Problemy przedszkolaka

Ocena: 5.00/5 Głosów: 1
Ta treść była już przez Ciebie oceniana!

Dorośli mają własne większe lub mniejsze problemy, z którymi muszą radzić sobie sami. Wykorzystują do tego celu swoje umiejętności, wiedzę, doświadczenie, porady przyjaciół, specjalistów. Dzieci pozostają zazwyczaj same ze swoimi małymi – dla nas, dorosłych – problemami.

Dziecku czasem chodzi tylko o to, by poczuć bliskość drugiej osoby.
Dziecku czasem chodzi tylko o to, by poczuć bliskość drugiej osoby.

Można zadać sobie pytanie, jakie problemy może mieć małe dziecko? Ma rodziców, swój pokój, własne zabawki, chodzi do przedszkola, w którym są jego koledzy i koleżanki, ma zaspokojone wszystkie potrzeby. A jednak dzieci także mają swoje problemy.

Kłótnia

Dzieci bardzo często kłócą się ze swoimi rówieśnikami w różnych sytuacjach i o różne przedmioty, zabawki. Nam - dorosłym - wydaje się to śmieszne i mało ważne. Zazwyczaj gdy dziecko przychodzi do nas z informacją, że właśnie pokłóciło się z koleżanką o coś i potrzebuje pomocy dorosłego - zbywamy je. Mówimy - Radź sobie sam. Czasem jest to dobra metoda, zwłaszcza w sytuacjach, gdy zdarza się to bardzo często. Trzeba pamiętać o tym, że oprócz udzielania pomocy dziecku trzeba je także uczyć samodzielności w radzeniu sobie w trudniejszych sytuacjach. Na pewno warto dziecku wytłumaczyć, że kłótnia do niczego nie doprowadzi i należy się szybko pogodzić.

W co się ubrać?

Gdy przygotowujemy dziecko do pójścia do przedszkola, zazwyczaj szykujemy mu ubranie, które ma danego dnia założyć. I tu często pojawia się kłopot - zwłaszcza u dziewczynek. Najchętniej one same dobierałyby sobie strój. Rano tworzy się wtedy nerwowa sytuacja, bo rodzicom spieszy się do pracy, a córka/synek nie chce się ubrać na czas. W takiej sytuacji najlepiej iść na mały kompromis, ale taki, by dziecko i tak wiedziało, że to mama ma ostateczne zdanie w sprawie ubioru: Możesz samodzielnie wybrać rajstopy i koszulkę, ale sweter i bluzkę wybiorę ja.

Kolega mnie nie lubi

Takie zdanie pojawia się w przedszkolu czy w domu przynajmniej raz dziennie. Dzieci w chwilach trudnych, kiedy się na siebie pogniewają, pokłócą często używają słów: Już cię nie lubię! Nie jesteś już moim kolegą! Dziecko, do którego skierowane są te słowa, zazwyczaj mocno je przeżywa i przybiega do nas po pomoc.

Najlepiej zaprosić wtedy dzieci i wytłumaczyć im, iż zdarzają się trudne chwile, także w świecie dorosłych i trzeba sobie jakoś z nimi poradzić. Najlepiej o nich porozmawiać i wyjaśnić je sobie. Pierwszy raz robimy to wspólnie, by dzieci się nauczyły, jak może taka rozmowa wyglądać, następnym razem zostawiamy to już im samym.

Mam wielką ranę na nodze!

To częsty przypadek u dzieci, kiedy przybiegają do nas i pokazują dla nas zupełnie niewidoczną "ranę". Robią to zazwyczaj po to, by zwrócić na siebie uwagę, być przytulonym, pogłaskanym. Tego oczywiście nie odmawiajmy, ale trzeba także wytłumaczyć, że nic wielkiego się nie stało i nie trzeba przyklejać od razu plastra. Dziecko po kilku sytuacjach nauczy się, że czasem po prostu wystarczy przemyć rankę wodą i sama się szybko zagoi.

Tęsknię za swoją mamą

Takie zdanie pojawia się najczęściej w okresie adaptacji dziecka w przedszkolu, lub po dłuższej nieobecności, a czasem, gdy dziecko ma gorszy dzień. Warto wtedy pogłaskać je, przytulić i nic nie mówić. Dziecku czasem chodzi tylko o to, by poczuć bliskość drugiej osoby, a kiedy się to stanie, szybko wraca do zabawy.

Nie będę tego jeść! Nie lubię!

To bardzo częste słowa wypowiadane przez dzieci. Dzieci grymaszą przy jedzeniu, wybierają swoje ulubione potrawy i te, których nie lubią. Potrafią wywołać awanturę, jeśli coś nie jest po ich myśli. Najlepiej ustalić zasady, np. na śniadanie zawsze zjadasz kanapkę z warzywem, albo płatki. Wtedy dziecko ma poczucie, że ma wpływ na to, co je, a tak naprawdę to my - dorośli - dbamy o jego właściwą dietę i o to, by dobrze się rozwijało. Czasem dzieci rzeczywiście czegoś nie lubią, ale w większości przypadków jest tak, że nie znają smaku potrawy, a już twierdzą, że jej nie lubią. Wtedy warto umówić się z dzieckiem, że każdej potrawy próbujemy.

Trudna sytuacja pojawia się wtedy, gdy dziecko w przedszkolu nie je niczego, bo wie, że w domu i tak dostanie to, co będzie chciało. Wtedy nauczycielka nie dysponuje żadnymi środkami do tego, by nakłonić je do zjedzenia posiłku. Rodzice powinni o tym pamiętać, by od początku przyzwyczajać swoje dziecko do zjadania i próbowania wielu rzeczy, a nie tylko wybranych. W przeciwnym razie, problem będzie się pogłębiał, a to może mieć wpływ na zdrowie malucha.

Co zrobić, by niejadek zaczął jeść - posluchaj rad psychologa.

 

Leżakowanie

Większość dzieci go nie lubi. W wielu placówkach zamiennikiem dawnego przymusowego leżakowania jest odpoczynek po obiedzie. Wtedy nauczyciel czyta dzieciom bajki, włącza muzykę relaksacyjną. Czas odpoczynku nie powinien dziecku źle się kojarzyć. To moment relaksu i przyjemności. Dzieci 4-letnie zazwyczaj już tego nie potrzebują i nie trzeba ich do tego zmuszać.

Nie umiem się ubrać

Dorośli czasem zapominają o tym, że dziecko nie posiadło wielu umiejętności, które mają oni. Tak jest z ubieraniem/rozbieraniem się. Najlepiej pokazać dziecku wszystko od początku - jak ułożyć bluzkę, spodnie, rajstopy, skarpetki, spódnicę na dywanie, by właściwie ją założyć. Po kilku nieudanych próbach dziecko świetnie poradzi sobie z tą umiejętnością. Przy ubieraniu się na dwór lepiej sprawdzić, czy dziecko ubrało się właściwie i czy jest mu wygodnie.

Warto także przy okazji nauczyć dziecko układania ubrań na półce, krześle, składania ich i chowania np. do worka, torby. Dzieci 4-letnie świetnie potrafią już sobie radzić z tymi czynnościami.

 

Aby dziecko w przyszłości dobrze radziło sobie z różnymi sytuacjami życiowymi, najpierw musi się z nimi zetknąć wcześniej. Należy pamiętać, że pomoc dorosłego jest wskazana, ale potrzebna jest także jego zgoda na samodzielność dziecka.

Sprawdź, jak nauczyć dziecko optymizmu.

Tematy: wychowanie, przedszkole, przedszkolak

Komentarze