Berlitz czy Helen Doron? Jaka metoda nauki angielskiego będzie dla dziecka najlepsza?

Ocena: 2.91/5 Głosów: 4
Ta treść była już przez Ciebie oceniana!

Oto przegląd najpopularniejszych metod nauczania dla najmłodszych. Dopasuj odpowiednią dla swojego dziecka.

W metodzie nauki angielskiego dla dzieci "TALKING KIDS" zabawa jest tylko dodatkiem. Fot. Shutterstock.com
W metodzie nauki angielskiego dla dzieci "TALKING KIDS" zabawa jest tylko dodatkiem.

HELEN DORON - zabawa po angielsku

To jedna z najpopularniejszych metod nauczania języka angielskiego dla najmłodszych. Mogą skorzystać z niej zarówno 3-miesięczne niemowlęta, jak i 14-latki (to górna granica wieku).Metoda Helen Doron nazywana jest też "metodą naturalną", bo kładzie się w niej nacisk na przyswajanie dźwięków i melodii języka mimowolnie, przy okazji innych aktywności. Zajęcia to tak naprawdę zabawa pod przewodnictwem lektora, który używa wyłącznie języka angielskiego. Dzieci angażują w naukę wszystkie zmysły - tańczą, śpiewają i gimnastykują się. Na przykład podczas nauki słów opisujących poszczególne części ciała, nauczyciel śpiewa o nich piosenkę, a dzieci pokazują ręce, nogi, głowy itd. Kiedy z kolei poznają nazwy zwierząt, wydają zwierzęce odgłosy, a lektor wyjaśnia jak po angielsku mówi się "koń", "krowa" czy "pies". Zabawa piłką służy natomiast poznaniu angielskich nazw przedmiotów, w które trafiają dzieci. Nie ma więc mowy o tradycyjnym wkuwania na pamięć poszczególnych słówek.

Zajęcia odbywają raz w tygodniu i trwają od 30 do 45 minut. Aby jednak nauka dawała efekty, dziecko powinno mieć kontakt z obcym językiem także w domu. Uczniowie otrzymują więc specjalnie opracowane płyty z piosenkami i wierszykami (trwają od 15 do 25 minut w zależności od kursu), które powinny zostać przesłuchane dwa razy w ciągu dnia. Istotne jest to, by dzieci słuchały płyt podczas codziennych czynności - tak, by angielski był w tle, a nie w centrum uwagi. Celem nauki języka metodą Helen Doron jest jak najszybsze opanowanie jak największej liczby słów, nawet dwóch tysięcy w ciągu roku. I rzeczywiście rodzice szybko mają szansę usłyszeć jak dzieciaki podczas codziennych, rutynowych czynności, zaczynają wplatać do rozmowy angielskie słówka np. zamiast "talerz" mówią "plate" albo krzyczą "Hello" na powitanie.

Nauka odbywa się w 4-8-osobowych grupach. W zajęciach mogą uczestniczyć rodzice jako obserwatorzy. Cały materiał jest podzielony na 10 części (każda to jeden poziom) - do każdej są przygotowane specjalne podręczniki, zeszyty ćwiczeń i płyty CD. Na zajęciach mówi się tylko po angielsku. Jedynym odstępstwem od tej reguły mogą być sytuacje, kiedy lektor omawia ze starszymi dziećmi niektóre reguły gramatyczne. W tym przypadku dozwolony jest polski.

MUSICAL BABIES - nauka słów przez śpiew i taniec

Dzieci uczone tą metodą uczestniczą w zajęciach muzyczno-ruchowych prowadzonych po angielsku. Podobnie jak w szkołach Helen Doron, tu też nauka bardziej przypomina zabawę niż lekcje. Zajęcia adresowane są do dzieci w wieku od 6 miesięcy do 3 lat. Lektorzy często współpracują ze żłobkami oraz przedszkolami i tam prowadzą zajęcia. Najmłodszym uczniom mogą towarzyszyć rodzice. Dzięki temu dorośli mają szanse poznać zabawy po angielsku i zaproponować je potem dzieciom w domu.

Autorka metody (Polka - Anna Rattenbury) wyszła z założenia, że obcowanie z muzyką pomaga wykształcić poczucie rytmu, które z kolei bardzo ułatwia naukę obcego języka, zwłaszcza wymowę słówek i intonację. Dlatego podczas zajęć dzieci słuchają muzyki klasycznej, etnicznej i ludowej - przy niej tańczą i bawią się. Używają też różnych instrumentów i uczą się słów, powtarzając je za lektorem. Przede wszystkim jednak dzieci poznają słownictwo w piosenkach i rymowankach. Dużą wagę przykłada się do prawidłowej wymowy. Propagatorzy tej metody uważają, że trzeba wykorzystać fakt, iż najmłodsi mają bardzo elastyczne narządy mowy i mogą bez trudu nauczyć się wymawiać dźwięki, które dla dorosłych Polaków zwykle stanowią pewien problem jak np. dźwięk "th". Spore znaczenie przypisywane jest także używaniu języka w sytuacjach społecznych.

Lektorzy mówią po angielsku, ale kiedy istnieje taka potrzeba (np. dziecko chce im coś opowiedzieć po polsku lub swobodnie o czymś porozmawiać) także po polsku. Jak podkreśla autorka metody - podczas zajęć liczy się przede wszystkim dziecko i należy zapewnić mu poczucie bezpieczeństwa.

Czytaj dalej na drugiej stronie m.in. o metodzie Berlitz Kids i Talking Kids

Tematy: nauka języków obcych, nauka, nauka angielskiego

Komentarze