Modelki size-plus

Ocena: 5.00/5 Głosów: 1
Ta treść była już przez Ciebie oceniana!

Milan Fashion Week, pokazy pret-a-porter. Przegląd trendów na najbliższy sezon (wiosna/lato 2010) inauguruje kolekcja Eleny Miro. Na wybiegu przechadzają się modelki noszące rozmiar 40 i więcej. Pomyłka? Nie w tym przypadku!

Velvet d'Amour pokazała się m.in. u Gautiera (źródło: gordos.com)
Velvet d'Amour pokazała się m.in. u Gautiera (źródło: gordos.com)

Projektantka jest jedną z nielicznych osób w świecie mody, które uwzględniają potrzeby "normalnych" kobiet i modelek niemieszczących się w słynnym rozmiarze 0. Elena Miro znana jest z tego, że projektuje (i prezentuje) ubrania dla kobiet, które mają biodra i biust. Od samego początku istnienia marki (koniec lat 70. XX wieku), projektantka szyje ciuchy w rozmiarze "size plus". Spośród marek specjalizujących się w projektowaniu ubrań w nieco większych rozmiarach, marka Eleny Miro była jednak jedyną, którą brała udział w jesiennych pokazach.

Chociaż na co dzień niewiele dziewczyn może się pochwalić pożądanymi obecnie wymiarami 80-55-80, na wybiegach niezmiennie króluje rozmiar 0.Większość modelek pracujących przy pokazach nosi ciuchy w rozmiarach 30-34.

 

Dlatego jako "size plus" w świecie mody traktowany jest już rozmiar 38. Modelki "size plus" noszą zazwyczaj rozmiar 40 i więcej.

 

Size plus na topie

Nie tylko Elena Miro zatrudnia dziewczyny noszące ciuchy w ludzkich rozmiarach. "Większe" modelki od czasu do czasu pracują również dla Johna Galliano czy Jeana Paula Gautiera. Przykładem jest Velvet d'Amour - 132 kg, rozmiar 50, znana z dystansu do siebie i poczucia humoru (na jednej z okładek wystąpiła kiedyś w obcisłej bluzce z napisem "Please, feed the models"). Modelki "size plus", chociaż nieco tęższe niż reszta koleżanek z branży modowej, nie są mniej atrakcyjne. Taryfę ulgową obejmuje tylko waga, nie oznacza to jednak, że kilogramy zupełnie nie podlegają kontroli - sekret tkwi jednak w proporcjach ciała. Modelki "size plus" muszą być równie wysokie jak szczupłe oraz, przede wszystkim, zadbane. Dodatkowe kilogramy nie oznaczają, że ciało może być obwisłe. Figura modelki "size plus" powinna być przede wszystkim proporcjonalna, a jej nogi - zgrabne.

Do najsławniejszych modelek "size plus" należą Emme (Melissa Aronson - obecnie 46-latka; w kategorii "size plus" przecierała szlaki młodszym koleżankom - jedna z najbardziej znanych spośród puszystych modelek), Crystal Renn (pojawia się u Gautiera), Kate Dillon (twarz domu mody Gucci, a dokładnie linii bielizny Gucci Max) czy Whitney Thompson. A z Polek? Marianna Krystew, która robi karierę w Wielkiej Brytanii, Paryżu i Stanach Zjednoczonych (w Polsce o niej cicho).

Historia wielu modelek "size plus" wygląda podobnie - większość z nich zaczynała w tradycyjnym modelingu, jednak kłopoty z utrzymaniem wagi (problemy z anoreksją, bulimią) zmusiły je do zmiany branży. Paradoksalnie dla wielu z nich wybór okazał się strzałem w dziesiątkę. 23-letnia Crystal Renn do modelingu powróciła po walce z anoreksją - cięższa o 30 kg. Swoje zmagania z ciałem opisała w wydanej kilka dni temu książce "Hungry" (na razie dostępna w USA).

 

Supermodelka

Kiedy na początku lat 90. nastała era supermodelek, wybiegi opanowały Claudia Schiffer, Cindy Crawford, Naomi Campbell - niedoścignione ideały, ale o kobiecych kształtach i sportowych, umięśnionych sylwetkach. Wszystko zmieniło się wraz z pojawieniem się Kate Moss - nie pozbawionej wad, ale za to charyzmatycznej, oryginalnej dziewczyny. Kate być może wyglądała przy supermodelkach jak brzydsza siostra, ale w tym tkwił jej sekret - nie była tak idealna jak Cindy czy Naomi, więc mogły się z nią identyfikować "zwykłe" dziewczyny. Kate miała jeszcze jedną zaletę - była szczuplejsza. Tysiące kobiet zaczęło widzieć w Moss nowy ideał kobiecego piękna. Od tego czasu na wybiegach zaczęły pojawiać się coraz chudsze dziewczyny. Obecnie w świecie mody króluje bardziej androgyniczny typ sylwetki i tzw. anorexia look - wąskie biodra, smukłe uda i szczupłe ramiona. Na wybiegach pojawiają się więc coraz młodsze dziewczyny - nierzadko ciuchy dla dorosłych kobiet prezentują na sobie 13-latki. W świecie mody nie wywołuje to oburzenia. Wymarzone przez modelki i pożądane przez projektantów wymiary ciała to tzw. rozmiar 0.

