W pułapce zazdrości

Ocena: 4.74/5 Głosów: 1
Ta treść była już przez Ciebie oceniana!

Jest potężną siłą, która podstępnie zniszczy twoją miłość, ale także wskrzesi ją, jeśli nauczysz się nad nią panować. Jak oswoić zazdrość i sprawić, by służyła naszemu związkowi?

Zazdrość tylko wtedy jest pozytywna, kiedy zmusza nas do pracy nad związkiem.
Zazdrość tylko wtedy jest pozytywna, kiedy zmusza nas do pracy nad związkiem.

Prędzej czy później każdy się z nią zetknie. Zazdrościmy innym tego, czego nie mamy, czego mieć nie możemy, albo tego, co utraciliśmy. I prawie zawsze źle się z tym czujemy, bo z zazdrością wiążą się same negatywne uczucia: frustracja, gniew, strach, upokorzenie, utrata pewności siebie.

Gra wyobraźni

Zazdrość w związku zwykle rozwija się według podobnego schematu: najpierw czujesz niepewność co do swojej atrakcyjności, zastanawiasz się, czy wasz związek ma szanse przetrwać, czy ty jesteś dostatecznie dobra, a więź między wami wystarczająco silna. Zauważasz, że wokół was jest tyle ponętnych kobiet. Pojawiają się niewinne podejrzenia, drobne kłamstwa budzą coraz większy niepokój. Wreszcie twoje zaufanie jest mocno ograniczone albo wręcz nie ma po nim śladu, odczuwasz potrzebę kontroli i sprawdzania, porównujesz się z innymi, wymyślasz bolesne, dręczące cię scenariusze. Kłótnie przybierają na sile i są pełne oskarżeń, czujesz, że on się wymyka, więc wpadasz w panikę i rozpaczliwie szukasz dowodu zdrady. Zapętlasz się i już nie wiesz, co jest prawdą, a co tylko wytworem twojej wyobraźni. I komu wierzyć? W końcu jedno z was nie wytrzymuje napięcia i… rozstajecie się. A winowajczynią jest zazdrość.

W ten właśnie sposób rozpadł się pięcioletni związek Asi (24 lata): "Potrafiłam być zazdrosna o wszystko i wszystkich. O kobietę w stroju bikini w telewizji i każdą, która znalazła się w jego pobliżu. Nieważne czy to jego kuzynka, czy żona kolegi albo dziewczyna brata. Potem doszło ukradkowe sprawdzanie telefonu i przeglądanie archiwum gg. W porę nie wyhamowałam, więc odszedł. Po fakcie dotarło do mnie, że zamęczyłam go wiecznym zrzędzeniem."

Teraz Asia buduje kolejny związek i mimo że zrozumiała swój błąd, lęk pozostał. "Mieszkamy razem. W tajemnicy sprawdzam go, przeszukuję jego rzeczy, komputer, ale sama właściwie nie wiem, po co. Co chcę znaleźć? Nie mam pojęcia. Czy coś znajdę? Raczej nie…"

Kompleksy i obsesje

Psychologowie nie mają wątpliwości: zanim zaczniemy walczyć z zazdrością, warto najpierw popracować nad poczuciem własnej wartości. Niska samoocena powoduje, że według swoich subiektywnych wyobrażeń nie jesteśmy odpowiedni dla naszego partnera. Przekonani o brakach w swoim wyglądzie, umiejętnościach seksualnych czy wykształceniu katujemy się myślami, że on znajdzie kogoś lepszego.

Marta (25 lat) zdaje sobie sprawę ze swoich kompleksów, ale odkąd zobaczyła byłą dziewczynę swojego narzeczonego, stały się one jej obsesją. "Poznałam byłą laskę mojego faceta. Wiem, że nadal się kolegują, nie ma między nimi napięcia czy wzajemnych pretensji i to jest przecież zdrowe, okej i w ogóle. Problem w tym, że jak patrzę na nią, to mnie diabli biorą, bo dziewczyna jest, krótko mówiąc, bardzo ładna, wielkie oczy, szczupła, wysoka. Zwłaszcza włosy mnie doprowadzają do szału: piękne, gęste, długie i kręcone. Wypadam dosyć blado z moimi mysimi kitkami." Marta doskonale wie, że to z nią jej chłopak chce być, jednak przeświadczenie, że jest w jakiś sposób gorsza od innych kobiet, zaczyna zatruwać jej życie. Problemem nie jest więc nielojalność chłopaka, ale jej niskie mniemanie o sobie.

