Siła plotki, czyli o fenomenie celebrytów

Ocena: .32/5 Głosów: 1
Ta treść była już przez Ciebie oceniana!

Paweł pokłócił się z narzeczoną pod sklepem, Krysi - kiedy wiązała buty - widać było majtki, a Basia wyszła po zakupy w dresie. Informacje niespecjalnie fascynujące. Raczej nie zasługują na miano newsa dnia. Chyba, że zamiast Pawła, Krysi i Basi podstawimy nazwiska celebrytów. Sensacja gotowa.

Paris Hilton / ONS
Paris Hilton / ONS

Dawnymi czasy, by zasłużyć na miano "gwiazdy", trzeba było nieźle się napracować - dotrzeć z zupełnie nową muzyką do młodych ludzi na całym świecie (jak The Beatles), stworzyć niezapomnianą kreację aktorską w filmie (jak Greta Garbo) albo w teatrze (jak Helena Modrzejewska). Trzeba było mieć klasę i styl, znać się na wykonywanym fachu i samą siłą swojej osobowości porywać tłumy.

Wystarczy być

Dziś, aby stać się "gwiazdą" wystarczy znacznie mniej - wykonanie tańca na lodzie, udział w reality show, w ostateczności - ładna twarz plus znani krewni. Pół biedy, gdy osoba zwana "gwiazdą" ma jakieś - śladowe przynajmniej - umiejętności. Jest piosenkarzem i śpiewa (niechby i z playbacku), jest aktorem i gra (niechby i w serialu). Jednak bywa i tak, że "gwiazda" to ktoś, kto nie robi nic. Po prostu jest. Oczywiście, nie byle gdzie. Jest tam, gdzie należy bywać i gdzie są szanse natknięcia się na kamerę lub obiektyw. Tam, gdzie błyskają flesze, pojawiają się paparazzi oraz inne osoby, znane głównie z tego, że są znane. Czyli celebryci.
"Celebryta" (od angielskiego "celebrity") to ktoś powszechnie rozpoznawalny. Ktoś, czyją twarz można zobaczyć w telewizji, w kolorowym czasopiśmie, wreszcie - na internetowych portalach plotkarskich. Polskie odpowiedniki Paris Hilton (najsłynniejszej światowej celebrytki) trudno zliczyć, zwłaszcza, że pomniejsze nazwiska zmieniają się jak w kalejdoskopie. Prym wiodą aktorzy serialowi, wokaliści i uczestnicy teleturniejów w rodzaju "Tańca z gwiazdami" - Anna Mucha i Natasza Urbańska, Małgorzata Foremniak, Edyta Herbuś, Paweł Małaszyński i bracia Mroczek. Na topie niezmiennie utrzymuje się znana z ciętego języka Dorota Rabczewska vel Doda, nieco mniej dziś słychać o Michale Wiśniewskim i Mandarynie. Był boom na Jolę Rutowicz (zjawisko samo w sobie i modelowy przykład celebryty), przez pewien czas nieźle trzymały się dzieci polityków - Maria Wiktoria Wałęsa, Weronika Rosati i Ola Kwaśniewska. Wśród panów mocną pozycję wciąż zajmują Tomasz Jacyków czy Krzysztof Ibisz.
Ich życie - stale lub okazjonalnie, na różne sposoby - śledzi niemal trzy czwarte Polaków.

