Cyber zdrada w realnej sypialni

Ocena: 2.61/5 Głosów: 2
Ta treść była już przez Ciebie oceniana!

Nie daj sobie wmówić, że godzinne czatowania twojego partnera z nieznaną ci kobietą, to najzwyklejsza przyjaźń.

Jeżeli zaczniesz podejrzewać partnera o internetowy romans, jasno zażądaj wyjaśnień.
Jeżeli zaczniesz podejrzewać partnera o internetowy romans, jasno zażądaj wyjaśnień.

Flirt przez internet jest o wiele łatwiejszy niż w realu, ale boli równie mocno jak rzeczywisty.

Zaczyna się banalnie: od szybkiego i niespodziewanego rzutu oka na ekran jego komputera. Jest na nim coś, co cię zastanawia, może za dużo uśmiechniętych buziek, serduszek, a może po prostu zdrobnienia nieznanego ci żeńskiego imienia? Milczysz, a potem zaglądasz, kiedy go nie ma w pobliżu, i nagle okazuje się, że twój ukochany pyta "Piękną Nieznajomą" o to, czy ma zamontowaną kamerę internetową i czy korzysta ze skypa: "Później byśmy sobie pogadali...". Później, czyli wtedy, kiedy pójdę spać  - myślisz. I już w głowie kiełkuje podejrzenie o zdradę. Skądinąd bardzo słusznie.

Zdrada w sieci = zdrada w realu

Do niedawna naukowcy bagatelizowali flirtowanie w sieci, uważając, że dopóki nie wykracza poza wirtualny świat - nie można mówić o prawdziwej zdradzie. Ale dzisiaj już wiedzą, że tak nie jest. Badania Moniki T.Whitty z Uniwersyetu w Belfaście udowodniły, niewierność rozgrywana w sieci jest równie szkodliwa dla realnego związku jak rozgrywająca się w rzeczywistości. Co więcej, zdrada przez internet jest łatwiejsza dla zdradzającego (praktycznie całodobowy kontakt z "wybranką") i trudniejsza do skontrolowania dla zdradzanej (jak sprawdzić, z kim w pracy kontaktuje się twój partner?) Związek internetowy jest tym atrakcyjniejszy, że spełnia skryte fantazje osoby zdradzającej, które nie przystają do realnego świata. I dlatego jest tak pociągający. Poza tym, jak twierdzą Monika T.Whitty i Adrian N. Carr, brytyjscy autorzy wydanej niedawno książki pt. "Wszystko o romansie w sieci" - osoba, która zdradza w sieci, o wiele bardziej idealizuje swojego "web-partnera" niż gdyby romans miał miejsce w rzeczywistości. Dlaczego? Związek internetowy można w każdej chwili włączyć i wyłączyć, a także kontrolować jego przebieg.

Co więcej, internetowy partner romansu jest mocno pociągający, ponieważ łatwiej jest idealizować kogoś, kogo zna się tylko z sieci. Internet daje znakomite warunki, w których łysiejący facet robi z siebie co najmniej Brada Pitta. 

To, co czujesz

Najlepszym barometrem tego, czy twój partner już cię zdradził w sieci czy jeszcze nie, jesteś ty sama. Jeżeli akceptujesz godzinne czatowania i przesiadywanie przed ekranem twojego partnera i uważasz, że sieć nie może wpłynąć na temperaturę twoich uczuć, zapewne nie wpłynie, a ty będziesz się z tym czuła dobrze. Natomiast, gdy do szału cię doprowadza wymienienie nawet kilku informacji z tajemniczą "Agą" czy "Kasią " na skypie, słuchaj swojej intuicji. Jeśli czujesz się co najmniej zaniedbywana emocjonalnie, nie pozwól się tak traktować. Pomyśl o tym, jakich zachowań nie akceptujesz u swojego partnera w realu: nie lubisz, jak flirtuje z obcymi kobietami, kiedy poświęca czas innym, a nie tobie, kiedy cię okłamuje. I te same wymagania przenieś do jego spraw internetowych. Nie daj sobie wmówić, że w cyberprzestrzeni - znajdującej się gdzieś pomiędzy rzeczywistością a fantazją, mogą obowiązywać inne prawa niż w realu.

Jaka jest najlepsza rada? Jeżeli zaczniesz podejrzewać partnera o internetowy romans, jasno zażądaj, żeby nie trzymał w tajemnicy tego, co robi w sieci. Gdy się na to nie zgodzi, wiesz co masz robić. Nie baw się w instalowanie oprogramowania szpiegującego w jego komputerze. Po prostu się z nim rozstań. Jak najbardziej realnie.

Tematy: internet, zdrada

Komentarze