Instrukcja obsługi słodyczy

Ocena: 3.69/5 Głosów: 4
Ta treść była już przez Ciebie oceniana!

Dlaczego nie ma sensu zakazywać dziecku jedzenia słodyczy i ostrzegać: "bo nie będzie czekoladki!"

Zamiast zakazywać dzieciom słodyczy, ograniczaj je i wybieraj te, które są zdrowe. Fot. Unsplash.com
Zamiast zakazywać dzieciom słodyczy, ograniczaj je i wybieraj te, które są zdrowe.

Wciąż słyszysz, że cukier to zło, kolejne koleżanki zapowiadają, że ich dzieci nie tkną słodyczy, więc ciebie też kusi, by wprowadzić całkowity zakaz ich jedzenia? Nie tak szybko. Dopóki dziecko jest wyłącznie pod opieką rodziców, którzy nigdy nie sięgają po czekoladki, pewnie bez trudu zaakceptuje twarde reguły gry. Problemy pojawią się, gdy malec przejdzie pod opiekę babć, niań, pań w przedszkolu czy zacznie chodzić na imprezy dla dzieci lub częściej bawić się w piaskownicy. Nawet jeśli kategorycznie zakażesz opiekunce czy teściowej podawania lizaków lub lodów i nikt się nie wyłamie, to dziecko będzie widziało inne maluchy, zajadające się słodyczami z rozkoszą na twarzy, i będzie cierpiało. Wymaganie od kilkulatka, by jako jedyny nie częstował się przysmakami na urodzinach kolegi jest okrutne i rodzi bunt, a oczekiwanie, by żaden maluch w przedszkolu nie jadł słodyczy, bo twojemu będzie przykro – egoistyczne i skazane na porażkę. Całkowity zakaz często prowadzi do tego, że dzieci zaczynają opychać się słodkościami po kryjomu, bez umiaru i refleksji. Bo przecież jeśli już dorwą się do zakazanych owoców, nie będą zastanawiać się, który z nich jest zdrowszy. Zamiast zabraniać, lepiej mądrze wprowadzać malucha w świat słodkości. Podpowiadamy, jak to robić.

1. Kiedy pierwszy raz podać dziecku słodycze?

Postaraj się opóźnić ten moment tak bardzo, jak się da. Dopóki malec nie pozna smaku słodyczy i nie będzie widział dorosłych lub rówieśników, którzy pałaszują ciasteczka czy czekoladki, nie wpadnie na pomysł, by o nie poprosić. Nie wychodź więc z inicjatywą i sama też nie objadaj się słodyczami (a przynajmniej nie na oczach dziecka – sami nie wierzymy, że popieramy taką hipokryzję ;). Nawyki żywieniowe kształtują się w pierwszych latach życia, więc im dłużej będziesz zwlekać z podaniem pierwszej czekoladki, tym większa szansa na to, że dziecko później rzadziej będzie mieć na nią ochotę, a nawet jeśli po nią sięgnie, szybciej się od niej oderwie. Oczywiście pod warunkiem, że kiedy już zaczniesz częstować malucha słodyczami, będziesz wybierać te zdrowsze i pilnować, by nie było ich zbyt dużo.

2. Czy podawać dziecku słodkie płatki i serki?

Co z tego, że dziecko nie będzie jeść tradycyjnych słodyczy, jeśli na pierwsze śniadanie dostanie miodowe płatki z mlekiem, na drugie - wafelek z kremem, reklamowany jako zdrowa przekąska (zwykle nie ma z nią nic wspólnego!), na obiad zje kluski posypane cukrem, na kolację słodką bułkę, a przez cały dzień będzie pić wysokokaloryczne kolorowe napoje? Efekt będzie taki sam, jakby przez cały dzień opychało się czekoladkami i ciasteczkami – to samo zagrożenie otyłością i cukrzycą. Uzależnienie od cukru gwarantowane! A do tego bunt, bo przecież w mniemaniu dziecka ono nie dostało przez cały dzień żadnych słodyczy, a rówieśnicy - tak.

Czytaj też: jak odchudzić dziecko

3. Ile słodyczy może jeść dziecko i jak często?

Przyjmuje się, że nasze dzienne zapotrzebowanie na węglowodany (zarówno proste jak i złożone) powinno być tylko w 10 proc. zaspokajane przez węglowodany proste, których podstawowym źródłem są właśnie owoce i słodycze. Zgodnie z tą teorią dziecko może zjeść mniej więcej 2 łyżeczki cukru, czyli listek czekolady dziennie. Zastanawiasz się, czy nie lepiej pozwolić mu jeść słodycze tylko raz w tygodniu, ale za to bez ograniczeń? To nie jest najlepszy pomysł. Jeśli dziecko będzie mogło raz w tygodniu zjeść nieograniczoną ilość słodyczy, to pewnie w sumie zje ich więcej niż zjadłoby przez cały tydzień (jedząc maksymalnie 2 łyżeczki cukru dziennie), a następnego dnia i tak będzie miało ochotę na czekoladkę. Poza tym często dzieci, które mogą jeść słodkości tylko jeden dzień w tygodniu, wpychają je w siebie na zapas, bo mają wizję 6-dniowego postu. To wszystko nie uczy ani samokontroli, ani słuchania własnego organizmu.

