Rodzice nie akceptują mojego partnera

Ocena: 3.88/5 Głosów: 2
Ta treść była już przez Ciebie oceniana!

Spotkałaś mężczyznę, z którym czujesz się dobrze i bezpiecznie, masz wrażenie, że to początek długiego, szczęśliwego związku. A gdy nadchodzi moment przedstawienia wybranka rodzicom, okazuje się, że nie są równie zachwyceni, jak ty.

Warto spokojnie porozmawiać z rodzicami - spytać, co budzi ich niepokój.
Warto spokojnie porozmawiać z rodzicami - spytać, co budzi ich niepokój.

Niechęć rodziców do partnera może nie tylko skutecznie skomplikować relacje rodzinne, ale i zaburzyć wewnętrzną równowagę twojego związku. Jak sobie z nią radzić?

Mało kto używa dziś słowa "mezalians", jednak to właśnie poczucie że twój partner - w przekonaniu rodziców - "nie pasuje" (do ciebie, do nich, do waszej rodziny lub całej społeczności) jest najczęstszą przyczyną ich niechęci.

Rodzicom może przeszkadzać różnica wieku między tobą, a partnerem, odmienności narodowościowe, kulturowe i wyznaniowe (zwłaszcza w małych, zamkniętych społecznościach ludziom trudniej zaakceptować "obcego"), nieodpowiedni - ich zdaniem - status materialny lub zawodowy wybranka (np. ty związałaś się z wolnym strzelcem, a rodzice chętniej widzieliby cię u boku statecznego prezesa) lub różnice w poziomie wykształcenia. Niektóre nieuzasadnione przekonania można obalić, część uprzedzeń mija z czasem. Jednak bywa i tak, że walka z głęboko zakorzenioną niechęcią może przypominać walkę z wiatrakami.

Na wyrost

Jeśli sprawa jest świeża, rodzice dopiero poznali twojego partnera albo zaledwie o nim usłyszeli, ale już wyrażają zastrzeżenia - nie ma jeszcze powodów do zmartwień. Rodzicom zazwyczaj zależy na dobru dzieci, często czują się w obowiązku czuwać nad bezpieczeństwem i szczęściem nawet dorosłego już potomka. Niepokój i nieufność wobec nowego mężczyzny w twoim życiu to sprawa dość naturalna - zwłaszcza, jeśli masz za sobą nieudane związki, a rodzice byli świadkami twoich bolesnych przeżyć.

Warto spokojnie porozmawiać z rodzicami - spytać, czego się obawiają, co budzi ich niepokój lub sprzeciw. Może się okazać, że powodem niechęci jest lęk i uprzedzenia, będące raczej efektem wyobrażeń, niż antypatii do realnego człowieka. Jeśli niechęć twoich rodziców jest nieco "na wyrost" i stanowi raczej reakcję obronną w obliczu nowej sytuacji, zmian w twoim życiu - dobrą metodą będzie zapoznanie i oswojenie ich z partnerem. Łatwiej nam negatywnie oceniać kogoś, kogo znamy słabo lub wcale. Wyobrażona figura, zdemonizowany "obcy" i intruz - zwykle nieco się "oddemonizowuje" w konfrontacji z żywym człowiekiem.

Nie dość dobry dla ciebie

Co jednak robić, gdy rodzice mieli już okazję poznać twojego partnera i nie dał im żadnych powodów do niechęci, a jednak niechęć ta pogłębia się i utrwala? Wciąż jeszcze warto posłuchać, co mają do powiedzenia. Są na ciebie źli i obrażeni (bo np. nie spełniłaś ich oczekiwań, wiążąc się z "nieodpowiednią" osobą)? Rozczarowani twoim wyborem (sądzą, że zasługujesz na "kogoś lepszego")? A może się martwią? Jeśli tak, to czym konkretnie?

Być może mają trochę racji, może ich niepokoje są częściowo uzasadnione. Samo spokojne wysłuchanie argumentów "przeciw" nie oznacza jeszcze, że się z nimi zgadzasz.

Jednocześnie jednak - warto pamiętać, że powód deklarowany to często tylko zasłona dymna, próba racjonalizacji nieuzasadnionej antypatii czy irracjonalnych uprzedzeń. Faktyczne przyczyny niechęci mogą być zupełnie odmienne od tych wyrażonych wprost. Często są też zupełnie nieuświadomione. Matce twój wybranek może kojarzyć się z mężczyzną, na którym się niegdyś zawiodła, ojciec - choć podaje racjonalne argumenty (za młody, nieodpowiedzialny, niestabilny finansowo) może w głębi duszy żywić głęboko zakorzenione przeświadczenie, że nikt nie jest dość dobry dla jego córeczki.

