Mamo, bądź dla siebie lepsza! Czyli o modzie na matczyny perfekcjonizm i jego skutkach

Ocena: 4.2/5 Głosów: 31
Ta treść była już przez Ciebie oceniana!

Każda mama zgodzi się ze stwierdzeniem, że macierzyństwo to piękna, choć trudna droga. Co gorsza, coraz częściej utrudniamy ją sobie jeszcze bardziej, nakładając na siebie niebotycznie wysokie standardy i oczekując, że we wszystkim będziemy perfekcyjne. Znajdźmy chwilę, by zastanowić się, do czego taka droga prowadzi. Może bycie dla siebie lepszą nie jest takie trudne, jak myślimy?

Mama pracująca, gotująca, ćwicząca, wychowująca…

W idealnym świecie nie ma miejsca na potknięcia i słabości. Instagram, gazety i portale internetowe pełne są zdjęć szczęśliwych business women z trójką dzieci i figurą Ewy Chodakowskiej. Taki widok w wielu mamach rodzi potrzebę dorównania panującemu trendowi. Biorą na siebie mnóstwo ról, w których starają się odnaleźć perfekcyjnie. Upojone magią kolorowych zdjęć zapominają, że nie da się pracować, zaspokajać wszystkich potrzeb dziecka, gotować 3 posiłków dziennie i sprzątać 7 razy w tygodniu, jednocześnie stwarzając pozory, że nie wymaga to żadnego wysiłku. W efekcie nigdy nie osiągają tego, do czego dążyły, a w zamian codziennie muszą rozprawiać się z rozczarowaniem i niezadowoleniem z siebie.

Ogromna rola realistycznych wymagań

Wysokie wymagania są dobre, ale tylko wtedy, gdy są realistyczne. Zbytnia ambicja naraża nas na negatywne skutki matczynego perfekcjonizmu:

  • uczucie porażki,
  • niższe poczucie własnej wartości,
  • ciągłe rozczarowanie,
  • złość na siebie.

Musimy mieć świadomość, że w dalszej perspektywie skutki te dotkną także naszą rodzinę. Rozdrażniona kobieta nie będzie ani dobrą mamą, ani żoną. Realistyczne wymagania pomogą nam natomiast być bardziej wyrozumiałymi wobec siebie i bliskich. Jeśli przyznamy przed sobą, że nie jesteśmy idealne i przestaniemy dążyć do perfekcji, będziemy zaskoczone, jak wielka ulga i radość wróci do naszego życia.

Dlaczego warto być dla siebie dobrą?

W każdej życiowej sytuacji mamy wybór: możemy być wobec siebie krytyczne albo współczujące. Jeśli konsekwentnie będziemy wybierać to drugie, wygramy wiele dobrego zarówno dla siebie, jak i dla dziecka. Gdy mama jest dla siebie dobra, sama daje sobie wsparcie w walce z perfekcjonizmem. Dziecko natomiast zyskuje o wiele więcej, bo uczy się:

  • rozumieć, jak ważna jest troska o siebie,
  • stawiać sobie realistyczne wymagania,
  • wybaczać sobie i iść dalej mimo porażek,
  • rozumieć, że perfekcja nie jest celem życia,
  • akceptować błędy oraz to, że są one naturalną częścią dorastania i uczenia się.

Wyrozumiałość i akceptacja kluczem do sukcesu

Chciejmy zrozumieć, że większość rzeczy, o które na co dzień się martwimy (i krytykujemy) tak naprawdę nie ma dużego znaczenia. Czy jest sens biczować się za to, że zdarzyło nam się zostawić po sobie bałagan w kuchni albo krzyknąć na dziecko po męczącym dniu? Że wzięłyśmy na siebie zbyt dużo, przez co nie miałyśmy energii na wyjście z rodziną do kina? Lista matczynych oskarżeń może nie mieć końca, dlatego lepiej jak najwcześniej postawić na niej kropkę.

Zawsze będziemy stawiać czoła wyzwaniom, bo taki jest ludzki los. Nie zawsze będzie szło tak, jak chcemy. Nie zawsze będziemy superkobietami. Kiedy to zaakceptujemy, łatwiej będzie nam dać sobie to, czego potrzebujemy: wybaczenie i współczucie.

