Problem z głowy – włosy po zimie

Ocena: 5.00/5 Głosów: 1
Ta treść była już przez Ciebie oceniana!

Zima dała się we znaki nie tylko twojej skórze, ale i włosom. Uwięzione pod czapkami, narażone na działanie skrajnych temperatur, obciążone dodatkowymi kosmetykami – wreszcie powiedziały „dość”. Straciły blask i witalność, coraz trudniej się układają i na dodatek masz wrażenie, że wypadają garściami.

Po zimie włosom należy się specjalna pielęgnacja.
Po zimie włosom należy się specjalna pielęgnacja.

Najczęściej winę za taki stan rzeczy zrzucamy na przesilenie wiosenne i ogólne osłabienie organizmu, tymczasem należy pamiętać, że włosy reagują z pewnym opóźnieniem. Zazwyczaj potrzebują około 2 miesięcy, żeby w widoczny sposób można było zauważyć błędy w odżywianiu lub pielęgnacji. Dlatego często okazuje się, że chwilowe osłabienie organizmu nie ma nic wspólnego z ich kondycją, a przyczyn takiego stanu należy szukać w ubiegłych miesiącach.

Pora na szybki rachunek sumienia i obranie właściwej taktyki naprawczej.

Grzech nr 1 - nosiłam ciasną czapkę

Nakrycie głowy samo w sobie nie jest złe dla włosów, wręcz przeciwnie. Chroni je przed wiatrem, niskimi temperaturami i utratą wilgoci. Problem zaczyna się dopiero, kiedy czapka mocno przylega do głowy lub ma mocny ściągacz (gumkę). Wstrzymanie mikro krążenia lub utrudnianie dostępu tlenu do skóry głowy może zakończyć się osłabieniem cebulek lub pojawieniem się łupieżu.

Rada - z łupieżem, który nie jest przewlekłym problemem dermatologicznym, a wynikiem sezonowej wpadki, najlepiej walczyć za pomocą preparatów dostępnych w aptekach. Osłabione cebulki pobudzi do życia regularny masaż skóry głowy, powinien być jednak dość delikatny, żeby nie zwiększyć aktywności gruczołów łojowych. Można wzmocnić jego działanie preparatami do wcierania w skórę głowy opartymi na wyciągach ziołowych i alkoholu. Pobudzają krążenie, dostarczają witamin, jednocześnie nie obciążając włosów lub skóry głowy.

Grzech nr 2 - wychodziłam z domu z wilgotnymi włosami

Woda, która została na powierzchni włosa, pod wpływem zimna zamarzła, uszkadzając tym samym jego strukturę. Włosy wyglądają na przesuszone, pojawia się problem z rozczesywaniem, dodatkowo zaczęły się łamać i plątać na końcach.

Rada - nie obejdzie się bez wizyty u fryzjera i podcięciu najbardziej zniszczonych fragmentów włosów. Taki zabieg ma znaczenie głównie estetyczne, ponieważ natychmiast zlikwiduje problem połamanych i splątanych końcówek, dzięki czemu fryzura zacznie wyglądać zdrowiej. Uszkodzenia, do jakich doszło na pozostałej części łodygi włosa, można wygładzić za pomocą kosmetyków z dodatkiem vita-cementu lub ceramidów. Ich zadaniem jest wypełnienie uszkodzeń, obudowa oraz zamknięcie i wygładzenie łusek.

Grzech nr 3 - używałam zbyt wielu kosmetyków odżywczych

Wiele z nas ulega wrażeniu, że skoro zimą używamy tłustych kremów ochronnych do twarzy, to taka sama zasada powinna dotyczyć pielęgnacji włosów. Kupujemy mocniejsze odżywki, częściej stosujemy maski, być może decydujemy się na zupełnie nowe kosmetyki typu mleczka wygładzające. Wszystko po to, żeby wzmocnić ochronę. Co prawda, włosy nie są przesuszone, ale znacznie szybciej się przetłuszczają, zrobiły się ciężkie, nie chcą się układać. Zauważyłaś też, że pojawił się łupież.

Rada - szybką poprawę przyniesie szampon oczyszczający ukierunkowany na usuwanie resztek silikonów i składników pielęgnacyjnych, których nie jest w stanie się pozbyć tradycyjny kosmetyk. Odciąży on łodygę włosa i skóry głowy, przywróci blask i witalność. Ważne jest, żeby w trakcie jego stosowania nie wracać do dawnych nawyków i stosować z umiarem resztę kosmetyków.

Grzech nr 4 - za mało się ruszałam

Brak ruchu oznacza słabsze krążenie, a słabsze krążenie to mniejsze dostawy składników odżywczych rozprowadzanych wraz z krwią. Tego typu osłabienie włosów to efekt nie jednej zimy, ale stylu życia. Być może trudno w to uwierzyć, ale regularne uprawianie sportu działa na nie lepiej niż niejedna kuracja.

Rada - wybierz formę aktywności fizycznej, która odpowiada twoim umiejętnościom i temperamentowi, choćby to miał być tylko spacer.

Grzech nr 5 - nieprawidłowo o nie dbałam

Zmieniła się pora roku, jednak pielęgnacja włosów nie uległa zmianie. Nadal mogły liczyć tylko na szampon i odżywkę w sprayu. Dodatkowo zostały wystawione na działanie zimnego wiatru, śniegu z deszczem i skrajnych temperatur. Nic dziwnego, że teraz są bez życia i na całej długości wyglądają na przesuszone i matowe.

Rada - to, czego zabrakło zimą, musisz dostarczyć im teraz. Zainwestuj w mocno odżywiającą maskę i ampułki wzmacniające włosy. Efekt kosmetyczny zauważysz już po pierwszej aplikacji. Po około miesiącu stan włosów zacznie trwale się poprawiać.

Byłam grzeczna!

A co w sytuacji, kiedy przestrzegałaś zasad pielęgnacji i nie masz na sumieniu żadnego grzeszku, a mimo to twoje włosy wyglądają kiepsko? Ich stan może odzwierciedlać ogólną kondycję organizmu, być może powinnaś zastanowić się nad wizytą u lekarza? Zimą jemy zdecydowanie mniej warzyw i owoców, częściej mamy ochotę na tłuste dania i słodkie desery, walczymy ze zmęczeniem za pomocą kawy i napojów energetyzujących. To wszystko prowadzi do niedoborów witamin i mikroelementów.

Dlatego dobrze jest w tym czasie zacząć łykać suplementy i nutrikosmetyki ukierunkowane na poprawę stanu włosów, skóry oraz paznokci. Są one bogate w witaminy z grupy B, cynk oraz wyciągi z ziół (głównie skrzypu) o działaniu wzmacniającym. Nic nie stoi na przeszkodzie, żebyś zaczęła je łykać teraz. Na pierwsze efekty będziesz musiała poczekać jednak około 2 miesięcy.

Szczotka, która ułatwia rozczesywanie włosów - dla świeżo upieczonych mam i długowłosych księżniczek

Tematy: włosy, włosy po zimie, łupież, tłuste włosy, suche włosy, kosmetyki do włosów

Komentarze