Co zostało z Wenusjanek i Marsjan?

Ocena: 5.00/5 Głosów: 1
Ta treść była już przez Ciebie oceniana!

Czy to prawda, że kobiety są z natury czułe, uległe i gadatliwe, a mężczyźni twardzi, milkliwi i konkretni? Czy kobieta, która ma problem, chętnie opowie o nim każdemu, a mężczyzna zamknie się w sobie i będzie analizował w milczeniu? Czy różnimy się tak bardzo?

Wojna płci trwa?
Wojna płci trwa?

"Mężczyźni są z Marsa, a kobiety z Wenus", książka autorstwa amerykańskiego terapeuty Johna Graya, ukazała się w 1992 roku i niemal natychmiast została światowym bestsellerem. Rychło powstały kolejne - o Marsjanach i Wenusjankach "w sypialni", "w miejscu pracy", "na randce", "w życiu codziennym" etc. 15 książek Graya przetłumaczono na 45 języków i wydano w łącznym nakładzie 45 milionów egzemplarzy.

Skąd tak wielkie powodzenie? John Gray jasno wyłożył czytelnikom, czym kobieta różni się od mężczyzny. Mianowicie - niemal wszystkim.

 

Marsjanie i Wenusjanki - historia mitu

Punktem wyjścia dla jego wywodu była romantyczna przypowiastka, wymyślony przez autora "mit":

"Dawno, dawno temu spotkali się i zakochali w sobie Marsjanie i Wenusjanki. Dzięki temu, że akceptowali i szanowali swe odrębności, udało im się stworzyć szczęśliwe związki. Potem przybyli na Ziemię i tu zapomnieli, że pochodzą z różnych planet..."

Wnioski z lektury są proste. Gatunek homo sapiens nie istnieje. Istnieją Wenusjanki i Marsjanie, przypadkiem zmuszeni do funkcjonowania na jednej planecie. Dopóki nie zaakceptujemy tej prawdy, nasze relacje z płcią przeciwną skazane są na porażkę.

Wenusjanka jest istotą emocjonalną, delikatną i uległą. Największa radość, jaką można jej sprawić, to dostarczenie karteczki z informacją "myślę o tobie". Jej sposób mówienia charakteryzuje się chaotyczną paplaniną, dygresjami i owijaniem spraw w bawełnę. Motywację i siłę do działania znajduje jedynie wówczas, gdy "otoczy się ją czułą opieką" (zapewne męską). Jest uczuciowa, lubi kwiatki, wiersze i deklaracje miłości (najlepiej na karteczce). Seks ma dla niej znaczenie drugorzędne ("Do rozpalenia głębokich uczuć kobiecie potrzebna jest bliskość romantyczna, mężczyźnie potrzebna jest do tego bliskość fizyczna").

Marsjanin to stworzenie ciche, gniewne i zamknięte w sobie. Mówi niewiele i wyłącznie na temat, ale za to dobrze liczy. Nie lubi, gdy udzielać mu rad, rozumie wyłącznie informacje przekazane wprost. Cieszy się, gdy go podziwiać i chwalić. Docenianie jego poczynań działa nań "jak czarowny napój miłosny". Seks jest dla niego najważniejszy, ale kariera zawodowa też ma swoje plusy.

Wizja męskości i kobiecości, wyłaniająca się z lektury książki Graya, to zbiór modelowych, najczęściej powtarzanych i najsilniej utrwalonych w zbiorowej świadomości stereotypów dotyczących płci.

 

Potęga stereotypu

Stereotyp to przekonanie fałszywe, niepoparte dowodami, polegające na uproszczeniu i uogólnieniu. Jednak powszechnie podzielane - i przez to trudne do podważenia. Najlepszą pożywką są dla niego słowa "każdy", "wszyscy" i "zawsze". Większość stereotypów zawiera w sobie ziarno prawdy, która jednak - w procesie uogólniania i upraszczania danej tezy - wypaczyła się, zagubiła lub całkiem zanikła.

