Brzuch do wynajęcia

Ocena: 5.00/5 Głosów: 1
Ta treść była już przez Ciebie oceniana!

Ostatnia deska ratunku dla par, które mają problemy z donoszeniem ciąży czy dobrze prosperujący biznes? Coraz więcej par decyduje się na skorzystanie z pośrednictwa obcej kobiety - jak w praktyce wygląda wynajmowanie brzucha?

W Polsce proceder wynajmowania brzucha jest trudny do oszacowania
W Polsce proceder wynajmowania brzucha jest trudny do oszacowania

Kto to jest surogatka?


Surogatka, inaczej matka zastępcza, to kobieta, która przyjmuje do swojej macicy pozyskany dzięki metodzie in vitro zarodek innej pary - embrion powstały z połączenia komórki jajowej kobiety i plemnika mężczyzny "wynajmujących" brzuch surogatki. Rola matki zastępczej sprowadza się więc do donoszenia w swoim organizmie "cudzej" ciąży i urodzenia obcego  pod względem genetycznym dziecka. Po porodzie dziecko trafia do rodziców - dawców zarodka.

Między matką zastępczą a rodzicami dziecka zostaje zawarta umowa określająca warunki "transakcji". Zazwyczaj surogatka zobowiązuje się w niej do prowadzenia zdrowego trybu życia i troski o prawidłowy rozwój dziecka, zaś genetyczni rodzice zobowiązują się do przyjęcia dziecka po porodzie oraz do pokrycia kosztów ciąży i połogu. Surogatką może zostać zupełnie obca osoba, choć często się zdarza, że matką zastępczą zostaje kobieta z rodziny pary albo bliska przyjaciółka. W 2004 r. świat obiegła informacja, że 53-letnia Brazylijka urodziła własną wnuczkę - synowa kobiety miała problemy z donoszeniem ciąży, wobec czego Brazylijka zdecydowała się na przyjęcie do swojej macicy zapłodnionej komórki jajowej synowej. Ciąża przebiegała prawidłowo, a dziecko urodziło się zdrowe. 3 lata temu, w 2006 r., własną wnuczkę urodziła również 50-letnia Japonka. W tym przypadku problemy z donoszeniem ciąży miała córka kobiety. W świetle prawa (brazylijskiego i japońskiego) obie kobiety są matkami, a nie babciami dzieci. Z usług matek zastępczych korzystają również osoby samotne, które miałyby problemy z adoptowaniem dziecka. W zeszłym roku samotnym ojcem został Ricky Martin. W sierpniu 2008 r. na świat przyszły bliźniaki Valentino i Matteo - synów urodziła piosenkarzowi jego cioteczna siostra.

 

Wynajmowanie surogatki

W maju br. "Dziennik" na podstawie przeprowadzonej prowokacji dziennikarskiej oszacował, że wynajęcie zastępczej matki w Polsce kosztuje około 130 tys. złotych, a odnalezienie kobiety chętnej do urodzenia dziecka innej pary to kwestia kilku dni. Jak odkryli dziennikarze "Dziennika", wynajęcie surogatki jest banalnie proste. Wystarczy zgłosić się do agencji pośredniczącej pomiędzy surogatkami a parami. Jedną z takich agencji jest "Elizabeth" z podwarszawskiego Piaseczna - agencja należąca do Elżbiety Szymańskiej. O Szymańskiej zrobiło się głośno w 2008 r., kiedy podała do publicznej wiadomości, że urodzi dziecko innej parze - ostatecznie sama brzucha nie wynajęła, ale otworzyła agencję pośrednictwa, kojarzącą pary, które mają problemy z donoszeniem ciąży i kobiety gotowe na wynajęcie brzucha. Ile kosztuje wynajęcie matki zastępczej? Dziennikarze ujawnili, że koszty pośrednictwa (czyli kwota przekazana właścicielce agencji) wyniosły 4,5 tys. złotych. Do tego trzeba doliczyć koszty zabiegu in vitro oraz ponad 50 tys. złotych "wynagrodzenia" dla matki zastępczej. Ostateczne koszty dziennikarze oszacowali łącznie na 130 tys. złotych. Jak wygląda współpraca z agencją? Pary zgłaszające się do agencji przeglądają katalog matek zastępczych - znajdują się w nim informacje nt. wieku i zawodu surogatek, ich zdjęcia (nawet zdjęcia ich własnych dzieci). Następnie dochodzi do spotkania przyszłej matki zastępczej i pary zdecydowanej na skorzystanie z jej usług, a już kilka dni później w wyznaczonej klinice możliwe jest zapłodnienie.

