W sieci toksycznych związków

Ocena: 5.00/5 Głosów: 1
Ta treść była już przez Ciebie oceniana!

Kobiety kochające „za bardzo” nie robią tego przez przypadek. Kierują się w życiu doświadczeniami zdobytymi w czasie dorastania i wychowywania się w rodzinach, z których przejęły charakterystyczne wzorce relacji między najbliższymi.

Zwróć uwagę, czy nie dążysz do dominacji nad partnerem.
Zwróć uwagę, czy nie dążysz do dominacji nad partnerem.

W takiej przeciętnej rodzinie, z której mogłaby się wywodzić kobieta ze skłonnościami do wchodzenia w toksyczne związki, można mówić na różne tematy, ale nigdy na tematy kluczowe. Nie wspomina się na przykład o problemach, które sprawiają, że rodzina nie funkcjonuje prawidłowo. Nikt nie może mówić o tym, co czuje, czego mu brak. Dramat rodzinny, na przykład alkoholizm ojca lub romans matki, jest utajniony. Rodzina zaprzecza faktom według zasady: "u nas się o tym nie mówi", obowiązuje zmowa milczenia, tworzą się tematy tabu.

Z takich doświadczeń z kolei wynika nieumiejętność radzenia sobie z ludźmi, z trudnymi sytuacjami, po prostu z życiem. Kobieta "kochająca za bardzo" nie potrafi zauważyć, że związek, w którym trwa, nie wychodzi jej na dobre. Nie może odejść od człowieka, który jej szkodzi, i pogrąża się w niewygodnym i wyniszczającym układzie. Nie dba o własne dobro, nie ufa swoim uczuciom i potrzebom, oszukuje sama siebie. Pociąga ją niebezpieczeństwo i skomplikowane sytuacje, podobne do tych, w jakich dorastała, stale otrzymuje ciosy od najbliższych. Jest do tego przyzwyczajona, jakby naprawdę wierzyła, że "kochać, to musi boleć".

Charakterystyka kobiet kochających za bardzo

Możesz podejrzewać u siebie skłonności do wchodzenia w toksyczne związki, jeśli:

  • dorastałaś w rodzinie dysfunkcyjnej, w której nie dbano o twoje podstawowe potrzeby emocjonalne;
  • twoi rodzice byli nieprzystępni emocjonalnie, wiec teraz pociągają cię nieprzystępni, nieczuli partnerzy;
  • jesteś nad wyraz odpowiedzialna i odczuwasz często poczucie winy;
  • nie doznałaś wsparcia i troski, więc teraz starasz się to komuś zapewnić, najczęściej partnerowi, który według ciebie tego potrzebuje;
  • bardzo boisz się odrzucenia i opuszczenia, więc zrobisz wszystko, byle tylko związek przetrwał. Nie potrafisz istnieć bez mężczyzny i bez cierpienia;
  • masz niskie poczucie własnej wartości, nie wierzysz w siebie ani w swoje prawo do szczęścia;
  • przywykłaś do braku czułości i wzajemności, więc jej nie oczekujesz. Sądzisz, że na to nie zasługujesz, ale wciąż się starasz zapracować na ten przywilej;
  • w związku żyjesz marzeniami, a nie widzisz realnej sytuacji;
  • swoje niezaspokojone potrzeby emocjonalne możesz zastępczo zaspokajać poprzez nadużywanie alkoholu, leków, narkotyków lub słodyczy;
  • masz skłonność do depresji;
  • mężczyzn sympatycznych i zrównoważonych uważasz za nudnych i nie jesteś nimi zainteresowana;
  • lubisz być pomocna i opiekować się partnerem, a tak naprawdę potrzebujesz kontroli i panowania nad związkiem. Wynika to z niezaspokojonej w dzieciństwie potrzeby bezpieczeństwa.

Kontrola i dominacja

Kobiety, które w swych związkach przejmują odpowiedzialność za siebie i partnera, robią dla mężczyzny coś, co on mógłby zrobić sam. Niechętnie przyznają, że jest to próba dominacji. Tylko małemu dziecku możemy planować codzienne zajęcia, podpowiadać mu, radzić, ostrzegać czy przypominać. Nie można pozbawić nikogo ponoszenia konsekwencji własnych czynów. Jeśli kobiety to robią, oznacza to, że chcą zapanować nad partnerem, mieć kontrolę w związku, kierować jego i własnymi uczuciami.

Panując nad otoczeniem, kobieta próbuje zapewnić sobie poczucie bezpieczeństwa, którego nie zaznała w życiu rodzinnym. Nie chce żadnych wstrząsów, niespodziewanych zdarzeń ani uczuć. Uczucia, jakie zwykle przeżywała w dzieciństwie, to wstyd, ból, gniew, strach, bezsilność, smutek, rozpacz, niechęć czy wstręt. Woli więc teraz, na wszelki wypadek, nie czuć nic.

Oczywiście, nie da się - niestety - zapanować nad uczuciami ani nad drugą osobą. Im bardziej będziemy się starać, tym gorzej dziać się będzie w naszym związku.

Wyleczone

Próby zmiany drugiego człowieka zawsze przynoszą przygnębienie i złość. Ale warto wykorzystać swoją moc, aby ulepszać własne życie.

Kobiety "kochające za bardzo" muszą uwierzyć, że nie są w stanie zmienić swego partnera, bez względu na to, co on robi. Nie jest to ich obowiązkiem, celem ani nie leży w ich mocy. Muszą szanować jego prawo do odrębności i odpowiadania za własne czyny. Czasem trudno to osiągnąć bez pomocy psychologa czy psychoterapeuty, ale jest to na pewno możliwe.

Swoją energię warto przenieść z partnera na samą siebie, zobaczyć, że można mieć ciekawe i satysfakcjonujące życie, także bez udziału mężczyzny. Można iść własną drogą, realizować swoje pasje i marzenia, rozwijać się i realizować nie tylko jako żona czy partnerka. Kobieta, która zrezygnuje ze swego oddania i poświęcenia, staje się wolna i gotowa wieść własne życie. Tylko taka kobieta jest atrakcyjna i interesująca dla mężczyzny. Taka kobieta może wreszcie być szczęśliwa.

 

Na podstawie: Robin Norwood, "Kobiety, które kochają za bardzo"

Tematy: partnerstwo, związek, zazdrość, dominacja w związku, toksyczne związki

Komentarze