Pokutujące w świecie zachodnim stereotypy płciowe wynikają w dużej mierze z przyczyn kulturowych - przez wiele wieków żyliśmy w cywilizacji patriarchalnej, kobieta uważana była za "człowieka drugiej kategorii" (o ile w ogóle za człowieka), istotę pełniącą wobec mężczyzny rolę służebną. Jej główną funkcją, "naturalną i przyrodzoną" było rodzenie i wychowywanie dzieci. Miała być "odpoczynkiem wojownika", nie mieszać się do rządów, polityki, kultury. Polem jej aktywności był dom - przestrzeń prywatna. Świat zewnętrzny stanowił domenę mężczyzn.

Niektórzy naukowcy skłonni są twierdzić, że podział ról między mężczyznami a kobietami to wynik ewolucji - kobieta odpowiadała za ognisko domowe, mężczyzna walczył i polował, każda płeć wykształciła więc cechy przydatne do pełnienia danych funkcji. Trudno jednak w pełni udowodnić te tezy - antropologia zna kultury matriarchalne (rządy sprawowane w nich były przez starszyznę kobiet), zdarzały się w historii plemiona kobiet-wojowniczek, a także takie, w których wychowanie dzieci (a nawet ich symboliczne "rodzenie") było zadaniem mężczyzn.

 

Hormony i mózg

Na pytanie, jak bardzo się faktycznie różnimy i czy na pewno są to różnice "naturalne" wciąż brak jednoznacznej odpowiedzi. Pewników jest niewiele - mamy częściowo odmienną budowę anatomiczną, fizjologię i gospodarkę hormonalną. Badania wykazały także drobne różnice w budowie mózgu mężczyzny i kobiety oraz jego nieco odmienne funkcjonowanie. To właśnie budowa mózgu, rodzaj i liczba połączeń między półkulami, ma wpływ na wyobraźnię przestrzenną czy zdolności matematyczne (statystycznie wyższe u mężczyzn), a także zdolności werbalne, pamięć czy wrażliwość na bodźce zmysłowe (tu przewagę częściej mają kobiety).

Są to jednak dane statystyczne, pewna średnia, nie uwzględniająca różnic indywidualnych. Od każdej z tych reguł mogą więc istnieć wyjątki. Żadne badanie naukowe nie uprawnia do twierdzenia "mężczyzna zawsze..." albo "kobieta nigdy...". Można co najwyżej - z dużą ostrożnością - mówić: "większość kobiet..." lub "mężczyźni częściej...".

 

Dźwignie i przyciski

Gdyby jednak John Gray ograniczył się w swojej książce do wyliczenia naturalnych jakoby różnic i prostego powielenia funkcjonujących stereotypów, nie osiągnąłby zapewne tak wielkiego powodzenia. Klucz do sukcesu polegał tu na czym innym. Podtytuł "Marsjan i Wenusjanek" brzmi: "Jak dochodzić do porozumienia i uzyskiwać to, czego się pragnie". Autor, korzystając ze swego doświadczenia terapeutycznego, wytłumaczył ludziom, jak - pomimo dzielącej ich przepaści - mogą się porozumieć ze swymi partnerami. Stworzył rodzaj "słownika międzypłciowego" i dodał do niego instrukcję, zbiór "wytrychów", umożliwiających komunikację.

Kobieta płacze? Przytul. Mężczyzna płacze? Udawaj, że nie widzisz. Chcesz okazać uczucie kobiecie? Powiedz że ją kochasz. Chcesz okazać uczucie mężczyźnie? Powiedz mu, że jest silny i mądry.

Żywy człowiek staje się w wizji Graya rodzajem automatu. Maszynerią wprawdzie skomplikowaną w obsłudze, ale jednocześnie taką, którą - gdy już poznamy zasady rządzące jednym z dwóch modeli ("mężczyzna" lub "kobieta") i nauczymy się wciskać odpowiednie guziki - da się sterować. Dziwnie blisko stąd do dowcipów o mężczyznach, "którzy mają tylko jedną dźwignię".

