Być ojcem

Ocena: 5.00/5 Głosów: 1
Ta treść była już przez Ciebie oceniana!

Współczesnemu ojcu stawia się wysokie wymagania, często wewnętrznie sprzeczne. Z jednej strony – zgodnie z wymogami dzisiejszego świata – ma być czuły, wrażliwy i empatyczny. Z drugiej – być opoką, oazą odpowiedzialności, zapewniać rodzinie byt materialny i bezpieczeństwo psychiczne.

Bycie ojcem to dla wielu mężczyzn wielkie wyzwanie
Bycie ojcem to dla wielu mężczyzn wielkie wyzwanie

Przyszły tata ma chodzić z żoną do szkoły rodzenia, potem uczestniczyć w porodzie, jeszcze później - w opiece i wychowaniu malucha. Nie przyznaje mu się jednak prawa do niepokoju i wątpliwości - to matka włożyła najwięcej wysiłku w sprowadzenie dziecka na świat, to w niej szaleją hormony, ona przeżywa "baby blues". Mało kto zwraca uwagę, że również dla młodego mężczyzny pojawienie się dziecka jest wielkim szokiem emocjonalnym. W nim także rodzą się pytania - czy podołam wyzwaniu, czy okażę się dostatecznie odpowiedzialny, czy będę dobrym ojcem? I co to właściwie znaczy?

 

Nie rób z tata grata

Dzieci od stuleci przypisane były do świata kobiet. Nawet mali chłopcy do osiągnięcia pewnego wieku ubierani byli w sukienki i pozostawali pod opieką żeńskiej części rodziny. Prawidłowość tę zaobserwować można zarówno w dawnej Europie, jak i w kulturach pierwotnych. Rola ojca zaczynała się dopiero, gdy dziecko podrosło - wtedy mógł zająć się jego edukacją (nieważne, czy oznaczało to wybór kierunku studiów, czy zabranie potomka na pierwsze polowanie). Przypadała mu funkcja reprezentanta świata zewnętrznego, cywilizacji, kultury. Małe dziecko należało do świata natury - a więc do kobiet - i długo było od mężczyzn mniej lub bardziej izolowane.

Choć wiele się zmieniło, to przyporządkowanie wciąż silnie tkwi w świadomości społecznej.

Wokół łóżeczka zbierają się babcie, ciocie, koleżanki... Ojciec bywa widziany niechętnie i spychany na margines. W sprawie dziecka już "zrobił swoje", teraz ma zarabiać na utrzymanie rodziny i nie przeszkadzać. Nie mieszać się do "kobiecych spraw". Młodzi ojcowie często przyznają, że tuż po narodzinach potomka czuli się trochę jak przestawiany z kąta w kąt mebel. Tymczasem zaangażowany, będący blisko ojciec jest dziecku potrzebny od najmłodszych lat.

 

Razem od początku

Erich Fromm twierdził, że kobieta kocha dziecko jedynie za to, że jest. Mężczyzna natomiast - za to, kim jest. Miłość macierzyńską uważa się za "automatyczną" i "naturalną", ojcowską - za bardziej wypracowaną, będącą wynikiem świadomego aktu woli, słowem - zakorzenioną w świecie kultury. To prawda, młody ojciec nie dysponuje zestawem "dopalaczy" jakimi dla świeżo upieczonej matki są hormony. Początkowo zdarza się, że trudno mu w rozkrzyczanym tobołku zobaczyć część siebie i od razu poczuć bezwarunkową miłość. Może dlatego niektórzy ojcowie głęboką i autentyczną więź z dzieckiem nawiązują dopiero, gdy staje się ono "rozumne", gdy można nawiązać z nim kontakt werbalny. Równie wielu przyznaje jednak, że w swoim dziecku "zakochali się" od pierwszego wejrzenia. Kontakt z niemowlęciem jest dla nich źródłem niesłychanie silnych emocji - dumy, radości, zachwytu i satysfakcji. Dlatego, żeby móc zbudować silną relację, ojciec powinien być do opieki nad dzieckiem dopuszczany od najwcześniejszych chwil. Kto powiedział, że mężczyzna nie potrafi zmienić pieluchy, nakarmić butelką, ukołysać do snu? Są tatusiowie, którzy nie mają sobie równych w usypianiu, przytulaniu i wymyślaniu nowych zabaw.  Argument, że opieka nad małym dzieckiem jest zajęciem "niemęskim", czas włożyć między bajki.

