Gdy opuszczają nas bliscy

Ocena: 5.00/5 Głosów: 1
Ta treść była już przez Ciebie oceniana!

O stracie najbliższych trudno mówić czy pisać. Są to uczucia tak silne i intensywne, że nikt, kto tego nie przeżył, nie jest w stanie w pełni zrozumieć. Czujemy się zrujnowane emocjonalnie i zagubione, otoczone pustką i bólem osamotnienia.

Po stracie najbliższych czujemy się zrujnowane emocjonalnie i zagubione.
Po stracie najbliższych czujemy się zrujnowane emocjonalnie i zagubione.

Cierpienie rozrywa nasze serca i nie wyobrażamy sobie, jak będziemy dalej egzystować. A jednak żyjemy nadal, bo taka jest kolei rzeczy. Podnosimy się z kolan i uczymy na nowo: swobodniej oddychać, przełykać jakieś pokarmy, a z czasem nawet uśmiechać.

Śmierć dziecka

Zdaniem lekarzy i psychologów cierpienie, które odczuwają rodzice po stracie dziecka, jest jednym z najgłębszych i najsilniejszych odczuć bólu, jaki jest w stanie znieść człowiek. Jest jak otwarta rana, którą można jedynie zaleczyć, ale która nigdy się tak do końca nie zasklepi.

Dzieci są odzwierciedleniem nas samych. Są naszymi marzeniami, naszą przyszłością i całym światem. I dlatego ich strata boli, jak żadna inna. Wyzwala w nas poczucie winy; że nie byłyśmy w stanie właściwie ich ochronić, że nie było nas przy nich w najbardziej niebezpiecznym momencie ich życia, że ich nie uratowałyśmy. Po śmierci dziecka wiele matek odnosi wrażenie, że spotkała je kara za jakieś straszne przewinienie, którego się dopuściły.

Jednak pogrążone w smutku i cierpieniu nie powinniśmy zapominać o najbliższych, którzy zostali z nami, a zwłaszcza innych dzieciach, tworzących naszą rodzinę. Nie pozwólmy, aby zostały same w obliczu tak strasznej tragedii, jaką jest strata rodzeństwa i nie zrzucajmy na nie naszego własnego bólu. Pamiętajmy, że właśnie w takich chwilach, jak nigdy wcześniej, potrzebują naszej miłości i uwagi.

Ból po śmierci dziecka w rodzinie przeżywają równie intensywnie dziadkowie, którzy nie potrafią uporać się z wciąż powracającym pytaniem: "Dlaczego to nie my? To przecież nasza pora, by odejść."

Śmierć rodziców

Rodzice kochają nas bezinteresownie. Dbają o nas i troszczą się. To oni powołali nas na ten świat, wychowali i nauczyli, jak powinniśmy żyć. Często się z nimi nie zgadzamy, czasem kłócimy, ale mamy świadomość, że w ich towarzystwie czujemy się najbezpieczniej. Gdy opuszczają nas z powodu sędziwych lat, ból jest minimalnie mniejszy, gdyż ich śmierć jest poniekąd dowodem mijającego nieubłaganie czasu. Potrafimy sobie wytłumaczyć, że wcześniej czy później każdy z nas umiera. Gdy jednak rodzice odchodzą przedwcześnie, gorycz i rozżalenie z tego powodu jest ogromne.  W tym właśnie momencie przestajemy być dziećmi: córeczką i synkiem, i mamy bolesną świadomość tego, że nikt już nas tak nie nazwie i nikt już nie będzie nas tak kochał.

Małe dziecko a śmierć rodziców

Z przeprowadzonych przez naukowców badań wynika, że gdy małe dziecko traci choćby jednego z rodziców, doświadcza tak silnego napięcia emocjonalnego, że może ono zagrozić rozwojowi jego osobowości.