Zazdrość jak choroba

W skrajnych przypadkach zazdrość zyskuje najgroźniejszą formę i staje się zazdrością urojoną. Człowiek z tzw. zespołem Otella cierpi na urojenia i wymyśla najbardziej absurdalne dowody potwierdzające jego podejrzenia. To stan bliski obłędu.

Dla Beaty (28 lat) dosłownie wszystko może być początkiem niewierności męża, zwiastuny zdrady dostrzega nawet w niewinnym spojrzeniu i przypadkowym uśmiechu. "Jestem z moim facetem już 7 lat, 4 lata po ślubie. Kiedyś była taka sytuacja, że przyjechał samochodem ze swoim kolegą i jego żoną, mój mąż siedział z przodu, żona kolegi kierowała autem, a kolega siedział z tyłu. Widziałam, jak mąż z nią rozmawia, uśmiecha się, to była tylko zwykła uprzejmość, a ja myślałam, że coś mnie trafi. Oczywiście zrobiłam mu awanturę, a potem byłam zła na siebie, że bez powodu się czepiam."

Beata ma w zanadrzu jeszcze wiele takich historii: "A to już przykład szczytu mojej zazdrości. Mąż poszedł na pocztę, ja zostałam w samochodzie. Strasznie długo go nie było, więc z nudów zaczęłam obserwować ludzi wchodzących na pocztę, były wśród nich dwie ładne dziewczyny. A ja… zaczęłam sobie wyobrażać, że on się do nich uśmiecha i zagaduje, że rozbiera je wzrokiem, prosi o numer telefonu. Miałam ochotę pójść na tę pocztę i ukradkiem podejrzeć go. Na szczęście dzieci były w samochodzie, więc nie mogłam zostawić ich samych. Inaczej zrobiłabym z siebie kompletną idiotkę."

Chorobliwa zazdrość jest bardzo uciążliwa. Beata przyznaje, że oddałaby wszystko, aby pozbyć sie tego uczucia. "Przeszkadza mi to w życiu codziennym. Mnie i mojemu partnerowi... Mój mózg płata mi figle i wmawiam sobie różne rzeczy, które nigdy się nie wydarzyły." Podczas scen zazdrości Beata odczuwa przyspieszone bicia serca, coś ściska ją w gardle, dusi się. Stres wyniszcza całe ciało.

Pozytywny impuls

Zazdrość tylko wtedy jest pozytywna, kiedy mobilizuje nas do działania, jest impulsem, który każe nam walczyć z początkami rutyny albo rozleniwieniem wkradającym się do naszego związku. To właśnie te małe ukłucia zazdrości i chęć bycia jak najlepszym dla partnera każą nam dbać o siebie, pracować nad swoimi wadami, dostrzegać i zaspokajać potrzeby ukochanej osoby. Dlatego tej umiarkowanej zazdrości nie warto ukrywać - ona w ekscytujący sposób podnosi temperaturę uczuć. Ciekawe, że związki, w których zazdrość nie odgrywa żadnej roli, są słabsze i trwają krócej. Bo ludzie się nie starają.

"Te nieszczęsne loki jego byłej dały mi niezłego kopa - podsumowuje swoją historię Marta. Uświadomiłam sobie, że ostatnio trochę się zaniedbałam i sama źle się z tym czułam. Chcę być atrakcyjna przede wszystkim dla samej siebie - wtedy obsesyjna zazdrość jest tylko niemiłym wspomnieniem."

Chociaż ujarzmienie zazdrości i uczynienie z niej dobroczynnej dla naszego związku siły nie jest łatwe, wielu się udaje. Dla 23-letniej Sylwii rozwiązaniem okazało się skupienie na własnym rozwoju i przyjemnościach. "Kiedy on wychodził na spotkania z kolegami, ja czekałam w domu, zadręczając się czarnymi wizjami i szalejąc z zazdrości. Nie ma co ukrywać - na własne życzenie robiłam z siebie cierpiętnicę. W końcu powiedziałam: dość! Zapisałam się na kurs tańca, odnowiłam stare znajomości… Teraz to mnie częściej nie ma w domu. I najważniejsze: jeszcze nigdy nie byłam tak pewna siebie! Wiem, że gdybyśmy rozstali się z powodu nielojalności mojego faceta, to byłaby jego strata, nie moja!"

Komentarze