Porządek w portfelu

Ocena: 5.00/5 Głosów: 1
Ta treść była już przez Ciebie oceniana!

Porządek w domowym budżecie to warunek, by sprawnie oszczędzać. Im wcześniej zabierzemy się za przegląd wydatków, dochodów, długów i oszczędności, tym lepiej dla nas.

Pamiętaj, aby pilnować swoich pieniędzy i kontrolować długi.
Pamiętaj, aby pilnować swoich pieniędzy i kontrolować długi.

Najlepiej robią ci, którzy konsekwentnie prowadzą domową, osobistą księgowość. Żeby dobrze gospodarować własnymi pieniędzmi, trzeba wiedzieć, ile ich mamy, ile i na co wydajemy. Należy zaplanować, jakie środki będą nam potrzebne w perspektywie np. roku, by nic nas niemile nie zaskoczyło. Wskazane jest także zastanowienie się nad oszczędzaniem na przyszłość - np. na zapłacenie szkoły czy studiów dla dzieci, kupno samochodu czy mieszkania i to, co nas czeka, czyli na emeryturę. Warto panować nad własnymi pieniędzmi i kontrolować swoje długi. Osoby, które nie przykładają zbytniej wagi do porządku w swoim domowym budżecie, muszą uciekać się do okresowych remanentów. A więc do pracy!

Napraw błędy

Przejrzyjmy pochowane stare rachunki, kwity z bankomatów, wyciągi bankowe, zmięte PIT-y, może zapomnianą książeczkę oszczędnościową, wezwania do zapłaty zaległych rat... Posegregujmy tę finansową "makulaturę" i spakujmy wszystkie zapomniane papierowe wyrzuty sumienia do segregatora lub teczki. Połóżmy to wszystko w takim miejscu, w którym nie przepadnie na następne lata. Następnie postarajmy się o "świeże" i aktualne wydruki sald: konta i zadłużenia oraz zadłużenia na karcie kredytowej. Sprawdźmy, ile jesteśmy winni za rachunek telefoniczny, czynsz, prąd i gaz, kablówkę... No i pomyślmy, czy aby nie zapomnieliśmy oddać jakichś drobnych nawet pożyczek znajomym, krewnym czy przyjaciołom. To już nie tylko kwestia finansów, ale uczciwości, dobrych obyczajów i elementarnej elegancji.

Najbardziej bolesną stroną takich porządków jest prawdopodobieństwo odkrycia, że nasze długi są o wiele większe, niż sądziliśmy. Niestety, im większe długi i zaległości w ich spłacie, tym wyższe koszty ich obsługi, czyli odsetek, nas czekają. Stawmy odważnie czoła wyzwaniu. Owe zaniedbania to przecież nasza wina. Tak samo trudne do przełknięcia, jak finansowe konsekwencje zakupów, które przekraczają nasze możliwości. Zakupów dokonywanych często pod wpływem impulsu czy reklamy. Efektem takich zakupów bywa "kac finansowy" i zażenowanie własną niefrasobliwością. Problem może być naprawdę poważny, gdy nierozważnie porwiemy się na zakup czegoś bardzo drogiego - np. samochodu na raty, które wydawały nam się "znośne". Tyle że te "znośne" raty dręczyć nas będą przez długie lata, a wartość samochodu będzie spadać. Przy okazji porządkowania własnego budżetu domowego warto ustalić kilka zasad na przyszłość:

