Jak żyć po zdradzie

Ocena: 4.78/5 Głosów: 1
Ta treść była już przez Ciebie oceniana!

Definicja zdrady jest subiektywna. Dla jednych zdradą jest jeden pocałunek, dla innych namiętność trwająca latami, równolegle do małżeństwa. Co poza tym wiadomo o zdradzie?

Zdrada nie zawsze musi powodować rozstanie, czasem tylko odsłania kryzys, jest bodźcem do uzdrowienia relacji.
Zdrada nie zawsze musi powodować rozstanie, czasem tylko odsłania kryzys, jest bodźcem do uzdrowienia relacji.

Czy zdrada zawsze prowadzi do rozstania?

Nie zawsze. Po pierwsze dlatego, że dla niektórych osób zdrada nie jest wydarzeniem granicznym w związku. Uważają, że musi się zdarzyć, jeśli ludzie długo są razem, i należy się z tym pogodzić. Po drugie dlatego, że inni w obliczu zdrady odkrywają kryzys w swoim związku i podejmują próbę uzdrowienia relacji. Sami lub przy pomocy terapeuty. Niektórym się to udaje.

Kto jest odpowiedzialny za zdradę?

Ostatnio modny jest pogląd głoszący, że odpowiedzialni za zdradę są oboje partnerzy, jej przyczyny tkwią bowiem w źle skonstruowanym związku, za który odpowiedzialni są przecież oboje. Tymczasem w niektórych sytuacjach jest to daleko idące uproszczenie. Są ludzie, którzy zdradzają swoich partnerów niezależnie od tego, jak im się w związku układa. Chcą na przykład potwierdzić swoją atrakcyjność albo mają skłonności destrukcyjne i w którymś momencie zawsze niszczą związek.

Dlaczego zdradziła?

Trudno zrezygnować z tego pytania, co często prowadzi do ciągnącego się latami kryzysu. Czasami za pytaniem "dlaczego?" kryje się poszukiwanie winnego, zdradzony oskarża tego, kto dopuścił się zdrady i na odwrót. Tymczasem bywa, że nie ma na nie jednoznacznej odpowiedzi. Jeśli więc widzimy, że mimo rozmów, analiz, zwierzeń prawda nie jest nadal oczywista, a związek mimo wszystko trwa - lepiej zaniechać dalszych poszukiwań i cieszyć się, że przetrwaliśmy.

Czy wyznać partnerowi prawdę?

To zależy od konkretnego przypadku zdrady. Często taka wiadomość powoduje głęboki kryzys u osoby nią obdarowanej, zanim zatem wyzna się swoją niewierność, warto się zastanowić, jaki jest cel takiego wyznania. Jeśli zamierzamy jutro się wyprowadzić - to jak najbardziej drugiej stronie należy się informacja na ten temat. Jeśli jednak mamy poczucie, że w tym momencie dla naszego związku nie jest to wydarzenie ważne, budujące, niczego nie zmieni, a nam nie w głowie kolejne romanse - może lepiej wziąć odpowiedzialność na siebie i samemu uporać się z prawdą.

Czy ufać temu, kto zdradził?

Choć brzmi to nieco absurdalnie, "styl" w jakim zostało się zdradzonym, ma zasadnicze znaczenie dla wartościowania zdrady. Najgorzej, kiedy ktoś zdradza partnera, a potem zupełnie nie liczy się z jego uczuciami, naraża na upokorzenie, wstyd, niepotrzebne cierpienia. I nie żałuje, nie przeprasza, nie dba. Temu ufać nie można, nawet gdyby był wierny.

Inna jest przecież zdrada impulsywna, taka, która wydarzyła się pod urokiem chwili, w nagłym przypływie namiętności lub zauroczenia. Ona zresztą rzadko kiedy wychodzi na jaw.

Jeszcze inaczej wyglądają historie, które wychodzą na światło dzienne niby "przypadkiem", dziwnym zbiegiem okoliczności, jakby druga strona nie do końca chciała je ukryć. To komunikaty o tym, co naprawdę dzieje się w związku. Wynikają często z rozczarowania partnerem, frustracji i żalu do niego. I nie zawsze muszą powodować rozstanie, czasem tylko odsłaniają kryzys, są bodźcem do uzdrowienia relacji. 

Jak mówi w jednym z wywiadów psychoterapeutka Zofia Milska Wrzosińska: "Na pytanie, czy można ufać w wierność partnera, który zdradził, odpowiadam: można w takim samym stopniu jak przed zdradą, bo to, że ktoś raz był niewierny, nie przesądza o niczym na przyszłość, a to, że ktoś jest do tej pory wierny, również na przyszłość nam niczego nie gwarantuje."

Tematy: zdrada

Komentarze