Metoda zielonego ołówka, czyli jak mądrze motywować dziecko

Ocena: 4.89/5 Głosów: 9
Ta treść była już przez Ciebie oceniana!

Metoda zielonego ołówka to nowy sposób w ocenianiu dzieci, który wiąże się z ich jednoczesną motywacją. Dotarł do nas z zachodu i na szczęście staje się coraz bardziej popularny w Polsce. Choć wymaga zupełnie innego patrzenia na błędy młodych ludzi, to warto wcielić go w codzienne życie i promować, aby na stałe zagościł w standardach edukacyjnych.

Fotolia

Jaskrawa porażka

 

Do tej pory najczęstszą metodą sprawdzania prac uczniów jest podkreślanie, wykreślanie, zaznaczanie wszystkiego, co nie jest poprawne. Przypomnij sobie te czerwone przekreślenia, pytajniki, wykrzykniki i mieszankę emocji z tym związanych. Jak możesz przypuszczać, również twoim dzieciom w takiej sytuacji często towarzyszy poczucie wstydu, strachu i poniesionej porażki. Nagle wszystko, co dobrze wykonały, gdzieś znika, a cała uwaga skupia się na błędach.

Dwie największe wady tej metody to czerwony kolor, który jest tak nachalny w odbiorze, że przyćmiewa wszystko wokół, a także omawianie błędów w taki sposób, jakby mocne strony ucznia w ogóle nie istniały. Dziecko, które otrzymało informację zwrotną w postaci pokreślonego wypracowania, skupi się tylko na tej przytłaczającej czerwieni i tym, czego nie umie. Owszem, zrozumie bardzo dosadnie, że napisało źle, ale w dalszym ciągu nie będzie wiedziało, jak pisać dobrze.

Dodatkowo trzeba wziąć pod uwagę, że to nie będzie jednorazowa sytuacja, lecz powtarzający się schemat trwający przez wiele lat.

 

Niepowodzenia na celowniku

 

Wzrastanie w poczuciu własnej nieporadności działa w sposób demobilizujący. Może zdarzyć się, że uczeń zaprzestanie konfrontowania się z materiałem, z którym sobie nie radzi. Nie będzie nawet próbować, aby tylko uchronić się od wytykania błędów. Takie podejście nie tylko nauczycieli, ale też rodziców, nie pozwala wielu dzieciom rozwijać się optymalnie. Osoby znaczące w ich życiu powinny przede wszystkim wspierać ich mocne strony, a nie ogniskować całego zainteresowania wokół niepowodzeń.

Jeżeli przez całe dzieciństwo nasza uwaga była skupiana na tym, co robimy źle, to bardzo często dorastamy w przekonaniu, że nie jesteśmy wystarczająco dobrzy. Czerwony długopis podkreślający błędy może pozostać gdzieś z tyłu głowy jako jedna z przeszkód blokująca działania i stojąca na drodze do osiągnięcia satysfakcji w życiu.

Na szczęście wielu wspaniałych pedagogów intuicyjnie zaczęło stosować inną metodę sprawdzania uczniowskich prac, która opiera się na znajdywaniu i uwypuklaniu ich walorów. Zauważyli, że skupienie się na pozytywach przyspiesza efekty uczenia się i działa znacznie lepiej niż podkreślanie błędów. Po pewnym czasie nazwano takie praktyki metodą zielonego ołówka (lub długopisu), bo zazwyczaj do wskazywania atutów prac posługiwano się pisakiem w takim właśnie kolorze.

 

Dlaczego zielony ołówek działa?

 

Metoda ta okazuje się skuteczna, ponieważ opiera się na naturalnych mechanizmach uczenia się. W skrócie można powiedzieć, że uczymy się rozróżniać to, co pożądane od tego, co niechciane przez efekty, które ze sobą niesie. Zachowanie wzmacniane będzie się intensyfikować, a zachowanie wygaszane będzie coraz rzadsze.

Kiedy twoja pociecha z czymś się mierzy, a ty chciałbyś ją w tym wesprzeć, najlepszym działaniem byłoby docenienie jej starań i wskazanie na to, co już potrafi i co robi świetnie. Taka informacja zwrotna sama w sobie działa jak nagroda. Wbrew pozorom nie trzeba wiele, by pomóc dziecku poprawić stopnie. Wystarczy systematyczne docenianie ich starań i wskazywanie tych elementów, które są najlepsze, aby mogły stać się punktem wyjścia do doskonalenia się.

 

Mocne strony zamiast błędów

 

Przyswajanie wiedzy jest bardzo ważne, ale na tym życie się nie kończy. Warto zacząć wskazywać na dobre strony i zachowania dziecka, nie tylko w odniesieniu do edukacji. Takie podejście wymaga jednak zmiany myślenia. Zauważ, że nie trzeba specjalnie się trudzić, aby spostrzec potknięcia innych. One same rzucają się w oczy, są dla nas rażące i z laserową precyzją potrafimy je wskazać. Dużo łatwiej wypatrzeć skazę na ideale niż poszukać czegoś wartościowego w kompletnej ruinie. Nie wszyscy to potrafią, a w wychowywaniu dzieci naprawdę warto.

Skupianie się wyłącznie na błędach młodego człowieka niesie ze sobą skutki w pogorszeniu się jego zachowania, motywacji, samooceny i zakrzywieniu postrzegania świata. Jest prostą drogą do katastrofy emocjonalnej i rodzinnej. Pamiętaj także o tym, że największa magia tej metody tkwi w zwróceniu uwagi na to jest zrobione najlepiej. Jeśli będziesz wszystko chwalić, to będzie tak, jakbyś nie pochwalił niczego, więc będzie działać to demobilizująco.

Jednak jak teoria ma się do praktyki? Przykładowo, co zrobić w sytuacji, gdy prosisz dziecko, aby posprzątało zabawki, a po jakimś czasie, wchodząc do jego pokoju, widzisz jeszcze większy bałagan niż poprzednio? Cóż, najlepiej weź głęboki oddech, a potem rozejrzyj się dookoła. Znajdź cokolwiek, co wygląda na ułożone, choćby to miał być jeden klocek w pudełku i powiedz: „O, widzę, że już zacząłeś sprzątać. Bardzo się cieszę. Wrzuć pozostałe klocki do środka, przyjdę za chwilkę”. Trzeba mieć na uwadze, że niektóre pojęcia mogą być dla dziecka mało zrozumiałe. Posprzątanie pokoju wymaga rozwiniętych umiejętności planowania działania, nie każdy malec to potrafi. Niektóre polecenia mogą być zbyt ogólne i wtedy warto zamienić je na kilka konkretów, a nie wytykać porażki czy lenistwa.

Pamiętaj, że w każdej, ale to absolutnie każdej sytuacji można znaleźć dobre i złe strony. Naprawdę zachęcam, aby skupiać się nawet na malutkim pozytywie, aby pozwolić mu się przebić przez gąszcz problemów. Wyobraźmy sobie, że to jest tak, jak z pielęgnacją ogródka. Masz uwaga to konewka a zachowanie do nasionko. Podlewaj i pielęgnuj tylko te, które chcesz, aby wzrastały.

 

Tematy: metoda zielonego ołówka

Komentarze