Co robić, kiedy dziecko wymusza płaczem?

Ocena: 4.77/5 Głosów: 1
Ta treść była już przez Ciebie oceniana!

Masz dosyć awantur swojego dziecka i związanych z tym wymownych spojrzeń przechodniów czy uwag rodziny? Dziecięce napady złości, wymuszanie płaczem, krzyk – to codzienne problemy wielu rodziców. Czym innym są jednak napady niekontrolowanych emocji u dwulatka, a czym innym wściekłość u pięciolatka. Są takie histerie, na które nie mamy wpływu, są takie którym można zapobiec, a są też, niestety, i takie, na które rodzic sukcesywnie zapracował. Aby pokonać kryzys warto dowiedzieć się, z czego wynika.

Fotolia

Kiedy to wszystko się zaczyna?

 

Trzeba zapamiętać raz na zawsze i ogłaszać wszem i wobec, że płacz niemowlęcia nie jest wymuszaniem. Noworodek przychodzi na świat wyposażony tylko w krzyk. Nie ma nic innego, czym mógłby zakomunikować mamie, że coś jest nie tak, że jest głodny, zmęczony, że coś go boli czy niepokoi. Nie musisz obawiać się, że reagując na każdy płacz maluszka nauczysz go czegoś niewłaściwego. W tym okresie on właśnie tego potrzebuje od ciebie do prawidłowego rozwoju.

Sytuacja zmienia się jednak w okolicach 18. miesiąca. U dziecka pojawia się słynne „ja sam” przeplatane z „nie”. Rodzice dwulatków często zastanawiają się, gdzie podziała się ich słodka, wesoła kruszynka. Odpowiedź jest prosta: przeżywa rozkwit samoświadomości. Wcześniej maluch uczył się chodzić i jednocześnie poznawał ograniczenia swojego ciała, teraz uczy się siebie i poznaje granice swojego zachowania i swoich pragnień.

Warto zdawać sobie sprawę z tego, że żaden szkrab nie buntuje się przeciw rodzicom, tylko ze względu na rosnącą potrzebę autonomii. Od tej pory już zawsze co jakiś czas będzie starał się testować granice i ustalać je na nowo. Nie trzeba tym się jednak martwić, bo momenty przełomowe w rozwoju nie tylko są całkowicie normalnym etapem, ale również bardzo potrzebnym.

 

Co składa się na kryzys?

 

Przyczyn jest tyle, ile sytuacji. Należy dopatrywać się ich zarówno w samym dziecku, jak też w środowisku, w którym się rozwija. Dwulatek bardzo wiele chce, ale jeszcze nie tak wiele może. Gdy dodamy do tej mieszanki niedojrzały układ nerwowy i słabe zdolności hamowania reakcji, to nie można się dziwić, że malec w pewnych okolicznościach będzie reagować frustracją.

Podobnie rzecz ma się z trzylatkiem. Kiedy coś nie idzie po jego myśli, przestaje się kontrolować, a emocje biorą nad nim górę. Nieco starszy maluch najczęściej wymusza płaczem uwagę opiekuna, gdyż w jego odczuciu może mieć jej zbyt mało. W tym okresie zazwyczaj rozpoczyna edukację przedszkolną, a rodzice dochodzą do wniosku, że ich pociecha już jest na tyle duża i sprawna fizycznie, że powinna w jakimś stopniu sama organizować sobie czas.

Dziecko w każdym wieku może czuć się przygniecione przez zbyt wielkie ciężary, które dźwiga na swoich barkach – niemożność odnalezienia się w grupie rówieśniczej, zbyt wiele zajęć dodatkowych, praca mamy, jej ciąża czy wyjazd taty – to wszystko (i wiele innych spraw) może obciążać pociechę tak bardzo, że przestaje sobie radzić. Każde dodatkowe niepowodzenie, nawet niewielkie, może doprowadzić do spazmów.

Częstym powodem nerwowości i wybuchów złości u dzieci, są także niedostosowane do wieku bajki czy gry komputerowe, a także zbyt długie narażenie na emocje z nimi związane i ich bierny odbiór. Trzeba mieć na uwadze, że pewne zachowania opiekunów mogą intensyfikować trudności, a inne z kolei będą przyczyniać się do poprawy sytuacji i wyjścia z impasu.

 

Jakie postawy rodziców będą potęgować dziecięce bunty?

 

Po stronie rodziców źródło problemów leży w nieumiejętnym prowadzeniu swojej pociechy przez czas buntu. Wyważona postawa jest kluczem do sukcesu – ani zbyt duża surowość, ani zbytnia uległość nie będą sprzyjać zrównoważonemu rozwojowi. Także brak dopasowania metod wychowawczych i sposobów komunikacji do wieku dziecka będzie prowadził do konfliktów.

Zazwyczaj zdajemy sobie sprawę z tego, że nie ma żadnego sensu odsyłanie nastolatka na karnego jeżyka, ale rzadko kiedy korygujemy relacje z pociechą na bieżąco. Jeżeli dwulatka w dalszym ciągu traktujesz jak niemowlę, albo szkolniaka jak przedszkolaka, to nie dziw się, że będzie strajkować. Postawa wobec rosnącej autonomii młodego człowieka, metody wychowawcze i sposób prowadzenia rozmowy z czasem muszą ulegać modyfikacji.