Bliski z ekranu

"Fenomen celebrytów - mówił "Wysokim Obcasom" dr Mirosław Filiciak, medioznawca ze Szkoły Wyższej Psychologii Społecznej - jest związany z tym, że nie są oni gwiazdami w starym stylu, ludźmi, którzy dzięki talentowi i własnej pracy powoli osiągali cel, tylko są tacy jak my. Dzięki szczęściu, czasem przypadkowi zostali kimś".
Może właśnie dlatego tak chętnie o nich plotkujemy - dzięki telewizji "gwiazdy" są częstymi gośćmi w naszych domach. Aktorów serialowych widzimy niemal codziennie, niecierpliwie czekamy na występ naszego faworyta w teleturnieju… Do niektórych postaci z ekranu czujemy żywą sympatię, do innych - wręcz przeciwnie. W ekstremalnych przypadkach bywa i tak, że - dzięki swojej stałej obecności w naszym życiu - celebryci zastępują nam bliskich. Świadomość, że wcale tak bardzo się od nas nie różnią (nie są autorytetami czy obiektem podziwu, raczej "zwykłymi ludźmi", tyle że znanymi z ekranu), skraca dystans i sprzyja familiarnemu traktowaniu. Mamy potrzebę plotkowania o celebrytach tak, jak o pozostałych znajomych. Chcemy być na bieżąco, wiedzieć, co słychać u serialowej Kasi czy Marysi (jak zauważają socjologowie i sami odtwórcy ról, wiele osób nie do końca rozróżnia fikcyjną postać od grającego ją aktora).
Charakterystyczne, że mało nas interesuje, jak aktorka pracowała nad rolą pielęgniarki w serialu, ani skąd wokalista czerpie inspirację do tekstów piosenek. Ciekawi nas przede wszystkim życie prywatne celebrytów - wszak, jak zauważają socjologowie, potrzeba podglądactwa i plotkowania to bardzo powszechna i bardzo ludzka skłonność. Naprzeciw tym potrzebom wychodzą kolorowe czasopisma lifestyle'owe, gdzie gwiazdy większe i mniejsze opowiadają o swoim życiu, zwierzają się z perypetii uczuciowych (śluby, zdrady i rozwody), zawodowych i zdrowotnych. Wizerunek celebryty w tego typu prasie jest zazwyczaj uładzony i nieco cukierkowy. Jeśli pojawia się skandal - to gwiazda jest ofiarą, jeśli nastąpi rozstanie - to nie z jej winy. Kolorowe czasopisma żyją z ludzkiej potrzeby plotkowania, ale stanowią zaledwie pożywkę dla prawdziwej plotki. Ta bowiem zaczyna się w Internecie.

Ciekawość i zazdrość

Z badań wynika, że co trzeci polski internauta przynajmniej raz zajrzał na Pudelka, Kozaczka, Nocoty.pl czy Ukaraj.pl. Portale poświęcone plotkom o gwiazdach wystartowały u nas około czterech lat temu. Dziś mnożą się jak grzyby po deszczu, zyskując coraz większą popularność. Pozwalają nie tylko (jak w przypadku czasopism papierowych) dowiadywać się najświeższych plotek, ale także dzielić się nimi - możliwość dodawania komentarzy przy tekstach jest bez wątpienia kusząca, zbliża bowiem plotkarstwo internetowe do realnego (wszak plotkowanie to wymiana - sprawdzonych lub nie - informacji). W dodatku w sieci plotkować możemy anonimowo, co też ma znaczenie. Jak zauważa Klaus Thiele-Dohrmannn w "Psychologii plotki", "zarówno w sferze prywatnej, jak i w środkach masowego przekazu, plotkę charakteryzuje przyjemność obnażania innych ludzi i strach przed odkryciem własnej osoby. Chciałoby się widzieć, samemu nie będąc widzianym". Czytanie i komentowanie artykułów o gwiazdach daje taką możliwość.
Życie celebrytów wywołuje silne emocje - sympatię lub niechęć, ciekawość, ale także i zazdrość (będącą - zdaniem niektórych - głównym motorem plotki).  Internet jest medium, które dodatkowo te emocje - zarówno pozytywne, jak i negatywne - podkręca.
Dzięki obecnej w większości serwisów magicznej opcji "skomentuj", o celebrycie może wypowiedzieć się każdy. Anonimowo i nie zawsze pochlebnie. W sieci bowiem można podzielić się nie tylko plotkami i ciekawostkami, ale także - niestety - własną frustracją i gniewem. Wyraźnie widać to tam, gdzie wypowiedzi czytelników nie są moderowane. Większość komentarzy najpopularniejszych serwisów plotkarskich nie nadaje się do zacytowania.
"Celebryci zacierają granice pomiędzy światem telewizji a naszym, a ponieważ my, Polacy, jesteśmy pełni goryczy, to chętnie sprowadzamy gwiazdy na ziemię" - mówił "Wysokim Obcasom" dr Mirosław Filiciak.
Pudelek.pl, pionierski serwis, założony przez twórcę portalu o2.pl, Michała Brańskiego wciąż jest najpopularniejszym portalem plotkarskim w polskiej sieci. Codziennie pojawiają się tam najświeższe newsy z życia polskich i zagranicznych celebrytów. Teksty pochodzą z kilku źródeł. Część piszą (anonimowi) dziennikarze zatrudnieni przez portal, część to cytaty z tabloidów. Pozostałych informacji dostarczają sami internauci, zachęcani do tego przez redaktorów ("Wyślij donos i zdjęcia do Pudelka"!).