 

Regulacje prawne

W Polsce instytucja matki zastępczej nie jest uregulowana prawnie. Brak ustawy regulującej usługi surogatek oznacza, że wynajęcie brzucha nie jest ani legalne, ani nielegalne. Agencje pośrednictwa mogą działać w sposób legalny (ich dokładna liczba nie jest znana). Nielegalne nie jest zamieszczanie w Internecie ogłoszeń związanych z wynajęciem brzucha (zarówno przez surogatki, jak pary decydujące się na skorzystanie z usług matki zastępczej).

Choć zastępcze macierzyństwo stanowi dziurę w polskim prawie, to jednak ostatecznie polskie prawo staje po stronie surogatki. Kodeks rodzinny, znowelizowany 13 czerwca 2009 r., precyzuje, że matką dziecka jest kobieta, która wydała je na świat. Nawet jeśli przed zapłodnieniem surogatka zawrze z genetycznymi rodzicami dziecka umowę o oddaniu dziecka po porodzie, ale po urodzeniu dziecka zdecyduje, że nie chce go oddać, nie musi tego robić. Chociaż pod względem genetycznym narodzone dziecko nie jest dzieckiem surogatki, to względem prawa dziecko należy do niej, a rodzice, którzy dostarczyli embrionu, nie mogą w żaden sposób zmusić jej do zrzeczenia się praw rodzicielskich. O prawo do opieki nad dzieckiem mógłby walczyć tylko ojciec dziecka (jako dawca nasienia). Jeśli prawo do opieki nad dzieckiem zostanie przyznane ojcu, matka genetyczna, która jest dawczynią komórki jajowej, może się wtedy ubiegać o adopcję dziecka. Według polskiego prawa kobieta ma 6 tygodni na podjęcie decyzji o zrzeczeniu się praw rodzicielskich.

Instytucja matki zastępczej jest legalna i uregulowana w wielu krajach europejskich, takich jak Wielka Brytania, Grecja czy Belgia oraz w Stanach Zjednoczonych. W czerwcu Sarah Jessica Parker i jej mąż, Matthew Broderick, zostali rodzicami bliźniaczek Marion Loretty i Tabithy Hodge. Matką zastępczą córek aktorki (która wielokrotnie poroniła) została 26-letnia Michelle Ross - matka 4-letniego syna, którego wychowuje samodzielnie oraz dziecka, które urodziła parze nowojorskich gejów. Część krajów uznała korzystanie z usług surogatek za nieetyczne i prawnie zakazała wynajmowania brzucha. Do takich krajów należy m.in. Francja - korzystanie z usług surogatek zostało zabronione w wyniku przyjęcia w 1994 r. regulującej ustawy bioetycznej.

 

Nie oddam dziecka

W czerwcu 2009 r. po raz pierwszy w Polsce zdarzył się przypadek, gdy zastępcza matka nie chciała oddać dziecka, które urodziła. 32-letnia łodzianka, Beata Grzybowska, za wynajęcie brzucha zamożnemu małżeństwu z Warszawy zainkasowała 30 tys. złotych. Po porodzie nie chciała jednak oddać dziecka jego rodzicom. Historia skończyła się odebraniem dziecka siłą. Kobieta w czerwcu oświadczyła, że rezygnuje z walki o syna, ale miesiąc później zadeklarowała, że zrobi wszystko, by odzyskać dziecko. W walce o odzyskanie syna kobiecie pomaga znana adwokat Maria Wentlandt-Walkiewicz. Sprawa wstrząsnęła opinią publiczną. Jarosław Gowin, autor pierwszego projektu ustawy bioetycznej (założenia ustawy biotycznej dotyczą m.in. prawnej ochrony embrionów ludzkich, zakazu handlu zarodkami i gametami, kwestii związanych z zapłodnieniem in vitro, w tym dla samotnych kobiet) stanął po stronie Grzybowskiej. Etyk Jacek Hołówka stwierdził, że dziecko, zgodnie z warunkami zawartej przez strony umowy, powinno zostać przy parze, która zapłaciła za wynajęcie brzucha.

Jak prawo powinno regulować takie sytuacje? Chronić kobietę, która nie będąc matką genetyczną, przez 9 miesięcy nosi dziecko we własnym łonie czy pary, które pomimo wielu starań nie są w stanie mieć własnych dzieci?

Tematy: surogatka

Komentarze