Historia bikini

Ocena: 5.00/5 Głosów: 1
Ta treść była już przez Ciebie oceniana!

Dwuczęściowy kostium wydaje się nam dziś najbardziej oczywistym i naturalnym strojem plażowym. Tymczasem jeszcze nasze prababki prędzej spłonęłyby ze wstydu, niż pokazały się na kąpielisku odziane zaledwie w dwa kawałki materiału. Niewiele elementów garderoby równie mocno odzwierciedla przemiany w modzie i obyczajowości ostatniego stulecia.

W 1996 roku w miejscowości Piazza Armerina na Sycylii odkryto rzymskie freski z III w. n.e. Przedstawiały wykonujące ćwiczenia fizyczne kobiety, ubrane w figi i przepaski na piersi - strój do złudzenia przypominający XX-wieczny kostium kąpielowy. Odkrycie wywołało zdumienie - do tej pory sądzono, że bikini jest pomysłem współczesnym, a jego historia liczy sobie zaledwie pięćdziesiąt lat. Kto by pomyślał, że skąpy kostium znano już kilkanaście wieków wcześniej?

Przez długie stulecia jednak ani ćwiczenia fizyczne, ani tym bardziej kąpiele nie były w świecie chrześcijańskim czymś, co przystoi cywilizowanemu człowiekowi. Nagość, choćby częściowa, kojarzyła się z grzechem (wyjątek stanowiła sztuka). Nic więc dziwnego, że wynalazek Rzymian popadł w zapomnienie. Do czasu.

Z parasolką i w pantalonach

Zaczęło się od jeżdżenia "do wód". W XIX w., wraz z rozwojem kolei (i epidemią gruźlicy) przyszła moda na podróże do miejscowości uzdrowiskowych. Nadmorskie kurorty cieszyły się w eleganckim towarzystwie ogromną popularnością. Zalet kąpieli słonecznych jeszcze nie doceniano (damy wolały być interesująco blade), pojawił się natomiast pomysł kąpieli morskiej. Obszerne suknie niezbyt się do tego nadawały, ale w czymś do wody trzeba było wejść. W czymś, co nie wywoła zgorszenia współplażowiczów - eksponowanie odkrytego ciała było nie do pomyślenia. Na pierwszy kostium kąpielowy składała się więc krótka (jak na owe czasy) suknia zakładana na pantalony (co najmniej do kolan), które z kolei zakładano na pończochy. Do tego specjalne, podobne do baletek buty i chroniący przed słońcem czepiec lub kapelusz. Elegantka mogła zabrać do kąpieli nawet parasolkę - ostatecznie, w takim stroju można było co najwyżej stać, a i to niezbyt długo. Szybko nasiąkał wodą i nieuchronnie ciągnął kuracjuszkę w stronę dna. Oczywiście, był to strój wyłącznie do kąpieli - samo siedzenie na plaży wymagało już innej kreacji.

Błogosławieństwo sportu

Wybawienie od kąpieli w sukni i pończochach przyniosło rosnące na przełomie XIX i XX w. zainteresowanie sportem. Do szkół wprowadzono obowiązkowe zajęcia gimnastyczne (także dla dziewcząt), zaś w 1896 roku odbyła się pierwsza nowożytna Olimpiada. Jedną z dyscyplin stanowiło pływanie. Konieczne stało się stworzenie stroju bardziej przylegającego do ciała i (nieco) mniej krępującego ruchy.

I wojna światowa przyniosła wielkie zmiany społeczne. Obok możliwości pracy zawodowej i praw wyborczych, wyrazem emancypacji kobiet stał się nowy strój plażowy. Na zdjęciach z kąpielisk lat 20. widnieją kobiety i mężczyźni, demokratycznie odziani w podobne - zwykle czarne lub pasiaste - "pajacyki". Można też zobaczyć panie w pierwszych kostiumach dwuczęściowych - kombinacjach koszulki i spodenek (obowiązkowo zasłaniających pępek). Z czasem koszulka straciła rękawki, wełnę zastąpiła lżejsza, lepiej sprawdzająca się w wodzie bawełna. Spodenki przewędrowały od kolan do połowy uda, by - na przełomie lat 30. i 40. - osiągnąć kształt (zabudowanych, ale jednak) majtek.

Kostium jak bomba

Po II wojnie światowej kostium - znów jednoczęściowy - zakrywał brzuch, biodra oraz plecy i (za sprawą podkreślających biust fiszbinów) przypominał dobrze usztywniony gorset. Nic dziwnego, że pojawienie się bikini wywołało szok.

Po raz pierwszy zaprezentowano je w Paryżu, 5 lipca 1946 roku. Autor, inżynier samochodowy Louis Reard, pomysł zapożyczył od innego projektanta - Jacques'a Heima. Ten ostatni zaledwie dwa miesięce wcześniej chwalił się, że stworzył "najmniejszy kostium kąpielowy świata" - Atome. Nie miał racji (lub też miał ją krótko). Model Atome był wprawdzie dość skąpy, jednak dopiero "kostium minimalny" wywołał skandal. Jego nazwa pochodziła od atolu Bikini, gdzie Amerykanie przeprowadzali podówczas próby nuklearne. Reard widział analogię między bombą atomową a bikini i prorokował, że jego kostium "doprowadzi do eksplozji". Poniekąd słusznie. Już przed pierwszym pokazem nie mógł znaleźć zawodowej modelki, która odważyłaby się bikini zaprezentować. Zgodziła się dopiero Micheline Bernardini - tancerka z  klubu nocnego Casino de Paris.

