Bond. James Bond

Ocena: 5.00/5 Głosów: 1
Ta treść była już przez Ciebie oceniana!

Chociaż nie nadaje się na męża i ojca, kobiety za nim szaleją i zrobią dla niego wszystko. Jego nieodparty urok osobisty przysłania wady takie jak ryzykowny zawód i brak stałości w uczuciach. Nawet przeciwniczki nie mają szans i każda, prędzej czy później, ze starcia z brytyjskim szpiegiem wyjdzie pokonana – straci albo głowę, albo życie.

James Bond (Daniel Craig) i Vesper Lynd (Eva Green) / ONS
James Bond (Daniel Craig) i Vesper Lynd (Eva Green) / ONS

James Bond, chociaż nie słynie ze stałości, od lat jest wierny jednej kobiecie - Jej Królewskiej Mości. 007 nie ma jednak w zwyczaju odmawiać, gdy dama o coś prosi. Pomimo to Bond to nie tylko samiec alfa, to także ikona popkultury - dla wielu postać kultowa.

- Trudno mi powiedzieć, kiedy pierwszy raz zobaczyłem Bonda - opowiada Piotr, zdeklarowany fan agenta 007. - Na pewno w dzieciństwie - precyzuje. - W pamięci utkwił mi "Zabójczy widok", oglądany u znajomych moich rodziców z kasety VHS, która była przegrywana już około 20 razy. Obraz często zmieniał kolory - raz był cały czerwony, raz zupełnie zielony, jednym słowem niewiele było widać. Jednak niepokonany agent, dysponujący niesamowitymi gadżetami, zrobił na mnie ogromne wrażenie i tak już zostało. Potem starałem się, rożnymi sposobami, dotrzeć do kolejnych filmów - nie było to łatwe i trwało lata, zanim udało mi się obejrzeć wszystkie "bondy". -

 

James Bond - ikona popkultury?

Filmy o przygodach Jamesa Bonda - w sumie 22, kręcone w latach 1962-2008 - są najdłuższą serią w historii kina. Atrybuty Bonda znane są nawet tym, którzy nie należą do jego fanów. Licencja na zabijanie, Vodka Martini ("shaken, not stirred"), Aston Martin, a przede wszystkim słynne "Nazywam się Bond. James Bond" - to tylko niektóre skojarzenia, jakie pod razu przychodzą na myśl. Pierwszy raz Bond trafił na ekrany w 1962 roku - wtedy w filmie "Dr No" główną rolę zagrał Sean Connery, który dla wielu pozostaje najlepszym odtwórcą roli 007. Do dzisiaj powstały 22 oficjalne filmy o przygodach brytyjskiego agenta (w planach są już kolejne 2). Pierwszy z serii - "Dr No" - odniósł wielki sukces, zaś scena z Ursulą Andress wynurzającą się z morza przeszła już do historii kina.

Bond - tajny agent brytyjskiego wywiadu MI6 - lubi ryzyko, piękne kobiety i luksusowe życie. Jego wyjątkowy urok osobisty sprawia, że żadna kobieta nie pozostaje długo odporna na jego wdzięki. Dla wielu z nich znajomość z Bondem kończy się jednak tragicznie. Te, które pozostają przy życiu, nie mogą jednak długo cieszyć się "wyłącznością". Bond traktuje kobiety instrumentalnie, a powody takiego zachowania ma wyjaśniać "Casino Royale", w którym zakochany po uszy agent (Daniel Craig) zostaje zdradzony przez swoją ukochaną, Vesper Lynd (Eva Green). Chociaż może się wydawać, że Bond to zdeklarowany przeciwnik instytucji małżeństwa, w swojej długiej historii był nawet żonaty - w filmie "W tajnej służbie Jej Królewskiej Mości" Bond (w tej roli George Lazenby) poślubia Teresę di Vincenzo, która jednak ginie tragicznie wkrótce po ślubie.

