Świat na szpilkach

Ocena: 5.00/5 Głosów: 1
Ta treść była już przez Ciebie oceniana!

Fashionistki i zakupoholiczki za model „manoli” lub „louboutinów” dałyby się pokroić. Dlaczego? Dlatego, że to obuwie kultowe. O idealnie wyprofilowanych pantoflach z czerwoną podeszwą krążą legendy. Dlaczego kobiety (i mężczyźni) ulegają magii butów na wysokich obcasach?

Serialowe przyjaciółki w każdym odcinku lansują najnowsze modele szpilek Manolo Blahnika i Christiana Louboutin'a
Serialowe przyjaciółki w każdym odcinku lansują najnowsze modele szpilek Manolo Blahnika i Christiana Louboutin'a

Szpilki na niebotycznych obcasach od dawna cieszą się ogromnym powodzeniem. Zakupoholiczki uzależnione od kupowania butów zyskały już nawet miano butoholiczek (ang. shoeholics). Miłośniczki wysokich obcasów mogą nawet wziąć udział w wyścigu na szpilkach. To najwyraźniej wcielenie w życie myśli Sary Jessiki Parker (odtwórczyni roli Carrie Bradshaw z serialu "Seks w wielkim mieście"), która kiedyś stwierdziła, że w "manolach" mogłaby nawet wystartować w maratonie. Zawody dla kobiet, w których jedynym warunkiem udziału są buty na co najmniej 7-centymetrowym obcasie, kilka razy zorganizował w Polsce magazyn "Glamour". Przed wyścigami - organizowanymi w wielu państwach na świecie - jury sprawdza buty każdej uczestniczki wyścigu.

Czyżby więc mylił się Christian Louboutin kiedy stwierdził, że szpilki dlatego są wysokie, aby w nich nie biegać, a zwolnić i lepiej przyjrzeć się światu?

 

Debiut wysokich obcasów

Za jedną z pierwszych rzeczniczek butów na wysokim obcasie uważa się Katarzynę Medycejską, żonę króla Francji Henryka II. Katarzyna, która była Włoszką, wśród współczesnych - delikatnie mówiąc - nie słynęła z urody. Sama zdawała sobie sprawę ze swoich braków, kiedy więc jako 14-latka udała się na francuski dwór, by poślubić księcia Henryka de Valois (późniejszego króla), postarała się o to, by mimo wszystko zrobić wrażenie na przyszłym mężu. Dzięki pomysłowości włoskich szewców Katarzyna z rodu Medyceuszy wprawiła w zdumienie nie tylko księcia, ale cały dwór, który pierwszy raz miał okazję podziwiać kobietę w butach na wysokich obcasach. Podobno gracja, z jaką poruszała się Włoszka, wywołała prawdziwy zachwyt francuskiego dworu.

Buty na wysokich obcasach przez długi czas przysługiwały wyłącznie ludziom wysoko urodzonym. Co ciekawe, nosiły je nie tylko kobiety, ale również mężczyźni - właśnie po to, by odpowiednio zaakcentować swój status społeczny. Burzliwe dzieje związane z Rewolucją Francuską posłały buty na obcasach na pewien czas w zapomnienie - w nowym społeczeństwie wszyscy mieli być równi (także jeśli chodzi o obuwie). Jeśli chodzi o dostępność najlepszych szpilek, historia zatoczyła koło - współcześnie buty najlepszych szewców kosztują od 1 000 zł za "zwykłe" szpilki do nawet 7 000 zł za kozaki i bardziej wymyślne modele. Warto przy tym pamiętać, że Christian Louboutin, Jimmy Choo czy Manolo Blahnik w swoich projektach często wykorzystują drogie materiały - rzadkie skóry, pióra, najdelikatniejsze koronki, a nawet drogocenne kamienie. Takie projekty muszą kosztować. Wiedzą o tym najlepiej fanki kultowych projektantów.

