Kryzys małżeński – jak go pokonać

Ocena: 2.5/5 Głosów: 1
Ta treść była już przez Ciebie oceniana!

Kryzys zdarza się niemalże w każdym małżeństwie. Nie ma reguły, kiedy i w jakim momencie się on pojawi: po roku czy po dwudziestu latach wspólnego życia. Fakt, że w rodzinie są lub nie ma dzieci, też o niczym nie przesądza.

By wyjść z błędnego koła, dobrze jest powiedzieć partnerowi wprost, czego oczekujemy.
By wyjść z błędnego koła, dobrze jest powiedzieć partnerowi wprost, czego oczekujemy.

Zatem czym jest kryzys i kiedy nadchodzi? Kryzys to przesilenie, przełom, punkt zwrotny. To taki moment w naszym związku, gdy napięcia i konflikty nie znajdują rozwiązania dotąd stosowanymi metodami. Gdy pod wpływem jakiegoś zdarzenia wychodzą na jaw sprawy dotąd przez nas zaniedbywane.

Możemy zastanawiać się, jak do tego doszło, przecież kochamy swojego partnera, zależy nam na nim lub na niej, ale… Ale narastające nieporozumienia, brak wsparcia, a przez to poczucie osamotnienia, mniejsze zaangażowanie, mniej starań a więcej pretensji, kłótnie i następujące po nich "ciche dni", sprawiają, iż zamiast żyć ze sobą, żyjemy coraz bardziej obok siebie. Mimo iż mniej się staramy, oczekujemy docenienia własnych wysiłków, pozostając ślepym na wysiłki i starania drugiej strony. Chcemy uznania, sami go nie dając. Imamy się różnych sposobów, by zwrócić na siebie uwagę, czasami posuwając się do szantaży emocjonalnych. Gdy i to nie przynosi skutku, tego, czego brak nam w związku, szukamy gdzie indziej.

Rozmowa

Bardzo często wstrzymujemy się z rozmową z partnerem do momentu, gdy sytuacja staje się dla nas nieznośna. Emocje zaczynają brać nad nami górę i rozmowa przeradza się w kolejną kłótnię, bo chcemy powiedzieć wszystko naraz, dać upust swojemu niezadowoleniu i frustracji, a partner czuje się osaczony i przybiera postawę obronną.

By rozmowa pozostała rozmową, była rzeczowa i odniosła skutek, musimy się do niej przygotować. Warto również uprzedzić partnera/partnerkę, że chcemy z nim porozmawiać. Ustalmy miejsce i czas, tak by nic w rozmowie nie przeszkodziło. Zastanówmy się, o czym konkretnie chcemy partnerowi powiedzieć, wybierzmy kilka najważniejszych dla nas spraw. Pomyślmy, jak to się stało, że znaleźliśmy się w tym miejscu i jaki był w tym nasz udział.

Niech to nie będzie lista zarzutów, ale opis sytuacji z naszego punktu widzenia.

Wyrażanie emocji

Gdy w związku dzieje się źle i narasta wzajemna niechęć, trudno mówić o uczuciach. Dominują emocje negatywne, poczucie krzywdy, osamotnienie, złość. Być może nie są one tylko naszym udziałem, ale również naszego partnera. Rozmowa na ten temat bardzo często uświadamia nam, że nasz partner też przeżywa emocje, być może ich nie okazuje, ale nie znaczy to, że ich nie ma. Z niedomówień rodzą się nieporozumienia. Jeśli będziemy jasno wyrażać swoje emocje i uczucia i pozwolimy na to samo partnerowi, będzie łatwiej znaleźć płaszczyznę porozumienia. Bo jeśli obojgu zależy, to oboje będziemy się starać zmienić obecną sytuację.

Wyrażanie potrzeb

To taka śmieszna sprawa w tej niewesołej sytuacji. Otóż większość z nas uważa, jest w 100% przekonana, że nasz partner wie, czego potrzebujemy i nie musimy już o tym mówić.

Przecież znamy się tak dobrze, że "ja wiem, czego ty potrzebujesz, a ty wiesz, czego potrzebuję ja".  Towarzyszące nam oczekiwanie, że partner wie, domyśli się, czego nam trzeba lub o co konkretnie nam chodzi, prowadzi niejednokrotnie do kolejnych nieporozumień. Czemu unikamy komunikowania wprost naszych potrzeb? Może z obawy, że druga strona ich nie spełni, a może dlatego, że dosyć często trudno nam sprecyzować, o co tak naprawdę chodzi. Nie wyrażamy wprost potrzeb, by nie być uznanym za tchórza, za słabeusza, za mało kobiecą lub mało męskiego. Czasem też po to, by nie podsycać istniejących konfliktów.

By wyjść z tego błędnego koła, dobrze jest powiedzieć partnerowi wprost, czego oczekujemy, bez niedomówień i potrzeby domysłów. O subtelności i tak już dawno oboje zapomnieliśmy. W ten sposób nasza komunikacja stanie się bardziej płynna i jasna.

Wsparcie

Kolejna pułapka: większość z nas żywi przekonanie, że ze wszystkim sami sobie poradzimy. Prawda, jeśli wymaga tego sytuacja, to damy sobie radę, ale w małżeństwie czy związku nie chodzi o to, by dawać sobie radę ze wszystkim samemu. Mamy partnera, którego można poprosić o pomoc, z którym możemy podzielić obowiązki, otrzymać wsparcie i dać wsparcie w zależności, które z nas go w danej chwili potrzebuje. Dzielenie trudów i trosk, smutków i radości, obowiązków i przyjemności - o to nam chodziło i na tym nam zależało, gdy zaczynaliśmy tworzyć ten związek.

Kryzysy przytrafiają się prawie w każdym związku. Z jednych wychodzimy zwycięsko, inne wydają się być nie do pokonania. Jeśli obojgu zależy na poprawie sytuacji, a podjęte próby nie przyniosły oczekiwanych efektów, ale w dalszym ciągu nam zależy, być może warto zwrócić się po pomoc do osoby trzeciej - terapeuty par, księdza, kogoś, kto nie jest bezpośrednio zaangażowany w konflikt, kogoś, kogo oboje cenimy, darzymy szacunkiem i zaufaniem.

Tematy: kryzys małżeński, związek, małżeństwo, kłótnia, komunikacja w związku

Komentarze