Kogo razi karmiąca matka

Ocena: 5.00/5 Głosów: 1
Ta treść była już przez Ciebie oceniana!

Mama karmiąca piersią w parku, urzędzie czy restauracji wciąż może usłyszeć, że to co robi jest niekulturalne, nieestetyczne i niemoralne. Co więc ma zrobić? Biec z głodnym maluchem do domu lub schować się w toalecie? A może jednak zawalczyć o swoje prawo do obecności we wspólnej przestrzeni i nakarmić dziecko tam, gdzie właśnie jest?

Karmienie piersią w miejscach publicznych bywa porównywane z załatwianiem potrzeb fizjologicznych na ulicy. / Fot. shutterstock
Karmienie piersią w miejscach publicznych bywa porównywane z załatwianiem potrzeb fizjologicznych na ulicy. / Fot. shutterstock

- Matki są w naszej kulturze bezustannie poddawane publicznej ocenie. Na porządku dziennym są krytyczne uwagi wygłaszane pod ich adresem przez zupełnie obce osoby. Komentowany jest wygląd i zachowanie. Nieznajomi pouczają matki, jak należy zajmować się dzieckiem i wytykają błędy. Kobiety, które karmią piersią w miejscach publicznych, ciągle są oskarżane o to, że łamią zasady dobrego wychowania, epatują swoją cielesnością i sieją zgorszenie- mówi Patrycja Dołowy, wiceprezeska Fundacji MaMa, działającej na rzecz poprawy sytuacji matek na polu prywatnym i zawodowym.

Zresztą wystarczy przejrzeć fora internetowe - w wielu dyskusjach karmienie dziecka piersią w miejscach publicznych jest porównywane z załatwianiem potrzeb fizjologicznych na ulicy, nazywane "obrzydliwym" i "obscenicznym". W czerwcu zeszłego roku nie mogła dojść do skutku wystawa zdjęć przedstawiających kobiety karmiące piersią. Na stacjach warszawskiego metra miały zawisnąć nagrodzone w organizowanym przez fundację Mleko Mamy fotografie. Uznano jednak, że mogłyby obrażać i szokować pasażerów. Wtedy grupa kobiet urządziła flash mob - spotkały się na stacji Pole Mokotowskie, by właśnie tam nakarmić swoje dzieci i pokazać, że nie ma w tym nic gorszącego.

 

Ciało kobiety - własność publiczna

Dlaczego temat karmienia piersią w miejscach publicznych wciąż wywołuje tak wiele emocji? Patrycja Dołowy tłumaczy, że jest to związane m.in. ze zmianami w postrzeganiu macierzyństwa. Zmiany już się zaczęły, ale jeszcze nie przez wszystkich zostały w pełni zaakceptowane. Matki coraz chętniej wychodzą z domów i wywalczyły sobie prawo do tego, by móc ze swoimi maluchami przebywać w przestrzeni publicznej - w kinach, sklepach, bankach, autobusach, kawiarniach.

 - Naturalną konsekwencją tej zmiany, powinna być też zgoda na to, by mogły w tych miejscach nakarmić głodne dzieci. Ale część społeczeństwa nadal sprowadza wszystko, co związane z macierzyństwem, do sfery domowej i opisuje w kategoriach "intymności". Według wielu osób kobieta, która się nie chowa, ale "na oczach wszystkich" przystawia niemowlę do piersi, zachowuje się ostentacyjnie i chce w ten sposób coś zademonstrować. Dlatego niektórzy czują się zniesmaczeni albo nawet zaatakowani- tłumaczy Patrycja Dołowy.

Zwraca też uwagę, że jednocześnie ciało kobiety, a zwłaszcza ciało matki, jest traktowane trochę jak własność publiczna. Można więc o nim otwarcie dyskutować i decydować, w jakim kontekście może być pokazywane, kiedy jest estetyczne, a kiedy nie.

- Dlatego lubię argument przywoływany przez zwolenników karmienia dzieci w miejscach publicznych, że nazywanie tej czynności "obsceniczną", to hipokryzja, bo ci sami ludzie, którzy krytykują matki, nie mają nic przeciwko oglądaniu kobiecego ciała w tej samej przestrzeni, ale w innej roli - jako obiektu seksualnego, np. w reklamach - dodaje Patrycja Dołowy.

Czytaj dalej na następnej stronie: Kogo razi karmiąca matka.

Tematy: karmienie piersią, karmienie piersią w miejscach publicznych, prawa mam

Komentarze