Bulling czy ustawka?

Niektórzy sądzą, że gwiazdy - obnażane i oplotkowane - stają się obiektem "bullingu" ("społecznego znęcania się nad kimś, służącego wzmacnianiu poczucia własnej wartości").
Inni twierdzą jednak, że ofiary nie są aż tak pokrzywdzone, jakby się mogło wydawać. Podstawa egzystencji celebryty, jego "być albo nie być" to istnienie w mediach. Życiowe credo - "nieważne, co o mnie mówią, byle mówili". Nawet nieprawdziwa informacja to reklama - wiąże się z przywołaniem nazwiska i utrwaleniem go w umysłach czytelników. W dodatku - jak twierdzą niektórzy - portale plotkarskie to także znakomite narzędzie PR-u. Nie tylko czarnego. Skoro komentarz może napisać każdy, to czemu nie agent "gwiazdy" lub jej konkurentka? Sami celebryci ochoczo starają się pomagać szczęściu i osobiście kreują skandale i afery z własnym udziałem. Dla umocnienia własnej pozycji warto publicznie się z kimś (najlepiej innym celebrytą) pocałować, zafundować sobie romans i/lub dziecko, jeśli natomiast zależy nam na "ostrzejszym" wizerunku - zwymyślać konkurentkę/konkurenta albo pokazać bieliznę... Niczego nie pozostawia się tu przypadkowi - paparazzi przyznają, że często odbierają telefony od gwiazd (lub ich menadżerów) z informacją, gdzie i kiedy należy czatować z aparatem i mikrofonem, by zrobić "mocne" zdjęcie lub uzyskać szokującą informację. "Wielu menadżerów, agentów gwiazd potwierdza, że "ustawki z paparazzi" to już niemalże codzienność" - donosi portal "Plejada".
Krytyczne czy złośliwe komentarze na portalach to więc - wbrew pozorom - coś, na co celebryci są znakomicie przygotowani. Przynajmniej ci prawdziwi.  

Celebryci mimo woli

Bywa, jednak i tak, że zarówno portale plotkarskie, jak i ich czytelnicy obdarzą uwagą kogoś, kto dotąd wcale o to nie zabiegał, a nawet wolałby tego akurat typu sławy uniknąć. Wystarczy wspomnieć chociażby historię premiera Marcinkiewicza i jego Isabel - sensacyjna miłość nawet z polityka zrobi celebrytę. Joanna Sokolińska, autorka opublikowanego dwa lata temu w "Wysokich Obcasach" tekstu "Z życia celebrytów", zauważyła (wówczas słusznie), że "serwisy plotkarskie nie interesują się aktorami teatralnymi ani znanymi głównie z dużego ekranu - nie sposób znaleźć newsa w stylu 'Janda dostała mandat' albo 'Olbrychski pijany w metrze'."
Dziś to już stwierdzenie nie do końca aktualne. Celebrytą mimo woli stał się znakomity aktor Andrzej Łapicki, dzięki ślubowi z 60 lat młodszą teatrolożką Kamilą Mścichowską.
Nieco mniej "mimo woli" do świata plotek wkroczył aktor Jan Nowicki (znany m.in. z roli tytułowej w "Wielkim Szu"). Nie obawiał się nawet konfrontacji z klasykiem gatunku, czyli Jolą Rutowicz. Wystąpił wspólnie z nią w show Michała Figurskiego i - mimo że sama celebrytka (podobnie jak znaczna część publiczności) nie orientowała się za bardzo, z kim ma do czynienia - ze starcia wyszedł obronną ręką. Niedługo później Nowicki również wziął ślub (z Małgorzatą Potocką, założycielką warszawskiego teatru rewiowego Sabat) i postanowił podzielić się swoim szczęściem z kolorowymi magazynami. Co (wprawdzie na krótko i niezbyt intensywnie) także przyniosło mu sławę (względnego) celebryty. Łapickiego jednak nie przeskoczył. Nic dziwnego - różnica wieku między małżonkami nie była w tym przypadku aż tak drastyczna. A lepiej od ślubów sprzedają się tylko skandale.

Tematy: plotka, plotkowanie, celebryci

Komentarze