Jak przetrwać życiowe załamanie

Ocena: 5.00/5 Głosów: 1
Ta treść była już przez Ciebie oceniana!

Kryzys trwa zazwyczaj kilka tygodni. Po tym czasie uczucie zamętu mija, sytuacja zdaje się wracać do normy. Niestety, stabilizacja może być tylko pozorna, a przyczyny kryzysu zepchnięte w głąb podświadomości mogą dręczyć cię całymi latami.

Najważniejsze podczas wychodzenia z kryzysu jest poczucie bezpieczeństwa i nadzieja na przyszłość.
Najważniejsze podczas wychodzenia z kryzysu jest poczucie bezpieczeństwa i nadzieja na przyszłość.

Kryzysem nazywamy zdarzenie, które sprawia, że wpadamy stan tzw. immobilności psychologicznej. W tym stanie człowiek odbiera z otoczenia znacznie mniej informacji niż normalnie, jego zdolność do przetwarzania ich jest mocno ograniczona, nie może myśleć. Podjęcie jakiejkolwiek decyzji jest bardzo trudne, dokonywane wybory są nieadekwatne lub wręcz destrukcyjne. Pojawia się głęboko przeżywane uczucie lęku lub poczucia winy, beznadzieja, bezradność i bezsilność, wściekłość, wstyd, samotność.

 

Zagrożenie i szansa

Przyczyny kryzysów życiowych są różne. Kataklizm, katastrofa, akt przemocy, nagła utrata kogoś bardzo bliskiego, wydarzenia, które sprawiają, świat rozpada się, a życie wydaje się nie mieć żadnego sensu. Czasem kryzys związany jest z długotrwałymi, nierozwiązanymi trudnościami w pracy, w małżeństwie, może mieć związek z permanentnym niezaspokajaniem jakiejś ważnej potrzeby.

Istotą kryzysu jest subiektywne poczucie bezbronności wobec wydarzeń. Ktoś ma wrażenie, że w tej konkretnej sytuacji jego dotychczasowe sposoby działania i radzenia sobie z problemami są bezużyteczne. Czuje, że utracił kontrolę nad swoim życiem. Nawet jeśli z perspektywy innych wcale nie jest tak źle.

W skrajnych przypadkach może się to skończyć bardzo poważnie. Każdy kryzys niesie w sobie duże zagrożenie, jak i szansę. Zagrożenie polega na tym, że zbyt trudna do uniesienia sytuacja może prowadzić do agresji, nawet zabójstwa lub samobójstwa. Inną niebezpieczną strategią jest wycofanie się do wnętrza, przykrycie światem utkanym z iluzji, życie bez angażowania się w cokolwiek. Jeszcze inny sposób na kryzys to pozorny powrót do normalności, w której jednak najmniejsze załamanie znów wpędza w stan kryzysu.

Szansa tkwi w tym, że człowiek udręczony swoją niepewnością poprosi o pomoc, znajdzie realne rozwiązanie swoich problemów, pójdzie krok dalej. W sytuacji patowej chodzi zazwyczaj o celową, przemyślaną interwencję poprzedzoną decyzją, wyborem. To właśnie brak takiej interwencji powoduje, że jest coraz gorzej. Odwlekanie potrzebnych decyzji zwraca się przeciwko odwlekającemu. Nawet jeśli wybrane działanie nie będzie idealne, uruchomi zasoby energetyczne umożliwiające ewentualne korekty. Życie toczy się dalej, ale już na powierzchni.

Kryzys jest zazwyczaj sytuacją skomplikowaną, nie ma jednego, prostego i szybkiego rozwiązania. Niebezpieczne są wadliwe sposoby rozwiązywania kryzysów - czekanie na cud, niechęć do szukania pomocy albo liczenie na uzdrawiający upływ czasu. W efekcie kryzys przeciąga się w czasie, energia zużywana jest na ochronę przed bolesnymi wspomnieniami, a nie uczenie się, budowanie więzi czy rozwój.

 

Na czym polega pomoc w tak poważnej sytuacji?

Największy kataklizm życiowy można oswoić dzięki bliskości kogoś, kto nie będzie pocieszał, porównywał, minimalizował, kto pozwoli przeżywać, kto będzie słuchał. Wyrażenie, nazwanie, czasem oszałamiających wprost emocji to jeden z pierwszych kroków do wyjścia z kryzysu.

Kolejny to uświadomienie sobie, co się właściwie stało, co się dzieje, określenie priorytetów, dostępnych rozwiązań, zasobów i zatrzymanie myślenia katastroficznego, załamanie czarnobiałej perspektywy. Podstawą jest poczucie bezpieczeństwa i nadzieja na przyszłość. Kryzys przypomina depresję - przyszłość przestaje istnieć albo jawi się wyłącznie w czarnych barwach. Samotne wychodzenie z kryzysu to niebezpieczne i bardzo bolesne wyzwanie. Lekarstwem na załamanie są inni ludzie, psycholog, przyjaciel, ktoś, kto ma za sobą podobne doświadczenia i wie jak pomagać.

Tematy: kryzys, stres, śmierć

Komentarze