Ian Fleming, twórca postaci Bonda, nzawisko swojego bohatera pożyczył od amerykańskiego ornitologa. Brytyjski pisarz, który miał za sobą osobiste doświadczenia związane z pracą w wywiadzie, w 1953 roku wydał swoją pierwszą powieść o przygodach agenta 007 - "Casino Royale". Fleming napisał w sumie 12 powieści o Jamesie Bondzie i wydał 2 zbiory opowiadań. Co ciekawe, "Casino Royale" powstało na Jamajce, w posiadłości o nazwie Goldeneye (stąd wziął się tytuł filmu z 1996 roku).

 

Rola życia?

Rola Jamesa Bonda to dla aktorów prestiż i przepustka do prawdziwej sławy, chociaż nie każdy z odtwórców roli brytyjskiego szpiega skorzystał z szansy. Swoją z całą pewnością wykorzystał Daniel Craig, ostatni odtwórca roli agenta 007, który chociaż przez krytyków filmowych na długo przed zagraniem w "Casino Royale" uważany był za wybitnego aktora, aż do roli Bonda nie cieszył się zbyt dużą popularnością wśród widzów. Seria stała się również znakomitą okazją do zabłyśnięcia dla wielu aktorek, chociaż dla większości z nich Bond okazał się szczytowym osiągnięciem w karierze filmowej. W przeciwniczki i sojuszniczki agenta 007 wcieliły się m.in. Jane Seymour, Grace Jones, Sophie Marceau, Halle Berry, Teri Hatcher. W "Goldeneye" Pierce'owi Brosnanowi towarzyszyła Polka Izabella Scorupco. W serii o brytyjskim szpiegu kobiety spełniają jednak głównie rolę dekoracji - nawet jeśli są ekspertkami w jakieś dziedzinie, ich widok zawsze musi cieszyć oko i 007, i widza. O tym, jaką rolę w świecie Bonda odgrywają kobiety, świadczą przede wszystkim ich filmowe nazwiska. W serii pojawiły się m.in. Pussy Galore, Bambi czy Xenia Onatopp.

 

Connery, Moore czy Craig?

Fani bez przerwy prowadzą dyskusję, który z aktorów najlepiej sprawdził się w roli brytyjskiego agenta. W rolę Jamesa Bonda jak dotąd - z różnym powodzeniem - wcieliło się 6 aktorów. Sean Connery, George Lazenby, Roger Moore, Timothy Dalton, Pierce Brosnan i Daniel Craig. Ten ostatni z pewnością wystąpi w kolejnym filmie o przygodach 007 (premiera w 2011 roku).

- Pytanie o to, który z aktorów najlepiej wypadł w roli Bonda, to dla mnie bardzo trudne pytanie - przyznaje Piotr. - Po długich rozważaniach muszę jednak stwierdzić, że Sean Connery najbardziej pasuje do charakterystyki agenta 007. Lubię też Rogera Moore'a, ale głównie przez to, że grał w filmach, które miały ciekawe scenariusze. Pierce'a Brosnana cenię za jego "angielskość", bo dla mnie to Bond musi być zimnokrwistym "angolem". -

Dla Seana Connery'ego (80) rola Jamesa Bonda była prawdziwą przepustką do sławy. Szkocki aktor w castingu pokonał podobno Rogera Moore'a (któremu przyszło zagrać Bonda kilka lat później). 32-letni Connery w roli Bonda stał się jednym z najpopularniejszych aktorów i to głównie dzięki niemu "Dr No" stał się prawdziwym hitem. W sumie w rolę agenta 007 Szkot wcielił się 6-krotnie. W 1969 roku w filmie "W tajnej służbie Jej Królewskiej Mości" pojawił się australijski aktor George Lazenby (71). Chociaż rola Bonda zyskała uznanie krytyków (Lazenby otrzymał m.in. Złoty Glob), zupełnie rozminęła się z oczekiwaniami fanów serii. W 1973 roku Bonda w "Żyj i pozwól umrzeć" zagrał Roger Moore (83), który miał już wtedy za sobą m.in. rolę w "Świętym". Moore pojawił się w sumie w 7 produkcjach o agencie brytyjskiego wywiadu i jak na razie pozostaje rekordzistą. W roli Bonda nie wiodło się Timothy'emu Daltonowi (64), który 007 zagrał tylko 2 razy. Dalton w rolę Bonda wcielił się w zasadzie "w zastępstwie" - początkowo Bonda miał zagrać Pierce Brosnan, ale zobowiązania kontaktowe mu na to nie pozwoliły (Brosnan, podobnie jak wcześniej Moore, poczekał jednak na swoją kolej). "Licencja na zabijanie", w której pojawił się Dalton, uważana jest za jeden z najbardziej kontrowersyjnych filmów o Bondzie, ale jednocześnie stworzona przez Daltona kreacja filmowa jest bardzo bliska literackiemu pierwowzorowi. Po rezygnacji Daltona z odtwarzania roli 007, w kolejnym filmie pojawił się Pierce Brosnan (57). Irlandzki aktor w sumie wystąpił w 4 filmach o przygodach Bonda - z dużym powodzeniem. W 2006 roku zastąpił go jednak Daniel Craig (42), który podpisał kontrakt na co najmniej 3 filmy (mówi się, że Craig ma wystąpić nawet w 5 produkcjach).

