Równouprawnienie na półkach z zabawkami

Ocena: 5.00/5 Głosów: 1
Ta treść była już przez Ciebie oceniana!

Let Toys Be Toys, czyli: patrz, gdzie kładziesz zabawkę

Kupując zabawki, warto kierować się przede wszystkim zainteresowaniami, a nie płcią dziecka. Fot. Shutterstock.com
Kupując zabawki, warto kierować się przede wszystkim zainteresowaniami, a nie płcią dziecka.

Kolejny raz Brytyjczykom udało się wymyślić ciekawą akcję społeczną dotyczącą produktów dla dzieci. Trzy lata temu głośno było o kampanii przeciwko seksualizacji dziewczynek - Let Girls Be Girls.  Domagano się wycofania m.in. szpilek dla kilkulatek oraz majtek i koszulek z prowokacyjnymi napisami. Tym razem rzecz dotyczy półek z zabawkami (zarówno tych w sklepach tradycyjnych, jak i internetowych). Brytyjscy rodzice domagają się, by sprzedawcy nie oznaczali ich etykietami "dla chłopców" i "dla dziewczynek". Wszystko zaczęło się od wycieczek do sklepów z zabawkami, jakie zaangażowani w kampanię rodzice odbyli krótko przed Bożym Narodzeniem 2012. Wrócili zdegustowani tym, że na półkach dla chłopców królują zabawki konstrukcyjne, klocki, zestawy dla małych naukowców, samochody, pirackie stroje itp. a na półkach dla dziewczynek lalki, minikuchnie i inne przedmioty związane z prowadzeniem domu oraz ciastolina i zestawy, które służą podkreślaniu urody. Poza tym sekcje dla chłopców często były niebieskie, a te dla dziewczynek - różowe. Co w tym złego? To, że takie rozmieszczenie i oznaczenie produktów wzmacnia szkodliwe stereotypy, narzuca dzieciom rodzaj zabawek jakimi mają się bawić, a rodzicom - jakie mają kupić potomstwu. Mówi: chłopcy powinni zająć się wymyślaniem, konstruowaniem, budowaniem, a dziewczynki dbaniem o wygląd, dom i dzieci.

Co mieliby zmienić sprzedawcy? Wprowadzić nowe oznaczenia i podzielić zabawki ze względu na aktywność z jaką są związane albo kategorię do jakiej należą. Oczekiwania nie są więc ogromne, a zyski mogą być spore. Nie chodzi bowiem o to, by udawać, że dziewczynki niczym nie różnią się od chłopców, ale by dać dzieciom wybór, pozwolić im rozwijać swoje zainteresowania, a nie prowadzić w jedynie słusznym kierunku. Jeśli rodzice szukają prezentu dla córki w sposób naturalny skierują swe kroki do działu oznaczonego "dla dziewczynki" i będą wybierać wśród wózków dla lalek lub zestawów do upiększania i może ich dziecko nie będzie miało nawet okazji przekonać się jak fascynujące może być skręcanie metalowych budowli. Pod warunkiem oczywiście, że dział ten istnieje. Jeśli nie, rodzice będą musieli zastanowić się nad tym, co będzie pasowało do zainteresowań. One staną się głównym kryterium. Rodzice będą mieli mniejsze opory przed kupieniem miniżelazka dla chłopca czy koparki dla dziewczynki. Nie będą mieli wrażenia, że robią coś niestosownego. Dzieci też bez obaw wybiorą to, co ich interesuje mniej martwiąc się, że jest to "dziewczyńskie" lub "chłopięce". Rozmieszczenie zabawek w sklepach ma naprawdę duże znaczenie - może wzmacniać szkodliwe stereotypy lub nie, może dawać większą lub mniejszą przestrzeń do rozwoju, może uczyć podążania za swoimi marzeniami lub za cudzymi wskazówkami. Niektórych sprzedawców kampania skłoniła do małego przemeblowania. Dostali specjalne odznaczenie i zostali opisani na stronie kampanii.

 

Model niesprawiedliwie żeński - badania CBOS

 

Czytaj też: 19 kampanii społecznych związanych z dziećmi, które cię poruszą

Tematy: zabawki, równouprawnienie, zabawki dla dzieci, stereotypy, kampania społeczna

Komentarze