Życie wciska się w każdą lukę

Ocena: 4.98/5 Głosów: 1
Ta treść była już przez Ciebie oceniana!

…czyli jak znaleźć równowagę, będąc młodą mamą

Zawsze jest coś do zrobienia, więc jeśli chcesz mieć czas na relaks, zaplanuj go sobie. Fot. Shutterstock.com
Zawsze jest coś do zrobienia, więc jeśli chcesz mieć czas na relaks, zaplanuj go sobie.

Rozmowa z Ewą Stelmasiak, certyfikowanym wellness coachem oraz właścicielką The Wellness Institute - Piękne Zdrowe Życie.

- Jako coach pomagasz między innymi znaleźć równowagę w życiu. Ale w przypadku świeżo upieczonej mamy ona jest chyba niemożliwa do osiągniecia…

- To zależy, jak ją definiujemy. Jeśli jako sytuację, w której jest "po równo" np. obowiązków i odpoczynku, albo czasu poświęcanego sobie i czasu poświęcanego innym, to rzeczywiście masz rację. Ale jeśli definiujemy ją jako zdolność spojrzenia na swoje życie i rodzinę z szerszej perspektywy, jak na większą całość, w której każdy jest ważny - i matka, i ojciec, i dziecko, i drugie dziecko...; jako umiejętność zadbania także o swoje potrzeby, a nie tylko o potrzeby dziecka to taka równowaga jest możliwa.

-  A jak młoda mama może zadbać o siebie?

- Najpierw musi dać sobie do tego prawo. To nie jest takie łatwe, bo żyjemy nie tylko w patriarchalnej kulturze, w pełni doceniającej jedynie ten aspekt kobiecości, który jest związany z dawaniem oraz podtrzymywaniem życia, ale też w filozoficznym paradygmacie rozdzielenia, który sprawia, że na macierzyństwo patrzymy albo z punktu widzenia dziecka, albo z punktu widzenia matki. Zakładamy, że potrzeby tej dwójki są sprzeczne, więc uważamy, że matka musi się poświęcić, żeby zaspokoić potrzeby dziecka.

- Ale przecież często rzeczywiście musi tak zrobić, chociażby zrezygnować ze snu w nocy, bo dziecko płacze...

- Nie twierdzę, że młoda mama nie musi z niczego rezygnować. Wręcz przeciwnie. Urodzenie dziecka oznacza tak dużą i dotkliwą zmianę związaną ze śmiercią starego i narodzinami nowego, że kobieta przechodzi często swego rodzaju żałobę po dawnym życiu. Ze wszystkimi jej etapami - począwszy od zaprzeczania i gniewu na akceptacji skończywszy. Musi dopasować się do dziecka, postawić jego potrzeby na pierwszym miejscu, ale to nie znaczy, że sama ma zniknąć i zupełnie zapomnieć o swoich potrzebach, ani, że zawsze jej potrzeby i potrzeby dziecka są sprzeczne. Przecież to, by zadbała o siebie, o swoją kondycję, uśmiech, witalność leży także w interesie dziecka. Urodzenie go to dopiero początek macierzyństwa i nie można się od razu wyeksploatować. Matkami pozostaniemy już do końca życia i dziecko będzie nas już do końca w jakiś sposób potrzebować. Musimy mieć siłę, żeby go wspierać.

- No dobrze, powiedzmy, że mama daje sobie to prawo do zadbania o siebie...

- To jeszcze warto, by wiedziała, że ma w życiu wybór, bo młode mamy czasem go nie dostrzegają. Utrzymują, że nic nie mogą zrobić, zaplanować, ustalić, właśnie dlatego, że mają małe dziecko. To dość niebezpieczne, bo jeśli utrwalą w sobie to przekonanie, zaczną czuć się ofiarami. Warto więc, by wiedziały, że nawet wtedy, kiedy wydaje im się, że robią coś, bo nie mają wyjścia, w rzeczywistości podejmują jakąś decyzję. Weźmy taką codzienną częstą sytuację: dziecko właśnie zasnęło i ja teraz muszę wybrać, czy wyprać jego ubranka, bo już nie ma czystych, czy iść spać, bo jestem bardzo zmęczona. Powiedzmy, że jestem pedantką, więc te czyste ubranka są dla mnie bardzo ważne, dziecku też będzie w nich milej, ale z drugiej strony w ogóle nie spałam w nocy... więc zastanawiam się w jakim będę stanie, kiedy skończę pranie. Czy potem będę w stanie normalnie zająć się dzieckiem, czy nie będę bardziej drażliwa i nie rozpłaczę się przy pierwszej okazji. A jeśli jest takie ryzyko, to może koszt tego prania jest zbyt duży? A może spałam 5 godzin i oceniam, że jakoś dam ze wszystkim radę? Dorosłość polega między innymi na tym, że się podejmuje decyzje biorąc pod uwagę różne czynniki. Kiedy zostajemy rodzicami to tych czynników jest po prostu więcej do uwzględnienia.

- Dlaczego więc młode mamy tak często sądzą, że tego wyboru nie mają?

- Tuż po urodzeniu dziecka ograniczają się głównie do reagowania na bieżąco na to, co się dzieje, na sygnały wysyłane przez noworodka i jego potrzeby. To naturalne na typ etapie życia, bo matka musi nauczyć się rozumieć swoje dziecko. Ale nie jest dobrze, jeśli taka sytuacja się utrwala, kiedy mija czas, niekiedy nawet lata, a my wciąż nie kierujemy swoim życiem, nie planujemy, a jedynie reagujemy na to, co się wokół nas dzieje. Ja to nazywam takim "nieświadomym życiem" i namawiam, żeby jednak, kiedy sytuacja już się trochę ustabilizuje, zacząć regularnie zadawać sobie pytania: Czego chcę? Czy to, co było dobre jakiś czas temu, nadal mnie zadowala? Czy może już czas na zmianę, o której kiedyś mówiłam? Czy już pora, żeby zacząć realizować jakieś swoje cele? A jeśli tak, to trzeba zacząć myśleć o nich strategicznie, bo bez tego się nie uda.

Czytaj dalej na następnej stopnie: Życie wciska się w każdą lukę... czyli jak znaleźć równowagę, będąc młodą mamą.

Tematy: relaks, macierzyństwo, czas dla siebie, równowaga psychiczna, obowiązki domowe

Komentarze