Okaleczone na duszy i ciele

Ocena: 5.00/5 Głosów: 1
Ta treść była już przez Ciebie oceniana!

Wszystko odbywa się poza wioską lub obozowiskiem, na pustyni i wcześnie rano, zanim inni się obudzą. W tym „oczyszczaniu” małych dziewczynek nie ma prawa uczestniczyć nikt inny poza nieszczęsną ofiarą, jej matką oraz prymitywną znachorką, która dokonuje tego procederu.

Po obrzezaniu bardzo często pozostają rany w psychice, które są nieuleczalne.
Po obrzezaniu bardzo często pozostają rany w psychice, które są nieuleczalne.

Prymitywna operacja

Przy pomocy żyletek, kuchennych noży, a nawet kamieni lub kawałków szkła, czyli w sposób najbardziej prymitywny i pozbawiony elementarnych wymogów higieny, wycina ona większość genitaliów, usuwając małej "pacjentce" łechtaczkę, mniejsze wargi sromowe i prawie całe większe. Oczywiście przerażająca "operacja" odbywa się na żywo, bez znieczulenia, i tylko okrutny ból sprawia, że dzieci, na szczęście dla siebie, tracą przytomność. Pustynia "dostarcza" akacjowych kolców, którymi znachorka przekłuwa następnie to, co pozostało po "zabiegu" i przez utworzone dziurki przeciąga grubą nić, zszywając ranę. Bywa, że w swej skrupulatności zostawia otwór wielkości łepka od zapałki i wtedy okaleczona dziewczynka nie może oddać moczu, a ból jest tak straszny, jakby polewano ją żrącym płynem. A to jeszcze nie koniec zarówno potwornego strachu jak i porażającego bólu. Dziewczynki pozostawiane są na miejscu tej specyficznej kaźni same sobie, z nogami  związanymi grubymi szmatami od kostek do bioder. Cierpią na pustyni w całkowitej samotności i tylko matka lub starsze siostry przynoszą od czasu do czasu coś do picia. Jeśli wda się zakażenie, zatrucie moczem, wykrwawienie, wysoka gorączka lub gangrena to nieprzytomne dziecko pozostaje tam przez wiele dni, zanim, jeśli naturalnie przeżyje, rodzina, a raczej ojciec, zdecyduje się zabrać je z powrotem do siebie. Dzieje się tak, gdyż fakt obrzezania, a co dopiero zgonu, utrzymywany jest w wielkiej tajemnicy. Wiadomo jednak, że na świecie żyje około 150 mln obrzezanych kobiet. Przez ten bolesny i niebezpieczny obrządek wciąż musi przechodzić około 80 % dziewczynek żyjących w Somalii i wiele innych, pochodzących z zacofanych, przestrzegających tradycji familii. Dzieje się tak w Afryce, krajach arabskich, w Azji ale też w Europie, Stanach Zjednoczonych, Kanadzie i w Australii, czyli wszędzie tam, gdzie żyją, wydawać by się mogło już ucywilizowane, emigracyjne rodziny, które jednak kultywują tę straszną tradycję przodków.

 

Nieme przyzwolenie Koranu

Wprawdzie w Koranie, świętej księdze muzułmanów, nie ma wzmianki o konieczności obrzezania dziewczynek, to jednak właśnie wyznawcy islamu w Afryce, od czterech tysięcy lat, okaleczają swe córki, wierząc głęboko w to, że "między ich nogami istnieje zło", z którego należy je oczyścić. Dodatkowym argumentem jest fakt, że istnieje zwyczaj, skazujący niejako nieobrzezaną kobietę na staropanieństwo, gdyż " nie nadaje" się ona do małżeństwa. A jak wiadomo w kulturach koczowniczych ludów nie ma miejsca dla samotnych kobiet. Okrutny rytuał obrzezania i zaszycia małych dziewczynek jest wciąż powszechnie stosowany. Ma wszak gwarantować mężczyznom "czystość" kobiety oraz dawać im pewność, że są pierwszymi, którzy "otwierają" żonę.

 

Psychika w strzępach

A tymczasem rany cielesne dziewczynek, którym udało się przeżyć ten przymusowy zabieg, z czasem się goją i zabliźniają - w większym lub mniejszym stopniu. Pozostają natomiast rany w psychice, które są nieuleczalne. Kobieta ma ciągłe poczucie ułomności i okaleczenia, wynikające nie tylko z braku odczuwania przyjemności w trakcie fizycznego zbliżenia, ale też w skutek oziębłości płciowej. Często, w rezultacie nieudanego obrzezania, nie może mieć dzieci i przez całe życie przeżywa wszystkie psychiczne katusze z tym związane.

 

Waris Dirie - ambasador ONZ

Specjalnym ambasadorem ONZ do walki z okaleczaniem żeńskich organów płciowych została pierwsza somalijska kobieta, która odważyła się opowiedzieć światu o swoim obrzezaniu, swoim osobistym przeżyciu, przez które przeszła w wieku pięciu lat. Właśnie dzięki staraniom Waris Dirie w 2006 r. Unia Europejska, po raz pierwszy w historii postawiła na wokandzie sprawę tego procederu, natomiast w 2007 r. czternaście afrykańskich państw prawnie zabroniło jego uprawiania. Wprawdzie od wprowadzenia zakazu do jego egzekwowania daleka jeszcze droga, niemniej stanowi to początek walki ze zbrodniczymi zabiegami, u podstaw których leży ciemnota i głęboko zakorzenione przesądy. Na podstawie książki napisanej przez Waris powstał film pod tym samym tytułem: "Kwiat pustyni", który wszedł ostatnio na nasze ekrany. Gorąco polecam. Opowiada on całą, intrygującą historię tej dumnej i odważnej kobiety, która z afrykańskiej koczowniczki stała się wziętą modelką, pisarką i bojowniczką o prawa kobiet i poszanowanie ludzkiej, a więc i dziecięcej, godności.

Tematy: Obrzezanie, ONZ, Koran, Waris Dirie

Komentarze