Jak dobrać i stosować samoopalacz

Ocena: 5.00/5 Głosów: 1
Ta treść była już przez Ciebie oceniana!

Opalenizna z tubki przez lata kojarzyła się głównie z brzydkim zapachem, plamami na skórze i ubraniach oraz niezbyt ładnym kolorem. Dzisiaj, kiedy unikanie słońca stało się normą, samoopalacze i balsamy brązujące przeżywają swój renesans. W bogatej ofercie kosmetyków każdy znajdzie coś dla siebie.

Chusteczka brązująca skórę wygląda niemal identycznie jak ta do demakijażu i oczyszczania.
Chusteczka brązująca skórę wygląda niemal identycznie jak ta do demakijażu i oczyszczania.

Jaki samoopalacz wybrać?

Myślałaś, że zakup kosmetyku to czysta formalność, tymczasem to, co zobaczyłaś na drogeryjnych półkach, przerosło twoje najśmielsze oczekiwania. Samoopalacze w sprayu, lottionie, mleczku, balsamie, o właściwościach ujędrniających, z drobinkami złota, wodoodporne, bezbarwne i kolorowe, polskie, zagraniczne, tanie i drogie. Można zwariować! Jak zatem wybrać ten najlepszy dla siebie?

Po pierwsze zastanów się, jaki efekt chcesz osiągnąć, czy ma być to jednorazowa opalenizna "do sukienki" przed wielkim wyjściem, a może masz zamiar przespacerować muśnięta słońcem z tubki cały rok? Będziesz się smarowała sama? Rano czy wieczorem? Masz zamiar używać potem dodatkowo balsamu nawilżającego, czy wolałabyś mieć wszystko w jednym opakowaniu? Nadal zagubiona? Ok. Wszystko wyjaśniamy.

Samoopalacze w kremie

Charakteryzują się gęstą konsystencją i najciemniejszym odcieniem opalenizny uzyskanym już po jednorazowym użyciu. Idealne dla kobiet, które w przeciągu kilku godzin chcą zmienić kolor skóry, a potem wrócić do dawnego po najwyżej 3 kąpielach. Sprawdzają się przed ważnym wyjściem i zawsze wtedy, kiedy zależy nam na szybkim efekcie.

Ich nakładanie wymaga odrobiny wprawy i pomocy osób trzecich, plecy przecież same się nie posmarują. Należy się również liczyć z dość intensywnym zapachem, który niestety znika tylko podczas kąpieli.

Mleczka i lottiony

To lżejsze wersje klasycznego kremu, które nie tylko barwią skórę, ale równocześnie ją odżywiają i nawilżają. Siła mleczek i lottionów samoopalających tkwi w szybkości wchłaniania ich przez skórę. Delikatna konsystencja niemal od razu zamienia się w cieniutki film, który z godziny na godzinę robi się coraz bardziej brązowy. Można je nakładać warstwowo, pogłębiając tym samym odcień skóry, albo raz na jakiś czas, utrzymując delikatny poziom zabarwienia.

Płynna konsystencja zapewnia równomierne nałożenie preparatu, a delikatny efekt barwiący w zasadzie wyklucza możliwość pojawienia się plam na skórze. Kosmetyk dla kobiet, które nie są zbyt dokładne, dopiero zaczynają swoją przygodę z "opalaniem" skóry lub po prostu nie lubią zbyt ciemnych odcieni.

W sprayu

To nowość na rynku, mająca zapewnić równomierny i głęboki kolor na powierzchni całego ciała. Specjalna konstrukcja atomizera powoduje, że spryskiwać można się pod każdym kątem, jednym słowem, nie ważne jak trzymasz buteleczkę, ona nadal będzie działać bez zarzutów.

W sprawnych rękach opalenie np. nóg może zająć mniej niż minutę. Preparaty w sprayach są bardzo dokładne oraz nie wymagają rozsmarowywania ręką. Jest tylko jeden minus - bardzo szybko się kończą.

A może chusteczkę?

Stworzone głównie z myślą o opalaniu twarzy, sprawdziły się również w przypadku całego ciała. Chusteczka brązująca skórę wygląda niemal identycznie jak ta do demakijażu i oczyszczania. Jej przyjemna powłoka szybko przesuwa się po skórze, zostawiając na niej cienką warstwę kosmetyku.

Opaleniznę z chusteczki ciężko przedawkować, bowiem producent z góry określił nam porcję kosmetyku potrzebną do pokrycia całego ciała. Małe, wygodne i dyskretne, nadają się do zabrania nawet pod namiot.

Samoopalacze o działaniu wyszczuplającym i ujędrniającym

Czyli coś dla kobiet, które lubią wielofunkcyjne kosmetyki. Dostępne w formie żeli, kremów i balsamów, poza opalenizną dodatkowo napinają skórę, dając efekt wygładzenia i ujędrnienia. Połączenie przyjemnego z pożytecznym.

Jeżeli masz mało czasu w ciągu dnia na zabiegi pielęgnacyjne, te kosmetyki mogą okazać się dla ciebie idealne.

Poza różnymi konsystencjami możemy również przebierać w odcieniach uzyskanej opalenizny, dzięki czemu ma być ona jak najbardziej zbliżona do naturalnej. Dla brunetek przewidziano wersję ciemniejszą niż dla blondynek i rudych. Zachęcamy do trzymania się sugestii producentów, nasza szansa na trafienie odcienia idealnego znacznie wzrośnie.

Jak przygotować ciało?

Nawet idealnie dobrany pod względem konsystencji i koloru samoopalacz nie da maksymalnego efektu, jeżeli skóra, na którą zostanie położony, nie była na to odpowiednio przygotowana. Przed dniem "zero" zrób dokładny peeling całego ciała oraz wydepiluj to, co masz do wydepilowania. Powinnaś być idealnie gładka w rejonach, na których będziesz stosowała kosmetyk. Dlaczego dzień wcześniej? Pozwól skórze odpocząć i wrócić do formy, po porcji nawilżającego balsamu na noc, rano skóra chętniej przyjmie brązujący kosmetyk.

Zastosuj też zasadę ograniczonego zaufania do opisu producenta: jeżeli na opakowaniu znajdzie się informacja, że nie brudzi ubrań już po 5 minutach od aplikacji, lepiej odczekaj 10.


Podczas aplikacji uważaj na kolana, kostki i łokcie, bywa, że z rozpędu smarujesz te regiony po kilka razy, dzięki czemu w efekcie są znacznie ciemniejsze od reszty ciała.

Opalenizna z tubki nie zmywa się równomiernie, najszybciej znika z powierzchni rąk i łydek. Jeżeli zauważysz, że zaczynasz być dwu lub trzy kolorowa, zafunduj sobie porządny peeling. Próby "wyrównania" całości dodatkową porcją samoopalacza mogą zakończyć się tragicznie.

Uwaga! Jeżeli przesadziłaś z samoopalaczem lub jakimś cudem porobiły ci się od niego plamy na ciele (związane z nierównomiernym nałożeniem), uratuje cię sok z cytryn. Wymieszaj go z wodą w stosunku 1:1 i przemywaj wacikiem strategiczne miejsca.

Tematy: opalanie, samoopalacz, balsam brązujący, kosmetyki

Komentarze