Zakazany i gorszący

Pomysł, by kobiety paradowały po plażach z pępkiem na wierzchu, wywołał zgorszenie i protesty moralistów. Kostium został oficjalnie potępiony przez radę Watykanu, a jego noszenie zakazane prawnie m.in. w rządzonej przez Franco Hiszpanii i w katolickich Włoszech, Belgii, Portugalii, a także Australii. Kiedy w roku 1951 po raz pierwszy zorganizowano wybory Miss Świata, za pokazanie się w czymś choć trochę podobnym do "bombowego" kostiumu kandydatkom groziła dyskwalifikacja.

Dziś trochę trudno nam zrozumieć, o co ten szum. Pierwsze bikini to (w oczach człowieka XXI wieku) spore majtki i solidny, mocno usztywniony stanik. Całość kojarzy się z bielizną, w dodatku bardziej praktyczną, niż seksowną.

Także purytańskie Stany Zjednoczone kilkanaście lat broniły się przed epidemią bikini. Strój znalazł się na "czarnej liście" Hollywoodu (nie wolno było pokazywać go w filmach). Nawet seksbomba wszechczasów Marylin Monroe do końca lat 50. przezornie fotografowała się w kostiumach jednoczęściowych. Jednak to właśnie gwiazdom kina zawdzięcza bikini swoją popularność.

BB i dziewczyna Bonda

Rewolucjonistami okazali się - znowu! - Francuzi. A dokładniej Francuzka. Gdy w 1957 roku  młodziutka Brigitte Bardot pojawiła się w bikini w filmie Rogera Vadima "I Bóg stworzył kobietę", świat ogarnęło szaleństwo. Piękna, idealnie zbudowana, w skąpym kostiumie w krateczkę, ze stanikiem podnoszącym biust (na jej cześć nazwanym "bardotką") wyznaczyła nowy kanon kobiecości - perwersyjnej i zarazem niewinnej. Mężczyźni wpadli w zachwyt, kobiety zapragnęły być jak ona. Zmian nie można już było powstrzymać.

U progu lat 60. także przemysł filmowy (w tym i Hollywood) musiał skapitulować. Za Brigitte Bardot podążyły inne gwiazdy - hojnie obdarzone przez naturę Sophia Loren i Gina Lollobrigida, w końcu także i Marylin Monroe.

W 1962 roku męską wyobraźnię rozpaliła pierwsza "dziewczyna Bonda" - Ursula Andress. Scena, gdy w filmie "Dr No" wyłania się z fal, z nożem u pasa, ale odziana wyłącznie w skąpy biały kostium - przeszła do historii kina. Tego samego roku bikini po raz pierwszy pojawiło się na okładce czasopisma (nietrudno zgadnąć, że był nim "Playboy"). Tabu zostało ostatecznie przełamane.

Minimalizacja minimum

Reszty dokonała nadchodząca wielkimi krokami rewolucja seksualna. Dzieci-kwiaty na całym świecie głosiły pokój, wolną miłość i wyzwolenie z krępujących więzów konwenansu. Hippisi ubierali się jak chcieli, nagość - podobnie jak długie włosy - równała się wolności. Pod ich wpływem również góra od bikini uwolniła się z gorsetu - zamiast pancernych staników z fiszbinami pojawiły się cienkie trójkąciki materiału połączone sznureczkiem lub mikrostaniki i majteczki wydziergane na szydełku. Gdy w 1964 roku amerykański projektant Rudi Gienrich wymyślił monokini (mówiąc wprost: majtki w roli kostiumu kąpielowego) do opalania się topless - na nikim nie zrobiło to zbyt wielkiego wrażenia. Rewolucja była wszędzie, bikini stanowiło już tylko kroplę w morzu.

*

Od tego czasu bikini trzyma się dobrze. Nie zaszkodziła mu ani moda na topless, ani ruch naturystów, ani nawet fakt, że część kobiet zdecydowanie lepiej czuje się w jednoczęściówkach. Trzy na cztery sprzedawane na świecie modele kostiumów kąpielowych to właśnie bikini. Kolejne lata przyniosły sporo unowocześnień w dziedzinie materiałów (idealnym tworzywem okazała się wynaleziona w latach 70. lycra) czy eksperymentów z fasonem (wymyślone w Brazylii stringi w latach 80. stały się naturalnym elementem krajobrazu plaż). Kilka lat temu tryumfy święcił kostium w stylu retro,  bardzo podobny do dzieła Rearda.

Bikini to ikona mody. Podobnie jak pierwsze damskie spodnie czy "mała czarna" Coco Chanel, stanowi symbolem emancypacji kobiet i przemian społecznych XX wieku.

Tematy: bikini, James Bond, Playboy, moda

Komentarze