 

Nowe rządy szpilek

Przed wojną do mistrzów w dziedzinie butów na wysokich obcasach należeli m.in. Salvatore Ferragamo (który jako pierwszy wykonał obcas z korka), Andre Perugia czy Roger Vivier. Perugia swój pierwszy sklep otworzył w Paryżu już w wieku 16 lat! Jednym z jego najsłynniejszych obuwniczych dzieł były buty zaprojektowane jak szpilki, lecz bez obcasów (gdzie ciężar ciała opiera się na wzmocnionej platformą przedniej części stopy). Z kolei Roger Vivier jest uważany za wynalazcę współczesnych obcasów w kształcie cienkiej szpilki - co miało się stać w 1954 roku. Vivier przez wiele lat związany był z domem mody Dior. To Vivier zaprojektował i wykonał buty, w których wystąpiła Elżbieta II w czasie swojej koronacji. Natomiast Salvatore Ferragamo do swoich najsłynniejszych klientek zaliczał Marilyn Monroe i Evę Peron. Chociaż rządy dawnych mistrzów skończyły się wraz z ich śmiercią, ich zasługi dla upiększania kobiecej stopy są nieocenione. Obecnie władzą w obuwniczym królestwie dzieli się 3 najpopularniejszych projektantów: Christian Louboutin, Manolo Blahnik i Jimmy Choo.

 

Mistrzowie nowych czasów

Buty z charakterystyczną czerwoną podeszwą są obiektem pożądania gwiazd - od Rihanny po Victorię Beckham - ale również "zwykłych" fashionistek i zakupoholiczek. Z kolei do zagorzałych wielbicielek projektów Manolo Blahnika należą m.in. Madonna czy Carrie Bradshaw - główna bohaterka serialu "Seks w wielkim mieście". Słynne zdanie Madonny, że szpilki Manolo Blahnika są lepsze od seksu (bo starczają na dłużej), przeszło już do historii. "Seks w wielkim mieście" znacząco przyczynił się do spopularyzowania marki. W jednym z odcinków napadnięta Carrie oferowała napastnikowi torebkę, zegarek i pierścionek w zamian za to, aby pozwolił jej zachować szpilki Manolo Blahnik. Czy może być lepsza reklama? 67-letni projektant czeskiego pochodzenia nie musi obawiać się o popularność swojej marki. A nie obawia się o to do tego stopnia, że pozwala sobie na otwartą krytykę serialu, który uczynił go sławnym. We wrześniu zeszłego roku w wywiadzie udzielonym "The Sunday Telegraph" Manolo Blahnik powiedział: - Kiedy ktoś mówi do mnie coś o "Seksie w wielkim mieście", robi mi się słabo. Rozpoznają mnie nawet taksówkarze. To dla mnie zbyt dużo i nie czuję się z tym dobrze! Nigdy nie miałem zamiaru być projektantem gwiazd. -

Takie deklaracje z pewnością stanowią powodu do zmartwienia dla Christiana Louboutin'a czy Jimmy'ego Choo. Buty Louboutin'a są chyba jedną z najlepiej rozpoznawanych marek na świecie. Wszystko za sprawą charakterystycznej czerwonej podeszwy. Na pomysł ożywienia butów za pomocą kontrastowego koloru podeszwy Louboutin wpadł zaledwie rok po rozpoczęciu zawodowego projektowania butów. Inspiracją do pierwszych projektów jednego z najsłynniejszych szewców świata były - jak sam przyznaje - tancerki w nocnych klubach.

46-letni Christian Louboutin jest projektantem, który lansuje naprawdę wysokie szpilki. Wiele jego projektów to buty na ponad 12-centymetrowych obcasach. Właściwie to dzięki Louboutin'owi w latach 90. do łask powróciły bardzo wysokie modele. I to jeszcze we wczesnej młodości. Ideałem kobiecej urody pozostaje dla niego Angelina Jolie, o której mówi "boska, hojna, utalentowana i otwarta na świat".