Niejednokrotnie rodzice sami mniej lub bardziej świadomie wzmacniają zachowania niepożądane. Kiedy odmawiasz dziecku, a ono zaczyna z tego powodu krzyczeć, płakać i tupać nogami, to najgorszą rzeczą, którą możesz zrobić, będzie zmiana zdania. Nie ważne czy zrobisz to, żeby mieć spokój, czy ze strachu przed oceną innych, czy z dobroci serca – twój brak konsekwencji stanie się jasnym sygnałem do powtórzenia takiej metody i uzyskiwania z wymuszania płaczem po raz kolejny profitów. Do zmiany zdania można dać się przekonać, jeśli dziecko stara się używać argumentów, a nie jęczenia, żebrania, marudzenia czy łez.

 

Co zatem ograniczy napięcia?

 

Najlepszą, choć często niedocenianą metodą jest wzmacnianie pożądanych zachowań. Pochwal ładną zabawę w piaskownicy. Przyłącz się do budowania domu z klocków czy rysowania. Zauważaj starania, a nie tylko efekty. Doceniaj nawet takie drobnostki jak kilka minut spokojnej jazdy samochodem. Jeżeli będziesz premiować uwagą to, co jest właściwe i poświęcać czas dobrym postawom, to nie będziesz go marnować na sprzeczki.

Często frustracja może wynikać z tego, że dziecko nie potrafi nazwać i wyrazić swoich stanów wewnętrznych. Możesz mu w tym pomóc, opowiadając o tym, co z dzieckiem się dzieje. Rozmawiajcie po równo o przyjemnych i niemiłych odczuciach, a także o tym, jak można sobie z nimi radzić. Gdy słowa są zbyt trudne, naucz swoją pociechę alternatywnych form komunikowania się, mogą wam przyjść z pomocą np. emotikony. Sygnalizowanie i nazywanie emocji działa regulująco i obniża ich poziom. Informowanie o swoim punkcie widzenia, jest ważnym krokiem do opanowania uczuciowej palety stanów psychicznych przez dziecko.

Ureguluj rytm dnia, szczególnie pamiętając o drzemkach i porach posiłków – lwia część wszystkich awantur wynika ze zmęczenia. Jeżeli czeka was jakiś wyjątkowy dzień, to pewnie będzie on związany ze sporą ilością emocji i bodźców. Znajdź z nim miejsce na relaks i odpoczynek, aby nie doprowadzić do przebodźcowania.

 

Metoda małych kroków

 

Jeżeli wiesz, że konkretny rodzaj aktywności (np. wizyta na placu zabaw, czy zakupy) ładuje reakcję wybuchową, to opracujcie na ten wypadek indywidualny plan działania. Ucz dziecko metodą małych kroków poprawnych zachowań. W sytuacjach szczególnie dla niego trudnych opracujcie ich skrypty, które są naturalną formą organizowania świata przez dziecko. Np. „Wejdziemy do sklepu. Weźmiemy chlebek i dżemik. Zapłacimy i wyjdziemy.”;

Jeżeli malec ma problem z kończeniem aktywności, to nauczcie się wychodzenia i wracania, kończenia i zaczynania. Przykładowo może to wyglądać tak: „Pójdziemy się huśtać. Potem zjesz jogurcik. Potem pójdziesz stawiać babki z piasku.” Pomoże to dziecku zrozumieć, że skończona zabawa nie jest tragedią, bo można do niej wrócić. Staraj się także nie zaskakiwać swojej pociechy słowami „już koniec”, a raczej uprzedzaj o tym, co będzie się działo. Przerzutność uwagi to nie taka prosta sztuka, przekierowuj ją płynnie, bez nagłych zwrotów czy przerywania zabawy czy wyłączania telewizji.

W przypadku histerii nie trać nerwów, nie wygłaszaj przemów i nie nagradzaj takiego zachowania zbytnią uwagą. Zabierz dziecko w ustronne miejsce, mocno przytul, żeby sobie nie zrobiło krzywdy i tak przy nim trwaj. Spróbuj wbić się w lukę pomiędzy jednym krzykiem a drugim, krótkim zdaniem proponującym coś w zamian, np. „Porozmawiajmy.” Jeżeli nie jest to możliwe, to chwilę poczekaj. Gdy nawiążesz nić porozumienia, możesz użyć dłuższych zdań: „Jesteś zdenerwowany, ale porozmawiajmy spokojnie”. Takie postępowanie pomoże i tobie i dziecku opanować emocje. Jeżeli jednak widzisz, że twoje słowa tylko zaogniają całą sytuację, to nic nie mów i czekaj. Po wszystkim przypomnij dziecku, krótko, że wrzeszczenie nie jest fajne, że ludzie ze sobą rozmawiają, a krzykiem niczego się nie wskóra.

I nie martw się, jeśli wydaje ci się, że twoje dziecko w płaczu osiągnęło poziom arcymistrza. To wszystko minie.

Tematy: płacz dziecka, bunt dwulatka, bunt dziecka, błędy wychowawcze

Komentarze