Co się stało z Bridget Jones?

Ocena: 5.00/5 Głosów: 1
Ta treść była już przez Ciebie oceniana!

Pali jak komin, pije na umór, ubiera się jak jej matka – to pierwsze wrażenia Marka Darcy’ego na widok Bridget Jones – „starej panny”, której dziennik zdobył serca czytelniczek na całym świecie. Dobra wiadomość dla fanek londyńskiej singielki – być może Bridget Jones wkrótce powróci do kin.

Bridget Jones (Renée Zellweger) i Mark Darcy (Colin Firth) / ONS
Bridget Jones (Renée Zellweger) i Mark Darcy (Colin Firth) / ONS

Informacja nie została jednak do końca potwierdzona i nadal nie wiadomo, czy Bridget pojawi się na ekranach, czy nie.

Kontynuacja miałaby być oparta na publikowanych na łamach "The Independent" w 2005 i 2006 roku nowych odcinkach przygód Bridget. W zeszłym roku 41-letnia Renée Zellweger, odtwórczyni roli Bridget Jones, stwierdziła, że wszystkie informacje dotyczące kontynuacji filmu to plotki, zaś Hugh Grant (filmowy Daniel Cleaver) zapowiedział, że z pewnością nie pojawi się w 3. części przygód panny Jones. Innego zdania jest Colin Firth, odtwórca roli ukochanego Bridget, Marka Darcy'ego: - Myślę że warto nakręcić trzecią część. Podoba mi się ten pomysł, ponieważ minęło już wystarczająco dużo czasu. Wszyscy dorośliśmy i sądzę, że mogłoby wyjść z tego coś zabawnego. -

Z podobnego założenia wychodzą najwyraźniej producenci, którzy w lipcu 2009 roku ogłosili rozpoczęcie prac nad kontynuacją - tym razem dobiegająca 40-tki dziennikarka, panicznie obawiająca się samotnej śmierci i bycia zjedzoną przez owczarka alzackiego, będzie usilnie starać się o dziecko. Znając Bridget, nie będzie to proste. Czy jednak w życiu samotnej kobiety w wielkim mieście cokolwiek jest proste?

 

"I'm every woman"

Kim jest Bridget? Mając w pamięci średniowiecznego everymana, Bridget można by określić jako współczesną everywoman - bohaterkę, składającą się z zestawu cech jednocześnie uniwersalnych i charakterystycznych (w tym wypadku) dla niezamężnych kobiet. Bridget jest reprezentantką singielek po 30-tce, starających się sprostać oczekiwaniom innych i wieść perfekcyjne życie z mężczyzną swoich marzeń w "zdrowym, nietoksycznym związku".

Może się wydawać, że Bridget składa się z samych wad: ma tendencję do nadużywania alkoholu, pali zbyt dużo papierosów, ma lekką nadwagę (przez co wiecznie jest na diecie, której - rzecz jasna - nie przestrzega), życiowych wskazówek szuka w poradnikach (np. "Mężczyźni są z Marsa, kobiety z Wenus") i zdecydowanie zbyt często zdarza się jej popełniać spektakularne gafy. Nowy Rok zaczyna od długiej listy postanowień, których z dużym prawdopodobieństwem nie spełni (w najlepszym wypadku bilans wyjdzie na zero). Otoczona neurotycznymi przyjaciółmi, "Szczęśliwymi Małżeństwami" i apodyktyczną matką, za swoją największą porażkę życiową uważa rozpoczynanie kolejnego nowego roku w jednoosobowym łóżku w domu rodziców oraz udział w "noworocznym indyku curry" u przyjaciółki swoich rodziców, Uny Alconbury. Każdy zapisek w dzienniku Bridget opatrzony jest informacją dotyczącą liczby spożywanych kalorii (Bridget waży się nawet kilka razy dziennie), jednostek alkoholu (postanowienie związane z ograniczeniem alkoholu do 14 jednostek tygodniowo jakoś Bridget nie wychodzi) i wypalonych papierosów ("palenie jest oznaką słabości i umniejsza autorytet osobisty") - wszystko to na drodze samodoskonalenia, a w konsekwencji odnalezienia idealnego mężczyzny, który nie będzie związkofobem, emocjonalnym popaprańcem lub alkoholikiem. "Szczęśliwe Małżeństwa" oraz znajomi rodziców Bridget każde spotkanie zaczynają od pytania, jak jej się układa w życiu uczuciowym. Niezależnie od odpowiedzi, wszyscy są przekonani, że Bridget musi być głęboko nieszczęśliwa, nie potrafiąc znaleźć faceta, a później utrzymać go przy sobie.