Dla małego dziecka śmierć rodziców jest niezrozumiała i bardzo często zostaje odebrana, jako porzucenie - "rodzice mnie już nie kochają i dlatego odeszli". Dzieci często również nie potrafią rozmawiać o tragedii, jaka je spotkała. Zamykają się w sobie i zdarza się, że reagują wręcz histerycznie na próby przeniknięcia przez tę, pozornie ochronną, skorupę.

Na rodzicu, który pozostał przy życiu, spoczywa ogromna odpowiedzialność. Musi on pogodzić się z własną stratą, ale przede wszystkim pomóc dziecku zaakceptować i zrozumieć tragiczne zdarzenie, do którego doszło. Niezwykle ważne jest bliskie towarzyszenie dziecku w procesie przetrwania żałoby. Nie powinno być ono w tym czasie pozostawione same sobie.

Samobójstwo członka rodziny

Wiadomość o samobójstwie członka rodziny, bardzo często, przyjmowane jest w pierwszej chwili z niedowierzaniem. "To niemożliwe!" "On nie miał powodu do samobójstwa!" "To nie może być on!" Potem przeżywamy ogromny szok. Często nie jesteśmy w stanie zrozumieć powodów, dla których ktoś z naszych bliskich postanowił odebrać sobie życie. Przecież wszystko się dobrze układało, nie było żadnych problemów. A jednak? Bardzo często jesteśmy tak zajęte sobą i swoimi sprawami, że nie zauważamy, że nasza siostra, współmałżonek czy nawet dziecko, mają jakieś problemy. Tymczasem stres czy kłopot, który nam może wydać się błahy, dla nich urósł do tak wielkich rozmiarów, że nie widzą innego wyjścia, jak tylko odebranie sobie życia.

Po bólu i szoku zaczyna w nas kiełkować poczucie winy, wobec zmarłej osoby. A może można było jej pomóc? Uratować? Dlaczego nic nie zauważyłam? Poczucie winy jest często integralną częścią bólu, który bardzo łatwo może przerodzić się w gniew. Podły samolub, jak on mógł mnie tak zostawić? Pytamy same siebie.

Prawda jest jednak taka, że żałoba po kimś, kto sam odebrał sobie życie, jest jednym z trudniejszych doświadczeń emocjonalnych. Na pogodzenie się ze smutkiem i pustką często potrzebujemy bardzo dużo czasu.

Jak przetrwać smutek?

Wielu ludzi: krewnych, przyjaciół czy znajomych, bardzo często nie wie, co mówić i jak się zachować wobec osoby, która straciła kogoś bliskiego. Unikają rozmów na ten temat i schodzą nam z oczu. Tymczasem niezwykle ważne jest, aby w tych chwilach pełnych cierpienia i żalu być przy tych, którzy pozostali. Nie trzeba nic mówić. Wystarczy po prostu być.  Współuczestniczyć w bólu drugiego człowieka - potrzymać za rękę, przytulić.

Fazy żałoby

  • Faza pierwsza - wstrząs. To krótki, ale bardzo intensywny okres, ograniczony do wydarzeń, które następują bezpośrednio po przekazaniu wiadomości o śmierci.
  • Faza druga - szok i zaprzeczenie. Pojawia się równocześnie z fazą wstrząsu i trwa zwykle od kilku godzin do kilku dni, od momentu usłyszenia informacji o śmierci.
  • Faza trzecia - protest, czyli przekonanie, że można było coś zrobić dla zachowania życia bliskiej osoby oraz świadomość tego, że śmierć jest nieodwołalna.
  • Faza czwarta - dezorganizacja, która może trwać od kilku tygodni do kilku miesięcy. To czas, gdy osoby przeżywające żałobę, nie są zdolne do podjęcia żadnej celowej aktywności, skarżą się na złe samopoczucie, poszukują pomocy profesjonalnej, głównie u lekarzy ogólnych.
  • Faza piąta - reorganizacja, czyli stopniowe powracanie do normy, wynikające z akceptacji nowej sytuacji.
Tematy: śmierć, strata, tragedia, wypadek

Komentarze