Powoli fakt ten zaczyna być akceptowany społecznie. Ojcowie mogą już brać urlopy wychowawcze, a także tzw. urlop "tacierzyński" (odpowiednik macierzyńskiego). Na urlop ojcowski mężczyzna może iść w dowolnym momencie podczas pierwszego roku życia dziecka.

 

Wzór ojca

Rodzice są naszymi pierwszymi przewodnikami po świecie, jego tłumaczami i nauczycielami ról społecznych. Ojciec jest pierwszym mężczyzną, z jakim styka się dziecko. To przede wszystkim od kontaktów z nim zależy, na jakiego mężczyznę wyrośnie chłopiec, a także - jakie relacje z płcią przeciwną będzie w przyszłości mieć dziewczynka. Dlatego warto, by  przyszły tata zadał sobie pytanie, co znaczy dla niego "być ojcem". Kim był jego własny ojciec? Przyjacielem, opiekunem, nauczycielem? A może sędzią, dyktatorem, wzbudzającym lęk tyranem? Czego nauczył, a czego zaniedbał? Jak (i czy w ogóle) okazywał uczucia? Chcę być do niego podobny, czy zupełnie inny? Mężczyzna, który pamięta ojca jako wiecznie nieobecną figurę w tle, kogoś, kto odszedł albo był zajęty głównie pracą - może mieć duży problem z określeniem, na czym polega ojcostwo. Jest jednak szansa, że przy dziecku się tego nauczy.

- Dorosły mężczyzna może nieświadomie naśladować zachowania swojego ojca albo za wszelką cenę unikać bycia do niego podobnym. Dopóki się tego nie zauważy, często jest się niewolnikiem schematów wyniesionych z domu. Wychowując dziecko, mężczyzna ma szansę poznawać samego siebie i lepiej zrozumieć swoje relacje z własnym ojcem - mówi Józef Sawicki, terapeuta z Firmy Psychologicznej J&Z.

 

Własną drogą

Społeczeństwo często nie ułatwia ojcom zadania. Łatwo wpaść w pułapkę stereotypów i schematów. Chociażby wizji ojca jako "złego policjanta". Matka jest od karmienia, przytulania i pocieszania. Ojciec - od wychowywania i pouczania, a w razie potrzeby - wymierzania sprawiedliwych kar. Jeszcze kilkadziesiąt lat temu jego atrybutem był skórzany pas, do dziś zdarza się, że matka - nie mogąc oprzeć się na własnym autorytecie - straszy dziecko słowami: "nie rozrabiaj, bo powiem tacie!".

W świadomości społecznej ojciec ma być autorytetem, nie wolno mu okazywać słabości, wątpić, być smutnym... Tymczasem nie każdy mężczyzna ma potrzebę sprawowania rządów silnej ręki, nie każdy czuje się dobrze w narzuconej roli domowego cerbera, dozorcy i sędziego. Niejeden tata chciałby przytulić dziecko, pobawić się z nim, przez chwilę nie być "poważny". Warto iść za takimi potrzebami.

- Dobrze też, gdy mężczyzna jest gotów uczyć się od swojego dziecka - otwartości, swobody i bezpośredniości. Dzięki niemu ma szansę choć przez chwilę poczuć się kimś mniej ważnym i poważnym - mówi psycholog Józef Sawicki.

Ostatecznie, najważniejsze, co możemy dać dziecku, to czas, uwaga i zrozumienie, a nie odgrywanie wyuczonych ról.

Tematy: ojciec, tata

Komentarze