 

Zamknięty krąg

Kłopot z popularnymi poradnikami psychologicznymi w rodzaju książki Graya polega na tym, że myląc przyczyny ze skutkami, przyczyniają się do utrwalania - często bardzo szkodliwych - stereotypów. Porady w nich zawarte mogą być na krótką metę przydatne, sprawiają jednak, że - zamiast zastanowić się nad rzeczywistością obiektywną - wychodzimy z założenia, że mity są faktami. Teza, że kobiety i mężczyzn dzieli przepaść, że różnimy się w sposób naturalny, trwały i nieodwołalny - traktowana jest tu jako prawda objawiona, z którą dyskutować nie sposób. Jedyne, co można, to nauczyć się postępować tak, by owe niekwestionowane różnice nie utrudniały wzajemnej komunikacji. W rezultacie być może dogadujemy się z partnerem (powodzenie poradników Graya nie wzięło się znikąd), ale jednocześnie ochoczo wychowujemy kolejne pokolenia "marsjańskich" mężczyzn i "wenusjańskich" kobiet. Córkom powtarzamy, że mają być grzeczne, uległe i miłe, synom - że chłopaki nie płaczą. Dziewczynkom kupujemy lalki i plastikowe garnuszki, chłopcom - samochodziki i karabiny. Z dzieci, hodowanych zgodnie ze stereotypem płciowym, bez zwracania uwagi na cechy indywidualne, jednostkowe - wyrastają kolejne emocjonalne kaleki, zamknięte w klatce przypisanych im "z urzędu" reakcji i zachowań. W rezultacie - zamiast dogadywać się "po ziemsku" (czyli po ludzku) - mogą osiągnąć porozumienie wyłącznie z poradnikiem  w ręku. Bez "instrukcji obsługi" drugiej płci będą bezradni. Kółko się zamyka.

 

Kobiety są z Ziemi, a mężczyźni z Ziemi

- Pełne nierealnych oczekiwań są związki oparte na przeświadczeniu, że mężczyźni i kobiety są tacy sami - mówi John Gray. I poniekąd ma słuszność. Warto tylko dodać, że równie groźne jest przeświadczenie, że "mężczyźni i mężczyźni są tacy sami" albo że "kobiety i kobiety są takie same".

Kobiety i mężczyźni różnią się. Jednak nie tylko od przedstawicieli przeciwnej płci.

Kobiety różnią się od kobiet - jedna pragnie być matką, druga nie cierpi dzieci. Jedna potrzebuje opiekuńczego, zaradnego partnera, druga chce dominować i podejmować samodzielne decyzje, trzecia ceni sobie partnerstwo i równy podział obowiązków. Jedna lubi przytulanie i czułe pocałunki, druga ma ognisty temperament operowej Carmen. Tak samo mężczyźni różnią się od mężczyzn. Jeden będzie milkliwy i władczy, drugi gadatliwy i dowcipny. Jeden łagodny i uczuciowy, drugi nerwowy i wybuchowy, trzeci konkretny i pedantyczny, czwarty... Przykłady można mnożyć w nieskończoność.

Nie jesteśmy tacy sami. Każdy człowiek jest osobną jednostką, mającą swoją historię, swoje doświadczenia i idywidualną konstrukcję psychiczną (która w dodatku zmienia się z upływem lat). W jej ramach może mniej lub bardziej mieścić się w schemacie, spełniać stereotypowe wyobrażenie na temat swojej płci.

Jednocześnie - wszyscy jesteśmy ludźmi. Oprócz doświadczeń "kobiecych" i "męskich" mamy doświadczenia uniwersalne, wspólne, wynikające z naszej kondycji homo sapiens. Tak samo się rodzimy i tak samo umieramy. Dzielimy zdolność do śmiechu i do płaczu, odczuwamy radość, smutek, gniew i lęk. Jako zwierzęta stadne potrzebujemy miłości i bliskości przedstawicieli własnego gatunku.

 

Czy faktycznie najlepszą metodą na osiągnięcie porozumienia jest traktowanie drugiego człowieka jak przybysza z innej planety? Wszyscy jesteśmy z Ziemi.

 

 

 

 

Komentarze