Zagubieni we współczesności?

Ocena: 5.00/5 Głosów: 1
Ta treść była już przez Ciebie oceniana!

Tramwaj. Samo południe. Na przystanku wtacza się grupka wyrostków 12-16 letnich. Są hałaśliwi, wulgarni, bezczelni. Rozwalają się na siedzeniach.

Drastycznie obniża się wiek młodocianych przestępców.
Drastycznie obniża się wiek młodocianych przestępców.

Zaczepiają młodą dziewczynę, by za chwilę prymitywne odzywki skierować w stronę starszej kobiety z kotem w koszyku. Wszyscy pasażerowie milczą jak trusie, uporczywie patrzą w okna, słowem udają, że nic się nie dzieje. I dopiero, gdy grupka podrywa się gwałtownie i depcząc po nogach innych wysypuje na kolejnym przystanku, oddychają z ulgą.

Obrazek II

Ulica w centrum miasta. Godziny przedpołudniowe. Ściany zewnętrzne sklepu z piwem podpiera grupka małolatów obu płci. Kilka butelek tego napitku krąży z rąk do rąk, a jego smakosze rozsiadają się na podmurówce domu oraz łańcuchach oddzielających trotuar od jezdni. Bezczelnie zaczepiają przechodniów, którzy pospiesznie umykają na drugą stronę ulicy. W pewnym momencie podstawiają nogę przechodzącemu uczniakowi z tornistrem na plecach. Malec przewraca się i wybucha płaczem, wywołując tym szaleńczy ryk śmiechu - niektórzy z grupy aż pokładają się na ziemi z uciechy. I co? I nic. Nikt nie reaguje. Tylko właściciel sklepu drży w obawie, czy czasem małolatom nie przyjdzie ochota zdemolować mu jego własność.

Obrazek III

Toaleta męska w szkole podstawowej. Grupka uczniaków starszych klas namiętnie zaciąga się petami. Z rozmachem otwierają się drzwi i wpada malec z pierwszej klasy. Staje jak wryty, oczy robią mu się okrągłe ze strachu. -No, gnojku, dawaj co masz- krąg wokół niego zaciska się. Dwóch dryblasów podnosi go do góry, a następnie przewraca głową w dół i z kieszeni na ziemię wysypuje się cała ich zawartość. Kilka drobniaków znika w łapie krępego "młodzieńca". -No, pamiętaj, gęba w kubeł. Wychodzą. Malec kuca na podłodze. Ma mokre majtki i oczy pełne łez.

Tego typu obrazki moglibyśmy mnożyć bez końca. Już nawet nie nazywamy prezentowanego w nich zachowania rozwydrzeniem czy bandytyzmem, gdyż po prostu panicznie się boimy, bombardowani niemal codziennie wstrząsającymi wiadomościami o "wyczynach" grup wyrostków lub nastolatek. Brutalna i bezmyślna przemoc, prowadząca często do zbrodni, paraliżuje nas i obezwładnia. Chowamy głowę w piasek, co utwierdza tylko zainteresowanych w poczuciu całkowitej bezkarności. Kółko się zamyka. Słyszymy, że problem przestępczości wśród nieletnich, w tak szybkim tempie narastający, wymaga już radykalnych posunięć. Przesuwa się więc wiek odpowiedzialności karnej. Ale czy to coś da? Drastycznie obniża się przecież wiek młodocianych przestępców; już 13-14- latki popełniają zbrodnicze czyny. Obwiniamy za to nieporadny system szkolnictwa, brutalne gry komputerowe, filmy pokazywane w kinach i w telewizji i Bóg raczy wiedzieć, co jeszcze, gdyż, jak twierdzą psychologowie, dzieci nie rodzą się mordercami, złodziejami, bandytami. Takimi się stają. Ich los kształtują ludzie, z którymi się stykają; przede wszystkim rodzice i rówieśnicy. W pewnym momencie i w bardzo konkretnych okolicznościach następuje punkt zwrotny, który sprawia, że dziecko zaczyna oddalać się, z różnych powodów, od domu rodzinnego i, jak się to mówi, schodzi na złą drogę. Każdy przypadek jest indywidualną tragedią, ale największy dramat rozgrywa się wtedy, gdy nie ma nikogo, kto chciałby się tym zainteresować. I wtedy dopiero staje się to prawdziwym, realnym zagrożeniem zarówno dla dziecka, jak też społeczeństwa.

Bohaterowie moich obrazków to jeszcze nie przestępcy. Każde z tych dzieci lub prawie każde, indywidualnie, w oderwaniu od grupy, okazuje się być tylko zagubionym dzieciakiem, które pod maską bezczelności stara się ukryć swe kompleksy i bolączki. Odrzucone najczęściej przez dom albo mające przynajmniej takie poczucie, gwałtownie lokuje swą potrzebę więzi emocjonalnej w tej grupie rówieśniczej, która je zaakceptuje. I jest tej grupie całkowicie oddane, podporządkowane. Przynależność taka daje bowiem poczucie pewności i bezpieczeństwa. Całkowitym przypadkiem jest tylko to, do jak dalece zdemoralizowanej grupy trafi.

 

Tematy: wychowanie, nieletni przestępcy

Komentarze