Jimmy Choo to ostatni z najbardziej cenionych współczesnych projektantów obuwia. 49-letni Malezyjczyk, pochodzący z szewskiej rodziny, swoje pierwsze buty wykonał już w wieku 11 lat. Do najsłynniejszych klientek Jimmy'ego Choo należała m.in. księżna Diana, która promowała projekty Choo swoją osobą od początku lat 90. Jimmy Choo, w przeciwieństwie do Christiana Louboutin'a czy Manolo Blahnika od czasu do czasu stara się, by jego projekty były dostępne również dla mniej zamożnych klientek. W listopadzie zeszłego roku w sklepach sieci H&M na całym świecie pojawiła się specjalna linia butów i akcesoriów sygnowana nazwiskiem Jimmy'ego Choo. Projektant z Londynu jest obecnie znany głównie z projektowanych przez siebie sandałów.

Chociaż szpilki kosztują - i to niemało - wiele kobiet jest w stanie wydać na nie znacznie więcej, niż by na to wskazywała przyzwoitość. W zeszłym roku fanki serialu urządziły prawdziwy najazd na nowojorski dom towarowy Bergdorf Goodman. Do sprzedaży trafiły wtedy satynowe, niebieskie szpilki Manolo Blahnik (model "Something Blue"), w jakich Carrie Bradshaw wystąpiła w dniu swojego ślubu (w ekranizacji serialu). Fanek Carrie Bradshaw (i jej przepastnej szafy) nie odstraszyła nawet cena - niemal 1 tys. dolarów (niemal dwukrotnie wyższa od tej, jaka wspomniana jest w filmie).

 

Za i przeciw

Dla wielu kobiet szpilki to same zalety - dodają seksapilu, dodatkowych centymetrów, pewności siebie, poprawiają wygląd figury. Z drugiej strony zgubne właściwości noszenia butów na wysokich obcasach są znane od wielu lat. Szpilki są oskarżane głównie o powodowanie problemów z kręgosłupem, bóle pleców i zniekształcanie stóp. Ostatnio duże zainteresowanie - w temacie szpilek - wywołała dr Maria Cerruto. Włoszka opublikowała wyniki badań, z których wynika, że noszenie butów na obcasach nie jest tak szkodliwe, jak dotąd utrzymywano. Dr Maria Cerruto, zdeklarowana zwolenniczka wysokich obcasów, przebadała 66 kobiet poniżej 50. roku życia. Okazało się, że sylwetki kobiet noszących na co dzień obcasy nie tylko nie były zdeformowane, ale noszenie butów na obcasie zbawiennie wpływa na kobiecą miednicę - zagrożoną zwłaszcza po porodach.

Pewność siebie, jaką daje kobietom założenie butów na wysokich obcasach, najwyraźniej wywołała lekkie zaniepokojenie brytyjskich związkowców. W zeszłym roku przedstawiciele związków zawodowych zaproponowali, by kobiety nie mogły nosić w pracy butów z obcasem wyższym niż 4 cm. Swoją propozycję argumentowali m.in. troską o zdrowie kobiecych stóp i kręgosłupów oraz faktem, że szpilki mogą prowadzić do seksistowskich zachowań ze strony kolegów z pracy. Propozycja męskich przedstawicieli związkowych spotkała się z chłodnym przyjęciem ze strony kobiet, które zobaczyły w niej zamach na swobodę zakładania tego, na co mają ochotę. Podobno część kobiet zaproponowała, aby podobne wskazówki wystosować jeśli chodzi o męskie krawaty.

 

Zainteresowani historią nie tylko szpilek, ale obuwia, koniecznie powinni się udać do Bata Shoe Museum w Toronto w Kanadzie - jedynego na świecie muzeum obuwia. Chociaż muzeum istnieje od 1979 roku, do dzisiaj pozostaje jedynym tego typu obiektem na świecie.

Komentarze