 

Rozmiar 0, czyli anorexia look

Amerykański rozmiar 0 odpowiada europejskiemu 32. Niemożliwe? W świecie mody możliwe. Aby sprostać wymaganiom projektantów, na wybiegu pojawiają się coraz młodsze dziewczyny. Zdarza się, że przy pokazach mody pracują nawet 12- i 13-latki. Przerażająco niski wiek modelek zwrócił uwagę takich krajów jak Hiszpania (przemysł modowy w Hiszpanii jest dotowany przez państwo!). W 2008 roku w Madrycie w trakcie hiszpańskiego tygodnia mody Pasarela Cibeles wybiegi zamknięto przed dziewczynkami poniżej 16. roku życia, bez aktualnych świadectw zdrowotnych. Przed wyjściem na wybieg modelki były mierzone i ważone tak, by sprawdzić, czy ich współczynnik BMI mieści się w normie. Spośród 68 modelek, 5 odesłano z powrotem.

Rozmiar 0 wywołuje już nawet irytację samej branży. Photoshop, program wykorzystywany zazwyczaj do odejmowania kilogramów i wygładzania skóry, coraz częściej używany jest do dodawania ciała zbyt kościstym modelkom. O "pogrubianie" zdjęć oskarżano m.in. Anję Rubik, obecnie najpopularniejszą (i chyba najszczuplejszą) polską modelkę. Z drugiej strony dodatkowe krągłości wypomina się nawet dziewczynom pracującym w tym zawodzie od lat. W zeszłym roku podczas pokazów Cia Maritima w ramach Tygodnia Mody w Sao Paulo oberwało się Karolinie Kurkovej. Brazylijskie media stwierdziły, że Kurkova jest zdecydowanie za gruba jak na modelkę prezentującą stroje kąpielowe, a świat obiegły zdjęcia mniej jędrnych niż zazwyczaj pośladków modelki. Wszystko to zaledwie dwa lata po tragicznej śmierci 22-letniej Luisel Ramos, która zmarła podczas pokazu sukien wieczorowych z powodu niewydolności układu krążenia oraz rok po śmierci jej siostry, 18-letniej Eliany, która również zmarła z wyniku wyniszczenia organizmu przez anoreksję. Irytacja i zaniepokojenie osiągnęły już ten poziom, że nawet wydawca brytyjskiego Vogue'a, Alexandra Shulman, w specjalnym liście do projektantów, zaapelowała o to, by przestali pracować z modelkami noszącymi ciuchy w rozmiarze 0.

 

Kochanego ciała nigdy za wiele?

Latem tego roku furorę zrobiła 20-letnia Lizzie Miller. Dziewczyna pojawiła się w sierpniowym wydaniu amerykańskiego magazynu "Glamour". Na zdjęciu widać nagą Lizzie - rozbierane zdjęcia pewnie nie wywołałyby sensacji, gdyby nie fakt, że dziewczyna z dumą prezentuje fałdkę tłuszczu na brzuchu. Lizzie także jest modelką "size plus" - po kłopotach z utrzymaniem wagi zrezygnowała z pracy w normalnej agencji i przeniosła się do agencji modelek "size plus" Wilhelmina. Jej zdjęcie wywołało gorącą dyskusję na temat kanonów piękna, wzbudziło również entuzjastyczną reakcję kobiet (numer "Glamour" ze zdjęciem Lizzie sprzedał się na pniu). Kobieta piękna pomimo fałdki idealnie wpisuje się również w stylistykę reklam marki Dove - w których występują zadbane, uśmiechnięte, choć nieco tęższe kobiety. Od kilku lat niezmienną popularnością cieszą się programy prowadzone przez Trinny Woodall i Susannah Constantine oraz przez Goka Wana - stylistów, którzy nie zmuszają kobiet do odchudzania, ale pomagają im odnaleźć styl idealnie pasujący do ich nie zawsze idealnych ciał. Czy era Kate Moss powoli odchodzi w zapomnienie?

 

Modelki "size plus" w Polsce i na świecie

Puszyste modelki często zarabiają więcej, niż ich chudsze koleżanki. Dlaczego? Dlatego, że jest ich zdecydowanie mniej. Najpopularniejsza polska agencja modelek "size plus" to Moda Forte. Za granicą modeling "size plus" rozwija się dużo prężniej. Do największych agencji puszystych modelek należy brytyjska Close Models i 12 Plus UK, amerykańska Wilhelmina (Nowy Jork, Los Angeles), Irene Marie (Miami), Goddess Models (Nowy Jork), paryska Agence Plus, niemiecka Model Team, kanadyjska Giovanni Model Management. Wiele agencji współpracuje z puszystymi modelkami lub posiada specjalne działy XL - np. agencja modelek Ford posiada specjalną sekcję 12+ Division. Rekrutacja puszystych modelek wygląda inaczej - nie ma oczekiwanych wymiarów (liczy się proporcjonalność ciała, zgrabne nogi, ciekawa twarz), inaczej niż w pozostałych przypadkach również wiek nie ma dużego znaczenia. Na przykład Velvet d'Amour ma 42 lata, Melissa Aronson (Emme) - 46. Często się zdarza, że jako modelki "size plus" pracują dziewczyny, które wcześniej chodziły po wybiegach, ale po pewnym czasie zrezygnowały z kariery. Na stronach zachodnich agencji pojawiają się nawet specjalne zaproszenia dla modelek "size plus": - Zapraszamy modelki size plus w każdym wieku. Nie wymagamy profesjonalnego portfolio. Doświadczenie nie jest konieczne. -

Brzmi trochę tak, jakby świat mody rozpaczliwie starał się przyciągnąć do siebie tych, których wcześniej spychał poza margines. Idealne modelki reprezentują kobiety, których nie ma. Te, które istnieją naprawdę, mają na razie bardzo ograniczoną reprezentację. Czy moda na modelki "size plus" będzie trwała dłużej niż do kolejnego sezonu?

Tematy: modelka

Komentarze