Wskazówki dla mam, które potrzebują więcej miłości od samych siebie

Jak więc przeformułować własne wymagania, by stały się bardziej realistyczne? Kluczem do sukcesu jest zrozumienie, że bycie krytyczną wobec siebie nie jest dobre ani dla mamy, ani dla dziecka. Skupianie się na matczynych błędach nie sprawi, że będziemy lepszymi mamami. Zaprzeczanie emocjom nie nauczy dziecka radzenia sobie z nimi. Ciągłe stawianie potrzeb innych ponad swoimi nie da nam energii i cierpliwości do bycia rodzicem.

Poniżej kilka wskazówek dla ambitnych mam, które chcą, żeby miejsce perfekcji w ich życiu zastąpiło szczęście i radość z bycia żoną i mamą.

Pokonywanie negatywnego dialogu wewnętrznego

Wiele osób, nie tylko mam, nieświadomie mówi do siebie w krzywdzący i krytyczny sposób. Powodem są opinie na nasz temat, które usłyszałyśmy w dzieciństwie. Nieświadome powtarzanie ich w dorosłym życiu sprawia, że z czasem przekształcają się w przekonania: jestem niezorganizowana, samolubna, głupia, zawsze podejmuję złe decyzje itp. Zauważmy, kiedy mówimy do siebie w ten sposób. Zapytajmy same siebie, czy to fair. Czy ten wewnętrzny głos nie jest pozostałością oczekiwań innych z dzieciństwa? Nie pozwólmy, by negatywny dialog wzmacniał fałszywe negatywne przekonania o nas samych.

Świadomy wybór przekonań

Podłożem prawdziwego szczęścia są przekonania odzwierciedlające nasze wartości. Czy wszystkie nasze przekonania są zgodne z tym, co jest dla nas ważne? Jaką wartość w naszym życiu reprezentuje perfekcjonizm? Pamiętajmy, że możemy świadomie wybierać i modyfikować przekonania. Regularnie sprawdzajmy, czy obecne pozwalają nam czuć się spełnionymi, wartościowymi i dobrymi mamami.

Asertywność

Pamiętajmy, że mówienie czemuś „tak” to powiedzenie „nie” czemuś innemu. Dlatego musimy rozsądnie wybierać, czemu chcemy powiedzieć „tak”, żeby nie musieć rezygnować z czasu spędzonego dzieckiem, odpoczynku czy hobby. Nauczmy się stawiać granice i asertywnie odmawiać, jeśli nie mamy na coś czasu, ochoty lub energii. W końcu każdy z nas ma je w ograniczonej ilości.

Docenianie małych sukcesów

Zamiast pielęgnować perfekcjonistyczne nawyki i skupiać się na niedociągnięciach, wprowadźmy świadomą praktykę zauważania tego, co robiłyśmy dobrze. Nie muszą to być duże rzeczy. Doceńmy, że dotrzymałyśmy terminu w pracy albo punktualnie odebrałyśmy dziecko ze szkoły. Przybijmy sobie wirtualną piątkę i powiedzmy sobie „dobra robota”.

Wybaczanie

Każdemu zdarza się coś zawalić. Czasem są to drobne wpadki, jak na przykład przypadkowe wyrzucenie ulubionej zabawki dziecka. Niekiedy popełniamy też duże błędy, takie jak niezapewnienie dziecku bezpieczeństwa, odrzucenie go albo skrytykowanie. Niektóre łatwiej zaakceptować, inne – znacznie trudniej, ale warto nauczyć się to robić, by wziąć odpowiedzialność za swoje czyny i móc się poprawić. Dzięki temu będziemy podejmować lepsze decyzje i koncentrować się na zmienianiu przyszłości na lepsze. Przepraszajmy za błędy i pracujmy nad wybaczaniem samym sobie. Pamiętajmy tylko, by brać odpowiedzialność wyłącznie za to, co do nas należy – nie za to, co jest dziełem przypadku lub kogoś innego.

 

Komentarze