Zabawy, których zabraniamy dzieciom, a które są ważne dla ich rozwoju

Ocena: 4.88/5 Głosów: 13
Ta treść była już przez Ciebie oceniana!

Nie przyszedłeś na ten świat, by milczeć, nikomu nie wchodzić w drogę i niczym się nie interesować. Rodzimy się po to, by zaistnieć, smakować życie, wykazać się i działać. Tak samo jest z dziećmi. One nie są stworzone do ciągłego siedzenia cicho ani do popadania w otępienie przed świecącym ekranem. Do zdrowego rozwoju potrzebują ruchu, smakowania i eksperymentowania wszystkiego wokół.

Fotolia

Doświadczenie

 

Każdy postawiony krok, zapięty guzik, zauważony liść, pogłaskany kotek, zdobyte drzewo – wszystko to samo w sobie wiele znaczy, a dodatkowo składa się na progres. Każdy zakaz jest nie tyle ograniczeniem stawianym dziecku, co zahamowaniem rozwoju, który w tę stronę nie będzie się już toczył. Z jednej strony, to oczywiście dobre i słuszne, gdyż na tym polega wychowanie – na eliminowaniu niewłaściwych zachowań. Chcemy przecież, aby nasza pociecha potrafiła się zachować, była akceptowana w społeczeństwie i odnosiła sukcesy. Jednak warto dawać też dziecku czas na rozwój jego pasji (choćby to miało być paćkanie się w błocie), spontaniczność i zwyczajne bycie sobą.

Poniższe aktywności są korzystne dla zdrowia i rozwoju dziecka, ale często są nieakceptowane przez dorosłych. Spójrz na nie przez chwilę z innej perspektywy.

  • Brudzenie się – te praktyki sensoryczne są wyjątkowo nielubiane przez rodziców, a maluchom są bardzo potrzebne. Suchy piach, lepkie błoto, mokra kałuża, to nie tylko zniszczone buty i brudne ręce, ale przede wszystkim nowe doświadczenia stymulujące układ nerwowy i odpornościowy.
  • Jedzenie rękami – kolejna kwestia związana z rozwojem sensorycznym, która nie jest mile widziana. Wizja porozrzucanego jedzenia czy truskawek we włosach sprawia, że samodzielnie jedzące niemowlęta to rzadki widok. Tymczasem maluszki bardzo tego potrzebują. Obracanie, zgniatanie, smakowanie, nabieranie apetytu, doskonalenie chwytu i koordynacji ręka-oko to bardzo ważne elementy rozwoju, które można doskonalić przy obiedzie.
  • Wspinanie się – osiągnięcia wysokościowe malców przejmują grozą część mam i prawie wszystkie babcie, a tymczasem wspinaczka to świetne ćwiczenie! Uczy oceny odległości i wysokości oraz planowania ruchu. Wzmacnia mięśnie głębokie i mięśnie grzbietu, co zapobiega wadom postawy. Inaczej doświadczane położenie ciała w przestrzeni, pozwala lepiej nad nim panować. Oprócz tego, patrząc na świat z góry, dzieciaki nabierają odwagi i pewności siebie.
  • Skakanie po łóżku – taka aktywność dzieci stymuluje ich układ przedsionkowy, który według wielu neurofizjologów jest ośrodkiem jednoczącym pracę innych układów sensorycznych. Jego właściwe funkcjonowanie pomaga w utrzymaniu prawidłowej postawy ciała, napięcia mięśniowego oraz odpowiada za czucie własnego ciała w przestrzeni i koordynację ruchową.
  • Zabawy w wojnę – mali chłopcy udają, że walczą, odkąd pamięta świat. To klasyk z rodzaju karmienia misia czy zabawy w dom, przygotowujący do życia w społeczeństwie. Często mamy boją się, że z ich dziećmi dzieje się coś niedobrego, a zupełnie niepotrzebnie. Takie udawanie pozwala oswoić się dzieciom ze zjawiskiem śmierci, przygotować skrypt wydarzeń na wypadek niebezpieczeństwa, wypracować refleks, a także zwyczajnie odreagować jakąś sytuację.