Przypadek ekstremalny to sytuacja, w której rodzice nie są w stanie zaakceptować faktu, że ich córka jest dorosła. Sama myśl o tym, że może mieć własne życie emocjonalne i seksualne, budzi ich sprzeciw. W tej sytuacji żaden mężczyzna nie spełni ich oczekiwań, każdy będzie rywalem, wrogiem rozbijającym ich rodzinę i kradnącym ukochane dziecko.

Nic na siłę

Wiele artykułów o nieakceptacji partnera przez rodziców nawołuje - zrób z tym coś, przekonaj ich do niego, zmień ich myślenie! Przecież wsparcie rodziców to rzecz bezcenna, jeśli go brak - wymuś, wywołaj!

Niestety, nie zawsze jest to możliwe. Bywa, że usilne przekonywanie odnosi skutek dokładnie odwrotny do zamierzonego. Jeśli mimo ponawianych przez ciebie prób (wspólnych obiadków, pokojowych wizyt z kwiatami, przebłagalnych darów składanych przez partnera u stóp teściowej i teścia) rodzice wciąż trwają przy swoim, traktując twojego partnera pobłażliwie, z lodowatą uprzejmością lub z wymuszoną, sztywną grzecznością - odpuść sobie. Nie ma potrzeby stresować ani ich, ani jego. Niechęć rodzi niechęć, twój mężczyzna też nie ma nerwów z żelaza. Trudno, żeby pogodnie i bez irytacji znosił kontakty z ludźmi, okazującymi mu jawną lub zawoalowaną wrogość. Jeśli żądasz od niego zjednania sobie twoich rodziców, przekonania ich do siebie - żądasz niemożliwego. Nawet człowiek pełen najlepszej woli nie ma wpływu na to, jak postrzegają go inni.

Czasem, zamiast tracić czas i energię na lawirowanie między bliskimi w nieustannych, beznadziejnych wysiłkach pogodzenia ich ze sobą, lepiej włożyć tę energię w budowanie związku i wzmacnianie więzi z partnerem. Święta są raz do roku, na co dzień rodziców możesz odwiedzać sama. Takie rozwiązanie wydaje ci się nie do pomyślenia? Uważasz, że twoja rodzina musi się kochać, a rodzice muszą koniecznie zaakceptować twój związek? Warto zastanowić się, dlaczego aż tak bardzo ci na tym zależy.

Dorośli i dzieci

Potrzeba, by rodzice akceptowali każdy nasz wybór, wywodzi się jeszcze z dzieciństwa. Od dziecka uczymy się, jak spełniać ich oczekiwania - dla małego człowieka poczucie, że najbliżsi są z niego zadowoleni, to rzecz bardzo istotna. I poniekąd naturalna - naśladując rodziców, postępując zgodnie z ich wolą, uczymy się zasad funkcjonowania w społeczeństwie.

Jednak to, co naturalne dla dziecka, niekoniecznie musi być takie dla dorosłego. Elementem dojrzewania jest także nauka uniezależniania się od rodziców, kierowania się w życiu własnym osądem i przekonaniami - nawet, jeśli niekiedy rozmijają się ze zdaniem mamy czy taty.

Dojrzałość polega na samodzielnym dokonywaniu wyborów. Szczególnie w sprawie tak ważnej i osobistej, jak wybór towarzysza życia. Oczywiście, miło, gdy najbliżsi akceptują nasze decyzje. Jeśli nie - trudno. Dorosła osoba musi mieć świadomość, że zadowolenie wszystkich wokół nie jest możliwe. A już na pewno nie warto dla cudzej akceptacji poświęcać własnego szczęścia i rezygnować z dokonanych wyborów.

Bywa, że musisz być dojrzalsza od własnych rodziców. Jeśli wciąż traktują cię jak małą dziewczynkę i są zagniewani lub zrozpaczeni, że przestałaś być posłuszna - postaraj się delikatnie uświadomić im waszą aktualną sytuację. Czas zacząć traktować się nawzajem jak osoby dorosłe. Ty nie żądasz od nich pokochania twojego partnera, oni nie mogą wymagać, żebyś przestała go kochać. Jeśli trwają przy swoim - warto zdobyć się na czułość i wyrozumiałość. Pozwól swoim rodzicom na ich absurdalne uprzedzenia, niechęć, hołdowanie zakorzenionym stereotypom. Mają do nich prawo, nawet, jeśli tobie ich sposób myślenia jest obcy. Pogódź się z tym, że nie masz władzy zmieniania ludzi, nawet (a może zwłaszcza) najbliższych. Można kogoś kochać i szanować, a jednocześnie się z nim nie zgadzać. To także element dojrzałej relacji.

Tematy: rodzice

Komentarze