- Bridget jest trafnym portretem młodej kobiety końca lat 90. w społeczeństwach zachodnich - mówi Julia Kubisa, socjolożka. - Ma feministyczną świadomość - wie, że ma prawo do poczucia własnej wartości, akceptacji swojego ciała i lubienia siebie "taką, jaka jest". Zna swoje prawa w pracy. A z drugiej strony wikła się w dość bezsensowny romans z szefem, ma kompleksy na punkcie figury i wagi, oddaje się nieprzyjemnym rytuałom upiększającym. To, co ciekawe w przypadku Bridget to fakt, że jest świadoma i seksistowskiego charakteru zaczepek szefa, i zniewolenia terrorem piękności - dodaje socjolożka. Jak ujmuje to Bridget? - "Mądrzy ludzie powiedzieliby, że Daniel powinien mnie pragnąć taką, jaką jestem, ale wychowałam się na "Cosmopolitanie", zostałam wpędzona w kompleksy przez supermodelki i nadmiar psychotestów, i wiem, że ani moja osobowość, ani ciało nie sprostają żadnym standardom, jeśli pozostawię je samym sobie")*. -

Jednak to właśnie klęski, które Bridget odnosi na drodze do doskonałości rodem z kolorowych magazynów, zjednały jej sympatię milionów kobiet na całym świecie. W zeszłym roku głos w "sprawie Bridget" ponownie zabrała Helen Fielding: - Reklamy przekonują ludzi, że muszą wyglądać w określony sposób i prowadzić perfekcyjne życie - mówi Fielding. - Kobiety czują, że muszą wstawać codziennie o 6 rano po to, by iść na siłownię, następnie spędzić cały dzień w pracy, a wieczorem wrócić do domu i urządzić kolację dla 12 osób. (…) To dlatego Bridget chwyta inne kobiety za serce - jest po prostu ludzka i składa się z wad, które posiada większość z nas - dodaje pisarka.

 

Bridget czy Carrie?

Mniej więcej w tym samym czasie, w którym sukces odniosła Bridget, w Stanach pojawiła się Carrie Bradshaw - 30-paroletnia mieszkanka Nowego Jorku, bardziej wyzwolona pod względem seksualnym, ale podobnie jak Bridget owładnięta poszukiwaniem wymarzonej miłości i stworzeniem idealnego związku. Bridget i Carrie łączą pewne cechy wspólne, ale również dzielą różnice. Carrie jest bardziej pewna siebie i swojej wartości, nie ma kompleksów na punkcie swojego wyglądu i z większą brawurą poszukuje mężczyzny swojego życia. Nie stara się również spełnić oczekiwań innych - żyje tak, jak chce, nie przejmując się opiniami osób, które ją otaczają (wyłączając oczywiście równie wyzwolone przyjaciółki - Mirandę, Samanthę i Charlottę). - Różnica między Carrie i Bridget jest taka, jak między kulturą amerykańską i angielską. Carrie jest narcystyczna, neurotyczna i nie ma żadnych kompleksów, natomiast Bridget, chociaż ma kompleksy, jest za to bardziej autoironiczna - tłumaczy socjolożka Julia Kubisa. Carrie, która nie musi toczyć wiecznej walki o idealną wagę, a pieniądze inwestuje w warte kilkaset dolarów szpilki, sukienki i dodatki, fankom Bridget może się jednak w swych problemach wydawać zbyt odległa od otaczającej je rzeczywistości. Niemniej jednak obie bohaterki dokonały swoistej rewolucji w postrzeganiu samotnych kobiet i ich wyborów życiowych.

Bridget Jones i Carrie Bradshaw, każda na swój sposób, przekonały wiele kobiet na całym świecie, że życie, jakie prowadzą, wcale nie musi być gorsze od życia "Szczęśliwych Mężatek". - Bridget i Carrie zaprezentowały nową jakość w modelach ról społecznych - chcą żyć po swojemu i dla siebie, nie biorąc odpowiedzialności za ognisko domowe i dzieci. Ich życie polega na pracy i czasie wolnym, a nie na dwóch etatach - zawodowym i domowym, co jest udziałem pracujących mężatek - tłumaczy Julia Kubisa.

Obie postaci udowodniły także, że stereotyp "starej panny" odszedł już w przeszłość. - Zarówno Bridget Jones, jak również Carrie Bradshaw i jej koleżanki oficjalnie pożegnały status "starej panny" przypisywany do tej pory wszystkim niezamężnym kobietom po 30-tce. Obie bohaterki symbolizują zmianę społeczną, polegającą na wydłużeniu okresu młodej dorosłości, nie obciążonej odpowiedzialnością za rodzinę - mówi Julia Kubisa. Przy tym wszystkim obie marzą o stworzeniu idealnego związku, który nie warunkuje jednak małżeństwa. Bridget wielokrotnie - patrząc na małżeństwa swoich przyjaciół - dochodzi do wniosku, że nie o takie życie jej chodzi. Chociaż marzy o stabilizacji, nie chce stać się - jak mawia w chwili irytacji - "skrzyżowaniem inkubatora ze stołówką". - Bridget i Carrie szukają romantycznej miłości opartej na głębokiej relacji z mężczyzną, ale nie projektują wymarzonej sukienki ślubnej - komentuje socjolożka. Bridget, bardziej niż o mężu, marzy po prostu o szczęśliwym związku i bardziej niż bycia starą panną, obawia się samotności, zwłaszcza w przyszłości ("Czy pomimo tylu wysiłków zostanę jednak zjedzona przez owczarka alzackiego? Dlaczego ja, Panie Boże?" - pyta).