 

Umiar

 

Oczywiście musimy zdawać sobie sprawę z tego, że bezpieczeństwo zawsze jest kwestią priorytetową. Nikt tego nie powinien negować. Jednak mam wrażenie, że jako rodzice jesteśmy pod tym względem przewrażliwieni. Naszymi głowami zbytnio zawładnęły niebezpieczeństwa w postaci bakterii, wirusów czy złamań. Sama z tym walczę, bo gdy przyszedł na świat mój syn, prasowałam mu nawet skarpetki, żeby je pozbawić bakterii, i miałam chęć dezynfekować piasek, którym się bawił w piaskownicy.

Z jednej strony świadczy to o naszej świadomości, ale z drugiej – doprowadza do ciągłego doszukiwania się potencjalnych zagrożeń w świecie, co nie pozwala się nim cieszyć. Takie myślenie łatwo przekazać dziecku i pozbawić go tym samym radości życia, a w wypadku nadmiernej dezynfekcji wszystkiego wokół – nawet osłabić jego układ autoimmunologiczny. Zastosuj zasadę złotego środka i zaprzyjaźnij się ze słowem umiar, także w dbaniu o dziecko. Ani zbyt małe zainteresowanie, ani nadopiekuńczość, nie wyjdą mu na dobre.

 

Błędy

 

Pamiętaj o tym, że uczymy się nie tylko na sukcesach, ale przede wszystkim na błędach. Po pierwsze małe niepowodzenia chronią nas przed wielkimi katastrofami. Jeżeli Jaś się nie nauczy, że jadąc rowerkiem można się przewrócić, to dorosły Jan nie połączy nadmiernej prędkości prowadzenia samochodu z rozbiciem się o drzewo. Takie są niestety prawidła.

Po drugie każdy musi samodzielnie doświadczyć cyklu radzenia sobie z trudnościami, czyli tego, jak się chodzi, jak się upada i jak wstaje. Oszczędzając dzieciom porażek, pozbawimy je też sukcesów. To sprawi, że w malec nie wykształci w sobie poczucia kompetencji, które jest odpowiedzialne za to, że w ogóle zaczynamy coś robić, że podejmujemy wyzwania. Próbujemy tylko wtedy, gdy mamy wiarę, że coś jest możliwe.

 

Bezpieczna baza

 

Zmian progresywnych na szczęście nie da się zatrzymać, bo są wpisane w naturę rozwoju dziecka. Nawet, gdy opiekunowie będą bardzo się starać, żeby tę kwestię utrudnić, chroniąc malca przed wszystkim, co mogłoby się mu przydarzyć, on i tak z dnia na dzień będzie stawał się doskonalszą wersją siebie. Nie na tym polega jednak rola rodzica, by trzymać dzieci w złotej klatce, oddzielającej od rzeczywistości, bo chociaż rozwoju nie da się zatrzymać, to, niestety, można go opóźnić i zaburzyć. Raczej stań się bezpieczną bazą, z której twoja pociecha wyruszy na odkrywanie świata. Dodawaj otuchy, motywuj i wołaj: „Świetnie ci idzie!”, „Dasz sobie radę!”.

Warto zdawać sobie sprawę, że dzieci to takie wolne dusze. One są jak kolorowe ptaki, które pragną latać, a nie tkwić w klatce obaw. Instynktownie podejmują się togo, co dla nich dobre, chcąc poznawać mnogość i różnorodność swojego otoczenia. Nie róbmy z nich niewolników naszej dorosłości teraz, kiedy mają czas na zaznanie beztroskiego poznawania świata. Zachęcajmy nasze pociechy do wolności i pozwólmy im nauczyć się odpowiedzialności z nią związaną.

Tematy: zabawy dziecka, wychowanie

Komentarze