różnego rodzaju kształtów, dźwięków, faktur, konsystencji czy temperatur. Wiele różnych doświadczeń sensorycznych pozwala właściwie dostrzegać podobieństwa i różnice między bodźcami, a także odpowiednio na nie reagować. W przypadku bardziej uciążliwych problemów, warto skorzystać z terapii integracji sensorycznej.

 

Odwrażliwianie

 

Oczywiście nie każdy lęk dziecka wynika z czynników wrodzonych (jak profil sensoryczny czy struktura osobowości). Jeśli malec na co dzień jest aktywny i ciekawski, ale przejawia strach wobec jakiejś konkretnej sytuacji czy rzeczy, jak np. kontaktu z psami, to korzystnie działałaby systematyczna praca nad odwrażliwieniem, prowadzona metodą małych kroków.

Przyjmijmy, że problemem są psy. Możesz zacząć od nalepek z psami przyklejanych na ubranko, potem obejrzeć jakąś bajkę o sympatycznym kundelku, następnie przejść do etapu obserwowania na żywo spokojnych czworonogów, stopniowo zbliżać się i na pogłaskaniu zakończyć. W przypadku silnych fobii warto skorzystać z pomocy terapeuty poznawczo-behawioralnego, który pokaże krok po kroku co robić, aby przeprowadzić systematyczną desensytyzację i w efekcie przezwyciężyć paraliżujący strach.

 

Zabawa towarzysząca

 

Niektóre lęki są normalnym elementem zdrowego rozwoju, jak np. lęk separacyjny. Zazwyczaj pojawiają się z dnia na dzień i tak też mijają. Niosą jednak zagrożenie utrwalenia niepożądanych reakcji, więc warto rozpracowywać je poprzez zabawę. Zacznij od ofiarowania dziecku specjalnego czasu, podczas którego będziecie bawić się wspólnie w to, na co maluch ma ochotę. Poznaj zainteresowania swojej pociechy, zwróć uwagę na zabawę, którą lubi i przyłącz się do niej z entuzjazmem.

Po pewnym czasie spróbuj wprowadzić jakąś sytuację problematyczną, która was dotyczy. Co to znaczy? Jeśli macie problem z rozstaniami, a twoja pociecha udaje, że wychodzi do pracy, to ty zacznij żartobliwie szlochać i błagać, aby została. Z pewnością będzie zaskoczona. Zapytaj, wtedy czy ma jakiś pomysł na rozwiązanie tej sytuacji, zastanówcie się nad nimi, a potem ty podsuń własne. Możecie też czytać bajeczki terapeutyczne i rozmawiać na temat problematyki, która w nich jest poruszana. Takie przygotowanie powoli maluchowi szybciej zrozumieć, że nie ma powodów do obaw.

 

Zadbaj o siebie

 

Dzieci do pewnego momentu postrzegają świat przez pryzmat interpretacji dorosłych. Z tego powodu często strach rodziców (który może być nawet nieuświadamiany) staje się przyczyną lęków u dzieci. Jeżeli boisz się pająków, to istnieje duże prawdopodobieństwo, że przekażesz ten strach dziecku. Wynika to z faktu, że strach jest uczuciem wysoko irradiującym, czyli łatwo przenosi się z osoby na osobę. Najściślej ten związek widać w trakcie ciąży i kilka miesięcy po porodzie, gdy maluszki reagują gwałtownie na przestraszenie matki. Można powiedzieć, że nieświadomie kształtuje ona predyspozycje emocjonalne dziecka, poprzez stany, które sama odczuwa.

Z punktu widzenia przetrwania, jest to dla młodego osobnika kluczowe, żeby nauczyć się bać tego, co grozi dorosłym, ale niestety w dzisiejszych czasach przejmowanie obaw rodziców jest raczej zbędnym ciężarem, niż adaptacją. Jeżeli zauważasz, że twoja pociecha kopiuje od ciebie jakieś obawy, np. związane z rozpoczęciem roku szkolnego, to najpierw popracuj nad tym w samotności. Zatroszcz się siebie, zrelaksuj się, przedstaw obawy w sposób racjonalny. Istnieje duże prawdopodobieństwo, że gdy ty się uspokoisz, wtedy i twoja latorośl nabierze odwagi.

 

Nie strasz!

 

Na koniec, absolutnie fundamentalna sprawa. Nigdy, przenigdy dziecka nie strasz. Choćby kusiły cię benefity wychowawcze w postaci unikania strychu przez malca. Okres dzieciństwa i tak jest przepełniony trudnościami z mierzeniem się z niezrozumiałym otoczeniem. Bądź bezpieczną bazą, z której dziecko będzie mogło raźnie odkrywać świat.

„Nie istnieją słowa, które mogłyby opisać mroczne lęki i przeżycia dziecka” – tak pisał Stephen King i myślę, że te słowa powinny nam rodzicom przypominać, że jedną z najgorszych rzeczy, którą możemy zrobić, to bardziej lub mniej świadomie kazać dziecku, aby samotnie musiało się z nimi zmagać.

 

[1] Sillamy R., Słownik psychologii, Katowice 2002, wyd. „Książnica”.

Tematy: lęki u dziecka, wychowanie dziecka

Komentarze