Sztuka mówienia przepraszam

Ocena: 5.00/5 Głosów: 1
Ta treść była już przez Ciebie oceniana!

„Dzień dobry“, „dziękuję“, „proszę“ – takie słowa bezboleśnie przechodzą nam przez usta. Dlaczego z „przepraszam“ mamy taki duży problem? Albo go nadużywamy, albo nie używamy.

Psychologowie radzą, żeby nie przepraszać wtedy, gdy nie czujemy się winnymi.
Psychologowie radzą, żeby nie przepraszać wtedy, gdy nie czujemy się winnymi.

Ludzie dzielą się na szukających winy w sobie i takich, którzy obwiniają za swoje niepowodzenia wszystkich dookoła. Coraz więcej wokół nas tych drugich. Boimy się przyznać, że coś zrobiliśmy nie tak jak trzeba. " W naszej kulturze błędy kojarzą się z niekompetencją i głupotą. Ludzie mówią: Błąd? Jaki błąd? Nie popełniłem żadnego błędu...To drzewo nagle wyskoczyło przed maską mojego auta. Niby za co miałbym przepraszać? To ona zaczęła. To on ukradł. To nie moja wina." - piszą Elliot Aronson i Carol Travis w książce "Błądzą wszyscy (ale nie ja)". Dlaczego? Nie tylko boimy się przyznać do błędów, ale nie chcemy też za nie przepraszać. Burzyłoby to naszą samoocenę, o którą się staramy, żeby była jak najlepsza.

Samoocena pod ochroną

Dlaczego tak rozpaczliwie uciekamy przed przyznaniem się do pomyłek? Psychologowie mówią: udajemy, że nie popełniamy błędów oraz staramy się o nich zapomnieć z powodu pychy, chęci uchronienia wyidealizowanego wizerunku samego siebie. Chcemy uniknąć dysonansu: rozdźwięku między idealnym obrazem samego siebie, jaki mamy w głowie, a tym, co ten portret zamazuje. Jak mogę być doskonałym menadżerem (za jakiego się uważam), skoro właśnie pięciu moich podwładnych złożyło wymówienia pod pretekstem, że nie mogą się ze mną dogadać? Widocznie z nich lenie i tchórze!

Ludzka psyche, żeby nie naruszać idealnego wizerunku naszej osoby, wymyśla te wszystkie mniej lub bardziej absurdalne wytłumaczenia oddalające od nas winę po to, żeby za wszelką cenę utrzymać wysokie poczucie własnej wartości i pozytywny obraz samego siebie: to nie ja zawaliłam sprawę.

Zagraj w teatrze kukiełek

Nadchodzi jednak taki moment, kiedy trzeba powiedzieć: "To moja wina, przepraszam". Trudno nam się z tym zmierzyć, zwłaszcza (paradoksalnie), jeżeli zawiniliśmy wobec osoby nam bliskiej. Beata Markowska, trener rozwoju osobistego z centrum Solaris, radzi dla rozładowania atmosfery prostą rozmowę: ona najlepiej oczyszcza atmosferę. Ale czasami zdarza się, że twoje przekonanie o rozmiarze zadanej rany uniemożliwia ci stawienia czoła sytuacji. Wykonaj więc proste ćwiczenie. Beata Markowska: - Wyobraź sobie, że ty i osoba, którą skrzywdziłaś, jesteście postaciami w teatrze kukiełkowym albo pacynkami. Przypuśćmy, że jesteś mężem, wygłaszasz swoją kwestię, która powoduje stan zapalny. Twoja żona kukiełka zakłada ręce na piersi i kukiełkowym głosem obwieszcza ci, że jesteś skończonym kretynem, po czym odwraca się na małej pięcie, idzie do kąta i tam chlipie teatralnie. Jest ujmująca. Teraz ty wyciągasz zza pazuchy bukiet sztucznych kwiatków i pędzisz przez scenę, żeby paść przed nią na kolana. Czyż to nie wzruszająca scena? A przy tym stawia nasze problemy we właściwych proporcjach. Czasem trzeba porzucić nawyk demonizowania swoich dokonań i dać sobie prawo do potknięć. Twoi bliscy lepiej się poczują w twoim towarzystwie, wiedząc, że jesteś omylny i potrafisz się przyznać do błędu.

Trzy trudne sylaby

Psychologowie radzą, żeby nie przepraszać wtedy, gdy nie czujemy się winnymi, ale uważamy, że tak wypada zrobić. Takie przeprosiny są raczej demonstracją postawy: "Przepraszam, że żyję", a nie o to przecież chodzi. Tym samym pozwalamy, żeby inni zrzucali na nas odpowiedzialność.

"Właściwe" przeprosiny powinny się zacząć od wytknięcia własnych błędów: surowego i bezkompromisowego - powiedz o wszystkich przykrych aspektach twojego zachowania. Przyjmij na siebie odpowiedzialność za zaistniałe nieporozumienie. A potem wytłumacz, dlaczego zachowałaś się tak wybuchowo. Istnieją duże szanse, że osoba, z którą się posprzeczałaś, zrozumie cię po takim wyznaniu. Wytłumaczenie jest potrzebne do odbudowania nadwątlonej relacji. Pamiętaj, żeby nie robić drugiej osobie wymówek, typu "Sprowokowałeś mnie", "Też nie jesteś bez winy".
Przyznaj się wprost, że zachowałaś się nieodpowiednio, źle się z tym czujesz. Takie oświadczenie na pewno zostanie dobrze przyjęte. I w końcu zapytaj, co możesz zrobić dla tej drugiej osoby, żeby naprawić wyrządzoną jej przykrość. Zwróć uwagę czy nie mówisz tego tonem pełnym pretensji - to bardzo wrażliwa materia.

Wysłuchaj swojej "ofiary", postaraj się spełnić jej oczekiwania. Dla niej takie postępowanie będzie znakiem, że szanujesz ją jako człowieka.

I co? Czujesz się lepiej, lżej i radośniej? To znaczy, że były to prawdziwie, dobre przeprosiny.

Komentarze