 

Bridget feministką?

Czy podporządkowująca życie poszukiwaniu faceta Bridget, która w swoim dzienniku przyznaje: "W końcu tak nie odstrasza mężczyzn jak wojujący feminizm", może być uznana za feministkę? - Bridget usiłuje znaleźć swoją drogę między feministycznymi rozprawami (jak przywoływany na początku książki "Backlash" Susan Faludi) i konsumpcyjnym wizerunkiem superszczupłej laski zdobywającej mężczyzn, który przyprawia ją o bezustanne kompleksy. Usiłuje sprawdzić, co to znaczy być sobą, realizując i ciągle negocjując nową rolę społeczną kobiety po 30-tce, która nie ma męża i nie jest starą panną - wskazuje Julia Kubisa. Feministką z całą pewnością jest przyjaciółka Bridget - Shazzer - która głośno mówi o "męskim popapraniu" ("Jesteśmy podatne na zranienie, bo należymy do pionierskiego pokolenia, które nie zgadza się na kompromisy w miłości i polega na własnej sile ekonomicznej. Za dwadzieścia lat żaden facet nie odważy się wyjechać z popapraniem, bo zwyczajnie go wyśmiejemy" - mówi Sharon). Równie ciekawy jest najbliższy przyjaciel Bridget - Tom - homoseksualista, mówiący o sobie "homofeminista", który w pewnym momencie zaczyna przeżywać kompleksy związane z akceptacją własnego ciała ("Sądzę, że przez ten start w konkursie piękności zaczyna się załamywać pod presją, do której my, kobiety, już przywykłyśmy, i staje się niepewnym siebie, zwariowanym na punkcie swojego wyglądu kandydatem na anorektyka" - pisze o Tomie Bridget). Z "feministycznego" punktu widzenia interesujący jest zryw matki Bridget, Pam, która będąc już po 60-tce odkrywa, że poświęciła życie dzieciom i mężowi, nic na tym nie zyskując. Ponieważ jednak Pam obdarzona jest bardzo silnym charakterem, nie załamuje się pod naporem negatywnego życiowego bilansu - znajduje pracę prezenterki w telewizji i nawiązuje romans z portugalskim pilotem wycieczek. Pam Jones, która nieraz doprowadza swoją córkę do szału lub frustracji, jest zupełnym przeciwieństwem Bridget. - Matka Bridget jest tak pewna siebie, ponieważ dorastała w czasie wojny, kiedy nie było głupich reklam, a zdjęcia nie były retuszowane. Wie, kim jest, czego chce i zna swoją wartość. Do głowy by jej nie przyszło, że trzeba być jednocześnie odnoszącą sukcesy kobietą pracującą i matką - wyjaśnia Helen Fielding.

 

Bridget to ja

Początki postaci Bridget sięgają stałej rubryki w gazecie. W 1995 roku magazyn "The Independent" zaoferował dziennikarce Helen Fielding opisanie na łamach gazety swoich własnych doświadczeń związanych z życiem 30-letniej singielki. Ostatecznie Fielding zgodziła się stworzyć fikcyjną postać i publikować oparte na (mniej lub bardziej) własnych doświadczeniach odcinki przygód Bridget Jones anonimowo. Ogromny sukces rubryki sprawił, że Fielding zdecydowała się wydać w 1996 roku "Bridget Jones's Diary" w postaci książkowej - książka z miejsca stała się bestsellerem, a ekranizacja (2001) przyniosła odtwarzającej tytułową rolę Renée Zellweger nominację do Oscara dla najlepszej aktorki.

Bridget Jones, jako alter ego Helen Fielding, może być na razie spokojna. O tym, że na dziecko (prawie) nigdy nie jest za późno, świadczy historia samej autorki przygód Bridget, która pierwszego syna urodziła w wieku 46 lat (zaś po raz drugi została mamą w wieku 48 lat!). Perypetie Bridget przyniosły brytyjskiej pisarce i dziennikarce prawdziwy komercyjny sukces - 16 milionów egzemplarzy powieści zostało sprzedanych w 40 krajach na świecie, przynosząc autorce 20 milionów funtów zysku. Swój sukces Helen Fielding ugruntowała jako współscenarzystka filmowych przygód Bridget Jones. Fielding, niegdyś sama postrzegana jako "stara panna", która początkowo potraktowała propozycję opisania swych doświadczeń  30-paroletniej singielki jako upokarzającą, odniosła sukces w życiu zawodowym i prywatnym, pokazując, że szczęście (wbrew temu, co sądzą inni) może pojawić się w każdej chwili.

W maju 2009 roku pisarka przyznała: - Chociaż poświęciłam mnóstwo czasu zaprzeczając, że nie jestem Bridget, w rzeczywistości jednak nią jestem. -

 

*Wszystkie cytaty pochodzą z wydania: Helen Fielding, "Dziennik Bridget Jones", Poznań 2006, tłum. Z. Naczyńska

Tematy: singielka

Komentarze