Mąż – przyjaciel

Ocena: 5.00/5 Głosów: 1
Ta treść była już przez Ciebie oceniana!

Mąż jest do kochania. Robienie z niego obiektu zwierzeń wróży smutny i rychły koniec związku.

Żaden człowiek nie jest w stanie być całym światem innego człowieka.
Żaden człowiek nie jest w stanie być całym światem innego człowieka.

Słysząc słowa: "Mąż jest moim najlepszym przyjacielem - wie o mnie wszystko", kiwasz z zazdrością głową, mrucząc: "Szczęściara. Co za udany związek!". A potem nagle okazuje się, że ten cudowny symbiotyczny układ rozpada się na kawałki w ciągu pół roku jak lustro Królowej Śniegu. Dlaczego? Z powodu przyjaźni.

Przepis na przyjaciela

Tylko nastolatki chcą zwierzać się ze wszystkiego swojemu facetowi i marzą o partnerze, który: a) wysłucha ich plotek o koleżankach i nauczycielach, b) sam także je oplotkuje, c) pomoże wybrać szminkę i rajstopy, d) będzie kiwał potakująco lub przecząco głową podczas wymieniania własnych wad i zalet, e) zapewni wspaniałe trzymanie za rękę, całowanie i seks, f) pocieszy, kiedy facet ją rzuci… Stop! Tego nie zrobi, bo właśnie jest jej facetem.

I na tym polega różnica między przyjacielem a partnerem życiowym. Nie można i nie należy mówić mu wszystkiego, tak jak zwykliśmy to mówić przyjaciołom. Związek jest tańcem miłości i nienawiści, a partnerstwo miłosne nie jest przyjaźnią. "Rytm przyjaźni odmierzany jest dekadami. Trwała przyjaźń wymaga lat zasiewów, doglądania w warunkach wilgotnych i suchych, warunków do zapuszczania mocnych korzeni. Nie ma zbyt wiele wspólnego ze skutecznością czy napiętymi terminami. Chodzi w tym wszystkim o siedzenie w barze nad zimnym piwem czy zarzucanie przynęty w bystrym potoku. Chodzi o bycie obecnym, wspieranie i słuchanie, kiedy życie przyjaciela wali się w gruzy" - pisze Sam Keen, amerykański psychoterapeuta I filozof w książce "Ogień w brzuchu".

Człowiek niezastąpiony

Joanna (38 lat) przez dziesięć lat miała męża-przyjaciela. Byli dla wszystkich wzorcem miłosnej pary. Kochankowie i przyjaciele. Wspólny mail, ten sam dentysta, ci sami przyjaciele. Ona nigdy nie wychodziła z przyjaciółkami na plotki, bo… nie miała o czym rozmawiać. Wszystko mówiła mężowi. O bolesnych miesiączkach, nierównej zakładce przy spódnicy i denerwującej współpracowniczce. Kiedy on próbował wyskakiwać na piłką z kolegami - ona się dąsała. Kiedy ona wymyśliła sobie pilates - on kręcił nosem. Teraz Joanna mówi, że najgorsze, co się może zdarzyć, to ulokowanie w jednym człowieku wszystkich swoich pragnień i potrzeb.  Żaden człowiek nie jest w stanie być całym światem innego człowieka.

To proste: inne społeczne funkcje, takie jak plotkowanie, chodzenie na kawę, rozmawianie o wszystkim i o niczym, wspólna joga, są zarezerwowane dla przyjaciół, a nie dla męża.

Takie "przyjacielskie" traktowanie partnera zdarza się kobietom, które wyszły z domu bez zerwania więzów z matką. Nie przerywają nigdy tej symbiozy i odtwarzają ją także w związku z mężczyzną. Zdarza się, że w imię miłości ludzie mający przed związkiem swoje pasje, znajomych i kontakty, porzucają  je. Wtedy partner zaczyna spełniać wszystkie role: powiernika, kolegi, przyjaciółki. I po kilku latach… wnosi o rozwód.



Komentarze