  • pilnujemy swoich pieniędzy i kontrolujemy własne długi;
  • radzimy sobie się ze spłatą zobowiązań drobnych (drobne pożyczki od kolegi czy zakupy na kartę z supermarketu), nawet kosztem zwiększenia zadłużenia w rachunku bankowym, w przyszłości unikamy zapożyczania się;
  • zbieramy kilka różnych długów w jeden, tak by nie pogubić się w rozliczaniu rozmaitych i zawiłych pomysłów: pralka na raty z firmy pośrednictwa kredytowego, telewizor na raty z banku, meble za pieniądze z karty, a do tego jeszcze konsekwencje skorzystania z bałamutnej "okazji" typu - "kup teraz, spłacisz później";
  • jeśli nie możemy uporządkować wszystkich długów w jeden "zbiorczy", spłacamy najpierw najdroższe kredyty - mogą to być np. łatwo zaciągane pożyczki z kart - albo w ramach przyznanego wcześniej limitu kredytowego, albo koszty obciążenia transakcji z karty płatniczej naszego rachunku rozliczeniowo-oszczędnościowego;
  • szukając pieniędzy na ewentualne refinansowanie, czyli zamianę własnego zadłużenia, uważamy na oferty "cudownie tanich" czy "niezwykle łatwo dostępnych" pożyczek i kredytów - oferowanych przez dziwne firmy, których część prowadzi działalność, ogłaszając się na nalepianych na słupy elektryczne kserowanych ulotkach - można wpakować się w totalne kłopoty, w finansach nie ma cudów, gdyż realne oprocentowanie jest wysokie, a gdy przyjdzie do faktycznej spłaty, będziemy przeklinać własną lekkomyślność;
  • z tego samego powodu, nawet w desperacji, nie dajemy nabrać się lichwiarzom i naciągaczom, których żądań i roszczeń nie pozbędziemy się nigdy;
  • w domowym budżecie musimy każdego dnia szukać oszczędności - jeśli nie mamy pieniędzy, gospodarujmy nimi niczym urodzony sknera - nie kupujemy rzeczy zbędnych, zaciskamy zęby i staramy się przetrwać trwający non-stop atak reklam sugerujących, że przecież nie możemy żyć bez nowego "czegoś tam", a przede wszystkim koncentrujemy się na celu numer jeden - opanowaniu własnego pustego portfela i prześladujących nas długów;
  • dobrym pomysłem, a efektem porządków, niech będzie lista najczęstszych błędów, a potem wnioski z takiego zestawienia, czyli lista najważniejszych uwag na dalszy rok, np. "płać rachunki w terminie", "sprawdź, czy pensja przyszła na konto", "notuj wypłaty z konta i jego saldo", czy też "sprawdzaj zadłużenie w rachunku ROR i na karcie" - niech rozpisane w ten sposób karteczki prześladują nas w całym mieszkaniu;
  • nawet jeśli przez pierwsze tygodnie czy nawet miesiące, nie będziemy mogli pochwalić się przed samymi sobą widocznymi sukcesami, to pocieszmy się strategią "krok po kroku", czyli tym, że co prawda dług się nie zmniejszył, ale wreszcie nie rośnie!

Myśl o przyszłości

Walka z długiem musi być konsekwentna i trwa długo. Musimy tę próbę jednak przetrwać. Czy to wszystko oznacza, że zadłużenie i branie kredytów to coś złego? Ależ skąd! Chodzi o to, by nie wpadać w sieć różnych zobowiązań na wydatki bieżące. Planując w przyszłości zakup mieszkania czy samochodu, miażdżąca większość z nas musi korzystać z kredytu, gdyż polskie pensje są nieproporcjonalnie niskie w stosunku do cen takich dóbr. Punktem wyjścia jest jednak poradzenie sobie z własnym bałaganem. To nauczy nas kontroli własnych finansów, niezbędnej, jeśli poważnie myślimy o inwestycjach takich jak mieszkanie. Brak konsekwencji i nieumiejętność radzenia sobie z własnym budżetem i portfelem staną się o wiele poważniejszą sprawą. Bałagan, opóźnianie spłat czy kompletny brak pieniędzy na następne raty, wynikający ze zbyt optymistycznej oceny swoich możliwości, mogą skończyć się np. utratą mieszkania. Przy zarządzaniu własnym budżetem nie ma miejsca na żarty.

Stare rachunki z domowych zakamarków, dokumenty do posegregowania, zaległe płatności do uregulowania, portfel do uporządkowania, budżet domowy do przeglądu, emerytura, ZUS, podatki... Jest tego trochę. Ale spokojna głowa! Ze wszystkim sobie poradzimy - pod warunkiem, że jak najszybciej zrobimy pierwszy krok w tym kierunku. Najlepiej zrobić to jak najszybciej, poświęcając choćby wolną sobotę czy niedzielę. Warto poświęcić nawet i cały rok na porządkowanie własnych finansów. Zapewne wielu z nas nie spłaci w tym czasie całego swego zadłużenia. Jednakże przy zachowaniu konsekwencji przynajmniej będziemy wiedzieć, ile i za co płacimy. Ile jeszcze brakuje, by wyjść "na czysto", czyli spłacić długi? Do tego potrzeba nam wielu miesięcy, roku, może nawet lat i trzeźwego realizmu. Wymaga to także często rezygnacji, przynajmniej na jakiś czas, z części marzeń materialnych, które przekraczają nasze możliwości finansowe. Marzenia trzeba mieć, ale nie wolno okłamywać samego siebie.

Porządkowanie budżetu i portfela to tylko początek tworzenia własnej racjonalnej strategii finansowej. Drugim krokiem będzie konieczność odkładania pieniędzy na "czarną godzinę", np. na czas, w którym znajdziemy się na bezrobociu! To również nie koniec... nawet wtedy brakować będzie przecież jeszcze własnego, skromnego planu oszczędzania i inwestowania na emeryturę (ograniczenie się do tego, co przekazujemy ZUS i funduszom emerytalnym będzie oznaczało dla wielu niezwykle bolesny, a nawet dramatyczny, spadek dochodów po zakończeniu pracy zawodowej). A zabezpieczenie dla dzieci?

Komentarze