 

Nowe czasy - nowy Bond

Kiedy Pierce Brosnan dowiedział się, że w kolejnym filmie serii pojawi się Daniel Craig, miał powiedzieć: - Nie zastanawiaj się. To będzie przygoda twojego życia. - Początki nie były jednak dla Craiga łatwe. Wielu fanów nie wyobrażało go sobie w roli agenta 007. Zarzucano mu, że jest pozbawiony uroku, niski, a nawet to, że jest blondynem. Mimo to Craig zdecydował się podjąć wyzwanie. - Kiedy czytałem scenariusz, pomyślałem: Jeśli tego nie zrobisz, będziesz żałował, że nie spróbowałeś. Bond to jedna z największych ikon w historii kina, a ja w końcu jestem aktorem. Gdybym nie podejmował wyzwań, to jaki sens miałoby to wszystko? Nie spodziewałem się takiej szansy, ale ją dostałem. -

Nowy Bond jest odpowiedzią na zmiany, jakie zaszły w świecie. Przez długie lata kanwą dla przygód 007 była Zimna Wojna, jaka toczyła się między Zachodem a blokiem państw komunistycznych. Koniec XX wieku i początek XXI przyniósł nowe zjawiska - takie jak koniec wyścigu zbrojeń, terroryzm i świetnie zorganizowane grupy przestępcze. Bond, jak każdy agent, musiał się odnaleźć w nowej rzeczywistości, zaś całość stała się okazją do odświeżenia wizerunku 007.

W założeniach producentów "Casino Royale" miało przynieść odpowiedzi na wiele pytań - m.in. dlaczego Bond traktuje kobiety jak "przemijające przyjemności". W "Casino Royale" brak panny Moneypenny, nad wódkę z Martini brytyjski szpieg przedkłada wymyślonego przez siebie drinka "Vesper", wygrywa w karty pięknego Astona Martina rocznik 1964, poznaje swojego przyjaciela z CIA, Felixa Leitera. Film przedstawia również początki współpracy Bonda z M (Judi Dench), chociaż M jako kobieta pojawia się już w "Goldeneye". Dopiero na końcu filmu pojawia się również słynne zdanie "My name is Bond. James Bond".

Kontrowersje związane z pojawieniem się Craiga w roli Bonda były ogromne - fani serii skupiali się nawet w oficjalne grupy, których celem było przekonanie producentów, że Anglik nie nadaje się do roli ich ulubionego bohatera. Po premierze i entuzjastycznych recenzjach, wielu z nich uderzyło się w piersi stwierdzając, że Craig w niczym nie ustępuje najlepszym odtwórcom. Chociaż Piotr do dzisiaj nie "przekonał się" do nowego Bonda: - Nie urzekł mnie. Należę do tych, którzy byli bardzo negatywnie nastawieni do tego pomysłu. Craig nie pasuje mi do mojego angielskiego wyobrażenia Bonda. Chociaż powoli zaczynam się z nim oswajać. -

 

Jedno jest pewne - James Bond will return.

Tematy: James Bond

Komentarze