Pamiętaj! Jeśli ustalisz z dzieckiem, że może zjeść codziennie pół batonika, czy ciasteczko, dotrzymaj słowa i powstrzymaj się od komentarzy. Nie marudź: „No dobrze pozwoliłam, ale nic by ci się nie stało, gdybyś raz nie zjadł”. Zasada jest prosta: jeśli dziecko trzyma się ustalonych przez was reguł – należy mu się pochwała, a nie informacja, że mogłoby się bardziej postarać.

Czytaj też: jak być konsekwentnym rodzicem

4. Jakie słodycze są zdrowe?

Zrezygnuj ze słodyczy, które długo trzyma się w ustach np. z lizaków i cukierków do ssania, bo ich jedzenie zwiększa ryzyko rozwoju próchnicy. Nie daj się też namówić na kupno produktów, które mają w sobie:

  • tłuszcze utwardzone (często są w wafelkach i ciastkach);
  • syrop glukozowo-fruktozowy;
  • zbyt dużo cukru i tłuszczu;                                         
  • spulchniacze, aromaty oraz mnóstwo sztucznych barwników i konserwantów.

Oczywiście jeśli dziecko raz na jakiś czas np. na rodzinnym spotkaniu wpakuje sobie do buzi garść żelków, nic się nie stanie. Ważne, by na co dzień wybierać dobre słodycze np. czekoladę z dużą zawartością kakao, chałwę, sezamki i niekonserwowane siarką suszone owoce. Oczywiście nawet wśród tych produktów mogą znaleźć się czarne owce, więc nie rezygnuj z analizy etykiety. Możesz też sama produkować zdrowe słodycze np. batoniki, muffinki, budyń z żółtka i mąki czy owocowe koktajle z mlekiem. Dla dzieciaków, które nie jedzą słodkich rzeczy, nawet truskawki mogą grać rolę słodyczy. 

5. Czy dawać dzieciom słodzone napoje?

Lepiej nauczyć dziecko, by piło tylko (albo przede wszystkim) wodę. Na szczęście to o wiele łatwiejsze niż utrzymanie zakazu jedzenia słodyczy. Oczywiście w pewnym momencie i tak maluch będzie chciał spróbować kolorowego napoju i warto mu na to pozwolić, bo zakazany owoc i tak go skusi. Potem trzeba wrócić do wody. Jeśli starsze dziecko bardzo się upiera, a głównym grzechem kolorowego napoju jest zawartość cukru (a nie cała tablica Mendelejewa na etykiecie) można wytłumaczyć, że taki soczek, to po prostu słodycz w płynnej formie, więc „albo czekoladka, albo szklanka słodkiego picia”. Co innego domowe soki – przecierowe lub świeżo wyciskane – te możesz podawać bez obaw (chociaż nie bez umiaru, bo przecież nie mają zastąpić posiłków) pod warunkiem, że ich nie dosłodzisz.

6. Czy dawać czekoladkę w nagrodę?

W idei nagradzania i karania dziecka za pomocą słodyczy niewiele jest sensu. Jeśli bowiem pozbawiamy słodyczy malucha za to, że źle się zachowywał, a nagradzamy za to, że zjadł obiad, to umacniamy słodkości na pozycji czegoś dobrego, pożądanego i atrakcyjnego. Jak potem wytłumaczyć maluchowi, że cukierki są niezdrowe, ale jeśli będzie się dobrze zachowywać – w nagrodę zje ich więcej niż zwykle? Lepiej więc oddzielić jedzenie od zachowania a zamiast kar stosować metodę naturalnych konsekwencji. Jeśli syn narozrabiał w piaskownicy, trzeba go stamtąd zabrać, mówiąc np. „bijesz Jasia łopatką więc nie możesz się z nim teraz bawić”, zamiast grozić „bo nie będzie lizaka!”. Co ważne: nagradzanie i karanie za pomocą słodyczy nie tylko jest mało skuteczne, ale także niebezpieczne. Przyczynia się bowiem do rozwoju zaburzeń odżywania w przyszłości – dorośli, którzy w dzieciństwie byli nagradzani jedzeniem, sami później sięgają po nie w trudnych chwilach i kiedy nie mogą poradzić sobie z kłopotami. Takie zajadanie problemów szybko staje się nałogiem.

Czytaj też: Jak mądrze chwalić dzieci

Tematy: słodycze, słodycze dla dzieci, zdrowe odżywianie, picie dla dzieci, napoje dla dziecka, czekolada w diecie dziecka

Komentarze